Ciekawostki Felieton

Najciekawsze książki o czasie

W nocy z 24 na 25 mar­ca prze­sta­wia­my zegar­ki o godzi­nę do przo­du, przez to śpi­my kró­cej. Dzię­ki zmia­nie słoń­ce zaczy­na jed­nak zacho­dzić póź­niej i dzię­ki temu może­my cie­szyć się jego dłuż­szym towa­rzy­stwem. Zmia­na cza­su wią­że się też z licz­ny­mi pro­ble­ma­mi. W wie­lu dzie­dzi­nach gospo­dar­ki jest to rów­no­znacz­ne z licz­ny­mi obcią­że­nia­mi finan­so­wy­mi i kło­po­ta­mi admi­ni­stra­cyj­ny­mi. Gdy wpro­wa­dza­my czas zimo­wy, wszyst­kie pocią­gi odby­wa­ją­ce swo­je kur­sy zmu­szo­ne są do godzin­nych posto­jów. W dru­gą stro­nę, gdy prze­sta­wia­my zegar­ki na czas let­ni, wszyst­kie pocią­gi są o godzi­nę spóź­nio­ne. Więk­szość ban­ków w takich momen­tach blo­ku­je moż­li­wość doko­ny­wa­nia trans­ak­cji, żeby unik­nąć nie­po­trzeb­nych pro­ble­mów z wysył­ką i zaksię­go­wa­niem pie­nię­dzy. Coraz czę­ściej poja­wia­ją się gło­sy, żeby zli­kwi­do­wać obo­wią­zek zmia­ny cza­su i cały rok trzy­mać się „jed­ne­go zegar­ka”. Przy tej oka­zji przyj­rzyj­my się książ­kom, w któ­rych czas odgry­wa klu­czo­wą rolę.

Kla­sy­ka

Na samym począt­ku nie moż­na nie wspo­mnieć o dwóch naj­bar­dziej kla­sycz­nych książ­kach zwią­za­nych z cza­sem. Pierw­szą z nich jest wyda­na w 1872 roku książ­ka „W osiem­dzie­siąt dni dooko­ła świa­ta” Juliu­sza Verne’a. Jej głów­nym boha­te­rem jest Phi­le­as Fogg, ste­reo­ty­po­wy bry­tyj­ski dżen­tel­men – posia­da duży mają­tek, nale­ży do dżen­tel­meń­skich klu­bów, gry­wa w wista i czy­ta dużo pra­sy. Pew­ne­go dnia męż­czy­zna podej­mu­je się nie­ty­po­we­go zakła­du, twier­dząc, że będzie w sta­nie okrą­żyć Zie­mię w 80 dni. Jeśli mu się uda, wygra 20 tysię­cy szter­lin­gów. Od tego momen­tu zaczy­na się wal­ka z cza­sem, Fogg wraz ze swo­im słu­żą­cym Pas­se­par­to­ut wyru­sza­ją w podróż, pod­czas któ­rej korzy­sta­ją ze wszyst­kich dostęp­nych środ­ków loko­mo­cji – lata­ją balo­nem, pły­wa­ją stat­ka­mi, jeż­dżą na sło­niach i doroż­ka­mi. W powie­ści waż­nym ele­men­tem jest zakoń­cze­nie – w wyni­ku podró­ży dooko­ła świa­ta docho­dzi do tzw. para­dok­su cza­su – prze­świad­czo­ny o prze­gra­nej Fogg wygry­wa zakład, ponie­waż zapo­mi­na o linii zmia­ny daty.

Dru­gą z kla­sycz­nych ksią­żek o cza­sie jest „Wehi­kuł cza­su” Her­ber­ta George’a Wel­l­sa, pio­nie­ra lite­ra­tu­ry scien­ce-fic­tion. Boha­te­rem powie­ści jest mło­dy nauko­wiec pra­cu­ją­cy nad maszy­ną, któ­ra umoż­li­wi­ła­by mu podró­żo­wa­nie w cza­sie. Gdy uda­je mu się ją stwo­rzyć, zapra­sza zna­jo­mych bada­czy na pre­zen­ta­cję swo­je­go wyna­laz­ku. Naukow­cy począt­ko­wo bar­dzo scep­tycz­nie odno­szą się do jego dzie­ła, jed­nak gdy ich młod­szy kole­ga w cza­sie pre­zen­ta­cji zni­ka, wpra­wia ich to w zdu­mie­nie. Od tego momen­tu zaczy­na się wędrów­ka mię­dzy róż­ny­mi epo­ka­mi, mło­dy nauko­wiec prze­no­si się zarów­no w prze­szłość, jak i dale­ką przy­szłość. Wells wydał swo­ją książ­kę jesz­cze pod koniec XIX wie­ku, sta­wia­jąc milo­wy krok w roz­wo­ju lite­ra­tu­ry fan­ta­stycz­nej.

Lem

Bar­dzo czę­sto temat para­dok­sów cza­so­wych podej­mo­wał w swo­ich ksią­żek Sta­ni­sław Lem. Naj­czę­ściej poja­wia­ją się one w „Dzien­ni­kach gwiaz­do­wych”, czy­li zbio­rze opo­wia­dań przed­sta­wia­ją­cych wypra­wy w kosmos Ijo­na Tiche­go, naj­po­pu­lar­niej­szej posta­ci wykre­owa­nej przez Lema. W wie­lu momen­tach boha­ter musi mie­rzyć się z prze­róż­ny­mi ano­ma­lia­mi cza­so­wy­mi. Na przy­kład pod­czas „Podró­ży siód­mej” Tichy zosta­je obu­dzo­ny przez tajem­ni­czą postać; jest zasko­czo­ny, ponie­waż wyru­szył w tę wypra­wę sam. Kil­ka dni póź­niej to on budzi kogoś inne­go. Oka­zu­je się, że Tichy roz­ma­wiał z inną wer­sją sie­bie i wsku­tek zakrzy­wień cza­so­prze­strze­ni w stat­ku zaczy­na­ją się poja­wiać jego sobo­wtó­ry. Gdy Tichy rela­cjo­no­wał póź­niej swo­ją przy­go­dę wszy­scy twier­dzi­li, że były to jedy­nie jego przy­wi­dze­nia. Czas odgry­wa waż­ną rolę tak­że w „Podró­ży dwu­na­stej”. Tichy musi dotrzeć na pla­ne­tę Amau­ro­pię, na któ­rą podróż trwa 30 lat. Uda­je mu się dostać na nią wcze­śniej dzię­ki eks­pe­ry­men­tal­ne­mu wyna­laz­ko­wi Pro­fe­so­ra Taran­to­ga, któ­ry potra­fi roz­cią­gnąć kil­ka sekund do kil­ku mie­się­cy, ale rów­nież potra­fi przy­spie­szać czas. Przez maj­stro­wa­nie z maszy­ną Pro­fe­so­ra czas pły­nął tak szyb­ko, że Tichy codzien­nie budził się pod rzą­da­mi innej wła­dzy i dyk­ta­tu­ry, osta­tecz­nie został zmu­szo­ny do opusz­cze­nia pla­ne­ty.

Phi­lip K. Dick

Sko­ro był Lem to musi być i Dick. Ame­ry­kań­ski pisarz miał obse­sję na punk­cie Lema; twier­dził, że pol­ski pisarz nie ist­nie­je, jest sztucz­nym two­rem wcho­dzą­cym w skład radziec­kie­go pro­jek­tu pro­pa­gan­do­we­go. Wróć­my jed­nak do cza­su, któ­ry bar­dzo czę­sto wystę­pu­je w jego książ­kach. War­to zwró­cić uwa­gę na powieść „Dr. Futu­ri­ty” w któ­rej głów­ny boha­ter, żyją­cy w 2012 roku Jim Par­sons, na sku­tek tra­gicz­ne­go wypad­ku samo­cho­do­we­go prze­no­si się w cza­sie do XXV wie­ku. Spo­łe­czeń­stwo przy­szło­ści nie przy­po­mi­na tego, w któ­rym żył Par­sons, nie docho­dzi do natu­ral­nych naro­dzin, tyl­ko wsku­tek śmier­ci może dojść do powsta­nia nowe­go zarod­ka. Na świe­cie eli­mi­no­wa­ni są sła­bi i bied­ni, w związ­ku z czym ludz­kość ma szan­sę na prze­ży­cie. Ist­nie­je tyl­ko jed­na rasa, któ­ra powsta­ła z mie­szan­ki innych, bia­li ludzie wymar­li set­ki lat wcze­śniej. Po tym jak Par­sons poma­ga umie­ra­ją­cej kobie­cie, zosta­je zesła­ny na Mar­sa. W XXV wie­ku rato­wa­nie umie­ra­ją­cych jest bar­dzo cięż­ką zbrod­nią. W cza­sie podró­ży Par­sons uczy się jak obsłu­gi­wać wehi­kuł cza­su i od tego momen­tu zaczy­na­ją się jego przy­go­dy ze sko­ka­mi w prze­szłość i przy­szłość.

Straż noc­na” – Ter­ry Prat­chett

Swo­je trzy gro­sze do tema­ty­ki cza­su w lite­ra­tu­rze musiał dorzu­cić rów­nież Ter­ry Prat­chett, któ­ry w swo­im „Świe­cie Dys­ku” pod­dał saty­rze chy­ba każ­dy moż­li­wy aspekt życia. W „Stra­ży Noc­nej” Samu­el Vimes, naczel­nik Stra­ży Miej­skiej, po ude­rze­niu pio­ru­na zosta­je prze­nie­sio­ny w prze­szłość, chwi­lę przed wybu­chem rewo­lu­cji. Sta­je przed trud­nym zada­niem, musi nauczyć młod­szą wer­sję sie­bie poli­cyj­ne­go fachu, a następ­nie wyśle­dzić groź­ne­go mor­der­cę. Póź­niej musi dobrze popro­wa­dzić rewo­lu­cje, w innym przy­pad­ku stra­ci przy­szłość, a co za tym idzie wszyst­ko co kocha – żonę, dzie­ci i swo­je mia­sto.

Rzeź­nia numer 5” – Kurt Von­ne­gut

W powie­ści, któ­rej peł­ny tytuł brzmi „Rzeź­nia numer pięć, czy­li Kru­cja­ta dzie­cię­ca, czy­li Obo­wiąz­ko­wy taniec ze śmier­cią”, mistrz czar­ne­go humo­ru Kurt Von­ne­gut łączy praw­dzi­wą histo­rię z ele­men­ta­mi gro­te­ski, scien­ce-fic­tion, dra­ma­tu i kome­dii. Głów­ny boha­ter powie­ści – Bil­ly Pil­grim (ang. Piel­grzym) – posia­da zdol­ność podró­żo­wa­nia w cza­sie, znaj­du­je się jed­no­cze­śnie we wszyst­kich momen­tach swo­je­go życia i nie do koń­ca potra­fi kon­tro­lo­wać, któ­ry moment wła­śnie obser­wu­je. Pod­czas swo­ich wypraw doświad­cza poby­tu w obo­zie jeniec­kim w Dre­znie, któ­ry znaj­du­je się w tytu­ło­wej rzeź­ni. Wraz z kil­ko­ma inny­mi ame­ry­kań­ski­mi żoł­nie­rza­mi ukry­wa się w chłod­ni w piw­ni­cy, dzię­ki cze­mu jako nie­licz­nym uda­je im się prze­żyć bom­bar­do­wa­nie mia­sta. W cza­sie gdy Von­ne­gut publi­ko­wał swo­ją powieść, temat ata­ku na Dre­zno nie funk­cjo­no­wał w publicz­nej dys­ku­sji. Osta­tecz­nie „Rzeź­nia numer pięć” była pre­tek­stem do roz­po­czę­cia dywa­ga­cji nad tym, czy bom­bar­do­wa­nie zamiesz­ka­łe­go przez nie­mal milion ludzi mia­sta, któ­re nie mia­ło żad­nej stra­te­gicz­nej funk­cji, było słusz­ne.

Har­ry Pot­ter

Rów­nież w serii ksią­żek o nasto­let­nim cza­ro­dzie­ju Har­rym Pot­te­rze poja­wia się bar­dzo istot­ny motyw podró­ży w cza­sie. W trze­ciej czę­ści cyklu, „Więź­niu Azka­ba­nu”, Her­mio­na uży­wa zmie­nia­cza cza­su, żeby zali­czyć wszyst­kie egza­mi­ny na naj­wyż­sze oce­ny. Gdy zła­pa­ny i osa­dzo­ny w Azka­ba­nie zosta­je ojciec chrzest­ny Harry’ego, Syriusz Black, dyrek­tor Hogwar­tu Albus Dum­ble­do­re suge­ru­je trój­ce mło­dych cza­ro­dzie­jów sko­rzy­sta­nie z magicz­ne­go przed­mio­tu, by móc ura­to­wać Blac­ka ska­za­ne­go na poca­łu­nek demen­to­ra. W książ­ce J.K. Row­ling pod­czas podró­ży w cza­sie waż­ne było to, żeby nikt nie mógł cię zoba­czyć.

Podej­ście nauko­we

14 mar­ca 2018 zmarł jeden z naj­wy­bit­niej­szych współ­cze­snych popu­la­ry­za­to­rów wie­dzy o kosmo­sie Ste­phen Haw­king, któ­ry przez więk­szość życia zma­gał się ze stward­nie­niem zani­ko­wym bocz­nym. Przez to musiał poru­szać się na spe­cjal­nie skon­stru­owa­nym wóz­ku, a poro­zu­mie­wał się dzię­ki syn­te­za­to­ro­wi mowy, któ­ry uru­cha­miał za pomo­cą ruchów policz­kiem. Haw­king zaj­mo­wał się nauką na bar­dzo zaawan­so­wa­nym pozio­mie, jed­nak oprócz tego pisał książ­ki popu­lar­no­nau­ko­we, w któ­rych w pro­sty i cie­ka­wy spo­sób sta­rał się wytłu­ma­czyć feno­me­ny panu­ją­ce we wszech­świe­cie. Jed­ną z jego best­sel­le­ro­wych ksią­żek była „Krót­ka histo­ria cza­su”, w któ­rej opi­sał teo­rie powsta­nia wszech­świa­ta, fizycz­ny i mate­ma­tycz­ny aspekt cza­su.

Temat podró­ży i ano­ma­lii cza­so­wych obec­ny jest w książ­kach od daw­na i nie spo­sób wymie­nić wszyst­kich cie­ka­wych przy­kła­dów. Temat para­dok­sów zwią­za­nych z cza­sem poja­wia się zarów­no w książ­kach fan­ta­stycz­nych, scien­ce-fic­tion, fik­cjach histo­rycz­nych, jak i publi­ka­cjach nauko­wych. Jest pewien aspekt, któ­ry łączy je wszyst­kie – żad­na z nich nie zna­la­zła odpo­wie­dzi na pyta­nie, czym tak napraw­dę jest czas, czy moż­li­we jest podró­żo­wa­nie mię­dzy wymia­ra­mi lub czy będzie to moż­li­we w przy­szło­ści.

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy