Aktualności

Nie żyje siostra Anastazja, autorka słynnych książek kucharskich

Choć jej książ­ki sprze­da­ły się w nakła­dzie ponad 4 milio­nów egzem­pla­rzy, pozo­sta­ła skrom­na i wier­na ślu­bom ubó­stwa. Codzien­nie modli­ła się za swo­ich czy­tel­ni­ków. Zmar­ła w wie­ku 76 lat w wyni­ku cho­ro­by nowotworowej.

Na dłu­go przed tym, nim świat poznał blo­ga Ania­Go­tu­je, w tysią­cach pol­skich domów kró­lo­wa­ła sio­stra Ana­sta­zja. Tra­dy­cyj­ne dania, pro­ste recep­tu­ry i korzy­sta­nie z łatwo dostęp­nych skład­ni­ków – tym pod­bi­ła ser­ca Polek i Polaków.

Wie­le osób nie wie­dzia­ło, że sio­stra Ana­sta­zja napraw­dę jest zakon­ni­cą – wyda­wa­ło im się, że to po pro­stu trik mar­ke­tin­go­wy mają­cy wypro­mo­wać nie­ty­po­wy cykl wydaw­ni­czy. Tym razem jed­nak sztucz­ki nie były potrzeb­ne, praw­dzi­wa histo­ria zakon­ni­cy-cele­bryt­ki sama w sobie była mate­ria­łem na powieść.

 

Jej debiu­tanc­ka książ­ka, wyda­ne w 2021 roku „103 cia­sta sio­stry Ana­sta­zji”, mia­ła nakład zale­d­wie 2 tysię­cy egzem­pla­rzy, a wydaw­nic­two nie było prze­ko­na­ne, czy w ogó­le powin­na się uka­zać. Uda­ło się dzię­ki popar­ciu jezu­itów. Publi­ka­cja mia­ła błę­dy w dru­ku, pra­wie nie zawie­ra­ła zdjęć… i roze­szła się bły­ska­wicz­nie. Koniecz­ne oka­za­ły się dodru­ki. Prze­pi­sy sio­stry Ana­sta­zji były tym, cze­go potrze­bo­wa­ła ówcze­sna Polska.

Jej tajem­ni­ca? Jaj­ka ze wsi od szczę­śli­wych kur, praw­dzi­we mle­ko pro­sto od kro­wy, ręcz­ne ucie­ra­nie masy sero­wej w maku­trze nie­mal godzi­nę i modli­twa. Dekla­ro­wa­ła, że gotu­je z miło­ści dla Chry­stu­sa, co doda­wa­ło jej sił i poma­ga­ło zacho­wać życz­li­wość nawet wte­dy, kie­dy przy­go­to­wy­wa­ła posił­ki dla kogoś, do kogo nie żywi­ła cie­płych uczuć.

Pierw­szy samo­dziel­ny posi­łek Kry­sty­na Pustel­nik (takie wła­śnie imię nosi­ła przed wstą­pie­niem do zako­nu) przy­go­to­wa­ła, mając 17 lat. Oko­licz­no­ści były nie­zwy­kle smut­ne – w nocy zmar­ła mama Kry­si, rano dziew­czy­na musia­ła przy­go­to­wać coś dla sie­bie i bra­ta. Były to ziem­nia­ki z kwa­śnym mle­kiem. Wie­le razy wspo­mi­na­ła póź­niej, że wie, że to nie­ty­po­we, że nigdy wcze­śniej nie mia­ła cza­su nauczyć się goto­wać, ale ponie­waż jej tata zmarł, gdy była mała, to od dziec­ka cią­ży­ły na niej licz­ne obo­wiąz­ki. Razem z bra­tem pra­co­wa­li w polu oraz opie­ko­wa­li się zwie­rzę­ta­mi, na co inne­go bra­ko­wa­ło im cza­su. Pierw­szy chleb przy­pa­li­ła, dru­gi oka­zał się zakalcowaty.

 

Gdy rodzeń­stwo zosta­ło samo, ich sytu­acja mate­rial­na sta­ła się jesz­cze trud­niej­sza. Kry­sty­na podej­mo­wa­ła się robót sezo­no­wych oraz pra­co­wa­ła w hucie szkła. Tam dowie­dzia­ła się o ist­nie­niu Zgro­ma­dze­nia Córek Bożej Miło­ści. Zain­te­re­so­wa­ła się życiem zakon­nym i poczu­ła, że to coś dla niej. Na pyta­nie sio­stry prze­ło­żo­nej, czym chcia­ła­by się zaj­mo­wać w zako­nie, odpo­wie­dzia­ła: goto­wa­niem. Przy­ję­ła imię Anastazja.

 

Z począt­ku sio­stra Ana­sta­zja goto­wa­ła dla dzie­ci z nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi, póź­niej – dla wspól­no­ty kra­kow­skich jezu­itów. To wła­śnie oni zachę­ci­li ją, by podzie­li­ła się sze­rzej recep­tu­ra­mi, w któ­rych się zako­cha­li. Ojciec Bog­dan Cał­ka i brat Grze­gorz Sochac­ki byli prze­ko­na­ni, że świat powi­nien poznać puszy­ste ser­ni­ki zakon­ni­cy. Mat­ka prze­ło­żo­na wyra­zi­ła zgo­dę na publi­ka­cję – musia­ła oce­nić, czy publi­ka­cja książ­ki mie­ści się w cha­ry­zma­cie zako­nu. Pro­blem pole­gał na tym, że ojciec Hen­ryk Pie­tras, dyrek­tor Wydaw­nic­twa WAM, nie wyra­ził zgo­dy na publi­ka­cję książ­ki kuchar­skiej. Uwa­żał, że istot­ne są jedy­nie publi­ka­cje teologiczne.

Sytu­acja ule­gła zmia­nie, kie­dy ten sam ojciec Hen­ryk Pie­tras pod­jął się opra­co­wa­nia nie­ty­po­wej publi­ka­cji – „Pamięt­ni­ka gór­ni­ka” autor­stwa Edwar­da Jele­nia pocho­dzą­ce­go z tych samych oko­lic co wydaw­ca. Pamięt­nik powstał w 1930 roku i przy­bli­żał codzien­ne realia pra­cy gór­ni­czej oko­ło sto lat temu. Tekst został spi­sa­ny w języ­ku ślą­skim, a ojciec Hen­ryk Pie­tras prze­tłu­ma­czył go na język pol­ski i zre­da­go­wał książ­kę. „Pamięt­nik gór­ni­ka” skła­dał się w poło­wie z prze­kła­du, a w poło­wie ze zdjęć ślą­skie­go ręko­pi­su. Gdy jezu­ici pono­wi­li proś­bę o wyda­nie „103 ciast sio­stry Ana­sta­zji”, dyrek­tor nie mógł już twier­dzić, że Wydaw­nic­two WAM zaj­mu­je się tyl­ko tek­sta­mi teo­lo­gicz­ny­mi i książ­ka się ukazała.

Nakład w wyso­ko­ści dwóch tysię­cy egzem­pla­rzy roz­szedł się… w tydzień. Koniecz­ne były dodru­ki – łącz­nie prze­pi­sy na „103 cia­sta sio­stry Ana­sta­zji” tra­fi­ły do czte­ry­stu tysię­cy domów. Zapo­trze­bo­wa­nie na prze­pi­sy sio­stry Ana­sta­zji oka­za­ło się tak ogrom­ne, że powsta­ło ponad 20 ksią­żek jej autor­stwa, m.in. „123 sałat­ki i surów­ki sio­stry Ana­sta­zji”, „143 przy­sma­ki sio­stry Ana­sta­zji”, „99 wio­sen­nych prze­pi­sów sio­stry Ana­sta­zji” czy „153 prze­two­ry i dania mię­sne sio­stry Ana­sta­zji”. Oprócz zbio­rów prze­pi­sów uka­zy­wa­ły się m.in. kalen­da­rze ścien­ne z pro­po­zy­cja­mi prze­pi­sów na każ­dy miesiąc. 

– To, co dzie­je się za zamknię­ty­mi fur­ta­mi zako­nu, zawsze fascy­no­wa­ło. A podzie­lić się zakon­nym prze­pi­sem to jak­by uchy­lić rąb­ka tajem­ni­cy – opo­wia­da­ła sio­stra Ana­sta­zja w roz­mo­wie z Mają Gaw­roń­ską z New­swe­eka w 2009 roku.

W 2019 roku uka­za­ła się książ­ka bio­gra­ficz­na sio­stry Ana­sta­zji napi­sa­na wspól­nie ze Sła­wo­mi­rem Rusi­nem zaty­tu­ło­wa­na „Życie peł­ne sma­ku. Histo­ria prze­pla­ta­na przepisami”.

Łącz­nie książ­ki sio­stry Ana­sta­zji sprze­da­ły się w nakła­dzie ponad 4 milio­nów egzem­pla­rzy, ale ich autor­ka nie sta­ła się milio­ner­ką. „Jestem zakon­ni­cą, więc nie posia­dam żad­ne­go mająt­ku na wła­sność, skła­da­łam prze­cież ślu­by ubó­stwa” – tłu­ma­czy­ła w roz­mo­wie z Mary­lą Pałasz z „Fak­tu”.  Tan­tie­my tra­fia­ły na cele misyj­ne jezu­itów oraz na dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­no-edu­ka­cyj­ną Zgro­ma­dze­nia Córek Bożej Miło­ści, któ­re prze­zna­cza­ło je m.in. na pro­wa­dze­nie szkół, burs, Domów Samot­nej Mat­ki oraz opie­kę nad dzieć­mi z nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi – taki­mi, dla któ­rych sio­stra Ana­sta­zja goto­wa­ła kie­dyś w Jastrzębiu.

 

„Moją pierw­szą pla­ców­ką po ślu­bach był Ple­szów (nie­da­le­ko Nowej Huty), gdzie sio­stry pro­wa­dzi­ły ośro­dek dla cho­rych dzie­ci. Dziś ten dom zakon­ny znaj­du­je się w Pru­sach (gmi­na Koc­my­rzów). Miesz­ka­łam tam trzy lata. W tym cza­sie wie­le nauczy­łam się od sio­stry Ludwi­ny, za co jestem jej do dziś wdzięcz­na. Potem prze­nie­sio­no mnie do Jastrzę­bia-Zdro­ju, gdzie goto­wa­łam dla małych dzie­ci i dla per­so­ne­lu w zakła­dzie lecz­ni­czo-opie­kuń­czym. Pra­co­wa­łam tam dwa­na­ście lat. Wie­le z tych dzie­ci z rado­ścią reago­wa­ło na dotyk, przy­tu­le­nie. Było to nie­zwy­kle wdzięcz­ne. Z przy­jem­no­ścią wspo­mi­nam czas w tym ośrod­ku. Dalej były Wil­ko­wi­ce koło Biel­ska-Bia­łej, potem Czę­sto­cho­wa, War­sza­wa (czte­ry lata) i znów Kraków… (…)

W Czę­sto­cho­wie sta­ra­łam się odpo­czy­wać i wyle­czyć pew­ne pro­ble­my zdro­wot­ne. W War­sza­wie goto­wa­łam w domu, gdzie miesz­ka­ły sio­stry uczą­ce w szko­le. Była to nie­wiel­ka wspól­no­ta. Naj­bar­dziej zestre­so­wał mnie dekret o prze­no­si­nach do Kra­ko­wa i pra­cy w kuch­ni jezu­itów. Wyda­wa­ło mi się, że powin­nam zmie­nić zupeł­nie dotych­cza­so­wy spo­sób goto­wa­nia. Kobie­ty i dzie­ci jedzą bowiem zupeł­nie ina­czej, wolą lżej­sze dania. Pomy­śla­łam: ‘Jakoś ten rok wytrzy­mam’, bo tyle pier­wot­nie mia­łam pra­co­wać. Skoń­czy­ło się na osiem­na­stu latach. (śmiech) (…)

Do sys­te­ma­tycz­ne­go zbie­ra­nia i wymy­śla­nia nowych prze­pi­sów zain­spi­ro­wa­ła mnie jed­na z sąsia­dek z Dylą­go­wej, któ­ra dora­bia­ła, pie­kąc i gotu­jąc na wese­lach. Pro­wa­dzi­ła taki zeszyt z recep­tu­ra­mi i pomy­śla­łam, że ja też powin­nam, jeśli chcę porząd­nie zaj­mo­wać się kuch­nią. Daw­niej nie było ksią­żek kuchar­skich, dla­te­go takie notat­ki były bar­dzo ważne”.

/ „Sio­stra Ana­sta­zja: Życie peł­ne sma­ku. Histo­ria prze­pla­ta­na przepisami” /

Feno­men sio­stry Ana­sta­zji prze­kro­czył gra­ni­ce Pol­ski. Gdy pisa­no o niej w świa­to­wej pra­sie, porów­ny­wa­no ją do Nigel­li Law­son czy Jamie­go Olivera.

Po przej­ściu na eme­ry­tu­rę sio­stra Ana­sta­zja zamiesz­ka­ła w domu zakon­nym Sióstr Córek Bożej Miło­ści. W wywia­dach zapew­nia­ła, że codzien­nie modli się za swo­ich czy­tel­ni­ków. Zmar­ła 4 paź­dzier­ni­ka 2026 roku z powo­du cho­ro­by nowotworowej.

 

Anna Tess Gołębiowska

Zdję­cie główne:

 

 

 

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy