Aktualności Zapowiedzi

Niestatystyczny spis książek na październik 2018

W paź­dzier­ni­ku będzie co czy­tać. Jesień, koc, her­ba­ta, ewen­tu­al­nie kawa, no i oczy­wi­ście dobrze dobra­na lek­tu­ra – a tych nie bra­ku­je zarów­no wśród pre­mier, jak i wzno­wień, więc dla każ­de­go coś miłe­go. A żeby uła­twić nie­sta­ty­stycz­nym zada­nie, wybra­li­śmy kil­ka­na­ście pozy­cji z roz­ma­itych kate­go­rii i gatun­ków, któ­re wyda­ją się cie­ka­we i z pew­no­ścią oka­żą się traf­nym wybo­rem i na pre­zent, i na Hal­lo­wen, i na zło­to-brą­zo­we dni.

Jed­nak zanim przej­dzie­my do pre­zen­ta­cji paź­dzier­ni­ko­wych tytu­łów, chcie­li­by­śmy oddać sza­cu­nek oso­bom pió­ra, któ­re ode­szły we wrze­śniu tego roku. Czy­tel­ni­kom i bli­skim skła­da­my wyra­zy współ­czu­cia. We wrze­śniu ode­szli Jacek Wil­czur, Hen­ryk Bie­niew­ski, Juliusz Boh­dan Gajew­ski, Marian Mali­kow­ski, Inge Fel­tri­nel­li, Kry­sty­na Grzy­bow­ska, Jacob Weit­zner, Buren Baya’er, Denis Nor­den, Jerzy Apa­no­wicz, Mar­ce­li­ne Lori­dan-Ivens, Anne­ke Grön­loh, Wło­dzi­mierz Bław­dzie­wicz, Tade­usz Drew­now­ski, Andrzej Znoj­kie­wicz, Bar­ba­ra Konar­ska, Krzysz­tof Bara­now­ski, Mac Mil­ler, Szar­lo­ta Pawel, Zbi­gniew Bela, Wie­sław Olszak, Chri­sto­pher Law­ford, Sta­ni­sław Olczak, Cze­sław Jawor­ski, Mar­git San­de­mo oraz Zyg­munt Orlik.


Unie­sie­nie – Ste­phen King (Alba­tros)

Tajem­ni­cza przy­pa­dłość i zwy­kły czło­wiek, któ­ry w upior­nym mia­stecz­ku Castle Rock wywo­ła rewo­lu­cję – zjed­no­czy ludzi, któ­rych dzie­li wszyst­ko.

WITAJCIECASTLE ROCK!

Scott Carey wciąż tra­ci na wadze. Świet­na wia­do­mość dla kogoś, kto zawsze miał lek­ki pro­blem z oty­ło­ścią!

Tyl­ko że on wyglą­da wciąż tak samo. Nikt z jego oto­cze­nia nie uwie­rzył­by, że waga, na któ­rą codzien­nie wcho­dzi, za każ­dym razem poka­zu­je mniej kilo­gra­mów. Nie­za­leż­nie od tego, ile Scott zje i co na sie­bie wło­ży.

Nawet han­tle, któ­re w momen­cie waże­nia trzy­ma w rękach, nie mają żad­ne­go wpły­wu na jego wagę. Jak gdy­by ota­czał go kokon nie­waż­ko­ści.

Scott pod­cho­dzi do całej spra­wy ze sto­ic­kim spo­ko­jem, bo, o dzi­wo, czu­je się wspa­nia­le, jak­by jego prze­dziw­na przy­pa­dłość wyzwa­la­ła w nim wszyst­ko co naj­lep­sze. Nawet kie­dy zda­je sobie spra­wę, że tajem­ni­czy pro­ces przy­śpie­sza i Godzi­na Zero być może nadej­dzie znacz­nie szyb­ciej, niż prze­wi­dy­wał. Ale zanim to nastą­pi…


Pałac kłamstw – Erin Watt (Otwar­te)

Roy­alo­wie prze­ko­na­li się, jak łatwo stra­cić wła­dzę i repu­ta­cję. Klej­no­ty zamie­ni­ły się w proch. Wcze­śniej­sze pro­ble­my oka­za­ły się niczym w obli­czu wstrzą­sa­ją­cej zbrod­ni. Wszy­scy wie­dzą, że jeden z bra­ci prze­kro­czył gra­ni­cę, zza któ­rej nie ma powro­tu.

Szczę­śli­we zakoń­cze­nie, na któ­re Ella tak liczy­ła, oka­za­ło się ilu­zją. Teraz, by pomóc swo­im bli­skim, dziew­czy­na musi pod­jąć ryzy­kow­ną grę. Jed­nak nawet nie przy­pusz­cza, jak wie­le będzie musia­ła poświę­cić.

Roy­alo­wie wie­rzą, że prze­trwa­ją wszyst­ko. Zdra­da uświa­do­mi im, jak bar­dzo się mylą.


Upior­na opo­wieść – Peter Straub (Vesper)

Sta­ny Zjed­no­czo­ne, lata sie­dem­dzie­sią­te XX wie­ku. W Mil­burn, nie­wiel­kim mia­stecz­ku w sta­nie Nowy Jork, dzia­ła Sto­wa­rzy­sze­nie Chow­der. Two­rzy je gru­pa star­szych panów, przy­ja­ciół, któ­rzy spo­ty­ka­ją się, by opo­wia­dać sobie histo­rie – nie­któ­re praw­dzi­wie, inne zmy­ślo­ne, wszyst­kie prze­ra­ża­ją­ce. Jed­nak echa prze­szło­ści doma­ga­ją się spra­wie­dli­wo­ści – jed­na z opo­wie­ści wra­ca, by ich prze­śla­do­wać. Opo­wieść o czymś, co zro­bi­li daw­no temu. Opo­wieść o tra­gicz­nym błę­dzie, prze­ra­ża­ją­cym wypad­ku. Nad Mil­burn nad­cią­ga nad­na­tu­ral­na, gęst­nie­ją­ca z każ­dym dniem gro­za…

Wyda­na pier­wot­nie w 1979 roku „Upior­na opo­wieść” Pete­ra Sta­ru­ba to napi­sa­na z roz­ma­chem i we wspa­nia­łym sty­lu powieść, będą­ca hoł­dem dla naj­więk­szych twór­ców gotyc­kiej lite­ra­tu­ry gro­zy. To wspa­nia­le skon­stru­owa­na meta-opo­wieść, w któ­rej autor w wir­tu­oze­rią bawi się kon­wen­cją i moty­wa­mi zaczerp­nię­ty­mi z twór­czo­ści takich pisa­rzy jak Hen­ry James, Washing­ton Irving, Bram Sto­ker, Artur Machen, M.R. James, Edith Whar­ton czy Natha­niel Haw­thor­ne, two­rząc w efek­cie spój­ne, wie­lo­wy­mia­ro­we arcy­dzie­ło lite­rac­kie­go hor­ro­ru. Powieść wysu­bli­mo­wa­ną, z nie­spiesz­ną akcją, któ­ra bar­dziej prze­ra­ża samym kli­ma­tem, atmos­fe­rą niż krwa­wy­mi opi­sa­mi i nagły­mi zwro­ta­mi akcji.


Holo­kaust – Lau­ren­ce Rees (Pró­szyń­ski i S-ka)

Jak i dla­cze­go zosta­ło wymor­do­wa­nych nie­mal sześć milio­nów Żydów przy uży­ciu prze­my­sło­wych metod, pod nad­zo­rem apa­ra­tu pań­stwo­we­go Trze­ciej Rze­szy? Po set­kach roz­mów z oca­la­ły­mi z Zagła­dy, z jej spraw­ca­mi i naocz­ny­mi świad­ka­mi, prze­pro­wa­dzo­nych w cią­gu dwu­dzie­stu pię­ciu lat, Lau­ren­ce Rees łączy w książ­ce ich świa­dec­twa, w więk­szo­ści nigdy nie­pu­bli­ko­wa­ne, z naj­now­szy­mi usta­le­nia­mi histo­ry­ków, two­rząc chro­no­lo­gicz­ną opo­wieść o naj­więk­szej zbrod­ni popeł­nio­nej w XX wie­ku w Euro­pie. Dowo­dzi, że choć fun­da­men­tem ide­olo­gii nazi­stow­skiej była nie­na­wiść do Żydów, to nie spo­sób zro­zu­mieć ich tra­ge­dii w ode­rwa­niu od hitle­row­skich pla­nów sys­te­ma­tycz­nej likwi­da­cji milio­nów innych ludzi: nie­peł­no­spraw­nych fizycz­nie i inte­lek­tu­al­nie, komu­ni­stów, Romów, Pola­ków, Rosjan. Odkry­wa tak­że wewnętrz­ne machi­na­cje na naj­wyż­szych szczy­tach kie­row­nic­twa nazi­stow­skie­go pań­stwa, poka­zu­jąc, że Holo­kaust nie był sta­ran­nie zapla­no­wa­ną akcją, pod­ję­tą wsku­tek jed­ne­go roz­ka­zu, ale efek­tem sze­re­gu drob­nych decy­zji, zapa­da­ją­cych na róż­nych szcze­blach wła­dzy w wyni­ku lokal­nych ini­cja­tyw i indy­wi­du­al­nych ambi­cji, a cza­sem zwy­kłe­go przy­pad­ku, któ­re sku­mu­lo­wa­ły się, dopro­wa­dza­jąc do powsta­nia fabryk śmier­ci i popeł­nie­nia bez­przy­kład­nych w dzie­jach ludz­ko­ści okru­cieństw.


Spek­trum – Mar­ty­na Radu­chow­ska (Uro­bo­ros)

Tech­no­lo­gia roz­dar­ła to mia­sto na pół. Wyda­wa­ło się, że ostat­nie gra­ni­ce ludz­kich moż­li­wo­ści zosta­ły znie­sio­ne.

W powszech­nym uży­ciu są andro­idy – pra­wie dosko­na­łe kopie czło­wie­ka. Wypo­sa­żo­ne w sztucz­ną inte­li­gen­cję, nie­sa­mo­wi­cie szyb­kie, zdol­ne do bły­ska­wicz­nej rege­ne­ra­cji, są o wie­le bar­dziej wytrzy­ma­łe niż ich pier­wo­wzór. I o wie­le bar­dziej nie­bez­piecz­ne.

Ludzie dzię­ki wsz­cze­pom i implan­tom mogą upgrade’ować swo­je cia­ło i umysł niczym posta­ci z gier kom­pu­te­ro­wych. Ci, któ­rych na nie stać, boga­cą się jesz­cze bar­dziej. Bied­ni spa­da­ją na samo dno dra­bi­ny spo­łecz­nej. Szan­są dla wyklu­czo­nych jest rein­for­sy­na. Geniusz w piguł­ce, dostęp­ny na każ­dą kie­szeń. Gdy zapa­da decy­zja o wyco­fa­niu jej ze sprze­da­ży, atak na sie­dzi­bę jej pro­du­cen­ta jest nie­unik­nio­ny. Maga­zy­ny pusto­sze­ją w jed­nej chwi­li. Rein­for­sy­na zale­wa uli­ce falą neu­ro­che­micz­ne­go sza­leń­stwa.

B-Day. Dzień Bun­tu. Dzień, któ­ry zmie­nił Jare­da Quin­na w nafa­sze­ro­wa­ne­go elek­tro­ni­ką cybor­ga. On sam nie­wie­le z nie­go pamię­ta. Tyl­ko Maya, jego repli­kant­ka, wie, co napraw­dę się wte­dy wyda­rzy­ło.

Bo wszyst­ko zaczę­ło się wła­śnie od niej.


Jak Pol­ska zba­wia­ła świat. Mesja­sze i pro­ro­cy – Jerzy Besa­la (Bel­lo­na)

Pań­stwa, naro­dy czy ple­mio­na two­rzą mity i legen­dy, któ­re uza­sad­nia­ją ich ist­nie­nie i przy­da­ją im nad­przy­ro­dzo­ne­go wymia­ru. Nie ina­czej jest z nami, Pola­ka­mi. Nasi przod­ko­wie przed wie­ka­mi wie­rzy­li, że pol­skie dzie­je nie zaczę­ły się od Miesz­ka I, lecz od od biblij­ne­go Noego i jego synów. Dowo­dzi­li tego licz­ni kro­ni­ka­rze, a szlach­ta przyj­mo­wa­ła ich wywo­dy prze­ko­na­na, że jest „naro­dem wybra­nym” – potom­ka­mi legen­dar­nych Sar­ma­tów. Pola­cy mie­li też być wybrań­ca­mi Boga i w roli przed­mu­rza bro­nić kato­li­cy­zmu przed isla­mem. Ten sam Bóg dopro­wa­dził do upad­ku Rze­czy­po­spo­li­tej, aby dzię­ki pol­skiej ofie­rze, odku­pie­niu na wzór Chry­stu­so­we­go, odro­dził się nowy, lep­szy świat – pisa­li w XIX wie­ku na emi­gra­cji roman­tycz­ni poeci z Mic­kie­wi­czem na cze­le.


Kobie­ta w bie­li – Wil­kie Col­lins (MG)

Jed­na z pierw­szych powie­ści kry­mi­nal­nych i powszech­nie trak­to­wa­na jako jed­na z naj­pięk­niej­szych z gatun­ku powie­ści sen­sa­cyj­nej!

Mistrzow­ski przy­kład fik­cji detek­ty­wi­stycz­nej z boha­te­rem, Wal­te­rem Har­tri­gh­tem, sto­su­ją­cym wie­le tech­nik śled­czych póź­niej­szych pry­wat­nych detek­ty­wów. Uży­cie wie­lo­wąt­ko­wych rela­cji wyni­ka z praw­ni­cze­go wykształ­ce­nia Col­lin­sa, i jak sam wska­zu­je w swo­im wstę­pie: „histo­ria tu przed­sta­wio­na będzie opo­wie­dzia­na przez wię­cej niż jed­no pió­ro, jak histo­ria prze­stęp­stwa prze­ciw pra­wu jest opo­wie­dzia­na w sądzie przez wię­cej niż jed­ne­go świad­ka”.

Wal­ter Har­tri­ght, mło­dy nauczy­ciel rysun­ku, pod­czas wędrów­ki z Hamp­ste­ad do Lon­dy­nu póź­nym let­nim wie­czo­rem, spo­ty­ka tajem­ni­czą kobie­tę całą ubra­ną w biel, naj­wi­docz­niej w tra­gicz­nym poło­że­niu. Poma­ga jej dotrzeć do Lon­dy­nu, ale póź­niej dowia­du­je się, że ucie­kła ze szpi­ta­la psy­chia­trycz­ne­go. Następ­ne­go dnia podró­żu­je na pół­noc do Lim­me­rid­ge House, ponie­waż został wyna­ję­ty jako mistrz rysun­ku dla miesz­kań­ców tego domu, czy­li Lau­ry Fair­lie, bra­ta­ni­ca gospo­da­rza domu i Marian­ny Hal­com­be, jej odda­nej przy­rod­niej sio­stry. Kil­ka dni po swym przy­by­ciu Har­tri­ght uświa­da­mia sobie, że Lau­ra jest zadzi­wia­ją­co podob­na do kobie­ty w bie­li, o nazwi­sku Anna Cathe­rick. Umy­sło­wo upo­śle­dzo­na Anna miesz­ka­ła przez jakiś czas w Cum­ber­land jako dziec­ko i była bar­dzo przy­wią­za­na do mat­ki Lau­ry, któ­ra zawsze ubie­ra­ła ją na bia­ło.

Wal­ter i Lau­ra szyb­ko się w sobie zako­chu­ją. Jed­nak­że Lau­ra obie­ca­ła ojcu, że poślu­bi sir Per­si­wa­la Glyde’a, więc Marian­na – wie­dząc, że Lau­ra kocha Wal­te­ra z wza­jem­no­ścią, ale speł­ni wcze­śniej­sze przy­że­cze­nie – dora­dza nauczy­cie­lo­wi, by zapo­mniał o swo­jej miło­ści i opu­ścił Lim­me­rid­ge…


Nikt nie idzie – Jakub Małec­ki (Sine Qua Non)

Jakub Małec­ki, autor best­sel­le­ro­wych „Dygo­tu” i „Rdzy” oraz nomi­no­wa­nych do Nike „Śla­dów”, w zupeł­nie nowej odsło­nie. „Nikt nie idzie” to sub­tel­na opo­wieść, w któ­rej buzu­ją wiel­kie emo­cje.

Po tym, jak Olga zoba­czy­ła go po raz pierw­szy, upo­rczy­wie wra­cał do niej w myślach. Tajem­ni­cza postać z kolo­ro­wy­mi balo­na­mi. Ni to męż­czy­zna, ni to dziec­ko. Ona samot­na, on osob­ny i zamknię­ty we wła­snym świe­cie. Ich losy prze­tną się ponow­nie na skrzy­żo­wa­niu ulic w chwi­li tra­gicz­ne­go zda­rze­nia.

Małec­ki pro­wo­ku­je czy­tel­ni­ka, by na pod­sta­wie roz­sy­pa­nych wspo­mnień stop­nio­wo odkry­wał praw­dzi­wy bieg zda­rzeń. Gdzieś są sło­wa nie­wy­po­wie­dzia­ne, nie­speł­nio­ne rela­cje oraz gesty zawie­szo­ne mię­dzy dwoj­giem bli­skich i obcych sobie ludzi. Wiel­kie mia­sto wypeł­nia­ją miłość i samot­ność.

Nikt nie idzie” to powieść, któ­ra hip­no­ty­zu­je deli­kat­nie, sącząc czu­łe i led­wo wyczu­wal­ne tony. Zosta­je w pamię­ci na dłu­go.


Kom­pen­dium i Atlas Świa­ta Dys­ku – Ter­ry Prat­chett (Pró­szyń­ski i S-ka)

Nie­wi­docz­ny Uni­wer­sy­tet z dumą pre­zen­tu­je naj­peł­niej­szą z ist­nie­ją­cych dotąd mapę i prze­wod­nik po świe­cie Dys­ku.

To nie­zwy­kłe dzie­ło wyko­rzy­stu­je cięż­ko zdo­by­tą wie­dzę licz­nych wybit­nych i nie­uchron­nie mar­twych odkryw­ców. Na szcze­gó­ło­wych pla­nach nasze­go świa­ta czy­tel­nik może zna­leźć legen­dar­ne zie­mie Wysp Sośni­czych, prze­śle­dzić bieg Knec­ku, któ­ry w rów­nej obfi­to­ści roz­no­si na oba brze­gi żyzny ił i kon­flik­ty gra­nicz­ne, czy kon­tem­plo­wać ogrom­ne pusty­nie Klat­chu i Howon­da­lan­du – kształ­cą­cy przy­kład zagro­żeń bra­ku dozo­ru nad pasą­cy­mi się koza­mi.

Każ­dy kraj, jego miesz­kań­cy, ich zwy­cza­je, tery­to­rium i pod­sta­wy gospo­dar­ki opi­sa­ne są we wła­ści­wych ter­mi­nach, a opi­sy owe prze­no­szą czy­tel­ni­ka od kopal­ni tłusz­czu w Über­wal­dzie i tar­gów magicz­nych dywa­nów w Al Kha­li do naj­wyż­szych klasz­to­rów w Ram­to­pach i spla­mio­nych krwią i kakao świą­tyń Impe­rium Tuzu­meń­skie­go.

Ten poucza­ją­cy tom jest obo­wiąz­ko­wą lek­tu­rą dla każ­de­go, kto chciał­by dowie­dzieć się wię­cej o kra­inach na grzbie­cie żół­wia.


Sza­ra sio­stra – Mark Law­ren­ce (MAG)

Tym, któ­rzy musie­li dłu­go cze­kać na tę książ­kę, przed­sta­wiam tu skrót wyda­rzeń z pierw­sze­go tomu, by mogli odświe­żyć je sobie w pamię­ci. Dzię­ki temu mogę unik­nąć nie­zręcz­nej sytu­acji, w któ­rej posta­cie dla wygo­dy czy­tel­ni­ka mówią sobie nawza­jem rze­czy, o któ­rych już wie­dzą.

Poda­ję tu wyłącz­nie fak­ty istot­ne dla poniż­szej opo­wie­ści.

Gdy pad­nie imię Keot, może­cie zadać sobie pyta­nie, kto to taki. Tak wła­śnie mia­ło być. Z cza­sem pozna­cie odpo­wiedź. W pierw­szym tomie nie ma o nim wzmian­ki.

Abeth jest pla­ne­tą krą­żą­cą wokół umie­ra­ją­ce­go czer­wo­ne­go słoń­ca. Nie­mal całą jego powierzch­nię pokry­wa lód. Zde­cy­do­wa­na więk­szość miesz­kań­ców żyje w sze­ro­kim na pięć­dzie­siąt mil rów­ni­ko­wym kory­ta­rzu mię­dzy dwie­ma ścia­na­mi lodu.

Sztucz­ny księ­życ, wiel­kie orbi­tal­ne lustro, chro­ni kory­tarz przed lodem, kie­ru­jąc co noc na jego prze­strzeń pro­mie­nie słoń­ca.


Tajem­ni­ca Scar­lett – Fleur Hitch­cock (Zie­lo­na Sowa)

Scar­lett myśla­ła, że jej tata jest zło­dzie­jem, ale kil­ka lat po jego śmier­ci nie­zna­jo­my męż­czy­zna zja­wia się w drzwiach i poda­je jej tajem­ni­cze pudeł­ko. Wewnątrz znaj­du­ją się oso­bi­ste przed­mio­ty ojca dziew­czy­ny, któ­re mogą być wska­zów­ka­mi do odkry­cia jego sekret­ne­go życia. Scar­lett wraz ze swo­ją przy­ja­ciół­ką Ellie wyru­sza w momen­ta­mi zabaw­ną, a cza­sem prze­ra­ża­ją­cą podróż w poszu­ki­wa­niu dal­szych wska­zó­wek i przede wszyst­kim odpo­wie­dzi na nur­tu­ją­ce ją pyta­nia. Czy jej ojciec był zło­dzie­jem? A może szpie­giem? Im wię­cej Scar­lett i Ellie się dowia­du­ją, w tym więk­szym są nie­bez­pie­czeń­stwie.


Opo­wia­da­nia wszyst­kie – Kurt Von­ne­gut (Alba­tros)

Pierw­szy kom­plet­ny zbiór krót­kich form lite­rac­kich autor­stwa Kur­ta Von­ne­gu­ta, jed­ne­go z naj­ge­nial­niej­szych pisa­rzy XX wie­ku.

Ponad poło­wa utwo­rów Von­ne­gu­ta to krót­kie for­my, któ­re jed­nak nigdy dotąd nie zosta­ły zebra­ne. W tomie „Opo­wia­da­nia wszyst­kie” pogru­po­wa­no tema­tycz­nie dzie­więć­dzie­siąt osiem opo­wia­dań napi­sa­nych mię­dzy 1941 a 2007 rokiem. Zna­la­zły się wśród nich zarów­no tek­sty wcze­śniej publi­ko­wa­ne w roz­ma­itych anto­lo­giach, jak i te, któ­re do tej pory wyszły jedy­nie w cza­so­pi­smach lub w inter­ne­cie. Pięć opo­wia­dań mistrza uka­że się dru­kiem po raz pierw­szy.

Wybo­ru opo­wia­dań doko­na­li wie­lo­let­ni przy­ja­cie­le auto­ra i wykła­dow­cy aka­de­mic­cy, Dan Wake­field i Jero­me Klin­ko­witz, a zebra­ne histo­rie pre­zen­tu­ją peł­ną gamę atry­bu­tów Von­ne­gu­ta: dow­cip, humor, inte­li­gen­cję, głę­bo­ki huma­ni­ta­ryzm i artyzm. Ten zbiór to nie­zwy­kła uczta dla znaw­ców lite­ra­tu­ry, wier­nych fanów i nowych czy­tel­ni­ków tego auto­ra.


Pola i inne rze­czy teatral­ne – Han­na Krall (Wydaw­nic­two Lite­rac­kie)

Han­na Krall to nie tyl­ko wzór dla poko­le­nia mło­dych repor­te­rów, ale rów­nież pisar­ka inspi­ru­ją­ca uzna­nych fil­mow­ców i wybit­nych ludzi teatru. Moty­wy sta­le powra­ca­ją­ce w jej twór­czo­ści, dzię­ki swo­jej wyra­zi­sto­ści i asce­tycz­no­ści sty­li­stycz­nej, oka­zu­ją się dosko­na­łym mate­ria­łem do prze­nie­sie­nia na sce­nę czy na plan fil­mo­wy.

Pola i inne rze­czy teatral­ne” to kil­ka róż­nych histo­rii: o sza­lo­nych dziel­nych kobie­tach i zama­chach – na rosyj­skie­go cara i na Leni­na, o dwóch Mar­kach Edel­ma­nach, o złych posta­ciach, któ­re ucie­ka­ją z bajek, o Apo­lo­nii Mach­czyń­skiej, któ­ra zgi­nę­ła razem z ukry­wa­ny­mi Żyda­mi, o przy­ja­cie­lu Kaf­ki, któ­ry w kawiar­ni spo­ty­ka boha­te­ra Kaf­kow­skie­go „Zam­ku…” Czer­pa­li z nich Krzysz­tof War­li­kow­ski, Kazi­mierz Dej­mek czy Krzysz­tof Kie­ślow­ski. Boha­te­ro­wie tych opo­wie­ści wciąż żyją, mówią wła­sny­mi gło­sa­mi i zada­ją bole­sne pyta­nia. Nadal ist­nie­ją w teraź­niej­szo­ści i nie dają o sobie zapo­mnieć.


Pierw­sze sło­wo – Mar­ta Kisiel (Uro­bo­ros)

Pew­nej nocy do jed­nej zam­ko­wej celi tra­fia trzech mor­der­ców carów, a każ­dy z nich słusz­ny i jedy­ny. Wal­len­rod, Win­kel­ried i Waw­rzy­niec, namasz­czo­ny może nie pośród kró­lew­skie­go tru­chła w kościel­nych pod­zie­miach, ale prze­cież też w pod­zie­miach… gorzel­ni. Sta­ni­sław Kozik nie­ocze­ki­wa­nie dla sie­bie znaj­du­je się w odmien­nym sta­nie żywot­no­ści. Sokó­łek zamie­nia się w słup soli w pew­nym roz­kosz­nie fiku­śnym przed­się­bior­stwie. A Oda Krę­ci­szew­ska w dniu pogrze­bu w lustrze dostrze­ga wąsik swo­jej mat­ki, co pro­wa­dzi ją do pod­ję­cia pew­nych nie­zbyt prze­my­śla­nych, ale cał­kiem uda­nych życio­wych decy­zji.

W tomie opo­wia­dań nie bra­ku­je też posta­ci już czy­tel­ni­kom zna­nych, jak choć­by pew­ne­go pisa­rza o wyglą­dzie zmię­te­go musz­kie­te­ra i jego pry­wat­ne­go anio­ła. W bam­bosz­kach. Cza­sem dow­cip­nie, innym razem mrocz­nie, zawsze kli­ma­tycz­nie i z wiel­ką kla­są. Czy to zamtuz, czy biu­ro komi­sji przy­zna­ją­cej Cer­ty­fi­kat Mię­dzy­na­ro­do­wej Jako­ści Fan­ta­stycz­nej, czy car­ski zamek, a może toną­ce we mgle zauł­ki mia­sta – Mar­ta Kisiel udo­wad­nia, że jej wyobraź­nia (podob­nie jak poczu­cie humo­ru) nie ma żad­nych gra­nic.


Ślep­nąc od świa­teł – Jakub Żul­czyk (wyda­nie fil­mo­we) (Świat Książ­ki)

Zawsze cho­dzi wyłącz­nie o pie­nią­dze. O nic inne­go. Ktoś może powie­dzieć ci, że to niska pobud­ka. To nie­praw­da – oświad­cza boha­ter powie­ści Jaku­ba Żul­czy­ka. Ten mło­dy czło­wiek przy­je­chał z Olsz­ty­na do War­sza­wy, gdzie pra­wie skoń­czył ASP. By unik­nąć powie­la­nia egzy­sten­cjal­nych sche­ma­tów swo­ich rówie­śni­ków – przy­szłych mene­li, ludzi mogą­cych w naj­lep­szym razie otrzeć się o war­stwy kla­sy śred­niej, nie­po­praw­nych ide­ali­stów – doko­nał życio­we­go wybo­ru według wła­snych upodo­bań: Zawsze lubi­łem ważyć i liczyć.

Waży więc nar­ko­ty­ki i liczy pie­nią­dze jako han­dlarz koka­iny. W dzień śpi, w nocy odby­wa samo­cho­do­wy rajd po mie­ście, roz­pro­wa­dza­jąc towar, ale tak­że bez­względ­nie i bru­tal­nie ścią­ga­jąc od dłuż­ni­ków pie­nią­dze, przy pomo­cy odpo­wied­nich ludzi.

Jakub Żul­czyk w poru­sza­ją­cy spo­sób uka­zu­je współ­cze­sną rze­czy­wi­stość, zde­for­mo­wa­ną do tego stop­nia, że han­dlarz nar­ko­ty­ków sta­je się rów­nie nie­zbęd­ny jak stra­żak czy lekarz; jest noc­nym dostaw­cą pali­wa dla tych, któ­rzy chcą – albo muszą – utrzy­mać się na powierzch­ni.


Ter­ro­ry­sta – Michał Wój­cik (Wiel­ka Lite­ra)

Nie zna­my Józe­fa Pił­sud­skie­go. Ten z rocz­ni­co­wych pla­ka­tów (sumia­sty wąs, krza­cza­ste brwi, dziar­ska posta­wa) to nie cała praw­da. Ziuk już jako trzy­dzie­sto­la­tek był wra­kiem czło­wie­ka, a sumia­sty wąs zapu­ścił nie po to, by się podo­bać. Chciał ukryć brak zębów. Nie wie­my kim jest, bo zbu­do­wa­li­śmy jego wize­ru­nek z naszych marzeń. Wizjo­ner, pro­fe­ta, wódz. Nie­zwy­cię­żo­ny. Takie­go go sobie wyma­rzy­li­śmy. A Pił­sud­ski taki nie był, choć taki – być może – bywał.

Napraw­dę był kłę­bo­wi­skiem ner­wów, bywał zawzię­ty, małost­ko­wy i agre­syw­ny i wście­kło­ści. Upar­ty i nie­sko­ry do kom­pro­mi­su. Mimo, że lubił upo­mi­nać się o naro­do­wą zgo­dę, robił wszyst­ko, aby do niej nie dopu­ścić. Bo Pol­ska – jego pro­jekt życia – mia­ła być taka, jaką sobie wymy­ślił. Żad­na inna. A kto się z nim nie zga­dzał, to w mor­dę! Albo z mau­ze­ra. Tak, tak, nasz uko­cha­ny Ziuk miał krew na rękach. I nie cho­dzi o krew wra­że­go zabor­cy. Prze­wrót majo­wy, trzy­stu zabi­tych roda­ków! Pił­sud­ski nie wahał się wypro­wa­dzić woj­sko na uli­ce, nie cofał się przed skry­to­bój­stwem.

No, ale cze­go chcieć od ter­ro­ry­sty? Prze­cież był ter­ro­ry­stą, jego byli towa­rzy­sze to wie­dzie­li, ale przez lata wole­li mil­czeć. Prze­cież wysa­dzał pocią­gi, pod­kła­dał bom­by, wysy­łał ludzi z misją samo­bój­czą. Robił to, był w tym nie­zły.

Na jego uspra­wie­dli­wie­nie moż­na powie­dzieć jed­no: gdy­by nie ten jego trud­ny i wybu­cho­wy cha­rak­ter – Pol­ski by nie było. Żad­nej. Ani jego, ani innej. Wywal­czył taką, jaka osta­tecz­nie powsta­ła. II Rzecz­po­spo­li­ta była pro­jek­tem nie­do­sko­na­łym, ale inne­go być wte­dy nie mogło.
Niech zatem o niej opo­wie. Niech prze­mó­wi i niech się tłu­ma­czy. Niech wresz­cie opo­wie o sobie wła­sny­mi sło­wa­mi. Swo­im cię­tym i zło­śli­wym języ­kiem.

Przed­sta­wia­my wywiad z mar­szał­kiem. Jego sło­wa, jego fra­za, jego styl. Dro­dzy czy­tel­ni­cy: oto Józef Pił­sud­ski praw­dzi­wy.


Nie­miec­kie życie. Byłam sekre­tar­ką Goeb­bel­sa – Brun­hil­de Pomsel, Tho­re D. Han­sen (Bel­lo­na)

Czy histo­ria się powta­rza? Goeb­bel­sa Brun­hil­de Pomsel, była sekre­tar­ka mini­stra pro­pa­gan­dy Rze­szy Józe­fa Goeb­bel­sa, opo­wia­da o swym bra­ku zain­te­re­so­wa­nia suk­ce­sem naro­do­wych socja­li­stów, o dąże­niu do karie­ry w cza­sach spo­łecz­ne­go i moral­ne­go roz­kła­du, zwłasz­cza o pra­cy w jed­nym z ośrod­ków dowo­dze­nia nazi­stow­skiej wła­dzy.

Poli­to­log Tho­re D. Han­sen przy­glą­da się jej oce­nom swo­ich wspo­mnień i stwier­dza fra­pu­ją­ce para­le­le mię­dzy wte­dy a dziś. W ten spo­sób Nie­miec­kie życie sta­je się sygna­łem alar­mo­wym dla współ­cze­sne­go poko­le­nia. Bo na przy­kła­dzie Brun­hil­de Pomsel widać, dokąd mogą zapro­wa­dzić obo­jęt­ność, igno­ran­cja i brak zain­te­re­so­wa­nia poli­ty­ką.


Śmierć Koman­do­ra. Tom 1 – Haru­ki Mura­ka­mi (Muza)

W Hong Kon­gu zosta­ła uzna­na za nie­przy­zwo­itą, ocen­zu­ro­wa­na i zaka­za­na dla czy­tel­ni­ków poni­żej 18 roku życia. W Japo­nii w śro­do­wi­sku skraj­nej pra­wi­cy wywo­ła­ła oskar­że­nia wobec Haru­kie­go Mura­ka­mie­go o zdra­dę naro­do­wą, choć jed­no­cze­śnie zosta­ła okrzyk­nię­ta jed­nym z naj­więk­szych doko­nań tego pisa­rza. „Śmierć Koman­do­ra” to obszer­na dwu­to­mo­wa powieść, na któ­rą fani Mura­ka­mie­go cze­ka­li aż pięć lat.

Żona mala­rza w śred­nim wie­ku porzu­ca go – z dnia na dzień. Podob­nie, z dnia na dzień, on sam podej­mu­je decy­zję, by wypro­wa­dzić się z domu. Rezy­gnu­je ze zle­ceń, wsia­da w samo­chód i przez parę mie­się­cy włó­czy się po pół­noc­no-wschod­niej czę­ści wyspy Hon­siu. Gdy zmę­czo­ny tułacz­ką wra­ca do Tokio i pro­si przy­ja­cie­la o noc­leg, ten ma mu do zaofe­ro­wa­nia coś znacz­nie lep­sze­go: opusz­czo­ny dom w górach nale­żą­cy do jego ojca, sław­ne­go mala­rza. W nowym, inspi­ru­ją­cym oto­cze­niu boha­ter zamie­rza wieść spo­koj­ne życie poświę­co­ne twór­czo­ści – korzy­sta z pra­cow­ni mistrza, zaczy­na pro­wa­dzić lek­cje malar­stwa w pobli­skiej Oda­wa­rze i wda­je się w nie­wie­le zna­czą­ce roman­se. Dom ten dla boha­te­ra powie­ści sta­nie się epi­cen­trum prze­mia­ny i szcze­gól­nej for­my odro­dze­nia – i w sztu­ce, i w życiu. Pierw­szym epi­zo­dem tej prze­mia­ny będzie odna­le­zie­nie na stry­chu nie­zna­ne­go obra­zu sta­re­go mistrza: nie­mal wier­ne­go odtwo­rze­nia sce­ny zabój­stwa Koman­do­ra z „Don Gio­van­nie­go”.

Od momen­tu tego odkry­cia reali­stycz­na nar­ra­cja zaczy­na się stop­nio­wo prze­pla­tać z sur­re­ali­stycz­ny­mi wąt­ka­mi, a fabu­łę zalud­nia­ją nie­zwy­kłe posta­ci, któ­re uosa­bia­ją sym­bo­le, idee i meta­fo­ry. Mura­ka­mi z lek­ko­ścią kre­śli nie­zwy­kłe wize­run­ki swo­ich boha­te­rów, sub­tel­ne pod­wa­ża­jąc gra­ni­cę mię­dzy marze­niem i rze­czy­wi­sto­ścią.


Pło­mień i krzyż. Tom II – Jacek Pie­ka­ra (Fabry­ka Słów)

Inkwi­zy­tor Arnold Lowe­fell sta­je się coraz potęż­niej­szym człon­kiem Wewnętrz­ne­go Krę­gu Inkwi­zy­to­rium. Cały czas usi­łu­je nie tyl­ko odzy­skać pamięć o swo­jej tajem­ni­czej i mrocz­nej prze­szło­ści, ale zmie­rzyć się z sekre­ta­mi i wie­lo­pię­tro­wy­mi intry­ga­mi drę­czą­cy­mi Świę­te Ofi­cjum.

Pło­mień i Krzyż II” to rów­nież opo­wieść o nie­zwy­kłych kobie­tach: o potęż­nej wiedź­mie słu­żą­cej obec­nie chrze­ści­ja­nom, o cza­ro­dziej­ce swo­bod­nie prze­mie­rza­ją­cej demo­nicz­ne wymia­ry, o per­skiej magi­ni ognia, a tak­że o naj­słyn­niej­szej z nich wszyst­kich – hero­inie z antycz­nych cza­sów – Vale­rii Fla­wii, inkwi­zy­to­rii Jego Świą­to­bli­wo­ści… Wła­śnie te kobie­ty odci­sną pięt­no na losach Świę­te­go Ofi­cjum. One rów­nież zde­cy­du­ją o przy­szło­ści całe­go chrze­ści­jań­skie­go świa­ta.


Natu­ra cza­su i prze­strze­ni – Ste­phen Haw­king, Roger Pen­ro­se (Zysk i S-ka)

Fascy­nu­ją­cy spór o natu­rę Wszech­świa­ta

Ein­ste­in powie­dział, że wiecz­nie nie­zro­zu­mia­łe w przy­ro­dzie jest to, że moż­na ją zro­zu­mieć. Ale czy miał rację? Czy kwan­to­wą teo­rię pól i ogól­ną teo­rię względ­no­ści Ein­ste­ina, dwie naj­bar­dziej ści­słe i popu­lar­ne teo­rie w całej fizy­ce, moż­na połą­czyć w jed­ną kwan­to­wą teo­rię gra­wi­ta­cji? Czy moż­na połą­czyć kwant i kosmos?

W książ­ce „Natu­ra cza­su i prze­strze­ni” dwaj naj­bar­dziej zna­ni fizy­cy na świe­cie – Ste­phen Haw­king i Roger Pen­ro­se – deba­tu­ją nad tymi pyta­nia­mi. Auto­rzy oma­wia­ją sze­reg klu­czo­wych zagad­nień, w tym prze­strzen­ną geo­me­trię wszech­świa­ta, infla­cję kosmicz­ną, cyklicz­ne teo­rie kosmo­su oraz para­doks utra­ty infor­ma­cji w czar­nych dziu­rach. Mimo nie­zwy­kłych osią­gnięć fizy­ki, Haw­king i Pen­ro­se pod­kre­śla­ją, że naukow­cy wciąż mają spo­ro do zro­bie­nia w poszu­ki­wa­niu kwan­to­wej teo­rii gra­wi­ta­cji.


Bogo­wie Pusty­ni – Michał Goł­kow­ski (Fabry­ka Słów)

Jeden lud, jed­na rada, jed­na wła­dza! Sta­ry król nie żyje, zrzu­co­ny z tro­nu przez falę naj­więk­sze­go powsta­nia ludo­we­go, jakie­go zazna­ła doli­na Rze­ki. Wygłod­nia­li, zde­spe­ro­wa­ni ludzie na gwałt potrze­bu­ją nowe­go przy­wód­cy. Tam, gdzie upa­da pra­wo, nowe zasa­dy zawsze pisze naj­sil­niej­szy. Kto­kol­wiek nie chce rzą­dzić, ten będzie rzą­dzo­ny. Kto nie potra­fi powie­dzieć, cze­go chce, usły­szy to od innych. Ościen­ne księ­stwa ostrzą sobie zęby na pod­bój, kapła­ni snu­ją wła­sne pla­ny w mro­ku świą­tyń. A nad tym wszyst­kim uno­szą się Bogo­wie, obser­wu­ją­cy każ­dy ruch czło­wie­ka. Z pia­chów pusty­ni wyła­nia się boha­ter


Byle do przo­du – Olga Rud­nic­ka (Pró­szyń­ski i S-ka)

Trup był, ale już sobie poszedł.

Maria marzy o wła­snej restau­ra­cji. O jej pro­wa­dze­niu, tak jak o goto­wa­niu, nie ma poję­cia, ale od cze­go jest kucharz i mene­dżer? Piotr, jej brat, zarzą­dza cen­trum uro­dy, choć nie odróż­nia jogi od feng shui. Pomo­cy, zwłasz­cza finan­so­wej, w speł­nie­niu tych marzeń rodzeń­stwu udzie­la ojciec, boga­ty przed­się­bior­ca.

Maria i Piotr nie mają złu­dzeń. Za dar­mo umar­ło. Ta pro­po­zy­cja musi mieć dru­gie dno. Co tak napraw­dę pla­nu­je ich ojciec? Za wszel­ką cenę posta­na­wia­ją się tego dowie­dzieć. Szpie­go­stwo, szan­taż, prze­kup­stwo, nie cof­ną się przed niczym, by dociec praw­dy i ubiec kno­wa­nia ojca. Wszyst­kie chwy­ty są dozwo­lo­ne!


Kró­lo­wie Wyldu – Nicho­las Eames (Rebis)

Legen­da nigdy nie umie­ra. Clay Cooper i człon­ko­wie jego ban­dy nie­gdyś zasły­nę­li jako naj­okrut­niej­si najem­ni­cy, naj­lep­si z naj­lep­szych w tej czę­ści Hear­twyld.

Dni ich chwa­ły daw­no prze­mi­nę­ły, a oni sami odda­li­li się od sie­bie, roz­pi­li się, przy­ty­li i zesta­rze­li.

Pew­ne­go dnia na pro­gu domu Claya poja­wia się jego daw­ny kom­pan. Proś­ba, z któ­rą przy­by­wa, doty­czy misji, jakiej może się pod­jąć tyl­ko ktoś bar­dzo odważ­ny bądź bar­dzo głu­pi.

Nad­cho­dzi pora przy­wró­cić ban­dę do życia.


Lep­si od Pana Boga – Janusz Rolic­ki (Wydaw­nic­two Poznań­skie)

Ame­ry­ka­nie mają Joh­na Howar­da Grif­fi­na, któ­ry ze skó­rą poma­lo­wa­ną na czar­no prze­mie­rzał w latach sześć­dzie­sią­tych połu­dnie Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Niem­cy mają Gün­te­ra Wal­l­raf­fa, spraw­dza­ją­ce­go na sobie nie­miec­ką gościn­ność jako Ali z Tur­cji. My mamy Janu­sza Rolic­kie­go, pio­nie­ra pol­skie­go repor­ta­żu wcie­le­nio­we­go, lub – jak sam to nazy­wa – repor­ter­skich prze­bie­ra­nek.

Rolic­ki opi­sy­wał PRL Gomuł­ki i Gier­ka widzia­ny ocza­mi budow­ni­czych wsta­ją­cej z gru­zów War­sza­wy, sezo­no­wych pra­cow­ni­ków pege­eru, pijacz­ków z Dwor­ca Cen­tral­ne­go i klo­szar­dów z uli­cy Ordo­na. Z jego repor­ta­ży publi­ko­wa­nych po raz pierw­szy w latach 60. i 70. w „Poli­ty­ce” i war­szaw­skiej „Kul­tu­rze” wyła­nia się reali­stycz­ny obraz codzien­no­ści okre­su tzw. małej sta­bi­li­za­cji, kie­dy „czy się stoi, czy się leży…”. Codzien­no­ści głów­nie sza­rej, ale prze­pla­ta­nej grzmo­ta­mi – porwa­niem samo­lo­tu, bra­to­bój­stwem, gło­śnym pro­ce­sem szaj­ki gwał­ci­cie­li.

Czy­ta­ne po latach repor­ta­że Janu­sza Rolic­kie­go poka­zu­ją, że tam­ta codzien­ność nie jest wca­le tak odle­gła od naszej. Nie wszyst­ko prze­mi­nę­ło.​


Omen – David Selt­zer (Vesper)

Jere­my Thorn jest ame­ry­kań­skim amba­sa­do­rem w Wiel­kiej Bry­ta­nii. Jego cier­pią­ca na depre­sję żona, po latach bez­owoc­nych sta­rań o potom­stwo i kil­ku poro­nie­niach, w koń­cu rodzi dziec­ko. Gdy jed­nak amba­sa­dor zja­wia się w rzym­skim szpi­ta­lu, sły­szy od pra­cu­ją­ce­go tam księ­dza, że jego nowo naro­dzo­ny synek nie żyje, lecz może przy­jąć dziec­ko, jako wła­sne, kobie­ty, któ­ra zmar­ła pod­czas poro­du. Thorn zga­dza się na pro­po­zy­cję duchow­ne­go, niko­mu o tym nie mówiąc, nawet żonie. Chłop­cu nada­no imię Damien.

Kil­ka lat póź­niej, pod­czas hucz­nej impre­zy uro­dzi­no­wej czte­ro­let­nie­go już Damie­na, jego nia­nia popeł­nia samo­bój­stwo. To jedy­nie począ­tek całej serii tajem­ni­czych i zło­wróżb­nych wyda­rzeń, któ­re Thorn będzie pró­bo­wał zro­zu­mieć, aby zapo­biec kolej­nym nie­szczę­ściom…

Omen” to powie­ścio­wa wer­sja słyn­ne­go i kul­to­we­go już fil­mu z Gre­go­rym Peckiem. Jej auto­rem jest sce­na­rzy­sta tego obra­zu, David Selt­zer, będą­cy rów­nież pro­du­cen­tem i reży­se­rem fil­mo­wym.


Cuda za rogiem – Keigo Higa­shi­no (Otwar­te)

Witaj w skle­pie wie­lo­bran­żo­wym, dzię­ki któ­re­mu roz­wią­żesz wszyst­kie swo­je pro­ble­my!

Yūji Namiya przez wie­le lat pro­wa­dził mały sklep osie­dlo­wy. Ludzie przy­cho­dzi­li do nie­go nie tyl­ko po to, żeby zro­bić zaku­py, ale też po radę w trud­nych sytu­acjach życio­wych. Odby­wa­ło się to w dość nie­ty­po­wy spo­sób. Listy z pyta­nia­mi wrzu­ca­li do skle­pu przez otwór w role­cie, a odpo­wie­dzi odbie­ra­li z pojem­ni­ka na mle­ko. Po śmier­ci wła­ści­cie­la budy­nek opu­sto­szał, a o panu Namiya zapo­mnia­no.

Kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej tro­je zło­dziei – Shōta, Atsuya i Kōhei – tra­fia do daw­ne­go skle­pu, szu­ka­jąc kry­jów­ki. Kie­dy zmę­cze­ni i głod­ni prze­szu­ku­ją sta­re pół­ki skle­po­we, wyda­rza się coś nie­spo­dzie­wa­ne­go: ktoś wrzu­ca do skle­pu list. Oka­zu­je się, że mło­da kobie­ta pro­si w nim o pora­dę. Kie­dy zasko­cze­ni rabu­sie pró­bu­ją zro­zu­mieć sytu­ację, odkry­wa­ją, że list przy­szedł do nich z prze­szło­ści…


Para­no­ja – Kata­rzy­na Bere­ni­ka Misz­czuk (W.A.B.)

Kon­ty­nu­acja „Obse­sji” autor­ki best­sel­le­ro­wej serii „Kwiat papro­ci” Kata­rzy­ny Bere­ni­ki Misz­czuk.

Lato w War­sza­wie, pomi­mo leni­wej, waka­cyj­nej atmos­fe­ry, obfi­tu­je w serię dziw­nych samo­bójstw. Lekarz medy­cy­ny sądo­wej Marek Zadroż­ny zaczy­na przy­glą­dać się kolej­nym przy­pad­kom. Wbrew opi­nii poli­cji samo­bój­stwa wyda­ją mu się podej­rza­ne. Na pal­cu jed­nej z ofiar znaj­du­je kawa­łek czer­wo­nej nit­ki. Podob­ny wycią­ga z kie­sze­ni inne­go zmar­łe­go. Nikt jed­nak nie wie­rzy w jego teo­rie, a on sam zaczy­na zasta­na­wiać się, czy ma para­no­ję. Tym­cza­sem Joan­na Sko­czek, wyga­da­na lekar­ka psy­chia­trii, wra­ca do sto­li­cy po urlo­pie. Wciąż usi­łu­je otrzą­snąć się po tym, jak led­wie unik­nę­ła śmier­ci z rąk tajem­ni­cze­go wiel­bi­cie­la. A może to tak­że tyl­ko para­no­ja?


Obroń­ca Rowan – Hen­ry H. Neff (Mama­nia)

Po raz pierw­szy w Pol­sce wycze­ki­wa­ne wszyst­kie tomy fan­ta­stycz­no-przy­go­do­wej serii Henry’ego H. Nef­fa, ame­ry­kań­skie­go auto­ra i ilu­stra­to­ra, któ­ry wykre­ował nie­zwy­kły świat Aka­de­mii Rowan. Poru­sza­ją­cy wyobraź­nię cykl pełen magii, mitów, legend i nie­praw­do­po­dob­nych zwro­tów akcji na dłu­go zosta­je w pamię­ci.

Kie­dy Max Daniels oglą­da w muzeum cel­tyc­ki gobe­lin, ani się spo­dzie­wa, że jest to począ­tek naj­bar­dziej nie­zwy­kłej przy­go­dy w jego życiu, któ­ra wpły­nie na losy całe­go świa­ta. Tra­fia do zagad­ko­wej Aka­de­mii Rowan, gdzie razem z inny­mi wybrań­ca­mi prze­cho­dzi inten­syw­ne szko­le­nie. Wszyst­ko ma jed­nak swo­ją mrocz­ną stro­nę. Max musi sta­nąć do odwiecz­nej wal­ki dobra ze złem i uwie­rzyć, że jest w nim moc zdol­na powstrzy­mać budzą­ce gro­zę zja­wi­ska.


Ber­ta Isla – Javier Marías (Sonia Dra­ga)

Ber­ta Isla i Tomás Nevin­son pozna­li się w Madry­cie w bar­dzo mło­dym wie­ku i bar­dzo szyb­ko posta­no­wi­li być razem, nie spo­dzie­wa­jąc się, że przy­pad­nie im w udzia­le życie peł­ne dra­ma­tycz­nych przerw i zawi­ro­wań.

Tomás, pół-Hisz­pan, pół-Anglik, ma wyjąt­ko­wy dar do języ­ków i naśla­do­wa­nia akcen­tów. To za spra­wą tych zdol­no­ści pod­czas stu­diów w Oks­for­dzie zain­te­re­su­je się nim bry­tyj­ski rząd i zło­ży mu pro­po­zy­cję, któ­rej nie będzie mógł odrzu­cić. Wystar­czy jeden z pozo­ru zwy­czaj­ny dzień, by resz­ta życia Tomása i jego żony zmie­ni­ła się na zawsze.

Ber­ta Isla to ujmu­ją­ca powieść o prze­mia­nie, któ­rą prze­cho­dzą jej boha­te­ro­wie, a tak­że kru­cho­ści i upo­rze towa­rzy­szą­cym miło­sne­mu związ­ko­wi ska­za­ne­mu na ukry­wa­nie praw­dy, grę pozo­rów i spe­ku­la­cje.


Cza­row­ni­ce nie pło­ną – Jen­ny Blac­khurst (Alba­tros)

Ellie jako jedy­na oca­la­ła z poża­ru, któ­ry zabił całą jej rodzi­nę. Dok­tor Imo­gen Reid, pra­cu­ją­ca z nią psy­cho­te­ra­peut­ka, jest prze­ko­na­na, że to po pro­stu zała­ma­ne i wście­kłe dziec­ko, któ­re sta­ra się pora­dzić sobie ze stra­tą. Ale zarów­no przy­bra­ni rodzi­ce Ellie, jak i nauczy­cie­le zaczy­na­ją się jej bać. Kie­dy dziew­czyn­ka tra­ci pano­wa­nie nad sobą, dzie­ją się nie­wy­tłu­ma­czal­ne i złe rze­czy.

A Imo­gen zaczy­na gro­zić śmier­tel­ne nie­bez­pie­czeń­stwo…


My, super imi­gran­ci – Emi­lia Sme­chow­ski (Pró­szyń­ski i S-ka)

Emi­lia była jesz­cze Emil­ką, kie­dy jej rodzi­ce wsa­dzi­li ją do samo­cho­du i zosta­wia­jąc za sobą sza­rą Pol­skę, poje­cha­li do Ber­li­na Zachod­nie­go. Był rok 1988. Kil­ka mie­się­cy póź­niej mia­ła już nowe nazwi­sko, nowy język, nowy kraj: była teraz Niem­ką, wszyst­ko co pol­skie było nie­mi­le widzia­ne, marze­nie o lep­szym życiu prze­kształ­ci­ło się w codzien­ną wal­kę o to, żeby tyl­ko nie rzu­cać się w oczy. Kie­dy nowi zna­jo­mi rodzi­ców przy­cho­dzi­li na obiad, zamiast pie­ro­gów poda­wa­no moz­za­rel­lę z pomi­do­ra­mi. A kie­dy Emi­lia przy­nio­sła do domu dyk­tan­do z nie­miec­kie­go z dwo­ma błę­da­mi, jej mama była prze­ra­żo­na.

W minio­nych dzie­się­cio­le­ciach z żad­ne­go inne­go kra­ju – poza Tur­cją – nie przy­by­ło do Nie­miec wię­cej ludzi niż z Pol­ski. I żad­na inna gru­pa imi­gran­tów tak bar­dzo nie sta­ra­ła się stać nie­wi­docz­na. Emi­lia Sme­chow­ski wzru­sza­ją­co opo­wia­da oso­bi­stą histo­rię zbio­ro­we­go doświad­cze­nia: histo­rię wsty­du i zawzię­tej woli odnie­sie­nia suk­ce­su, dąże­nia do eman­cy­pa­cji i budo­wa­nia wia­ry we wła­sne moż­li­wo­ści.


Dru­gi Legion – Richard Schwartz (Ini­tium)

Sku­mu­lo­wa­na akcja, zuchwa­li boha­te­ro­wie i egzo­ty­ka orien­tu…

Do gospo­dy Pod Gło­wom­ło­tem tra­fia tajem­ni­czy wędro­wiec z zapo­mnia­ne­go kró­le­stwa Aski­ru. Opo­wia­da o roz­bi­ciu daw­ne­go mocar­stwa i obja­śnia pół-elf­ce Lean­drze i wojow­ni­ko­wi Haval­do­wi funk­cjo­no­wa­nie magicz­nych wrót. Havald, Lean­dra i gro­mad­ka ich towa­rzy­szy wyru­sza­ją na poszu­ki­wa­nia por­ta­lu, by prze­nieść się do Aski­ru. Tam mają szu­kać pomo­cy, ale też ostrzec miesz­kań­ców przed najeźdź­cą, bru­tal­nym wład­cą Tha­la­ku. Nie wie­dzą, że po pię­tach dep­cze im już wróg. Zamiast w Aski­rze śmiał­ko­wie lądu­ją jed­nak w pustyn­nym Besa­raj­nie, kró­le­stwie, w któ­rym czy­ha­ją na nich nowe nie­bez­pie­czeń­stwa i poli­tycz­ne intry­gi.

Dru­gi tom cyklu fan­ta­sy „Tajem­ni­ca Aski­ru” ponow­nie zadzi­wia napię­ciem i ładun­kiem emo­cji. High fan­ta­sy na naj­wyż­szym pozio­mie!


Dzi­kie wybrze­że – John Gim­let­te (Czar­ne)

Guja­na. Kra­ina tysią­ca rzek, zachłan­nej pusz­czy, zapo­mnia­nych ple­mion. Dzi­kie Wybrze­że. Prze­żyć moż­na tyl­ko, podró­żu­jąc wąskim pasem brze­go­wym – z każ­dym kilo­me­trem w głąb lądu rośnie ryzy­ko zła­pa­nia egzo­tycz­nej cho­ro­by, roz­szar­pa­nia przez dzi­kie zwie­rzę­ta czy uto­pie­nia w wart­kim stru­mie­niu. Ale to tak­że pięk­ny świat fos­fo­ry­zu­ją­cej zie­le­ni oraz nie­od­kry­tych gatun­ków zwie­rząt.

Ta nie­zwy­kła uro­da, dzi­ki cha­rak­ter oraz wspo­mnie­nia o przod­ku, któ­re­mu marzy­ło się cukro­we kró­le­stwo na wybrze­żu Guja­ny, pchnę­ły Joh­na Gimlette’a na wypra­wę wzdłuż nie­po­skro­mio­ne­go wybrze­ża Ame­ry­ki Środ­ko­wej. Ta podróż zapro­wa­dzi go do kry­jó­wek zbie­głych nie­wol­ni­ków i kolo­nii kar­nych, odle­głych indiań­skich wio­sek i uto­pij­nej osa­dy sek­ty Świą­ty­nia Ludu, gdzie w 1978 roku ponad dzie­wię­ciu­set Ame­ry­ka­nów popeł­ni­ło zbio­ro­we samo­bój­stwo. Na swo­jej dro­dze spo­tka rebe­lian­tów, poszu­ki­wa­czy zło­ta, zbój­ni­ków i sza­ma­nów.

Dzi­kie wybrze­że” to pory­wa­ją­ca opo­wieść o nie­zwy­kłej wypra­wie do jed­ne­go z naj­pięk­niej­szych, naj­bar­dziej nie­przy­ja­znych i naj­mniej zba­da­nych zakąt­ków współ­cze­sne­go świa­ta.


Bam­bi – Felix Sal­ten (Nowa Baśń)

Bam­bi to mała sar­na dora­sta­ją­ca w lesie pod opie­ką mat­ki. Jed­nak jego życie nie jest tak bez­tro­skie, jak­by mogło się wyda­wać. Mło­dy, naiw­ny Bam­bi musi nauczyć się jak prze­trwać nie­bez­pie­czeń­stwa czy­ha­ją­ce na nie­go za rów­no ze stro­ny zwie­rząt, jak i ludzi.


Dzie­ci Húri­na – J.R.R. Tol­kien (Pró­szyń­ski i S-ka)

Tol­kien wie­le lat pra­co­wał nad „Dzieć­mi Húri­na”. Nie­ste­ty nie dane było mu dokoń­czyć opo­wie­ści. Pod­jął się tego jego syn, Chri­sto­pher Tol­kien, któ­ry uło­żył tekst z ist­nie­ją­cych mate­ria­łów. Cało­ści dopeł­nia­ją ilu­stra­cje Ala­na Lee.

Pra­wie sześć i pół tysią­ca lat przed wyda­rze­nia­mi opi­sa­ny­mi we „Wład­cy Pier­ście­ni” Śród­zie­mie leży w cie­niu Czar­ne­go Wład­cy. Naj­więk­si wojow­ni­cy wśród elfów i ludzi zgi­nę­li. Wszyst­ko pogrą­ża się w ciem­no­ści i roz­pa­czy. Nowy, śmier­tel­nie nie­bez­piecz­ny przy­wód­ca, Túrin, syn Húri­na, razem z ban­dą bani­tów prze­ciw­sta­wia się Czar­ne­mu Wład­cy i zma­ga się z nało­żo­ną przez nie­go klą­twą.

Histo­ria woj­ny, nie­na­wi­ści, wal­ki o wła­dzę, ale też nadziei i odwa­gi. Poznaj­cie losy Túri­na i Niënor.


Ana – Rober­to San­tia­go (Muza)

Ana Tra­mel jest zdol­ną praw­nicz­ką, o sil­nym cha­rak­te­rze, ale sła­bej woli, uza­leż­nio­ną od alko­ho­lu, sek­su i leków. Kil­ka lat temu biły się o nią naj­lep­sze kan­ce­la­rie. Pew­ne mrocz­ne wyda­rze­nie spra­wi­ło, że zre­zy­gno­wa­ła z karie­ry adwo­kac­kiej i pra­cu­je w małej kan­ce­la­rii swo­jej przy­ja­ciół­ki. Nie­spo­dzie­wa­ny tele­fon od bra­ta Ale­jan­dra, z któ­rym od daw­na nie mia­ła kon­tak­tu, wywra­ca jej życie do góry noga­mi. Oka­zu­je się, że Ale­jan­dro nie tyl­ko zamor­do­wał sze­fa wiel­kie­go kasy­na, w któ­rym regu­lar­nie prze­sia­dy­wał, lecz tak­że prze­grał tam bli­sko milion euro, któ­rych nie miał. Ana decy­du­je się pomóc bra­tu, choć wszyst­ko świad­czy prze­ciw­ko nie­mu. Wspie­ra­na przez oso­bli­wy zespół (sta­ry detek­tyw, począt­ku­ją­ca praw­nicz­ka i uza­leż­nio­ny od hazar­du sta­ży­sta), wypo­wia­da woj­nę potęż­ne­mu kon­cer­no­wi z bran­ży gier licz­bo­wych. Peł­ne zawi­ro­wań śledz­two i pro­ces przy­po­mi­na­ją wal­kę Dawi­da z Golia­tem. Ana się jed­nak nie pod­da­je nawet wte­dy, gdy zosta­je na polu wal­ki sama, zdra­dzo­na przez naj­bliż­sze oso­by. Jest niczym fil­mo­wy Roc­ky Bal­boa: tak jak on potra­fi wytrzy­mać każ­dy cios.


Kon­te­ner – Marek Bień­czyk (Wiel­ka Lite­ra)

Być może naj­lep­sza książ­ka Mar­ka Bień­czy­ka.

Naj­pierw był pomysł by napi­sać książ­kę o odde­chu. O zadysz­ce od natło­ku zda­rzeń, o ner­wo­wym a może smo­go­wym kasz­lu. Tez o mia­ro­wym oddy­cha­niu. W koń­cu o sztucz­nym oddy­cha­niu, wstrzy­my­wa­niu odde­chu, o ostat­nim tchnie­niu.

Czy w to miej­sce powsta­ła książ­ka o pamię­ci? O podró­ży? Ucie­ka­niu od sie­bie, przez Kana­dę i pod­war­szaw­ski las? O poże­gna­niach? Czy może jed­nak o odde­chu? Czy­li o tym jak nie­wie­le oddzie­la nas od nie­ist­nie­nia.

W swo­jej naj­bar­dziej oso­bi­stej i być może naj­wspa­nial­szej książ­ce Marek Bień­czyk docho­dzi do lite­rac­kiej per­fek­cji. Zarów­no gdy pisze o Canet­tim, Faulk­ne­rze czy Camu­sie, jak wte­dy gdy przy­wo­łu­je po imie­niu bli­skie mu oso­by. Bo do „Kon­te­ne­ra” wło­żył autor to co mu naj­bliż­sze. To czym żył ale odda­li­ło się, znik­nę­ło i to czym nadal żyje i się zachwy­ca.

Uda­ło się Bień­czy­ko­wi wszyst­kie te zda­rze­nia, oso­by, myśli, uczu­cia powią­zać naj­de­li­kat­niej­szy­mi nić­mi. Uda­ło mu się nazy­wać naj­trud­niej­sze rze­czy naj­prost­szy­mi sło­wa­mi, „zacie­śnić mówie­nie tak, aż zosta­nie nic, sło­wo wid­mo”. I stwo­rzył książ­kę peł­ną życia, bo „Kon­te­ner” oświe­tla, prze­świe­tla nasze zmy­sły: smak, zapach, dotyk, spoj­rze­nie. Zara­zem nad­zwy­czaj­na książ­kę ponad tym życiem zawie­szo­na. Jak powie­trze.

Weź głę­bo­ki wdech.


Kto porwał Daisy Mason? – Cara Hun­ter (Filia)

Rodzi­na, przy­ja­cie­le, sąsie­dzi, nie­za­leż­nie od tego, jak zroz­pa­cze­ni się wyda­ją, oni wie­dzą, kto to zro­bił. Może pod­świa­do­mie, może jesz­cze nie w tej chwi­li, ale wie­dzą.

Ośmio­let­nia Daisy Mason zni­ka z domu w cza­sie sąsiedz­kiej zaba­wy na przed­mie­ściach Oxfor­du. Poli­cja bez­sku­tecz­nie poszu­ku­je kogoś, kto widział­by cokol­wiek z całe­go zaj­ścia. Czy obca oso­ba była­by w sta­nie porwać dziew­czyn­kę nie zosta­wia­jąc po sobie żad­ne­go śla­du?

Gdy do akcji wkra­cza dętek­tyw Adam Faw­ley, jego podej­rze­nia w pierw­szej kolej­no­ści kie­ru­ją się w stro­nę rodzi­ny porwa­nej dziew­czyn­ki. Rodzi­ce Daisy ewi­dent­nie ukry­wa­ją jakąś tajem­ni­cę, a jej cichy i wyco­fa­ny bra­ci­szek zda­je się wie­dzieć coś, o czym nie chce jed­nak mówić.

Faw­ley wie, że przy więk­szo­ści zagi­nięć spraw­cą jest ktoś dobrze zna­ny ofie­rze. Z każ­dą kolej­ną godzi­ną szan­se na zna­le­zie­nie Daisy male­ją. Czy detek­ty­wo­wi uda się prze­bić przez gąszcz rodzin­nych kłamstw i odna­leźć dziew­czyn­kę, zanim będzie za póź­no? A może tym razem sta­ty­sty­ka się myli?


Jedwab­ne szla­ki – Peter Fran­ko­pan (W.A.B.)

Jed­na z naj­do­nio­ślej­szych ksią­żek histo­rycz­nych ostat­nich lat. Impo­nu­ją­ca pano­ra­ma dzie­jów Euro­py i świa­ta od sta­ro­żyt­no­ści aż po współ­cze­sność, opi­sa­nych z zupeł­nie nowej per­spek­ty­wy. Zna­ko­mi­ty bry­tyj­ski histo­ryk w for­mie wart­kiej opo­wie­ści uka­zu­je, jak ogrom­ny wpływ na kształ­to­wa­nie się cywi­li­za­cji zachod­niej mia­ły cywi­li­za­cje Bli­skie­go Wscho­du i Azji. Jego fascy­nu­ją­ce dzie­ło obej­mu­je boga­tą i zaska­ku­ją­cą mozai­kę pro­ce­sów histo­rycz­nych, gospo­dar­czych, spo­łecz­nych i kul­tu­ro­wych, przed­sta­wio­nych w syn­te­tycz­ny i przy­stęp­ny spo­sób.


Poste restan­te – Woj­sław Bry­dak (Rebis)

Bra­wu­ro­wy debiut powie­ścio­wy auto­ra prze­kła­dów Fit­zge­ral­da, Rush­die­go i Alle­na!

Nad­zwy­czaj­na powieść prze­siąk­nię­ta kli­ma­tem trzech zupeł­nie róż­nych miast: Rze­szo­wa, Kra­ko­wa i Sopo­tu. Ide­al­na dla czy­tel­ni­ków kocha­ją­cych twór­czość Pil­cha i Myśliw­skie­go.

Rze­szów, nazna­czo­ny austro-węgier­ską Gali­cją; wyide­ali­zo­wa­ny Kra­ków sprzed woj­ny; wresz­cie Sopot w roli przy­czół­ka przy­szło­ści. Nadzie­je i roz­cza­ro­wa­nia poja­wia­ją­ce się przy akom­pa­nia­men­cie raz modlitw, a kie­dy indziej fraz Joh­na Coltrane’a. Ta histo­ria to zagad­ka „małych ojczyzn”, do któ­rych jed­ni tęsk­nią, a inni ucie­ka­ją z nich w popło­chu. Zagad­ka odcho­dze­nia. I miłość – ta naj­cie­kaw­sza, któ­ra speł­nia się w nie­speł­nie­niach.


Amel­ka Kieł i Bal Bar­ba­rzyń­ców – Lau­ra Ellen Ander­son (Wydaw­nic­two Lite­rac­kie)

Zapra­sza­my do świa­ta Nok­tur­nii, w któ­rym rzą­dzi ciem­ność, blask jest prze­ra­ża­ją­cy, a jed­no­roż­ce są boha­te­ra­mi kosz­ma­rów.

Poznaj­cie Amel­kę Kieł, małą uro­czą wam­pir­kę, któ­ra zde­cy­do­wa­nie wola­ła­by bawić się ze swo­ją Dyń­ką, niż tań­czyć na Balu Bar­ba­rzyń­ców. Jed­nak gdy roz­piesz­czo­ny syn kró­la pory­wa jej piesz­czo­cha, dziew­czyn­ka musi opra­co­wać śmia­ły plan ratun­ko­wy.

Gotyc­ka, tro­chę strasz­na i okrop­nie śmiesz­na seria o przy­go­dach okrut­nie słod­kiej Amel­ki.
Nawet wam­pir chce mieć praw­dzi­we­go przy­ja­cie­la!

Dołącz do Amel­ki pod­czas jej pierw­szej przy­go­dy. Bez obaw, ona nie gry­zie!

W przy­go­to­wa­niu kolej­ne czę­ści przy­gód Amel­ki i jej upior­nych przy­ja­ciół.


Księż­nicz­ka Popio­łu – Lau­ra Seba­stian (Zysk i S-ka)

Nie wszyst­kie bitwy wygry­wa się dzię­ki sile…

The­odo­sia mia­ła sześć lat, kie­dy jej kraj został zaata­ko­wa­ny, a jej mat­kę, Kró­lo­wą Ognia, zamor­do­wa­no na jej oczach. Tego dnia Kaiser ode­brał jej rodzi­nę, kraj i imię. Theo zosta­ła koro­no­wa­na na Księż­nicz­kę Popio­łów, otrzy­mu­jąc hań­bią­cy tytuł, mia­ła się wsty­dzić w nowym życiu spę­dzo­nym jako wię­zień.

Przez deka­dę była nie­wol­ni­cą we wła­snym pała­cu. Zno­si­ła nie­zli­czo­ne akty prze­mo­cy i kpi­ny ze stro­ny Kaise­ra i jego dwo­ru. Była bez­sil­na, a prze­żyć w nowym świe­cie uda­ło jej się tyl­ko dzię­ki zako­pa­niu głę­bo­ko w swo­im wnę­trzu dziew­czy­ny, któ­rą była wcze­śniej.

Pew­nej nocy Kaiser zmu­sza ją do zro­bie­nia cze­goś nie­wy­obra­żal­ne­go. Z krwią na rękach i nadzie­ją na odzy­ska­nie utra­co­ne­go tro­nu, Theo zda­je sobie spra­wę, że prze­trwa­nie już jej nie wystar­czy. Posia­da przy tym broń – umysł ostrzej­szy niż jaki­kol­wiek miecz. Przez dzie­sięć lat Księż­nicz­ka Popio­łów patrzy­ła, jak plą­dro­wa­no jej kraj i nie­wo­lo­no naród. Teraz to wszyst­ko ma się jed­nak skoń­czyć…


Czer­wo­na opcja – Sier­giej Nie­do­rub (Insi­gnis)

Co robić, jeśli los, któ­ry dopu­ścił do Kata­stro­fy, pła­ta jesz­cze okrut­niej­sze­go figla: kom­plet­nie grze­bie pod tona­mi zie­mi naj­dłuż­szą odno­gę kijow­skie­go metra, pozo­sta­wia­jąc bez szwan­ku dwie pozo­sta­łe? Co, jeśli wid­ma „czer­wo­nej” linii przy­po­mi­na­ją o sobie w każ­dej tajem­ni­cy i zagad­ce wszyst­kich kolej­nych lat? To nie­moż­li­we, żeby kto­kol­wiek mógł tam prze­żyć, a jed­nak…

Pod­czas jed­ne­go z kolej­nych wypa­dów stal­ke­rzy Krzy­ża – poło­żo­nej w pod­zie­miach Kijo­wa wspól­no­ty sta­cji obu oca­la­łych linii – znaj­du­ją na powierzch­ni nie­zna­ne­go czło­wie­ka w moc­no znisz­czo­nym ska­fan­drze ochron­nym. Jest obcy w świe­cie metra i nikt nie umie stwier­dzić, kim jest i skąd przy­był, nie licząc miej­sco­wej dziew­czy­ny z uszko­dzo­nym mózgiem i psy­chi­ką dziec­ka. Żeby doko­pać się do jej wspo­mnień, potrzeb­na będzie pomoc kogoś, kto zdo­ła zna­leźć spo­sób, by z nią pomó­wić. Dzie­cię­cy nauczy­ciel Jon podej­mu­je się prze­pro­wa­dzić dziew­czy­nę na dru­gi koniec Krzy­ża, w dale­kie i dzi­kie rejo­ny, aby zna­leźć jej leka­rza. Ktoś pró­bu­je im prze­szko­dzić, nie cofa­jąc się przed niczym. Ktoś, kto wciąż jesz­cze zna tajem­ni­ce „czer­wo­nej” linii.


Dwór szro­nu i bla­sku gwiazd – Sarah J. Maas (Uro­bo­ros)

Akcja powie­ści toczy się kil­ka mie­się­cy po wyda­rze­niach z „Dwo­ru skrzy­deł i zgu­by”. Histo­ria opo­wie­dzia­na jest z per­spek­ty­wy Fey­ry i Rhy­sa, któ­rzy wraz z przy­ja­ciół­mi zaj­mu­ją się odbu­do­wą Dwo­ru Nocy oraz mia­sta, któ­re ule­gło znacz­nym znisz­cze­niom pod­czas woj­ny. Na szczę­ście zbli­ża się czas Prze­si­le­nia Zimo­we­go, a z nim wycze­ki­wa­ne uła­ska­wie­nie.

Jed­nak mimo świą­tecz­nej atmos­fe­ry duchy z prze­szło­ści nie dają o sobie zapo­mnieć. Fey­ra, któ­ra będzie obcho­dzi­ła swo­je pierw­sze Prze­si­le­nie Zimo­we, odkry­wa, że naj­bliż­sze jej oso­by są znacz­nie bar­dziej pora­nio­ne, niż moż­na by przy­pusz­czać. A to może mieć zna­czą­cy wpływ na przy­szłość Dwo­ru i całe­go ich świa­ta.


Pla­gi kró­lew­skie. O zdro­wiu i cho­ro­bach pol­skich kró­lów i ksią­żąt – Karo­li­na Sto­jek-Sawic­ka (Bel­lo­na)

Bio­gra­fie pol­skich wład­ców i ich mał­żo­nek zawsze wzbu­dza­ły zain­te­re­so­wa­nie – nawet wśród osób nie­ma­ją­cych na co dzień do czy­nie­nia z histo­rią. Decy­zje tych, któ­rzy spra­wo­wa­li wła­dzę, zale­ża­ły od ich oso­bi­stych uwa­run­ko­wań; od tego, jaki­mi byli ludź­mi, co myśle­li, co czu­li, jaki mie­li sto­su­nek do sie­bie, świa­ta i innych ludzi. Wie­le róż­nych czyn­ni­ków wpły­wa­ło na ukształ­to­wa­nie się oso­bo­wo­ści dane­go wład­cy lub jego żony. Na pew­no duże zna­cze­nie mia­ło wycho­wa­nie, sytu­acja rodzin­na oraz warun­ki, w któ­rych dora­sta­li. Ale nie wszyst­ko da się wyja­śnić wycho­wa­niem i wro­dzo­ny­mi cecha­mi cha­rak­te­ru.

Jed­nym z waż­niej­szych czyn­ni­ków, któ­ry zawsze miał wpływ na spo­sób postę­po­wa­nia i kształ­to­wa­nie się oso­bo­wo­ści czło­wie­ka, zarów­no przed wie­ka­mi, jak obec­nie – jest cho­ro­ba. Cho­ro­ba od zawsze towa­rzy­szy­ła czło­wie­ko­wi, a oba­wa przed nią była tak samo powszech­na pod chłop­ską strze­chą, w miesz­czań­skich kamie­ni­cach, na dwo­rach szla­chec­kich i w pała­cach kró­lew­skich. Zdro­wie zawsze sta­wia­no i sta­wia się nadal na pierw­szym miej­scu pośród wszyst­kich dóbr świa­ta, czy­niąc je obiek­tem cią­głych trosk, zabie­gów i prze­są­dów. Cho­ro­ba nie tyl­ko nisz­czy orga­nizm, ale też wpły­wa na psy­chi­kę, pro­wa­dząc nie­raz do trwa­łej zmia­ny oso­bo­wo­ści. Cho­ry zwy­kle tra­ci humor, ocho­tę do pra­cy, czę­sto popa­da w smu­tek czy roz­draż­nie­nie, izo­lu­je się od ludzi, a ból i cier­pie­nie, któ­rych doświad­cza, mają ogrom­ny wpływ na jego posta­wy, rela­cje i podej­mo­wa­ne decy­zje.


Dziew­czy­na znad Zło­te­go Rogu – Kur­ban Said (W.A.B.)

Asia­deh Anba­ri jest Tur­czyn­ką, cór­ką wyso­kie­go urzęd­ni­ka impe­rium osmań­skie­go. Po I woj­nie wraz z ojcem zna­la­zła się na emi­gra­cji w Ber­li­nie. Dziew­czy­na zosta­ła prze­zna­czo­na na żonę dla pew­ne­go mło­de­go księ­cia, któ­re­go los rzu­cił do Nowe­go Jor­ku. Tam obra­ca się w krę­gu fil­mow­ców, pije i pisze sce­na­riu­sze. Mło­dzi nigdy się nie spo­tka­li, ale Asia­deh czu­je się zwią­za­na daną obiet­ni­cą. Pró­bu­je się z nim kon­tak­to­wać, jed­nak bez­sku­tecz­nie. Po pew­nym cza­sie wią­że się z leka­rzem pocho­dze­nia bośniac­kie­go, bio­rą ślub i wyjeż­dża­ją do Wied­nia. Tam nagle zja­wia się turec­ki ksią­żę, któ­re­mu była przy­rze­czo­na. Asia­deh spo­ty­ka się z nim i w dość tajem­ni­czy spo­sób go testu­je, ukła­da­jąc jed­no­cze­śnie dal­sze losy swe­go austriac­kie­go męża.


Wro­ta Abad­do­na – James S.A. Corey (MAG)

Od poko­leń Układ Sło­necz­ny – Mars, Księ­życ, pas aste­ro­idów – był pogra­ni­czem ludz­ko­ści. Aż do teraz. Obcy arte­fakt wyko­nu­ją­cy swój pro­gram pod pokry­wą chmur Wenus wyło­nił się stam­tąd, two­rząc olbrzy­mią struk­tu­rę poza orbi­tą Ura­na: wro­ta pro­wa­dzą­ce w bez­gwiezd­ny mrok.

Jim Hol­den i zało­ga Rosy­nan­ta są ele­men­tem wiel­kiej flo­tyl­li stat­ków nauko­wych i okrę­tów wojen­nych wysła­nych do zba­da­nia arte­fak­tu. Jed­nak w ukry­ciu roz­gry­wa się skom­pli­ko­wa­na intry­ga, któ­rej celem jest znisz­cze­nie Hol­de­na. Pod­czas gdy emi­sa­riu­sze ludz­ko­ści sta­ra­ją się odkryć, czy wro­ta sta­no­wią oka­zję, czy zagro­że­nie, oka­zu­je się, że naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo przy­wieź­li ze sobą.

Na całym świe­cie sprze­da­no ponad dwa milio­ny egzem­pla­rzy powie­ści z serii „Expan­se” i na jej pod­sta­wie nakrę­co­no popu­lar­ny serial tele­wi­zyj­ny.


Zwie­rzę­ta, któ­re znik­nę­ły – Niko­la Kuchar­ska (Nasza Księ­gar­nia)

Kto jest win­ny zagła­dy syre­ny mor­skiej i dodo? Czy wilk strasz­ny napraw­dę był strasz­ny? Czym jest pale­on­to­lo­gia? Któ­re muzea histo­rii natu­ral­nej mają naj­bo­gat­sze zbio­ry? Na te i wie­le innych pytań odpo­wia­da nowa książ­ka Niko­li Kuchar­skiej, z ogrom­nym roz­ma­chem i pre­cy­zją odma­lo­wu­ją­ca świat wymar­łych istot. Dzię­ki niej pozna­my daw­ne pła­zy, gady, ryby, owa­dy i ssa­ki, lecz tak­że dowie­my się, jak wiel­ka odpo­wie­dzial­ność za los zwie­rząt spo­czy­wa na czło­wie­ku. Ten ilu­stro­wa­ny prze­wod­nik po histo­rii życia na Zie­mi to naj­lep­szy poda­ru­nek dla mło­dych przy­rod­ni­ków.


Nie odpusz­czaj – Har­lan Coben (Alba­tros)

Małe mia­sto. Jed­na tra­gicz­na noc. I wiel­ka tajem­ni­ca, któ­ra prze­trwa­ła lata.

Przed laty, jesz­cze w szko­le śred­niej, detek­tyw Napo­le­on „Nap” Dumas stra­cił bra­ta. Leo i jego dziew­czy­na Dia­na zosta­li zna­le­zie­ni mar­twi na torach kole­jo­wych. W tym samym cza­sie znik­nę­ła bez śla­du rów­nież Mau­ra, któ­rą Nap uwa­żał za miłość swo­je­go życia.

Kie­dy po latach od zagi­nię­cia Mau­ry śled­czy znaj­du­ją jej odci­ski pal­ców w samo­cho­dzie nale­żą­cym do podej­rza­ne­go o mor­der­stwo, Nap roz­po­czy­na gorącz­ko­we śledz­two. Zamiast odpo­wie­dzi natra­fia jed­nak na kolej­ne nie­wia­do­me. Oka­zu­je się, że nie wie­dział nic ani o kobie­cie, któ­rą kochał, ani o przy­ja­cio­łach z dzie­ciń­stwa, ani o opusz­czo­nej bazie woj­sko­wej, w pobli­żu któ­rej dora­stał, a przede wszyst­kim – nie wie­dział nic o Leo i Dia­nie, któ­rych śmierć jest o wie­le bar­dziej mrocz­na i prze­ra­ża­ją­ca, niż kie­dy­kol­wiek mógł­by sobie wyobra­zić.

Fał­szy­we toż­sa­mo­ści, mrocz­ne rodzin­ne sekre­ty i tajem­ni­cze spi­ski – czy­li wszyst­ko to, za co czy­tel­ni­cy kocha­ją mistrza thril­le­rów – Har­la­na Cobe­na!


Poroz­ma­wiaj ze mną – Kin­ga Dęb­ska (Świat Książ­ki)

To nie jest zwy­kła książ­ka o dzie­ciń­stwie w peere­lu. To oby­cza­jo­wa powieść o dwóch nar­ra­cjach: jed­nej – współ­cze­snej czter­dzie­sto­pa­ro­let­niej sfru­stro­wa­nej aktor­ki i dru­giej – jej samej jako dwu­na­sto­let­niej dziew­czyn­ki żyją­cej w 1982 roku. Obie pisa­ne są w pierw­szej oso­bie, peł­ne swa­dy, humo­ru, pikan­te­rii, opi­su­ją­ce świa­ty wewnętrz­ne jak i zewnętrz­ne boha­te­rek. Cza­sa­mi też dwie boha­ter­ki ze sobą roz­ma­wia­ją, ta duża Mar­ta z małą, każ­da będąc w swo­im cza­sie. Moż­na powie­dzieć, że to roz­mo­wa z wewnętrz­nym dziec­kiem w sobie. Doro­sła Mar­ta zży­ma się z kry­zy­sem w związ­ku i sta­gna­cją w karie­rze, a jede­na­sto­lat­ka prze­ży­wa męki dora­sta­nia. W tle u dużej – współ­cze­sny świat cele­bry­tów poka­za­ny w krzy­wym zwier­cia­dle, a u małej – pełen przy­gód świat dzie­ciń­stwa w peere­low­skim blo­ku. Jest to opo­wieść o cza­sie, o rodzi­nie, o rela­cjach.


Wszyst­ko oprócz praw­dy – Gil­lian McAl­li­ster (Pró­szyń­ski i S-ka)

Każ­dy coś ukry­wa…

Czy zda­rza ci się spraw­dzać tele­fon part­ne­ra?

Czy masz do tego pra­wo?

I czy jesteś przy­go­to­wa­na na to, co tam znaj­dziesz?

Wszyst­ko zaczę­ło się od wia­do­mo­ści. Do któ­rej Rachel nawet nie chcia­ła zaj­rzeć. Kocha Jac­ka. Spo­dzie­wa się jego dziec­ka. Ufa mu bez­gra­nicz­nie.

Ale co się sta­ło, to się nie odsta­nie. Rachel nie cof­nie cza­su i nie uwol­ni się od myśli, któ­re nie dają jej spo­ko­ju po tym, co prze­czy­ta­ła.

Dla­cze­go Jack kła­mie na temat swo­jej prze­szło­ści? Co wła­ści­wie ukry­wa? I czy Rachel ma pra­wo za wszel­ką cenę docie­kać praw­dy, zwłasz­cza że sama nie gra w otwar­te kar­ty?


Mia­sto w morzu i inne utwo­ry poetyc­kie – Edgar Allan Poe (Vesper)

Edgar Allan Poe (1809–1849) to naj­wy­bit­niej­szy poeta ame­ry­kań­skie­go roman­ty­zmu. Arcy­mistrz for­my, nie­zrów­na­ny sty­li­sta, a tak­że twór­ca o otchłan­nej, mrocz­nej wyobraź­ni. W swo­ich wier­szach i poema­tach – podob­nie jak w opo­wie­ściach gro­zy – opie­wał miłość i pięk­no, ale też dzie­lił się tym, cze­go nie poską­pi­ło mu krót­kie, tra­gicz­ne życie: smut­kiem, tęsk­no­tą i lękiem przed śmier­cią.

Za życia nie docze­kał się peł­ne­go uzna­nia. Krót­ko­trwa­łą sła­wę poetyc­ką przy­niósł mu Kruk, jeden z naj­słyn­niej­szych poema­tów wszech cza­sów. Dziś Poe zali­cza­ny jest w poczet naj­wy­bit­niej­szych poetów języ­ka angiel­skie­go.

Niniej­szy wybór kla­sycz­nych prze­kła­dów Poego to pierw­sza w Pol­sce dwu­ję­zycz­na edy­cja jego poezji.


Drach – Szcze­pan Twar­doch (Wydaw­nic­two Lite­rac­kie)

Edy­cy­jŏ ślōn­skŏ

Po piyr­szy rŏz powieść Szcze­pa­na Twar­do­cha po ślōn­sku!

Drach” we prze­kła­dzie Grze­go­rza Kuli­ka

Drach wiy. Spo­łym ze pŏru­let­nim Jose­fym przi­ziy­rŏ sie świ­nio­bi­ciu. Je paź­dzier­ni­ko­we rano 1906 roku i, cho­ci­ŏż synek niy mŏ ô tym pojyń­ciŏ, ryk ôd zarzi­na­ne­go zwiy­rza i szmak wuszt­zu­py wrōcōm dō nie­go pŏrãnŏ­ście lŏt niy­sko­rzij, jak po kōń­cu woj­ny bydzie jechoł nazŏd na Ślōnsk.

Niko­dem nigdy niy bōł przi woj­sku. Ôn je za to wziyn­ty archi­tekt. Ze ôstat­ni­go zwi­ōnz­ku mŏ piyńć lŏt modõ cerã, a po wypad­ku autym szra­mã nad lewym uchym. Pra­wie roze­stŏwŏ sie ze żōnōm, żeby uło­żyć sie życie ze ink­szōm. Drach je ale świa­dōmy, iże dzio­ucha corŏz barzij wymy­kŏ sie cho­po­wi.

Miyn­dzy Jose­fym a Niko­de­mym piyk­ne, ôkro­picz­ne, smut­ne i — na kōniec — tra­gicz­ne losy dwōch fami­li­ji; sto­le­cie wojyn i powstań, śmier­ci i naro­dzin, miy­ło­ści, zdrad i pra­gniyń, co sie nigdy niy spo­łni­ōm. Drach ô nich wiy. Widzi prze­szłość i znŏ przi­szłość. Dlō nie­go wszyj­sko je terŏz.

Saga fami­lij­nŏ? Wiel­kŏ ôpo­wieść ô Ślōn­sku? A moż­no powieść total­nŏ, co uciy­kŏ wszyj­skim kate­go­ry­za­cy­jōm?


Księż­na jeleń – Andrés Ibáñez (Rebis)

Księż­na jeleń” to wypra­wa w poszu­ki­wa­niu naszych wewnętrz­nych demo­nów, a tak­że reflek­sja nad wła­dzą, znie­wo­le­niem i wol­no­ścią.

Po wiel­kim popi­sie nar­ra­cyj­nym, jakim była powieść „Lśnij, morze Ede­nu”, w swo­jej nowej książ­ce Andrés Ibáñez zagłę­bia się w świat śre­dnio­wiecz­nej fan­ta­sty­ki, żeby opo­wie­dzieć histo­rię Hjal­ma­ra, ucznia czar­no­księż­ni­ka, oraz jego spo­tka­nia z fascy­nu­ją­cą księż­ną Pasqu­is. I oto uka­zu­je się naszym oczom osob­ny świat, żywy w każ­dym szcze­gó­le: lud­ne mia­sto Irun­dast, nad któ­rym góru­je Wie­ża Magów, gdzie miesz­ka­ją pięk­na Olcha, król Urbán i arcy­mag Saam­sar de Olden, a dalej całe uni­wer­sum nie­ogar­nio­nych impe­riów, fana­tycz­nych reli­gii i pra­sta­rych legend. Znaj­dzie­my tu kolej­ne eta­py magicz­nych wta­jem­ni­czeń, wiel­ką miłość, dłu­gą podróż, nie­koń­czą­cą się woj­nę. A prze­cież ten świat z obło­ków i wyobraź­ni bole­śnie przy­po­mi­na nasz wła­sny. „Księż­na jeleń” to wypra­wa w poszu­ki­wa­niu naszych wewnętrz­nych demo­nów, a tak­że reflek­sja nad wła­dzą, znie­wo­le­niem i wol­no­ścią.


Czar­na woł­ga – Prze­my­sław Sem­czuk (Świat Książ­ki)

Histo­rie, któ­re trzy­ma­ją w napię­ciu niczym naj­lep­szy kry­mi­nał. Tyle, że wyda­rzy­ły się napraw­dę!

Wieść o porwa­niu dziec­ka w War­sza­wie roze­szła się bły­ska­wicz­nie. W oko­li­cy zda­rze­nia ktoś widział pory­wacz­ki wsia­da­ją­ce do czar­nej woł­gi. Samo­chód tej mar­ki widzia­no za każ­dym razem, kie­dy gdzieś w Pol­sce ginę­ły dzie­ci. Jaka jest praw­da o czar­nej woł­dze? Jakie zbrod­nie kry­ły się w jej cie­niu?

Porwa­nia dzie­ci, napa­dy i bru­tal­ne zabój­stwa, osła­wie­ni zbrod­nia­rze i naj­gło­śniej­sze pro­ce­sy sądo­we, kra­dzie­że dzieł sztu­ki i fał­szer­stwa pie­nię­dzy na nie­wy­obra­żal­ną dziś ska­lę. Czar­na woł­ga. Kry­mi­nal­na histo­ria PRL to trzy­ma­ją­ca w napię­ciu opo­wieść o zbrod­niach, któ­re para­li­żo­wa­ły opi­nię publicz­ną. A tak­że o tych, o któ­rych spo­łe­czeń­stwo mia­ło się nigdy nie dowie­dzieć.

Prze­my­sław Sem­czuk dotarł do boha­te­rów tam­tych wyda­rzeń i uni­kal­nych mate­ria­łów zgro­ma­dzo­nych w IPN. Dzien­ni­karz pre­zen­tu­je meto­dy dzia­ła­nia prze­stęp­ców i odsła­nia kuli­sy dzia­łań ope­ra­cyj­nych PRL-owskich orga­nów ści­ga­nia – raz zaska­ku­ją­co pomy­sło­wych, innym razem prze­ra­ża­ją­co nie­udol­nych. I zabie­ra czy­tel­ni­ka w peł­ną emo­cji podróż do ówcze­sne­go pół­świat­ka.


Mój Wysoc­ki – Ałła Demi­do­wa (Bel­lo­na)

To nazwi­sko już za życia było legen­dą. Po śmier­ci Wła­di­mi­ra Wysoc­kie­go jego imię otrzy­ma­ły szczy­ty gór­skie, nowa pla­ne­ta, uli­ce, stat­ki oce­anicz­ne, teatry. Feno­men Wysoc­kie­go opie­ra się nie tyl­ko na jego nie­sły­cha­nej popu­lar­no­ści – jest to następ­stwo olbrzy­mie­go auto­ry­te­tu moral­ne­go, repu­ta­cji i daru sło­wa. Na ten feno­men skła­da­ją się cechy oso­bo­wo­ści i wie­lo­stron­ność talen­tu.

Demi­do­wa pra­co­wa­ła z Wysoc­kim w Teatrze na Tagan­ce od 1964 roku: od dnia powsta­nia teatru – do jego śmier­ci. Wie­le razem gra­li, uczest­ni­czy­li w pró­bach, jeź­dzi­li na kon­cer­ty, miesz­ka­li obok sie­bie na wystę­pach gościn­nych. Bez teatru nie moż­na zro­zu­mieć indy­wi­du­al­no­ści arty­stycz­nej Wysoc­kie­go. Jed­nak w teatrze widzia­ła go bar­dzo ogra­ni­czo­na licz­ba osób. Za życia Wysoc­kie­go dostać się do „Tagan­ki” było prak­tycz­nie nie­moż­li­we; na sali zasia­da­li tak zwa­ni pre­sti­żo­wi widzo­wie, dla któ­rych Wysoc­ki był naj­czę­ściej zale­d­wie modą.

Dla akto­rów Teatru na Tagan­ce Wysoc­ki był Woło­dią, Woło­dicz­ką, z któ­rym moż­na było poga­dać o czym­kol­wiek, któ­re­go moż­na się było pora­dzić, z któ­rym moż­na się było posprze­czać na pró­bie albo na spek­ta­klu, po czym nie roz­ma­wiać przez tydzień, powy­brzy­dzać z kole­ga­mi o jego kolej­nych „wybry­kach”. Dla całe­go kra­ju był mitem, legen­dą. Teraz ci, któ­rzy za życia go nie zna­li, chcą znać naj­drob­niej­sze szcze­gó­ły z jego życia. Publi­ka­cja jest pró­bą dotar­cia do sed­na tej legen­dy.


9 z dzie­wię­ciu świa­tów – Rick Rior­dan (Gale­ria Książ­ki)

Wpraw­dzie try­lo­gia „Magnus Cha­se i bogo­wie Asgar­du” jest już zakoń­czo­na, ale to jesz­cze nie koniec pery­pe­tii naszych ulu­bio­nych boha­te­rów z dzie­wię­ciu świa­tów.

Hear­th­sto­ne, Blit­zen, Sami­ra, Alex, Jack, T.J., Mal­lo­ry i Hal­fborn – wyrusz z nimi i inny­mi posta­cia­mi, śmie­jąc się do roz­pu­ku, w nie­za­po­mnia­ną podróż przez mito­lo­gię nor­dyc­ką w wyjąt­ko­wym wyda­niu Ric­ka Rior­da­na! Magnus jest w odwie­dzi­nach u swo­jej kuzyn­ki Anna­beth, a tym­cza­sem jego przy­ja­cie­le wpa­da­ją w naj­roz­ma­it­sze, nie­kie­dy wręcz śmier­dzą­ce kło­po­ty, pró­bu­jąc pora­dzić sobie z przy­głu­pi­mi olbrzy­ma­mi, mor­der­czy­mi stwo­rze­nia­mi i boga­mi wsa­dza­ją­cy­mi nos w nie­swo­je spra­wy. Czy uda im się odwlec Ragna­rök przy­naj­mniej do powro­tu Magnu­sa?…


Zro­dzo­ny – Jeff Van­der­Me­er (MAG)

W „Zro­dzo­nym” , nowej impo­nu­ją­cej powie­ści Jef­fa Van­der­Me­era, auto­ra uzna­nej try­lo­gii „Southern Reach”, mło­da kobie­ta imie­niem Rachel żyje jako poszu­ki­wacz­ka w zruj­no­wa­nym, nie­bez­piecz­nym mie­ście w nie­da­le­kiej przy­szło­ści. Mia­sto jest peł­ne porzu­co­nych bio­tech­no­lo­gicz­nych wytwo­rów Fir­my – orga­ni­za­cji, któ­ra obec­nie jest w roz­syp­ce – i nęka­ne nie­prze­wi­dy­wal­ny­mi ata­ka­mi olbrzy­mie­go niedź­wie­dzia. Z jed­nej ze swo­ich wypraw Rachel przy­no­si Zro­dzo­ne­go, któ­ry jest mała zie­lo­ną brył­ką – rośli­ną czy zwie­rzę­ciem? – ale cechu­je go dziw­na cha­ry­zma. Rachel coraz bar­dziej przy­wią­zu­je się do Zro­dzo­ne­go i ota­cza go opie­ką, na któ­rą nie może sobie pozwo­lić. Taka sła­bość zagra­ża jej nie­pew­ne­mu byto­wi, iry­tu­je jej part­ne­ra, Wic­ka, oraz zabu­rza – być może na zawsze – deli­kat­ną rów­no­wa­gę panu­ją­cą w bez­li­to­snym mie­ście. A jed­nak Rachel, mimo że nie rozu­mie, czym albo kim jest Zro­dzo­ny, nie potra­fi z nie­go zre­zy­gno­wać, cho­ciaż on sta­le rośnie i się zmie­nia…

Uro­dził się, ale to ja go zro­dzi­łam”.


Zoba­czy­li za dużo – Alan Gib­bons (Zie­lo­na Sowa)

Nic złe­go się nie dzie­je. Zamknij drzwi, zasłoń okna, bo jeśli zoba­czysz mor­der­stwo, będziesz następ­nym celem…

Czy jest coś gor­sze­go niż bycie świad­kiem zabój­stwa? Tak, mor­der­cy, któ­rzy widzie­li, że widzia­łeś.

John bar­dzo sta­ra się trzy­mać z dala od kło­po­tów i zosta­wić trud­ną prze­szłość za sobą. Zaczy­na wszyst­ko od nowa. W jego życiu poja­wia się atrak­cyj­na i tajem­ni­cza Ceri James. Ich spo­tka­nie jest jed­nak dale­kie od roman­tycz­nej rand­ki, o któ­rej John marzył. Nie tyl­ko są świad­ka­mi śmier­tel­nej strze­la­ni­ny, ale tak­że nagry­wa­ją całe zda­rze­nie. Zaczy­na się uciecz­ka przed bez­względ­ny­mi mor­der­ca­mi. Dla­cze­go John nie zadzwo­nił na poli­cję i skąd zna zabój­cę? W sza­leń­czym pości­gu naj­waż­niej­sze jest komu możesz zaufać.

Wcią­ga­ją­cy i emo­cjo­nu­ją­cy thril­ler, w któ­rym każ­da roz­wią­za­na tajem­ni­ca odsła­nia kolej­ną. Alan Gib­bons jest jed­nym z naj­bar­dziej uzna­nych auto­rów young adults i kolej­ny raz two­rzy powieść, od któ­rej nie spo­sób się ode­rwać.


Camp Poz­zi. GROM w Ira­ku – Naval (Bel­lo­na)

GROM i Navy SEALs szko­lą się tak, by zwy­cię­żać, a nie ginąć, choć­by w naj­słusz­niej­szej spra­wie.

Pod osło­ną nocy zdo­by­li skom­pli­ko­wa­ne ter­mi­na­le prze­ła­dun­ko­we w pobli­żu por­tu Umm Kasr. Innej nocy zapo­bie­gli wysa­dze­niu jed­nej z naj­więk­szych tam rzecz­nych w Ira­ku. Bag­dad, […], […] i jesz­cze wie­le innych miast dowia­dy­wa­ło się o pochwy­ce­niu w ich oko­li­cy człon­ków znie­na­wi­dzo­ne­go reżi­mu Sad­da­ma Husaj­na czy też prze­stęp­ców, zwą­cych się teraz dum­nie bojow­ni­ka­mi, dopie­ro o poran­ku z miej­sco­wej pra­sy czy sąsiedz­kich plo­tek.

Naval w swo­jej książ­ce odsła­nia nam kuli­sy ope­ra­cji, któ­re do tej pory były owia­ne mil­cze­niem, a tak­że udo­wad­nia, jak waż­ne są bra­ter­stwo, współ­pra­ca i pro­fe­sjo­na­lizm w woj­sko­wym fachu.

Bogom nocy rów­ni”, tytuł jed­ne­go z roz­dzia­łów Camp Poz­zi, został zaczerp­nię­ty z książ­ki pod tym samym tytu­łem. Jej autor, Ser­giusz Pia­sec­ki, okre­ślił tym mia­nem pra­cow­ni­ków i współ­pra­cow­ni­ków pol­skie­go wywia­du w II RP. Czy bogom nocy rów­ni byli tak­że ope­ra­to­rzy GROM-u i Navy SEALs pod­czas II woj­ny w Zato­ce Per­skiej?

Przed boga­mi nocy nie ma kry­jów­ki, a woj­na, podob­nie jak i morze, nie wyba­cza…


Z każ­dym odde­chem – Nico­las Sparks (Alba­tros)

Jeśli cho­dzi o opo­wie­ści o miło­ści, Nicho­las Sparks jest ich nie­kwe­stio­no­wa­nym kró­lem.

Hope jest w roz­ter­ce. Skoń­czy­ła 36 lat, od sze­ściu lat ma chło­pa­ka, ale na ślub raczej się nie zano­si. Tym­cza­sem u jej ojca wła­śnie zdia­gno­zo­wa­no poważ­ną cho­ro­bę. Hope posta­na­wia więc odciąć się od wszyst­kie­go, spę­dzić tydzień w waka­cyj­nym dom­ku w Sun­set Beach i zasta­no­wić się nad swo­ją przy­szło­ścią. Tru, uro­dzo­ny w Zim­ba­bwe prze­wod­nik safa­ri, poja­wia się w Sun­set Beach, by poznać ojca i dowie­dzieć się wię­cej o mło­do­ści mat­ki.

Gdy ścież­ki dwoj­ga obcych sobie ludzi nie­spo­dzie­wa­nie się krzy­żu­ją, wybu­cha pomię­dzy nimi żar­li­we uczu­cie. Wkrót­ce obo­je sta­ną przed trud­nym wybo­rem: oddać się miło­ści czy speł­nić obo­wią­zek wobec rodzi­ny? Posłu­chać gło­su ser­ca czy roz­sąd­ku?


Krwa­wy księ­życ – K.C.Hiddenstorm (Kobie­ce)

Każ­de marze­nie może stać się kosz­ma­rem. Każ­dy czło­wiek może stać się potwo­rem.

Vic­to­ria Page i Tho­mas Wil­de są mał­żeń­stwem świa­to­wej sła­wy pisa­rzy. Gdy Tho­mas oznaj­mia żonie, że zamie­rza wydać swój pierw­szy kry­mi­nał, kobie­tę ogar­nia nie­uza­sad­nio­ny nie­po­kój.

Księ­ży­co­wy zabój­ca” szyb­ko sta­je się best­sel­le­rem. W tym samym cza­sie Vic­to­ria zauwa­ża dziw­ne zmia­ny w zacho­wa­niu part­ne­ra. Kobie­tę zaczy­na­ją nękać kosz­ma­ry, w któ­rych doświad­cza śmier­ci z rąk wła­sne­go męża.

Nie­dłu­go po pre­mie­rze powie­ści w Nowym Jor­ku zaczy­na gra­so­wać mor­der­ca, któ­ry naśla­du­je zabój­cę wykre­owa­ne­go przez Tho­ma­sa. Vic­to­ria zaczy­na nabie­rać podej­rzeń, że czło­wiek z któ­rym dzie­li życie, jest bar­dzo nie­bez­piecz­ny.


Ukła­dan­ka – Karin Slau­gh­ter (Har­per Col­lins Pol­ska)

Autor­ka best­sel­le­rów z nume­rem 1 powra­ca z nową powie­ścią w sty­lu best­sel­le­rów z New York Time­sa “Pret­ty Girls and The Good Dau­gh­ter” – histo­rii jesz­cze bar­dziej elek­try­zu­ją­cej, pro­wo­ku­ją­cej i trzy­ma­ją­cej w napię­ciu niż wszyst­ko, co napi­sa­ła wcze­śniej.

A co, jeśli oso­ba, któ­rą two­im zda­niem naj­le­piej zna­łeś, oka­zu­je się kimś, kogo nigdy nie zna­łeś? Andrea wie wszyst­ko o swo­jej mat­ce, Lau­rie. Wie, że spę­dzi­ła całe życie w małym mia­stecz­ku na pla­ży w Bel­le Isle; wie, że nigdy nie pra­gnę­ła nicze­go wię­cej, niż spo­koj­ne­go życia jako fila­ru spo­łecz­no­ści; ona wie, że nigdy nie zacho­wa­ła tajem­ni­cy w swo­im życiu. Ponie­waż wszy­scy zna­my nasze mat­ki, praw­da? Ale wszyst­ko to zmie­nia się, gdy wyciecz­ka do cen­trum han­dlo­we­go wybu­cha prze­mo­cą, a Andrea nagle widzi zupeł­nie inną stro­nę niż Lau­ra. Ponie­waż oka­zu­je się, że zanim Lau­ra była Lau­rą, była kimś zupeł­nie innym. Przez pra­wie trzy­dzie­ści lat ukry­wa­ła się przed swo­ją poprzed­nią toż­sa­mo­ścią, leżąc nisko w nadziei, że nikt jej nie znaj­dzie. Ale teraz zosta­ła ujaw­nio­na i nic już nigdy nie będzie takie samo. Poli­cja chce odpo­wie­dzi, a nie­win­ność Lau­ry jest na linii, ale nie będzie roz­ma­wiać z nikim, nawet z wła­sną cór­ką. Andrea jest w despe­rac­kiej podró­ży podą­ża­jąc śla­da­mi prze­szło­ści mat­ki. A jeśli nie będzie w sta­nie odkryć ukry­tych sekre­tów, dla każ­de­go z nich może nie być żad­nej przy­szło­ści.


Zie­mia złych uro­ków. Tom 1 – Jacek Kloss (Fabry­ka Słów)

Ostat­nia wypra­wa chy­ba wyczer­pa­ła pokła­dy szczę­ścia Kojo­ta – mógł zgi­nąć w ano­ma­lii, ale tra­fi­ło na kogoś inne­go. Ta sama ano­ma­lia pomo­gła mu wyjść cało z ata­ku mutan­ta. Pocisk, któ­ry powi­nien urwać mu nogę, led­wie go dra­snął. To powin­no dać mu do myśle­nia, bo prze­cież nie moż­na cią­gle wygry­wać. A może sam zasa­bo­to­wał swo­je powo­dze­nie zada­wa­niem nie­od­po­wied­nich pytań? Tak czy ina­czej, fart Kojo­ta wła­śnie go opu­ścił. Wię­cej – wyszedł trza­ska­jąc drzwia­mi a Kojo­ta zosta­wił sam na sam z żoł­nie­rza­mi z Kor­do­nu. Dla stal­ke­ra to towa­rzy­stwo rów­nie miłe, co wata­ha śle­pych psów. A jeśli całe spo­tka­nie koń­czy się zło­że­niem pro­po­zy­cji nie do odrzu­ce­nia i wyciecz­ką do Zony na zle­ce­nie woj­ska, to wnio­sek może być tyl­ko jeden. Kojot wła­śnie wpadł w szam­bo. Po szy­ję.


W samym środ­ku zimy – Isa­bel Allen­de (Muza)

Nowa powieść super­gwiaz­dy lite­ra­tu­ry ibe­ro­ame­ry­kań­skiej.

Nie­zwy­kła histo­ria miło­ści dwoj­ga ludzi, któ­rzy myśle­li, że w ich życiu zapa­no­wa­ła już zima.

W samym środ­ku bro­oklyń­skiej śnie­ży­cy sześć­dzie­się­cio­let­ni Richard Bow­ma­ster, pro­fe­sor uni­wer­sy­tec­ki, wjeż­dża w bagaż­nik samo­cho­du Eve­lyn Orte­gi, mło­dej nie­le­gal­nej imi­grant­ki z Gwa­te­ma­li. To, co z począt­ku wyda­wa­ło się zale­d­wie drob­nym wypad­kiem, sta­je się czymś o wie­le poważ­niej­szym i nie­spo­dzie­wa­nym, z chwi­lą gdy Eve­lyn sta­je w pro­gu domu pro­fe­so­ra w poszu­ki­wa­niu pomo­cy. Zakło­po­ta­ny całą sytu­acją, w ząb nie rozu­mie­jąc, co po hisz­pań­sku mówi dziew­czy­na, pro­si o pomoc swo­ją loka­tor­kę, Lucię Maraz, sześć­dzie­się­cio­dwu­let­nią Chi­lij­kę, któ­ra przy­je­cha­ła na jakiś czas do Sta­nów Zjed­no­czo­nych z serią gościn­nych wykła­dów na tym samym uni­wer­sy­te­cie, na któ­rym uczy Richard. Te zupeł­nie róż­ne oso­by wyru­sza­ją ku dra­ma­tycz­nej i nie­zwy­kłej przy­go­dzie, któ­ra ma miej­sce na współ­cze­snym Bro­okly­nie, lecz jej korze­nie się­ga­ją nie­daw­nej prze­szło­ści w Gwa­te­ma­li, lat sie­dem­dzie­sią­tych w Chi­le i oraz osiem­dzie­sią­tych w Bra­zy­lii. To wła­śnie w prze­szło­ści boha­te­ro­wie znaj­du­ją swo­ją wewnętrz­ną siłę. Dla Lucii i Richar­da będzie to przede wszyst­kim nowa szan­sa na miłość.

Jed­na z naj­bar­dziej oso­bi­stych powie­ści autor­ki.

W prze­cią­gu roku od pre­mie­ry powieść uka­za­ła się w 14 kra­jach.


Ucho Igiel­ne – Wie­sław Myśliw­ski (Znak)

Ucho Igiel­ne” to poru­sza­ją­ca medy­ta­cja nad ludz­kim losem, pamię­cią i histo­rią, zagad­ko­wo­ścią intym­nych rela­cji, a przede wszyst­kim nad tajem­ni­cą spo­tka­nia mło­do­ści i sta­ro­ści. W powie­ści Myśliw­skie­go jak w lustrze odbi­ja się kawał pol­skiej histo­rii ze wszyst­kim, co w niej dra­ma­tycz­ne, bole­sne, prze­mil­cza­ne i nie­wy­po­wie­dzia­ne. Przede wszyst­kim jed­nak jest to rzecz o tym, jak upły­wa­ją­cy czas odci­ska pięt­no na ludz­kim doświad­cza­niu sie­bie i świa­ta. Pięk­na, głę­bo­ka lite­ra­tu­ra, w któ­rej prze­ni­kli­wość obser­wa­cji i swo­ista czu­łość wobec czło­wie­ka spla­ta­ją się z wymia­rem sym­bo­licz­nym.

Bie­głem przez tę daw­ną dzi­ką, zie­lo­ną doli­nę do Ucha Igiel­ne­go. Stał już na brze­gu tych spa­dzi­stych scho­dów, stu­kał laską w scho­dek poni­żej, spraw­dza­jąc, o ile głę­biej musi teraz zstą­pić niż poprzed­nim razem. Widocz­nie stwier­dził, że jest dużo głę­biej, bo podob­nie spraw­dził i następ­ny scho­dek, i następ­ny. Jak moż­na być takim sta­rym, pomy­śla­łem, a nawet zezło­ści­ło mnie to. W jego wie­ku już mało co ze świa­ta zosta­je, więc gdzie on idzie, po co?”

(frag­ment książ­ki)


Łapy precz od żar­tów – Abe­lard Giza, Jacek Stra­mik (Wiel­ka Lite­ra)

Przy­go­tuj­cie się na mie­szan­kę czar­ne­go humo­ru, jado­wi­tej iro­nii, wszel­kich spro­śno­ści, łama­nie gra­nic sma­ku i przy­zwo­ito­ści.

Stra­mik i Giza robią stre­aming z rze­czy­wi­sto­ści co dwie doby. Jeden jest anar­chi­stą i abne­ga­tem, testu­ją­cym wszyst­kie dostęp­ne i te mniej dostęp­ne na ryn­ku używ­ki. Ude­rza w świę­to­ści, bo to pobu­dza inte­lekt. Dru­gi tłu­ma­czy i tonu­je – i choć jest rów­nie iro­nicz­ny, to jed­nak naj­wy­żej sta­wia rodzi­nę i dzie­ci. Sce­nicz­ny duet dosko­na­ły i mie­szan­ka wybu­cho­wa na papie­rze.

Geje, abor­cja, euta­na­zja. Rasizm, szo­wi­nizm i cele­bry­ci. Nar­ko­ty­ki, głu­po­ta poli­ty­ków, medial­ne kom­pro­mi­ta­cje. Życio­wa bez­na­dziej­ność, sce­nicz­na sprze­daj­ność i per­ma­nent­ne nie­wy­spa­nie. Nędza social mediów, cele­bry­to­za w opa­rach mefe­dro­nu i saty­rycz­ne know-how. Kero­uac, Palah­niuk, Hun­ter S. Thomp­son i Pau­lo Coel­ho. Net­flix, seria­lo­za, hote­lo­wy kac i pato­stre­aming. Pal­ce lizać!

Nie ma tabu, nie ma gra­nic – łapy precz od żar­tów!


TOPR. Żeby inni mogli prze­żyć – Beata Saba­ła-Zie­liń­ska (Pró­szyń­ski)

Ile trwa­ła naj­dłuż­sza reani­ma­cja? Jakie szan­se na prze­ży­cie ma czło­wiek w lawi­nie? Dla­cze­go akcje jaski­nio­we uwa­ża­ne są za jed­ne z naj­trud­niej­szych? Jaka była naj­dłuż­sza wypra­wa TOPR? Czy śmi­gło­wiec Sokół przy­le­ci po ran­ne­go zawsze i o każ­dej porze? Jaką rolę w rato­wa­niu ludzi odgry­wa­ją toprow­skie psy? Jak dale­ce ratow­ni­cy ryzy­ku­ją wła­sne życie? Co ich moty­wu­je? Co dener­wu­je? Jak się szko­lą? Co umie­ją?

Ta książ­ka jest pierw­szą tego typu pozy­cją w Pol­sce. Niko­mu do tej pory nie uda­ło się skło­nić ratow­ni­ków do opo­wie­ści o tru­dach ich pra­cy. O ich suk­ce­sach, poraż­kach, wąt­pli­wo­ściach oraz boha­ter­skiej nie­złom­no­ści. TOPR to her­me­tycz­ne śro­do­wi­sko ludzi, któ­rzy “robią swo­je”, nie bar­dzo o tym roz­pra­wia­jąc. Bo kto zro­zu­mie ich strach, gdy zaglą­da­ją śmier­ci w oczy? Kto poczu­je to brze­mię odpo­wie­dzial­no­ści za kole­gów i rato­wa­ne­go? Dla kogo te kil­ka słów: “uro­czy­ście przy­się­gam pod sło­wem hono­ru” będzie życio­wym mot­tem? TOPR to insty­tu­cja ze 110-let­nią tra­dy­cją. Insty­tu­cja, któ­rą two­rzą ludzie z krwi i kości. Zwy­czaj­ni, a jed­nak – wyjąt­ko­wi. Zapra­sza­my do ich świa­ta. Do histo­rii o życiu, deter­mi­na­cji, bólu, nadziei i cudach.

TOPR od począt­ku swej dzia­łal­no­ści w 1909 roku sku­pia w swo­ich sze­re­gach ludzi o róż­nych poglą­dach i losach, ale zawsze potra­fią­cych połą­czyć swe siły i umie­jęt­no­ści dla wspól­ne­go celu, jakim jest rato­wa­nie ludzi. To naj­więk­sza siła nasze­go sto­wa­rzy­sze­nia. Zapra­szam do odwie­dze­nia ratow­ni­ków TOPR i pozna­nia nasze­go spoj­rze­nia na pro­blem wypad­ków w górach, a może nawet bar­dziej na pozna­nie nasze­go podej­ścia do rato­wa­nia ludzi w Tatrach i wyzwań, z któ­ry­mi na co dzień się spo­ty­ka­my. Taką moż­li­wość daje wła­śnie ta książ­ka. Zapra­szam do lek­tu­ry.”
Jan Krzysz­tof, naczel­nik TOPR


Jestem dziec­kiem ksią­żek – Sam Win­ston, Oli­ver Jef­fers (Wydaw­nic­two Tek­tur­ka)

Książ­ka roku dla dzie­ci – zwy­cięż­czy­ni pre­sti­żo­wej nagro­dy Bolo­gna Ragaz­zi Award 2017. Prze­tłu­ma­czo­na na ponad 20 języ­ków prze­pięk­na, poetyc­ka opo­wieść o potę­dze wyobraź­ni. Mała dziew­czyn­ka prze­mie­rza na swej tra­twie morze słów i przy­by­wa do domu mło­de­go chłop­ca. Zapra­sza go na wspól­ną wypra­wę do świa­ta opo­wie­ści, w któ­rym – dzię­ki odro­bi­nie wyobraź­ni – wszyst­ko może się zda­rzyć. “Jestem dziec­kiem ksią­żek” zosta­ła stwo­rzo­na przez uzna­nych na całym świe­cie arty­stów Oli­ve­ra Jef­fer­sa i Sama Win­sto­na. Zawie­ra uni­kal­ne ilu­stra­cje skła­da­ją­ce się z tek­stów ksią­żek.


Nowy roz­dział – Robert Bie­droń (Edi­pres­se Książ­ki)

Potrze­bu­je­my więk­szej i głęb­szej zmia­ny: musi­my uru­cho­mić nasze marze­nia, przy­po­mnieć sobie, po co nam wspól­ne pań­stwo i zacząć je razem budo­wać. Chcę Pol­ski, w któ­rej nikt nie jest pozo­sta­wio­ny w tyle. Pol­ska jest prze­cież dobrem wspól­nym – musi­my ją zatem uzdro­wić! Nie ma już cza­su – trze­ba zacząć pisać nowy roz­dział. Zrób­my to razem. Jestem goto­wy.”

Robert Bie­droń – pre­zy­dent Słup­ska w latach 2014–2018. Były poseł, eks­pert ONZ, czło­nek Kon­gre­su Władz Lokal­nych i Regio­nal­nych Rady Euro­py. Były wice­prze­wod­ni­czą­cy sej­mo­wej Komi­sji Spra­wie­dli­wo­ści i Praw Czło­wie­ka oraz Komi­sji Spraw Zagra­nicz­nych. Fun­da­tor Insty­tu­tu Myśli Demo­kra­tycz­nej – cen­trum badań i dia­lo­gu spo­łecz­ne­go, wspie­ra­ją­ce­go roz­wój kra­ju i budo­wę Pol­ski demo­kra­tycz­nej, spra­wie­dli­wej i pra­wo­rząd­nej, wcze­śniej zało­ży­ciel Insty­tu­tu Pod­kar­pac­kie­go. Miło­śnik zwie­rząt, czy­ta­nia i bie­ga­nia.


Sztu­ka rado­ści – Goliar­da Sapien­za (Wyd Kobie­ce)

Powieść prze­klę­ta. Z jej powo­du Goliar­da Sapien­za nie­mal stra­ci­ła zmy­sły, wpa­dła w ubó­stwo a nawet tra­fi­ła do wię­zie­nia. Odrzu­co­na przez naj­więk­szych wło­skich wydaw­ców. Prze­le­ża­ła w skrzy­ni dwa­dzie­ścia lat cze­ka­jąc na lep­sze cza­sy, aż do śmier­ci autor­ki. Histo­ria opo­wia­da losy Mode­sty, kobie­ty uro­dzo­nej na Sycy­lii w 1900 r., któ­rej sek­su­al­na wol­ność i inte­lek­tu­al­na nie­za­leż­ność były obra­zą dla ówcze­snej moral­no­ści. Liber­tyn­ki prze­siąk­nię­tej ogrom­nym pra­gnie­niem życia, któ­ra nigdy nie prze­sta­ła uwo­dzić kobiet ani męż­czyzn. Wycho­wa­na w ubó­stwie Mode­sta wie­rzy, że pisa­ne jest jej lep­sze życie. Dzię­ki swo­im wdzię­kom i inte­li­gen­cji prze­cho­dzi dro­gę z bied­nej wiej­skiej rodzi­ny, przez pobyt w klasz­to­rze aż do peł­ne­go uciech życia u boku ary­sto­kra­ty w kró­lew­skim zam­ku.

To wni­kli­we spoj­rze­nie na XX wiek, naj­waż­niej­sze wyda­rze­nia poli­tycz­ne i zmia­ny spo­łecz­ne, widzia­ne ocza­mi nie­zwy­kłej kobie­ty, któ­ra upa­ja się łama­niem reguł prze­siąk­nię­te­go faszy­zmem patriar­chal­ne­go spo­łe­czeń­stwa.

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy