Aktualności Ekranizacje

Stephen King chciałby adaptację Pod kopułą zrealizowaną przez Netflix

Net­flix od cza­sów, kie­dy był wypo­ży­czal­nią płyt DVD prze­był dale­ką dro­gę peł­ną zna­czą­cych trans­for­ma­cji, by być dziś gigan­tem na ryn­ku plat­form ofe­ru­ją­cych stru­mie­nio­wa­nie mediów, pro­du­ku­ją­cym w dodat­ku wła­sne fil­my i seria­le. Te z roku na rok też sta­ją się coraz lep­sze, cie­sząc się popu­lar­no­ścią i uzna­niem kry­ty­ków. Nie dzi­wi więc, że łatwo przy­cho­dzi Net­flik­so­wi pozy­ski­wa­nie praw do kolej­nych pro­duk­cji.

Wszyst­ko wska­zu­je, że wiel­kim fanem Net­flik­sa jest Ste­phen King. Moż­na też zary­zy­ko­wać stwier­dze­nie, że jest zado­wo­lo­ny z dotych­cza­so­wych sta­rań plat­for­my prze­nie­sie­nia jego ksią­żek na małe ekra­ny. Przy­po­mi­na­my, że dotych­czas Net­flix wypro­du­ko­wał dwa fil­my bazu­ją­ce na twór­czo­ści kró­la hor­ro­ru: Grę Geral­da 1922. W ostat­nim cza­sie Ste­phen King na Twt­te­rze napi­sał, że chęt­nie zoba­czył­by adap­ta­cję powie­ści Pod kopu­łą zre­ali­zo­wa­ną przez Net­flik­sa.

A może Net­flix przy­wró­cił­by Pod kopu­łą, tyl­ko zaczy­na­jąc od począt­ku i trzy­ma­jąc się książ­ki?, napi­sał na Twit­te­rze.

Wyda­na w 2009 roku książ­ka opo­wia­da o Chester’s Mill, małym mia­stecz­ku w Maine, któ­re­go miesz­kań­cy zosta­ją uwię­zie­ni pod nie­wi­dzial­ną kopu­łą. Na miej­sce przy­jeż­dża woj­sko z zamia­rem uwol­nie­nia ich i zba­da­nia nie­zwy­kłe­go zja­wi­ska. A tym cza­sem spo­łecz­ność Chester’s Mill musi radzić sobie ze swo­imi wła­sny­mi pro­ble­ma­mi.

W 2013 zade­biu­to­wał serial na pod­sta­wie powie­ści zre­ali­zo­wa­ny przez sta­cję CBS. Po suk­ce­sie pierw­sze­go sezo­nu, zamó­wio­ne zosta­ły dwa kolej­ne. Z każ­dym kolej­nym odcin­kiem reak­cja widzów była jed­nak coraz chłod­niej­sza, a kry­ty­ka ostrzej­sza. Serial został anu­lo­wa­ny w 2015 roku. Sam Ste­phen King powie­dział, że serial robił się głup­szy i głup­szy, zarzu­ca­jąc sta­cji nad­mier­ne i sztucz­ne roz­cią­ga­nie wąt­ków.

Net­flix na pew­no zda­je sobie spra­wę z popu­lar­no­ści ame­ry­kań­skie­go pisa­rza i zalet jakie daje posia­da­nie w swo­im port­fo­lio dobrych pro­duk­cji opar­tych o jego twór­czość. Nie było­by wca­le głu­pim pomy­słem się­gnię­cie po tę powieść i napra­wie­nie błę­dów, jakie popeł­ni­ło CBS.

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy