Aktualności

Nie żyje Jeffrey Archer. Jeszcze dzień wcześniej rozdawał autografy; dziś premiera książki, którą planował zakończyć karierę

Spe­cja­li­zo­wał się w thril­le­rach, kry­mi­na­łach i poli­ti­cal fic­tion; w pięć­dzie­się­cio­le­cie swo­je­go debiu­tu wydał pięć­dzie­sią­tą powieść, któ­ra mia­ła zamknąć jego karie­rę lite­rac­ką. Zdą­żył wziąć udział w jej pre­mie­rze, po czym zmarł. Jego książ­ki osią­gnę­ły łącz­ny nakład 300 milio­nów egzemplarzy.

Jeff­frey Archer miał 86 lat. Zmarł nagle wczo­raj, 5 paź­dzier­ni­ka. O śmier­ci bry­tyj­skie­go pisa­rza poin­for­mo­wał jego wydaw­ca.

Wydaw­nic­two Har­per­Col­lins z wiel­kim smut­kiem infor­mu­je, że Jef­frey Archer, baron Weston-super-Mare, best­sel­le­ro­wy pisarz, odszedł nagle, choć spo­koj­nie, w swo­im domu w wie­ku 86 lat; śmierć nastą­pi­ła w prze­rwie mię­dzy sesja­mi pisarskimi. 

Jef­frey Archer był jed­nym z naj­po­czyt­niej­szych auto­rów ostat­nie­go pół­wie­cza; pre­mie­ra jego nowej książ­ki „Adam and Eve” – któ­ra w zamy­śle auto­ra mia­ła być jego ostat­nią powie­ścią – zapla­no­wa­na jest na 6 października. 

Karie­ra Jef­freya to praw­dzi­wa legen­da świa­ta wydaw­ni­cze­go. Jego pierw­sza powieść „Co do gro­sza” (Not a Pen­ny More, Not a Pen­ny Less) uka­za­ła się w 1976 roku, dając począ­tek nie­zwy­kłej dro­dze lite­rac­kiej. łącz­nie spę­dził on czter­na­ście lat i pięć mie­się­cy na listach best­sel­le­rów „Sun­day Times” oraz pięć i pół roku na listach „New York Time­sa”, sprze­da­jąc 300 milio­nów egzem­pla­rzy swo­ich ksią­żek w 119 kra­jach i 49 językach.

Był jedy­nym auto­rem w histo­rii, któ­ry zdo­był pierw­sze miej­sce na listach best­sel­le­rów „Sun­day Times” w kate­go­riach powieść, opo­wia­da­nia oraz lite­ra­tu­ra fak­tu. Czy­tel­ni­cy byli dla nie­go naj­waż­niej­si – jesz­cze wczo­raj spo­tkał się z set­ka­mi fanów i pod­pi­sy­wał książ­ki pod­czas spo­tka­nia w Leice­ster Squ­are The­atre w Lon­dy­nie; wszyst­kie bile­ty na spo­tka­nie z pisa­rzem zosta­ły wyprzedane.

Autor, któ­ry przez ponad ćwierć wie­ku zasia­dał w Izbie Lor­dów, pozo­sta­wił w żało­bie żonę, lady Mary Archer (z któ­rej był nie­zmier­nie dum­ny), dwóch synów Jame­sa i Wil­lia­ma, a tak­że dwie wnucz­ki i trzech wnu­ków (jeden z nich wła­śnie ukoń­czył szkol­ną pra­cę bio­gra­ficz­ną na jego temat).

W tym roku cała rodzi­na świę­to­wa­ła 60. rocz­ni­cę ślu­bu Jef­freya i Mary w gro­nie przy­ja­ciół, w ich posia­dło­ści The Old Vica­ra­ge w Grantchester.

Rodzi­na pro­si o usza­no­wa­nie pry­wat­no­ści w tym trud­nym cza­sie, a jed­no­cze­śnie pra­gnie wyra­zić, jak wiel­ką miło­ścią darzy­li zmar­łe­go i jak wiel­ką dumą napa­wał swo­ich bliskich.

Bar­dziej oso­bi­ście wspo­mi­na­ła Jef­freya Arche­ra jego redak­tor­ka, dyrek­tor­ka Har­per­Col­lins UK:

Bycie redak­tor­ką Jef­freya Arche­ra było jed­nym z naj­więk­szych przy­wi­le­jów mojej karie­ry wydaw­ni­czej. Był mistrzem opo­wia­da­nia histo­rii i wyma­rzo­nym auto­rem dla każ­de­go redak­to­ra – nie­zwy­kle pra­co­wi­tym, cał­ko­wi­cie odda­nym szli­fo­wa­niu kolej­nych wer­sji tek­stu tak, by każ­de sło­wo brzmia­ło ide­al­nie, a przy tym praw­dzi­wym orę­dow­ni­kiem zespo­ło­we­go cha­rak­te­ru pra­cy wydaw­ni­czej. Gdy przy­stę­po­wał do pisa­nia „Adam and Eve”, od same­go począt­ku zapo­wia­dał, że będzie to jego ostat­nia powieść; był pod­eks­cy­to­wa­ny roz­ma­chem tego przed­się­wzię­cia i mówił, że jeśli uda mu się je zre­ali­zo­wać, dzie­ło to dorów­na wszyst­kie­mu, co stwo­rzył wcze­śniej – a w takiej sytu­acji nie wyobra­żał sobie już pra­cy nad kolej­ny­mi książ­ka­mi. I rze­czy­wi­ście dopiął swe­go – a pierw­sze reak­cje czy­tel­ni­ków wpra­wi­ły go w zachwyt. Wszy­scy jeste­śmy zdru­zgo­ta­ni stra­tą pisa­rza, któ­ry dostar­czał rado­ści poko­le­niom czy­tel­ni­ków, a tak­że praw­dzi­we­go przyjaciela.

– Nie mogę uwie­rzyć, że Jef­frey Archer – któ­ry zawsze był pełen życia – nagle odszedł. Spę­dzi­li­śmy wczo­raj wspa­nia­ły dzień – i każ­dy, kto był z nami, potwier­dzi, że był w nie­sa­mo­wi­tej for­mie, cele­bru­jąc pre­mie­rę swo­jej pięć­dzie­sią­tej, a zara­zem ostat­niej powie­ści – napi­sał Gyles Bran­dreth na por­ta­lu X/Twitter. – Zale­d­wie wczo­raj pro­wa­dzi­łem spo­tka­nie autor­skie z Jef­frey­em Arche­rem, poświę­co­ne jego nowej powie­ści – któ­ra, jak sam twier­dził, ma być jego ostat­nią. Był w zna­ko­mi­tej for­mie, peł­ny ener­gii i został entu­zja­stycz­nie przy­ję­ty przez wypeł­nio­ną po brze­gi salę. Zabaw­ny, ujmu­ją­cy i pełen dystan­su do sie­bie – świet­ny gawę­dziarz aż do same­go końca.

 

Jef­frey Archer był naj­bar­dziej zna­ny z cyklu „Kane i Abel” oraz debiu­tanc­kiej powie­ści „Co do gro­sza”. Publi­ko­wał cykle, powie­ści i zbio­ry opo­wia­dań, a tak­że try­lo­gię non-fic­tion „Dzien­nik wię­zien­ny”, w któ­rej opi­sał dwa lata spę­dzo­ne w zakła­dzie kar­nym po tym, jak został ska­za­ny za krzy­wo­przy­się­stwo. W latach 70. i 80. był zwią­za­ny z Par­tią Kon­ser­wa­tyw­ną; przez rok peł­nił funk­cję jej wice­prze­wod­ni­czą­ce­go. Jego karie­rę poli­tycz­ną zakoń­czył wyrok. W latach 60. Jef­frey Archer tre­no­wał lek­ko­atle­ty­kę, repre­zen­to­wał Wiel­ką Bry­ta­nię w roz­gryw­kach międzynarodowych.

Sza­cu­je się, że „Kane i Abel” (pierw­szy tom cyklu o tym samym tytu­le) to jed­na z naj­le­piej sprze­da­ją­cych się powie­ści na świe­cie; osią­gnę­ła nakład oko­ło 34 milio­nów egzem­pla­rzy. Z kolei „Co do gro­sza” napi­sał, ponie­waż jego karie­rze poli­tycz­nej gro­zi­ło wte­dy zała­ma­nie i Jef­frey Archer oba­wiał się bankructwa.

Anna Tess Gołębiowska

Zdję­cie głów­ne: Wiki­pe­dia

 

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy