Ciekawostki Felieton

Stephen King – jak zacząć czytać?

Ste­phen King, mistrz hor­ro­ru, zna­ny jak świat dłu­gi i sze­ro­ki, prze­szedł dro­gę od począt­ku­ją­ce­go pisa­rza hor­ro­rów do iko­ny popkul­tu­ry. Feno­men tego pisa­rza jest nie­zwy­kły. Czy­tu­ją go wszy­scy – nasto­lat­ki w okre­sie fascy­na­cji gro­zą, daw­ni czy­tel­ni­cy wie­dze­ni zachę­tą nostal­gicz­nej przy­go­dy, fani kry­mi­na­łów czy też fan­ta­sty­ki. Fil­mów na pod­sta­wie jego powie­ści powsta­ło wię­cej niż jakich­kol­wiek innych pro­duk­cji opar­tych na lite­ra­tu­rze.

Ste­phen King jest jed­nym z moich ulu­bio­nych pisa­rzy, jed­nak pomi­mo całej mojej sym­pa­tii do nie­go, przy­zna­ję, że nie wszyst­kie dzie­ła Ame­ry­ka­ni­na zasłu­gu­ją na mia­no wybit­nych czy nawet dobrych. Nie­mniej jed­nak ma on w swo­im dorob­ku wie­le wyśmie­ni­tych powie­ści, zali­cza­nych nie tyl­ko do gatun­ku hor­ro­ru. Mimo potknięć, nie­do­cią­gnięć i nie­rzad­ko sła­bych zakoń­czeń, tytuł kró­la hor­ro­ru jest w peł­ni zasłu­żo­ny. Dla­te­go też z oka­zji 71 rocz­ni­cy uro­dzin pisa­rza przy­go­to­wa­łam dla was cał­ko­wi­cie subiek­tyw­ny tekst, jak roz­po­cząć czy­tel­ni­czą przy­go­dę ze Ste­phe­nem Kin­giem.

Moja przy­go­da z ame­ry­kań­skim mistrzem hor­ro­ru zaczę­ła się daw­no temu, gdy pod­czas mysz­ko­wa­nia w biblio­tecz­ce rodzi­ców zna­la­złam Mia­stecz­ko Salem. Książ­ka kusi­ła hip­no­ty­zu­ją­cą okład­ką z błysz­czą­cym napi­sem i prze­ra­ża­ją­cy­mi twa­rza­mi wam­pi­rów. Prze­czy­ta­łam ją jed­nym tchem i tak wła­śnie roz­po­czę­ła się moja nie­prze­mi­ja­ją­ca fascy­na­cja Kin­giem. Mia­stecz­ko Salem jest książ­ką od któ­rej roz­po­czę­ło przy­go­dę z ame­ry­kań­skim pisa­rzem wie­lu moich zna­jo­mych i to wła­śnie ją pole­cam wszyst­kim tym, któ­rzy jakimś cudem nie czy­ta­li żad­ne­go dzie­ła mistrza hor­ro­ru. Mia­stecz­ko Salem jest powie­ścią o wam­pi­rach, ale nie tych pokro­ju świe­cą­cych małych sie­ro­tek. Ste­phen King stwo­rzył kla­sycz­ną powieść gro­zy o pro­win­cjo­nal­nym mia­stecz­ku, w któ­rym zaczy­na­ją się dziać nie­po­ję­te, mro­żą­ce krew w żyłach rze­czy. Ludzie zni­ka­ją i umie­ra­ją w nie­zwy­kłych oko­licz­no­ściach, a kil­ku odważ­nych śmiał­ków wraz z mło­dym chłop­cem pró­bu­je prze­rwać serię prze­ra­ża­ją­cych zda­rzeń oraz poko­nać cza­ją­ce się w Salem zło. Jeśli ktoś szu­ka kla­sycz­ne­go hor­ro­ru, peł­ne­go nie­po­ko­ją­ce­go kli­ma­tu gro­zy, ta książ­ka spraw­dzi się wyśmie­ni­cie.

Mia­stecz­ko Salem

Poza Mia­stecz­kiem Salem pole­ca­ła­bym na pierw­szy raz wcze­śniej­sze powie­ści Kin­ga. To wła­śnie w nich mistrz hor­ro­ru two­rzy naj­strasz­niej­sze opo­wie­ści. Całość fabu­ły pod­po­rząd­ko­wa­na jest para­nor­mal­nym wyda­rze­niom, któ­re w jego nowych powie­ściach two­rzą tło dla roz­wa­żań o życiu i śmier­ci.

Car­rie

Pro­po­nu­ję się­gnąć po Car­rie, pierw­szą powieść pisa­rza, któ­rej boha­ter­ką jest dopro­wa­dzo­na do osta­tecz­no­ści mło­da dziew­czy­na posia­da­ją­ca zdol­no­ści tele­ki­ne­tycz­ne. Jest tu wszyst­ko cze­go fan hor­ro­ru może zażą­dać: super reli­gij­na mat­ka, gnę­bio­na, zastra­szo­na, nie­świa­do­ma swo­jej sek­su­al­no­ści i zdol­no­ści para­nor­mal­nych dziew­czy­na, szkol­ni prze­śla­dow­cy oraz morze krwi.

Kolej­ną książ­ką, obok któ­rej nie moż­na przejść obo­jęt­nie, jest Lśnie­nie. Na pod­sta­wie tej wła­śnie powie­ści powstał kul­to­wy już film Kubric­ka o tym samym tytu­le. Jeśli ktoś nie oglą­dał fil­mu, gorą­co pole­cam. Oczy­wi­ście po zapo­zna­niu się z książ­ko­wym ory­gi­na­łem.

Jeśli nie urze­kło Was Salem, Car­rie nie wywar­ła więk­sze­go wra­że­nia, to być może hotel Pano­ra­ma zatrzy­ma Was na dłu­żej. Sko­ro już jeste­śmy przy bar­dzo dobrym Lśnie­niu, chcia­ła­bym zazna­czyć, że ist­nie­je dru­ga część losów Danny’ego, a mia­no­wi­cie Dok­tor Sen. Tej powie­ści Kin­ga nie tyl­ko nie pole­cam, ale prze­strze­gam przed nią z całe­go ser­ca. Nie psuj­cie sobie wyobra­żeń o Pano­ra­mie bez­na­dziej­nie sła­bą kon­ty­nu­acją – nie war­to!

Kolej­ną pozy­cją po któ­rą watro się­gnąć jest To. Powieść ta jest jed­ną z naj­lep­szych ksią­żek w dorob­ku Kin­ga. Zło cza­ją­ce się pod posta­cią prze­ra­ża­ją­ce­go klau­na i gru­pa przy­ja­ciół sta­ją­ca z nim do wal­ki. Nie brzmi może naj­strasz­niej, ale uwierz­cie mi, to jed­na z tych ksią­żek po któ­rej czło­wiek oglą­da się z nie­po­ko­jem przez ramię. Ponad­to nie jest to tyl­ko zwy­czaj­ny stra­szak. To tak­że cudow­na opo­wieść o przy­jaź­ni i dora­sta­niu.

TO

Tym co czy­ta­li, pole­cam bar­dzo dobrą ekra­ni­za­cję Andre­sa Muschiet­tie­go.

Dla tych, któ­rzy nie boją się duchów, zjaw czy wam­pi­rów, a tego, co może zro­bić czło­wie­ko­wi inny czło­wiek, pole­cam:

Mise­ry

Znajdź audio­bo­oka lub ebo­oka na Woblin­ku

Co sta­nie się jeśli pisarz zosta­nie uwię­zio­ny w domu swo­jej naj­więk­szej fan­ki, któ­ra nie będzie zado­wo­lo­na z jego naj­now­szej powie­ści? Prze­ko­naj­cie się sami, a na pew­no nie poża­łu­je­cie.

Wiel­ki Marsz

Książ­ka wyda­na przez Kin­ga pod pseu­do­ni­mem (Richard Bach­man). Jed­na z krót­szych i moc­niej­szych ksią­żek tego auto­ra. Przed­sta­wia mrocz­ną, peł­ną ale­go­rii przy­szłość USA, gdzie tytu­ło­wy marsz to jed­no wiel­kie bestial­skie reali­ty show. Zmu­sza do myśle­nia.

Pre­fe­ru­ją­cych z kolei bar­dziej oby­cza­jo­we oraz moc­ne i wzru­sza­ją­ce tek­sty zachę­cam do się­gnię­cia po:

Zie­lo­na mila

Bar­dzo smut­na i wyru­sza­ją­ca opo­wieść toczą­ca się w śro­do­wi­sku więź­niów ocze­ku­ją­cych na wyko­na­nie kary śmier­ci. Uczy poko­ry i współ­czu­cia, nawet wobec tych naj­mniej­szych.

Opo­wia­da­nia

Dwie ostat­nie pro­po­zy­cje to opo­wia­da­nia ze zbio­ru Czte­ry pory roku. Pierw­sze z nich, Ska­za­ni na Shaw­shank zna­ne chy­ba każ­de­mu (tak­że dzię­ki dobrej fil­mo­wej adap­ta­cji) opo­wia­da o nie­słusz­nie ska­za­nym Andym i jego mister­nym pla­nie uciecz­ki. Dru­gie opo­wia­da­nie, Cia­ło, jest moim ulu­bio­nym nie tyl­ko z tego zbio­ru, ale w ogó­le ze wszyst­kich opo­wia­dań Kin­ga. W utwo­rze czwór­ka przy­ja­ciół wyru­sza w podróż do lasu, by odna­leźć cia­ło mar­twe­go chłop­ca. Jest to jed­na z tych nie­sa­mo­wi­cie nostal­gicz­nych opo­wie­ści o dora­sta­niu, pod­czas któ­rej zanu­rza­my się we wła­sne wspo­mnie­nia z dzie­ciń­stwa.

Jeśli już jeste­śmy przy zbio­rach opo­wia­dań, to jest to dosko­na­ły kąsek dla czy­tel­ni­ków posia­da­ją­cych ogra­ni­czo­ną ilość cza­su, lub czy­ta­ją­cych w bie­gu, w tram­wa­ju, na przy­stan­ku czy pod­czas prze­rwy w pra­cy lub szko­le. Opo­wia­da­nia moż­na czy­tać wyryw­ko­wo, wybie­ra­jąc te krót­sze, mają­ce zale­d­wie parę stron albo te znacz­nie dłuż­sze, zakra­wa­ją­ce na mini­po­wieść.

Joy­land

Znajdź audio­bo­oka lub ebo­oka na Woblin­ku

Ste­phen King nie zosta­wił z pusty­mi ręka­mi fanów kry­mi­na­łów. Z jego now­szej twór­czo­ści dosyć cie­ka­wą pozy­cją jest Joy­land. To jed­no­cze­śnie kry­mi­nał z ele­men­ta­mi gro­zy, opo­wieść o miło­ści i doj­rze­wa­niu osa­dzo­na w old­scho­olo­wym luna­par­ku. Przed lek­tu­rą byłam do tej książ­ki nasta­wio­na nega­tyw­nie, ale muszę przy­znać, że cał­kiem miło się roz­cza­ro­wa­łam.

Try­lo­gia kry­mi­nal­na

Nie mogła­bym w tym momen­cie nie wspo­mnieć o nowej try­lo­gii kry­mi­nal­nej wzbo­ga­co­nej o wąt­ki para­nor­mal­ne, któ­rą two­rzą: Pan Mer­ce­des, Zna­le­zio­ne nie kra­dzio­neKoniec war­ty.

Znajdź audio­bo­oka lub ebo­oka na Woblin­ku

Koniec try­lo­gii to duże roz­cza­ro­wa­nie, ale dru­ga część cyklu to sta­ry dobry King w napraw­dę dobrej for­mie. War­to poświę­cić chwi­lę na prze­czy­ta­nie pierw­sze­go tomu o zwi­chro­wa­nym mor­der­cy z mer­ce­de­sa, Bra­dym, by w dru­gi tomie zanu­rzyć się w dosko­na­łą opo­wieść o zagi­nio­nej książ­ce nie­ży­ją­ce­go już pisa­rza oraz fascy­na­cji pro­wa­dzą­cej pro­sto do mrocz­ne­go fina­łu.

Jed­ną z moich ulu­bio­nych ksią­żek Kin­ga jest nie­zbyt popu­lar­na Dziew­czy­na, któ­ra kocha­ła Toma Gor­do­na. Stresz­czo­na do jed­ne­go zda­nia fabu­ła wypa­da banal­nie – pod­czas rodzin­nej wyciecz­ki dziew­czyn­ka zba­cza ze szla­ku i gubi się w lesie. Jed­nak książ­ka w żad­nym razie banal­na nie jest. Poszu­ki­wa­nia przez dziew­czyn­kę wyj­ścia z leśne­go labi­ryn­tu przy­pra­wia­ją o ciar­ki, a rze­czy, któ­re mała zaczy­na widzieć z powo­du gło­do­wych halu­cy­na­cji (ale czy na pew­no?) nie dawa­ły mi spać po nocach. Nie prze­szka­dza­ły mi tu nawet czę­ste audy­cje meczów bejs­bo­lo­wych, choć nie lubię tego spor­tu. Książ­ka wywo­ła­ła u mnie sil­ne poczu­cie zagro­że­nia i spra­wi­ła, że przez dłu­gi czas pod­czas leśnych spa­ce­rów wola­łam trzy­mać się wyzna­czo­nej ścież­ki.

Naj­now­sze powie­ści

Na koniec chcia­ła­bym pole­cić rów­nież kli­ka naj­now­szych tytu­łów, któ­re po paru gor­szych pozy­cjach przy­wra­ca­ją wia­rę w to, że król hor­ro­ru jakie­go kocha­my nie odszedł i ma się dobrze. Na pierw­szy ogień idzie powieść “Śpią­ce kró­lew­ny” napi­sa­na wspól­nie przez Kin­ga i jego syna Owe­na. To monu­men­tal­na, baśnio­wa opo­wieść, w któ­rej kobie­ty, gdy tyl­ko usną zapa­da­ją w śpiącz­kę. Niech strze­że się ten, kto tyl­ko spró­bu­je je obu­dzić. W powie­ści pod­ję­to waż­ny i aktu­al­ny temat roli kobiet w spo­łe­czeń­stwie oraz poka­za­no jak mógł­by wyglą­dać świat bez nich.

Znajdź audio­bo­oka lub ebo­oka na Woblin­ku

Kolej­ną rewe­la­cyj­ną “świe­żyn­ką” jest “Pudeł­ko z guzi­ka­mi Gwen­dy”. Nie jest to powieść, a roz­bu­do­wa­ne opo­wia­da­nie. Przed­sta­wio­na w nim histo­ria pobu­dza wyobraź­nię i przy­pra­wia o gęsią skór­kę przy­wo­łu­jąc kli­mat małych mia­ste­czek lat 70. i 80. oraz sta­rych utwo­rów Kin­ga.

Ostat­nią pozy­cją będzie naj­now­sza powieść Ste­phe­na Kin­ga – “Out­si­der”. To w znacz­nej czę­ści świet­nym i trzy­ma­ją­cym w napię­ciu raso­wym kry­mi­na­łem. Pierw­sza część powie­ści jest napraw­dę rewe­la­cyj­na. Nie­ste­ty napię­cie opa­da w poło­wie powie­ści. War­to jed­nak się­gnąć po “Out­si­de­ra” cho­ciaż­by dla kli­ma­tycz­nej i satys­fak­cjo­nu­ją­cej pierw­szej poło­wy książ­ki.

Znajdź audio­bo­oka lub ebo­oka na Woblin­ku

Ste­phen King zde­cy­do­wa­nie jest pisa­rzem będą­cym w sta­nie zado­wo­lić czy­tel­ni­ków o naj­róż­niej­szych gustach lite­rac­kich. Mam nadzie­ję, że mój krót­ki prze­wod­nik pomo­że zna­leźć coś każ­de­mu poszu­ku­ją­ce­mu inspi­ra­cji i zachę­ci do zanu­rze­nia się w magicz­nym oraz prze­ra­ża­ją­cym świe­cie mistrza hor­ro­ru. Ja na pew­no będę z wypie­ka­mi na twa­rzy ocze­ki­wa­ła każ­dej nowej powie­ści jed­ne­go z moich ulu­bio­nych pisa­rzy.

Strasz­nie pole­cam!

Mar­ty­na Gan­car­czyk

Czy­taj PL

zdję­cie głów­ne: wikipedia.org (pier­wot­ne źró­dło flickr/Ste­pha­nie Law­ton/ licen­cja Attri­bu­tion 2.0 Gene­ric (cc-by-sa-2.0)

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy