Aktualności

Wplotła wzmiankę o swojej powieści w post o przemocy s*ksualnej. Teraz przeprasza i wyjaśnia

Not­ka bio­gra­ficz­na J.A. Wil­liams zaczy­na się sło­wa­mi: „Pisze książ­ki, któ­re nie prze­pra­sza­ją”, ale spo­sób, któ­ry autor­ka wybra­ła, by wspo­mnieć o swo­jej twór­czo­ści, zakoń­czył się prze­pro­si­na­mi wła­śnie. Do swo­je­go cyklu dark fan­ta­sy nawią­za­ła, pisząc o real­nej tragedii.

UWAGA: Poniż­szy tekst nawią­zu­je do tema­ty­ki prze­mo­cy sek­su­al­nej oraz bru­tal­nych wyda­rzeń, do któ­rych doszło w rze­czy­wi­sto­ści, co może być bole­sne dla czę­ści osób czy­ta­ją­cych. Jeśli nale­żysz do tej gru­py, roz­waż rezy­gna­cję z lek­tu­ry lub prze­łóż ją na moment, kie­dy będziesz mieć odpo­wied­nie wsparcie.

„J.A. Wil­liams pisze książ­ki, któ­re nie prze­pra­sza­ją. W któ­rych miłość ma swo­ją cenę. Impe­ria pło­ną. Sil­ne kobie­ty nie zamie­rza­ją padać na kola­na, a męż­czyź­ni mają odwa­gę sta­nąć u ich boku. Autor­ka miesz­ka w Anglii z mężem, czwór­ką synów oraz nie­zwy­kle wyra­zi­stym w swo­ich opi­niach bul­do­giem fran­cu­skim. Czas, w któ­rym nie musi odwo­zić dzie­ci do szko­ły lub odbie­rać ich, spę­dza przy moc­nej her­ba­cie, pla­nu­jąc kolej­ne powsta­nia” – może­my prze­czy­tać w not­ce bio­gra­ficz­nej autor­ki „The Spark of Rebel­lion” (Iskry bun­tu), pierw­sze­go tomu „Thre­ads of Fate” (Nici prze­zna­cze­nia). Pre­mie­ra książ­ki zosta­ła zapla­no­wa­na na 1 grud­nia 2026 roku; powieść jest dostęp­na w przed­sprze­da­ży na Ama­zo­nie za nie­ca­łe 3 dolary.

O J.A. Wil­liams zro­bi­ło się gło­śno, choć raczej nie w spo­sób, któ­ry sobie wymarzyła.

Na swój pro­fil na Insta­gra­mie autor­ka wrzu­ci­ła tekst: „Sied­miu oskar­żo­nych męż­czyzn. Jeden pozwa­ny uni­wer­sy­tet. Cała kul­tu­ra pod­da­na kry­tycz­nej ana­li­zie. Poroz­ma­wiaj­my o zarzu­tach wobec Uni­wer­sy­te­tu Cor­nell… A tak­że o tym, dla­cze­go moją pierw­szą serię dark fan­ta­sy napi­sa­łam przez pry­zmat kobie­ce­go gniewu”.

Usu­nię­ty wpis z pro­fi­lu J.A. Wil­liams, źró­dło: Reddit

 

Wspo­mnia­na sytu­acja doty­czy pozwu cywil­ne­go prze­ciw­ko Uni­wer­sy­te­to­wi Cor­nel­la i sied­miu człon­kom brac­twa stu­denc­kie­go Chi Phi.

Uni­wer­sy­tet Cor­nel­la nale­ży do Ligi Blusz­czo­wej, czy­li gro­na ośmiu uczel­ni uwa­ża­nych za naj­bar­dziej pre­sti­żo­we na świe­cie. Mie­ści się w sta­nie Nowy Jork, ma 14 wydzia­łów, a stu­diu­je na nim ponad 20 tysię­cy osób. W gro­nie pra­cow­ni­ków nauko­wych Uni­wer­sy­te­tu Cor­nel­la znaj­du­je się 13 lau­re­atów Nagro­dy Nobla, a wśród absol­wen­tów – kolej­nych 19.

Stu­dent­ka Uni­wer­sy­te­tu Cor­nel­la twier­dzi, że sied­miu męż­czyzn zgwał­ci­ło ją, kie­dy była nie­przy­tom­na i odu­rzo­na. Wyjąt­ko­wo maka­brycz­ne są też oko­licz­no­ści gwał­tu zbio­ro­we­go: męż­czyź­ni opi­sy­wa­li sytu­ację na cza­cie gru­po­wym brac­twa, rela­cjo­nu­jąc, że inni stu­den­ci mogą do nich dołączyć.

Do zda­rze­nia mia­ło dość w paź­dzier­ni­ku 2024 roku. Nie­speł­na 20-let­nia dziew­czy­na zosta­ła zapro­szo­na na impre­zę w domu brac­twa stu­denc­kie­go Chi Phi przez bli­skie­go zna­jo­me­go; kogoś, komu ufa­ła. Była pod wpły­wem alko­ho­lu, gdy kole­ga zaczął odu­rzać ją nar­ko­ty­ka­mi, a kie­dy zaczę­ła tra­cić świa­do­mość, wraz z sze­ścio­ma męż­czy­zna­mi roze­brał ją, a następ­nie bił i gwał­cił przez wie­le godzin, aż z bólu i wyczer­pa­nia stra­ci­ła przytomność.

Przez cały ten czas rela­cjo­no­wa­li gwałt na cza­cie zbio­ro­wym, pisząc, że dostęp­na jest „wol­na cip­ka” o zapra­sza­jąc kole­gów do dołą­cze­nia, a ci odpi­sy­wa­li żar­ci­ka­mi, np. „sklep nadal otwar­ty?”. Na gru­pie było 57 męż­czyzn, żaden z nich nie wezwał poli­cji, nie spró­bo­wał pomóc ofie­rze ani nawet nie zaape­lo­wał do kole­gów o to, żeby przestali.

Stu­dent­ka, w aktach spra­wy wystę­pu­ją­ca jako „Jane Doe” (anglo­ję­zycz­ny odpo­wied­nik okre­śle­nia NN) zgło­si­ła spra­wę poli­cji uni­wer­sy­tec­kiej po dwóch tygo­dniach, ale nikt nie usły­szał zarzu­tów, nie wsz­czę­to też postę­po­wa­nia kar­ne­go. Pro­ku­ra­tu­ra uzna­ła, że prze­ka­za­ne przez uczel­nię doku­men­ty nie były wystar­cza­ją­ce. Z tego powo­du we wrze­śniu 2026 roku Jane Doe zło­ży­ła pozew cywilny.

– Każ­dy rodzic, któ­ry posy­ła dziec­ko na stu­dia, ocze­ku­je, że zosta­nie mu zapew­nio­ne bez­pie­czeń­stwo. A jeśli wyda­rzy się coś strasz­ne­go, zasłu­gu­ją na wysłu­cha­nie, oto­cze­nie ochro­ną i wspar­ciem. Ta mło­da kobie­ta zasłu­gi­wa­ła na to w 2024 roku. Zasłu­gu­je na to rów­nież teraz – oświad­czy­ła guber­na­tor­ka Nowe­go Jor­ku, Kathy Hochul.

 

 

 

Spo­śród sied­miu spraw­ców napa­ści, dwóch zosta­ło wyda­lo­nych z uczel­ni. Pozo­sta­li otrzy­ma­li lek­kie kary, jak zawie­sze­nie w pra­wach stu­den­ta, obo­wią­zek wzię­cia udzia­łu w warsz­ta­tach… czy koniecz­ność napi­sa­nia ese­ju. Żaden z męż­czyzn nie został zatrzy­ma­ny ani prze­słu­cha­ny przez poli­cję. Pod­czas gdy więk­szość spraw­ców obro­ni­ła dyplo­my, Jane Doe prze­rwa­ła studia.

Spra­wa Jane Doe i oskar­że­nia pod adre­sem Uni­wer­sy­te­tu Cor­nel­la wywo­ła­ły nie tyl­ko w USA, ale na całym świe­cie dys­ku­sję o prze­mo­cy sek­su­al­nej na uni­wer­sy­te­tach oraz o tym, że ofia­ry mole­sto­wa­nia i gwał­tów zosta­ją pozba­wio­ne wsparcia.

Ken­ny Jaco­by z USA Today opi­sał, że Uni­wer­sy­tet Cor­nel­la wyjąt­ko­wo lek­ko pod­cho­dzi do spraw zwią­za­nych z prze­mo­cą sek­su­al­ną. Prze­ana­li­zo­wał, że w latach 2018 – 2024 poli­cji uni­wer­sy­tec­kiej Uni­wer­sy­te­tu Cor­nell zgło­szo­no ponad 1,2 tysią­ca spraw doty­czą­cych napa­ści sek­su­al­nych, prze­mo­cy w związ­kach lub rodzi­nie oraz nękania.

W efek­cie wsz­czę­to 162 postę­po­wa­nia dys­cy­pli­nar­ne wobec stu­den­tów i pra­cow­ni­ków, w 51 uzna­no winę przy­naj­mniej jed­nej z oskar­żo­nych osób, ale w więk­szość zakoń­czy­ła się łagod­ny­mi kara­mi typu obję­cie okre­sem prób­nym lub skie­ro­wa­niem na warsz­ta­ty. W 14 przy­pad­kach orze­czo­no zawie­sze­nie w pra­wach stu­den­ta lub pra­cow­ni­ka, a w 7 przy­pad­kach doszło do wyda­le­nia z uczel­ni lub zwol­nie­nia z pracy.

To poka­zu­je, że pod kątem bez­kar­no­ści spraw­ców spra­wa Jane Doe nie jest wyjąt­kiem, a wpi­su­je się w sze­ro­ki obraz lek­ce­wa­że­nia przemocy.

To, jak bul­wer­su­ją­ca oka­za­ła się spra­wa gwał­tu zbio­ro­we­go na Jane Doe – zarów­no prze­bieg same­go wyda­rze­nia z rela­cjo­no­wa­niem go na cza­cie, pobłaż­li­we trak­to­wa­nie spraw­ców przez uczel­nię, jak i nie­wsz­czę­cie postę­po­wa­nia przez pro­ku­ra­tu­rę – spra­wi­ło, że post J.A. Wil­liams wywo­łał falę oburzenia.

Zrzut ekra­nu przed­sta­wia­ją­cy post tra­fił na Red­di­ta z dopi­skiem: „Autor­ka dark fan­ta­sy J.A. Wil­liams wyko­rzy­stu­je skan­dal zwią­za­ny z gwał­tem na Uni­wer­sy­te­cie Cor­nel­la do pro­mo­wa­nia swo­ich ksią­żek”. W sek­cji komen­ta­rzy zna­la­zły się wypo­wie­dzi takie jak: „Nie prze­sta­je mnie zadzi­wiać, jak nie­wie­le ludzie przej­mu­ją się losa­mi innych i jak potra­fią prze­kuć nawet naj­gor­szy moment czy­je­goś życia w oka­zję” czy: „Jakim cudem pierw­szą myślą, któ­ra przy­cho­dzi ci do gło­wy, gdy sły­szysz, że kobie­ta zosta­ła zgwał­co­na przez sied­miu męż­czyzn, jest: jak mogę to wyko­rzy­stać do swo­ich celów?”.

Na pro­fi­lu J.A. Wil­liams poja­wi­ły się prze­pro­si­ny i wyjaśnienie.

 

 

„Chcę jasno odnieść się do zarzu­tu, że wyko­rzy­sta­łam trau­mę oso­by, któ­ra doświad­czy­ła prze­mo­cy, do pro­mo­wa­nia swo­jej książ­ki. Abso­lut­nie nie było to moim zamia­rem i prze­pra­szam wszyst­kich, któ­rzy ode­bra­li to w ten sposób.

Mój cykl został napi­sa­ny na dłu­go przed tym, nim zarzu­ty wobec Uni­wer­sy­te­tu Cor­nel­la ujrza­ły świa­tło dzien­ne. Wąt­ki nie były inspi­ro­wa­ne tą spra­wą, a mój wpis nie miał suge­ro­wać, że tak było.

Cykl zro­dził się z gnie­wu, któ­ry nosi­łam w sobie przez lata – wobec insty­tu­cjo­nal­nej wła­dzy, prze­mo­cy wobec kobiet oraz osób, któ­re na tę prze­moc przy­zwa­la­ją poprzez lojal­ność, mil­cze­nie lub brak dzia­ła­nia. To wła­śnie ten gniew skło­nił mnie do tego, by usiąść i pisać.

Wspo­mi­na­jąc o „Thre­ads of Fate”, chcia­łam jedy­nie wyja­śnić, dla­cze­go te kwe­stie są obec­ne w mojej twór­czo­ści i dla­cze­go ta histo­ria tak głę­bo­ko mnie poruszyła.

Oma­wia­łam prze­ko­na­nia, któ­re sta­ły się pod­sta­wą moje­go cyklu a nie wyko­rzy­sty­wa­łam bie­żą­cą tra­ge­dię jako pre­tekst do pro­mo­wa­nia książki.

Rozu­miem jed­nak gniew, któ­ry poczu­ła część osób, gdy wska­za­łam bez­po­śred­nie ana­lo­gie do wąt­ków z moje­go cyklu – to nie było moim zamia­rem. Inten­cje jed­nak nie prze­są­dza­ją o odbio­rze; prze­pra­szam, że to powią­za­nie wywo­ła­ło czyjś nie­po­kój lub spra­wi­ło, że uwa­ga sku­pi­ła się wokół mojej twór­czo­ści, pod­czas gdy powin­na sku­piać się na oso­bie, któ­ra doświad­czy­ła prze­mo­cy oraz na sys­te­mie, któ­ry jest pod­da­wa­ny kry­tycz­nej ocenie.

Z całe­go ser­ca pra­gnę, by ta kobie­ta docze­ka­ła się spra­wie­dli­wo­ści, na któ­rą zasłu­gu­je, oraz by nagło­śnie­nie tych kwe­stii w mediach skło­ni­ło do zada­wa­nia nie­wy­god­nych pytań, nie tyl­ko wobec osób dopusz­cza­ją­cych się takich czy­nów, ale tak­że wobec tych, któ­rzy – przy­glą­da­jąc się bez­czyn­nie – pozwa­la­ją, by takie zda­rze­nia mia­ły miejsce.

Ostat­nie donie­sie­nia medial­ne po raz kolej­ny obna­ży­ły kul­tu­rę przy­zwo­le­nia, czy­li zja­wi­sko, o któ­rym pisa­łam już wcze­śniej, kie­ro­wa­na wła­sną furią i moimi doświad­cze­nia­mi. Powin­nam była wyraź­niej to zazna­czyć w swo­im pier­wot­nym wpi­sie i prze­pra­szam, że tego nie zrobiłam.

Chcia­ła­bym wyja­śnić też kwe­stię cza­su reak­cji. Miesz­kam w Wiel­kiej Bry­ta­nii i w momen­cie, gdy poja­wi­ła się więk­szość komen­ta­rzy, po pro­stu spa­łam. Dziś rano, po prze­bu­dze­niu, zapo­zna­łam się z wyra­żo­ny­mi oba­wa­mi i zare­ago­wa­łam od razu – poświę­ci­łam czas na zapo­zna­nie się z opi­nia­mi innych, by uważ­nie odpowiedzieć.

Nie pró­bu­ję zba­ga­te­li­zo­wać kry­ty­ki. Chcę jedy­nie odnieść się do suge­stii, że pró­bo­wa­łam prze­mil­czeć tę sytuację.

Trak­tu­ję ją poważ­nie, moja peł­na odpo­wiedź znaj­du­je się [na gra­fi­kach] powyżej”.

Pamię­taj, że jeśli Cie­bie lub bli­ską Ci oso­bę spo­tka­ła prze­moc na tle sek­su­al­nym, możesz otrzy­mać pomoc. Mole­sto­wa­nie lub gwałt mogą spo­tkać każ­dą oso­bę, bez wzglę­du na wiek czy płeć. Oto przy­kła­do­we namia­ry, gdzie możesz się zwrócić:

Fun­da­cja Femi­no­te­ka pro­wa­dzi pierw­szy w Pol­sce punkt pomo­cy po gwał­cie, w któ­rym moż­na otrzy­mać pro­fe­sjo­nal­ną i bez­płat­ną pomoc: praw­ną, psy­cho­lo­gicz­ną, tera­peu­tycz­ną, medycz­ną, socjal­ną czy asy­stę np. przy zgła­sza­niu prze­stęp­stwa poli­cji, tele­fon inter­wen­cyj­ny: 888 88 33 88 (11:00–19:00, od ponie­dział­ku do piąt­ku), kon­takt mej­lo­wy: pomoc@feminoteka.pl

Ogól­no­pol­skie Pogo­to­wie dla Ofiar Prze­mo­cy w Rodzi­nie „Nie­bie­ska Linia”, info­li­nia: 800 120 002 (cało­do­bo­wo)

Fun­da­cja „Pomoc Kobie­tom i Dzie­ciom”: 22 616 38 54, 602 778 370, 692 050 380 (cało­do­bo­wo)

Fun­da­cja Prze­ciw Kul­tu­rze Gwał­tu, dar­mo­wa pomoc praw­na: 506 467 523

Anty­prze­mo­co­wa Linia Pomo­cy SEXEDPL: 720 720 020 (8:00–24:00)

Numer alarmowy:112

Poli­cja: 997

Pogo­to­wie: 999

Anna Tess Gołębiowska

Zdję­cie głów­ne: Okład­ka „The Spark of Rebel­lion” oraz zrzu­ty ekra­nu z pro­fi­lu J.A. Williams.

 

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy