Aktualności

Eksmisja za zbyt wiele książek. Miały stwarzać zagrożenie dla budynku

Men­del Umi­ner musiał opu­ścić nowo­jor­skie miesz­ka­nie po tym, jak na nie­ca­łych 56 metrach kwa­dra­to­wych zgro­ma­dził księ­go­zbiór liczą­cy 10 tysię­cy egzem­pla­rzy. „Każ­da z tych ksią­żek jest mi potrzeb­na” – uznał.

Naru­sza pan istot­ny waru­nek umo­wy naj­mu. Utrzy­mu­je pan nie­ru­cho­mość w sta­nie poważ­ne­go zagra­ce­nia; dopusz­cza pan do nad­mier­ne­go gro­ma­dze­nia ksią­żek w nie­ru­cho­mo­ści; stwa­rza zagro­że­nie poża­ro­we poprzez nad­mier­ne gro­ma­dze­nie ksią­żek w nie­ru­cho­mo­ści” – tak brzmia­ło pismo, któ­re Men­del Umi­ner otrzy­mał od zarząd­cy budyn­ku poło­żo­ne­go Upper East Side na Manhattanie.

Ponie­waż męż­czy­zna nie zgo­dził się na wyrzu­ce­nie ksią­żek, wsz­czę­to postę­po­wa­nie eks­mi­syj­ne. O moż­li­wość pozo­sta­nia w miesz­ka­niu wal­czył w sądzie. Po kil­ku mie­sią­cach pogo­dził się jed­nak z wyprowadzką.

Nie chcę tu być, sko­ro jestem nie­chcia­ny” – sko­men­to­wał w roz­mo­wie z Alek­sem Vadu­ku­lem z „The New York Times”.


Budy­nek przez 6 East 65th Stre­et nale­ży do Hakim Orga­ni­za­tion zało­żo­nej przez Kam­ra­na Haki­ma uwa­ża­ne­go za magna­ta ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści. Ani Hakim Orga­ni­za­tion, ani fir­ma zarzą­dza­ją­ca nie­ru­cho­mo­ścią nie odpo­wie­dzia­ły na proś­by o komentarz

Znaj­du­ją­ca się prze­czni­cę od Cen­tral Par­ku kawa­ler­ka, któ­rą Umi­ner musiał opu­ścić, ma powierzch­nię 600 stóp kwa­dra­to­wych, czy­li tro­chę ponad 55,74 metra kwa­dra­to­we­go. Książ­ki wypeł­nia­ły całą prze­strzeń miesz­ka­nia – nie tyl­ko się­ga­ją­ce sufi­tu rega­ły, ale też pod­ło­gę i inne meble. Umi­ner spał na mate­ra­cu roz­ło­żo­nym mię­dzy sto­sa­mi juda­ików, tomów poezji, sztuk teatral­nych, powieści…

Sam Men­del Umi­ner spra­wia wra­że­nie rów­nie nie­zwy­kłe jak jego mieszkanie.

Czy­tam cały czas. Czy­tam, żeby zdo­by­wać wie­dzę. Potrze­bu­ję każ­dej książ­ki, któ­rej posia­dam. Moja biblio­te­ka to mój spo­sób na życie. Jasne, może jestem tro­chę inny… i wiem, że moja biblio­te­ka może wyda­wać się prze­sa­dą. Ale (…) w rabi­nicz­nym domu nikt nawet by nie mru­gnął na ten widok. Czy­ta­nie jest czę­ścią mojej kul­tu­ry” – może­my prze­czy­tać w repor­ta­żu „Too Many Books?”, czy­li „Zbyt wie­le książek?”.

Z zawo­du jest tłu­ma­czem języ­ka hebraj­skie­go, marzy o zało­że­niu wła­sne­go pisma lite­rac­kie­go – „Nota­ri­kon Review”. Pomysł naro­dził się w cza­sie lite­rac­kich imprez orga­ni­zo­wa­nych wśród sto­sów ksią­żek, w cza­sie któ­rych począt­ku­ją­cy pisa­rze pili piwo i kłó­ci­li się o poli­ty­kę zagra­nicz­ną oraz poezję.

Nastrój ten mógł przy­po­mi­nać dzie­ciń­stwo Umi­ne­ra – wycho­wał się w spo­łecz­no­ści cha­sydz­kiej. Ojciec obja­śniał mu „Torę”, ale chło­piec wolał Dosto­jew­skie­go. Jako nasto­la­tek zgłę­biał tal­mu­dy­kę w semi­na­rium rabi­nac­kim. Zaję­cia trwa­ły cały dzień – wie­czo­ra­mi na impre­zach zakra­pia­nych wód­ką wykłó­cał się z rabinami.

Spę­dza­łem dnie na stu­dio­wa­niu tek­stów w języ­ku ara­mej­skim, hebraj­skim i jidysz, ale byłem też nie­po­słusz­ny i nie­po­praw­ny – wspo­mi­na te cza­sy Umi­ner. Zawsze czy­ta­łem to, co chcia­łem czy­tać, a nie to, co oni chcie­li, żebym czy­tał. Ale to wła­śnie tak wyra­żasz sie­bie. Tak kształ­tu­jesz wła­sne opi­nie. Tak nada­jesz wła­sny sens świa­tu” – opo­wia­dał. – „Jeśli wyro­bię sobie jakąś opi­nię, a ist­nie­ją książ­ki, któ­re gło­szą coś prze­ciw­ne­go, muszę prze­czy­tać je wszyst­kie, żeby wie­dzieć, czy mam rację. Jeśli nie jestem prze­ko­na­ny, powi­nie­nem zre­zy­gno­wać z dane­go sądu”.

Nota­ri­kon (נוטריקון) to hebraj­ski ter­min okre­śla­ją­cy kaba­li­stycz­ną meto­dę pra­cy z tek­stem, trak­tu­ją­cą wyra­zy jako akro­sty­chy, czy­li bio­rą­cą pod uwa­gę tyl­ko część liter i roz­wi­ja­ją­cą je w peł­ne zda­nia. „Nota­ri­kon to akro­nim, kod lub insy­gniom, sło­wo prze­kształ­co­ne w obraz lub znak opa­trzo­ny tek­stem” – może­my prze­czy­tać na stro­nie maga­zy­nu. Pierw­szy numer pisma ma uka­zać się pod koniec 2026 roku i zawie­rać m.in. pierw­szy prze­kład na język angiel­ski ese­jów o lite­ra­tu­rze por­tu­gal­skiej autor­stwa Fer­nan­da Pes­soi, pier­wot­nie wyda­nych w 1912 roku; w dru­gim nume­rze znaj­dzie się miej­sce dla anglo­ję­zycz­nych wykła­dów Ada­ma Mic­kie­wi­cza o lite­ra­tu­rze słowiańskiej.

Men­de­lo­wi Umi­ne­ro­wi uda­ło się zna­leźć więk­sze miesz­ka­nie. Nie musi roz­sta­wać się z księ­go­zbio­rem – wręcz prze­ciw­nie, będzie mógł kupić kolej­ne tomy. Zdo­by­wa je w księ­gar­niach, na eBayu, wyszu­ku­je w second han­dach. Wbrew temu, o czym naj­wy­raź­niej był prze­ko­na­ny zarząd­ca poprzed­nie­go budyn­ku, nie uwa­ża, by cier­piał na pato­lo­gicz­ne zbie­rac­two (syl­lo­go­ma­nię).

Anna Tess Gołę­biow­ska
Źró­dło: „The New York Times”, Alex Vadu­kul, „Too Many Books?”

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy