Ciekawostki

Hans Christian Andersen – historia smutnego Duńczyka

Uro­dził się 2 kwiet­nia 1805 roku w naj­bied­niej­szej dziel­ni­cy Oden­se, mia­sta, któ­re znaj­du­je się na wyspie Fio­nii, w samym ser­cu Danii. Był synem 27-let­nie­go szew­ca Han­sa Ander­se­na i 31-let­niej, nie­pi­śmien­nej pracz­ki Anne Marie z domu Anders­dat­ter (1774–1833). W dniu uro­dze­nia został ochrzczo­ny w domu, ze wzglę­du na to, że w tam­tych cza­sach wie­le nowo­rod­ków umie­ra­ło zaraz po uro­dze­niu. 17 kwiet­nia został ochrzczo­ny w koście­le św. Jana w Oden­se. Rodzi­na była ubo­ga, jed­nak ojciec sam robił dla chłop­ca zabaw­ki, umoż­li­wił mu tak­że oglą­da­nie przed­sta­wień lokal­nej tru­py teatral­nej.

Nie­ste­ty, ojciec Han­sa umarł z powo­du kom­pli­ka­cji zdro­wot­nych po udzia­le w woj­nie napo­le­oń­skiej w 1816 roku, kie­dy chło­piec miał jedy­nie 11 lat. Mały Hans z dużą deter­mi­na­cją poma­gał samot­nej mat­ce w utrzy­ma­niu domu, podej­mu­jąc się w mie­ście naj­roz­ma­it­szych prac. Zama­rzył też wów­czas o karie­rze arty­stycz­nej i dokła­dał sta­rań, aby marze­nie to mogło się ziścić. Pra­gnął jed­no­cze­śnie roz­wi­jać swo­je zain­te­re­so­wa­nia i wyrwać rodzi­nę z ubó­stwa, dla­te­go, oprócz podej­mo­wa­nia zwy­kłych prac u miej­sco­wych kup­ców, zaczął zaj­mo­wać się wie­czo­ra­mi zaba­wia­niem zamoż­niej­szych rodzin. W ich domach dawał popi­sy śpie­wu, tań­ca i humo­ru; liczył, że popra­wi swój warsz­tat i pozy­ska korzyst­ne zna­jo­mo­ści.

Był zafa­scy­no­wa­ny teatrem, miał tak­że wyraź­nie wro­dzo­ny talent i żywą wyobraź­nię. Choć bra­ko­wa­ło mu wykształ­ce­nia, zbu­do­wał sobie minia­tu­ro­wy teatr i pochła­niał książ­ki, ucie­ka­jąc od bie­dy i tru­dów życia w magicz­ny świat sztuk Hol­ber­ga, Szek­spi­ra czy baśni Sze­he­re­za­dy.

W kra­inę baśni pierw­sza wpro­wa­dzi­ła go bab­cia (ze stro­ny ojca). Ander­sen bywał z nią też w przy­tuł­ku dla cho­rych, gdzie zaj­mo­wa­ła się ogro­dem, i gdzie póź­niej prze­by­wał jego cho­ry psy­chicz­nie dzia­dek. Kil­ka moty­wów z opo­wie­ści bab­ki zosta­ło póź­niej wyko­rzy­sta­nych przez Ander­se­na w jego utwo­rach. Jej postać była tak­że inspi­ra­cją dla baśni Bzo­wa babu­leń­ka.

Po śmier­ci ojca i powtór­nym mał­żeń­stwie mat­ki (z Nie­lsem Guner­se­nem) Ander­sen we wrze­śniu 1819 roku, mając lat 14, wyje­chał do Kopen­ha­gi z zamia­rem zosta­nia akto­rem. W latach 1820–1821 uczęsz­czał do szko­ły bale­to­wej w Kopen­ha­dze. Pró­bo­wał dostać się tam do Kró­lew­skie­go Teatru, ale jego kan­dy­da­tu­rę odrzu­co­no. Karie­rę roz­po­czął jako śpie­wak z wyso­kim sopra­nem, jed­nak utra­cił go po muta­cji. W efek­cie tych nie­po­wo­dzeń pierw­sze lata w sto­li­cy były dla nie­go bar­dzo trud­ne, nie pod­dał się jed­nak i zaczął pisać sztu­ki. I choć nie przy­nio­sły mu one szyb­kie­go suk­ce­su, czę­sto były odrzu­ca­ne m. in. ze wzglę­du na dużą licz­bę błę­dów orto­gra­ficz­nych, sty­li­stycz­nych i inter­punk­cyj­nych (Ander­sen nie miał wszak wykształ­ce­nia), to jed­nak spra­wi­ły, że zauwa­żo­no jego talent.

W Kopen­ha­dze Ander­sen zaprzy­jaź­nił się z dwie­ma rodzi­na­mi: Col­lin i Wulff, któ­re sta­ły się dla nie­go tak bli­skie, jak wła­sna. Poznał też wie­le osób z wyż­szych sfer, odbie­ra­jąc przy oka­zji gorz­ką lek­cję o zależ­no­ści od dobrej woli innych ludzi. Nie­ste­ty jed­nak, jeśli chciał osią­gnąć swój cel, musiał zdo­by­wać wpły­wo­wych przy­ja­ciół i mece­na­sów, któ­rzy pomo­gli­by mu w roz­wo­ju karie­ry. Osta­tecz­nie jego wysił­ki oka­za­ły się owoc­ne. Dzię­ki wytrwa­ło­ści dostał w 1822 roku sty­pen­dium kró­lew­skie, któ­re umoż­li­wi­ło mu dal­szą naukę w szko­le, a póź­niej stu­dia. Pomógł mu Jonas Col­lins, któ­ry od począt­ku wie­rzył w talent chłop­ca. Ander­sen debiu­to­wał w 1822 roku zbio­rem utwo­rów Mło­dzień­cze pró­by wyda­nym pod pseu­do­ni­mem Wil­liam Chri­stian Wal­ter.

Ander­sen został posła­ny do szko­ły w Sla­gel­se i Elsi­no­re. Szkol­ne lata nie były dla nie­go szczę­śli­we – ode­rwa­ny od kopen­ha­skich przy­ja­ciół, miesz­kał u dyrek­to­ra swej szko­ły, za któ­rym nie prze­pa­dał. Zda­wał sobie jed­nak spra­wę, że jeśli chce się roz­wi­ja twór­czo, musi zyskać wykształ­ce­nie, stąd sta­rał się jak mógł i otrzy­my­wał cał­kiem dobre oce­ny. W trak­cie nauki dbał o to, aby nie stra­cić kon­tak­tu z przy­ja­ciół­mi i zna­jo­my­mi z Kopen­ha­gi, dzię­ki któ­rym nie tyl­ko nie czuł się samot­ny, zyskał per­spek­ty­wy, ale takżr zdo­był ogła­dę i manie­ry, a tak­że nauczył się posłu­gi­wać lek­kim, iro­nicz­nym, mod­nym wów­czas dow­ci­pem. Po powro­cie do sto­li­cy opu­bli­ko­wał swą pierw­szą książ­kę pt. Fodre­ise (Podróż pie­cho­tą z Kana­łu Hol­me­na do Wschod­nie­go Przy­ląd­ka wyspy Ama­ger). Zde­cy­do­wał się wydać ją wła­snym sump­tem, ponie­waż wydaw­ca Reit­zel nie chciał zapła­cić mu żąda­nej sumy. Pierw­sze 500 egzem­pla­rzy zosta­ło bar­dzo szyb­ko wyprze­da­ne, więc przy dru­gim podej­ściu Reit­zel pod­jął już wła­ści­wą decy­zję i skłon­ny był zapła­cić, ile trze­ba, za moż­li­wość opu­bli­ko­wa­nia dru­gie­go wyda­nia.

Po ukoń­cze­niu szko­ły Ander­sen wciąż pisał, pod­jął tak­że stu­dia na uni­wer­sy­te­cie. W tym cza­sie zdo­był już sobie w Kopen­ha­dze pew­ną pozy­cję, stał się roz­po­zna­wal­ny za spra­wą swych utwo­rów – powie­ści oraz sztuk, któ­re wów­czas opu­bli­ko­wał. Roz­wi­ja­ją­ca się karie­ra arty­stycz­na nie szła nie­ste­ty w parze z oso­bi­stym szczę­ściem. Moż­na powie­dzieć, że jego życie uczu­cio­we było napięt­no­wa­ne przez okres, w któ­rym żył – roman­tyzm. Wraż­li­wy, deli­kat­ny i sen­ty­men­tal­ny, ale nie­ste­ty nie­zbyt uro­dzi­wy, zako­chi­wał się kil­ku­krot­nie, jed­nak jego uczu­cie nigdy nie było odwza­jem­nio­ne i jedy­nym, na co mógł liczyć, była przy­jaźń. Z tego powo­du bar­dzo cier­piał. Jego pierw­szą nie­speł­nio­ną miło­ścią była Riborg Voigt, któ­rą poznał pod­czas podró­ży na wieś. Była ona jed­nak zarę­czo­na i nie podzie­la­ła udczuć mło­de­go pisa­rza. Póź­niej zako­chi­wał się jesz­cze kil­ka razy, z rów­nie przy­gnę­bia­ją­cym skut­kiem.

Wie­le współ­cze­snych bio­gra­fii cha­rak­te­ry­zu­je Ander­se­na jako bisek­su­ali­stę. Wnio­ski, iż był bisek­su­al­ny, wysnuć moż­na m.in. z jego zacho­wa­nej kore­spon­den­cji do wzpo­mnia­nej Riborg Voigt, Edvar­da Col­li­na czy Haral­da Scharf­fa. Przy­kła­do­wo, do Edvar­da Col­li­na Ander­sen pisał: Usy­cham z tęsk­no­ty do cie­bie tak, jak do pięk­nej kala­bryj­skiej dziew­czy­ny… Moje uczu­cia do cie­bie są takie, jak uczu­cia kobie­ty. Ta moja kobie­ca natu­ra musi pozo­stać tajem­ni­cą. Col­lin we wła­snym pamięt­ni­ku wspo­mi­nał o tym zauro­cze­niu Ander­se­na: Nie byłem w sta­nie odwza­jem­nić tej miło­ści, i spra­wi­ło to auto­ro­wi wie­le cier­pie­nia. Kon­tekst skry­wa­nej sek­su­al­no­ści pisa­rza jest jed­nym z wie­lu, w któ­rych ana­li­zu­je się współ­cze­śnie jego twór­czość.

Pierw­szy zbiór baśni (Even­tyr for­tal­te for Børn – Baśnie opo­wie­dzia­ne dla dzie­ci), został wyda­ny w Kopen­ha­dze w roku 1835, a kolej­ne tomy uka­za­ły się w latach 1836 i 1837. Zachę­co­ny powo­dze­niem pierw­szej serii, pisarz wyda­wał kolej­ne aż do roku 1872. Ilu­stra­to­ra­mi pierw­szych (i wie­lu kolej­nych, do dziś) wydań baśni Ander­se­na byli Lorenz Frølich i Vil­helm Peder­sen. Baśnie zosta­ły prze­tłu­ma­czo­ne na ponad 80 języ­ków. Na język pol­ski tłu­ma­czy­li je m.in. Ste­fa­nia Bey­lin, Jaro­sław Iwasz­kie­wicz, Fran­ci­szek Miran­do­la, Wła­dy­sław Syro­kom­la i, po raz pierw­szy bez­po­śred­nio z języ­ka duń­skie­go, Bogu­sła­wa Sochań­ska.

Począt­ko­wo baśnie nie zosta­ły zauwa­żo­ne, jed­nak po kil­ku latach, szcze­gól­nie w Niem­czech, doce­nio­no ich wyjąt­ko­wą treść i humor. Ander­sen oka­zał się być pierw­szym pisa­rzem, któ­ry pisa­nie dla dzie­ci trak­to­wał poważ­nie, choć nie od począt­ku. Co istot­ne – dopa­so­wał do nich swój styl; pisał języ­kiem potocz­nym, codzien­nym, dla dzie­cię­cej roz­ryw­ki, zamiast pisać języ­kiem doro­słych, by je cze­goś nauczyć. Natu­ral­nie był z tego powo­du kry­ty­ko­wa­ny, jed­nak przy­czy­ni­ło się to do popu­lar­no­ści jego baśni. Zastrze­gał, iż jego baśnie to pudeł­ka: dzie­ci oglą­da­ją opa­ko­wa­nie, a doro­śli mają zaj­rzeć do wnę­trza. Bar­dzo nie chciał, by jego baśnie od począt­ku uzna­no za dzie­ła wyłącz­nie dla dzie­ci, bez głęb­sze­go sen­su.

Ander­sen kochał podró­że. Mawiał podró­żo­wać to żyć. Z wiel­kim entu­zja­zmem powi­tał kolej, miał zresz­tą gene­ral­nie wyso­kie mnie­ma­nie o prze­my­śle i jego osią­gnię­ciach, był entu­zja­stą roz­wo­ju nowych tech­no­lo­gii. Jako jeden z pierw­szych ujrzał dzia­ła­nie tele­gra­fu i stwier­dził, iż wyna­la­zek ów da świa­tu jed­no­li­ty stan ducho­wy, jak dziś wie­le osób mówi o… Inter­ne­cie.

W sumie na podró­żach zeszło mu 9 lat życia. Zwie­dził nie­mal całą Euro­pę. Jego moty­wa­cją były nie tyl­ko wzglę­dy prak­tycz­ne (wów­czas podró­że arty­stów i spo­tka­nia z odbior­ca­mi ich twór­czo­ści były, podob­nie jak dziś, for­mą zdo­by­wa­nia i pod­trzy­my­wa­nia popu­lar­no­ści), ale tak­że ogrom­na cie­ka­wość ludzi i świa­ta. Gnał go jed­nak tak­że nie­po­kój ducha. Wie­my, że Ander­sen bory­kał się z samot­no­ścią, kom­plek­sa­mi i lęka­mi. Oba­wiał się bar­dzo, że osza­le­je jak jego dzia­dek. Mie­wał sta­ny depre­syj­ne, melan­cho­licz­ne, miał skom­pli­ko­wa­ną oso­bo­wość a tak­że ego­cen­trycz­ny cha­rak­ter, był nad­wraż­li­wy. Wszyst­ko to znacz­nie utrud­nia­ło mu zna­le­zie­nie swo­je­go miej­sca na zie­mi. Podró­żo­wał więc, głów­nie do Nie­miec (gdzie się bar­dzo zado­mo­wił) i Włoch, a tak­że do wie­lu innych miejsc, omi­ja­jąc jed­nak zie­mie histo­rycz­nie pol­skie. Jed­na z podró­ży do Włoch sta­ła się inspi­ra­cją dla powie­ści Impro­wi­za­tor, któ­ra odnio­sła znacz­ny suk­ces w Danii i za gra­ni­cą.

Rok 1835 to począ­tek gwał­tow­ne­go wzro­stu sła­wy pisa­rza. Jego powie­ści sta­ły się wów­czas dobrze zna­ne w Niem­czech. W dzie­sięć lat póź­niej uzna­nie zawdzię­czał już głów­nie swym baśniom, któ­re (podob­nie jak powie­ści) pod­bi­ły nie tyl­ko Danię czy Niem­cy, ale tak­że Anglię i Sta­ny Zjed­no­czo­ne. Wresz­cie przy­szedł też czas na praw­dzi­we zaszczy­ty. W roku 1846 król pru­ski Fry­de­ryk Wil­helm IV nadał Ander­se­no­wi sto­pień szla­chec­ki Czer­wo­ne­go Orła. W 1851 roku Ander­sen został mia­no­wa­ny hono­ro­wym pro­fe­so­rem w Kopen­ha­dze, a w 1859 bawar­ski król Mak­sy­mi­lian II nadał mu Order Kul­tu­ry i Nauki Mak­sy­mi­lia­na. Z kolei w roku 1867 został mia­no­wa­ny w Danii hono­ro­wym Dorad­cą Sta­nu. Mimo że tyko kil­ka­krot­nie odwie­dził swe rodzin­ne mia­sto, Oden­se rów­nież chcia­ło uczcić jego talent i tak­że w 1867 roku, w grud­niu, nada­ło mu hono­ro­we oby­wa­tel­stwo.

Pod koniec życia cho­ro­wał na gruź­li­cę. Zmarł 4 sierp­nia 1875 roku w Roli­ghed koło Kopen­ha­gi. Pocho­wa­no go na cmen­ta­rzu Assi­stens w Kopen­ha­dze.

W 1956 roku ufun­do­wa­no mię­dzy­na­ro­do­wą nagro­dę dla naj­wy­bit­niej­szych twór­ców lite­ra­tu­ry dla dzie­ci – Medal im. H.C. Ander­se­na, przy­zna­wa­ny co dwa lata przez IBBY. Powsta­ła tak­że Lista Hono­ro­wa im. H.C. Ander­se­na, na któ­rej umiesz­cza­ne są naj­lep­sze książ­ki dla dzie­ci i mło­dzie­ży.

W roku 2005, z oka­zji dwu­set­nej rocz­ni­cy uro­dzin baśnio­pi­sa­rza, Pocz­ta Pol­ska wypu­ści­ła dwa znacz­ki, na któ­rych znaj­du­ją się wize­run­ki posta­ci z dwóch popu­lar­nych baśni Ander­se­na: Małej Syren­ki oraz Kró­lo­wej Śnie­gu. Nato­miast w Danii posta­no­wio­no wydać wszyst­kie jego baśnie tak, jak je napi­sał – bez popra­wek wydaw­nictw. To wła­śnie wyda­nie, ilu­stro­wa­ne wyci­nan­ka­mi Ander­se­na, sta­ło się pod­sta­wą prze­kła­du Bogu­sła­wy Sochań­skiej (Baśnie i opo­wie­ści t. 1–3, Poznań, 2006).

Naj­bar­dziej zna­ne baśnie Ander­se­na to:

Anioł (Enge­len)
Bał­wan ze śnie­gu (Sne­eman­den)
Bąk i pił­ka
Brzyd­kie kacząt­ko (Den grim­me Ælling)
Bzo­wa babu­leń­ka (Hyl­de­mo­er)
Cali­necz­ka (Tom­me­li­se)
Cho­in­ka (Gran­træet)
Cień (Skyg­gen)
Coś (Noget)
Co się zda­rzy­ło osto­wi (Hvad Tid­se­len ople­ve­de)
Czer­wo­ne buci­ki / Czer­wo­ne trze­wicz­ki (De røde Skoe)
Dzba­nek do her­ba­ty
Dzień Sądu Osta­tecz­ne­go (Paa den yder­ste Dag)
Dziew­czy­na, któ­ra pode­pta­ła chleb
Dziew­czyn­ka z zapał­ka­mi (Den lil­le Pige med Svo­vl­stik­ker­ne)
Dziel­ny żoł­nierz cyno­wy / Dziel­ny cyno­wy żoł­nierz (Den stan­dha­fti­ge Tin­sol­dat)
Dzi­kie łabę­dzie (De vil­de Sva­ner)
Dzwo­ny (Klok­ken)
Histo­rya roku / Histo­ria roku (Aarets Histo­rie)
Igła do cero­wa­nia (Stop­pe­na­alen)
Kalo­sze szczę­ścia (Lyk­kens Kalo­sker)
Kogut podwó­rzo­wy i kogu­cik na dachu (Gaar­dha­nen og Veir­ha­nen)
Kra­sno­lu­dek
Kró­lo­wa Śnie­gu (Sne­edron­nin­gen. Et Even­tyr i syv Histo­rier)
Krze­si­wo (Fyr­tøiet)
Księż­nicz­ka na ziarn­ku gro­chu (Prind­ses­sen paa Ærten)
Kwia­ty Idal­ki / Kwia­ty małej Idy (Den lil­le Idas Blom­ster)
Lata­ją­cy kufer (Den fly­ven­de Kuf­fert)
Len (Hør­ren)
Listek z nie­ba (Et Blad fra Him­len)
Mała Syren­ka (Den Lil­le Havfrue)
Mały Klaus i duży Klaus (Lil­le Claus og sto­re Claus)
Moty­lek (Som­mer­fu­glen)
Nowe sza­ty kró­la (Keise­rens nye Klæder)
Ogrod­nik i jego chle­bo­daw­cy (Gart­ne­ren og Her­ska­bet)
Co ojciec czy­ni, jest zawsze słusz­ne / Ojciec ma zawsze rację (Hvad Fat­ter gjør, det er altid det Rig­ti­ge)
Ole Zmruż-oczko / Ole Śpij­słod­ko (Ole Lukøie)
Opo­wieść o mat­ce (Histo­rien om en Moder)
Opo­wieść z wydm (En Histo­rie fra Klit­ter­ne)
Ostat­nia per­ła (Den sid­ste Per­le)
Ostat­ni sen sta­re­go dębu
Paster­ka i komi­niar­czyk
Z jed­ne­go gniaz­da / Pięć zia­re­nek gro­chu (Fem fra en Ærte­bælg)
Pod sta­rą wierz­bą (Under Pile­træet)
Sto­krot­ka (Gåseur­ten)
Ropu­cha
Rzecz cał­kiem pew­na / Pew­na wia­do­mość (Det er gan­ske vist!)
Sło­wik (Nat­ter­ga­len)
Sta­ra latar­nia
Sosna (Gran­træet)
Sta­ry dom (Det gam­le Huus)
Szyj­ka od butel­ki (Fla­ske­hal­sen)
Śli­mak i róża (Sne­glen og Rosen­hæk­ken)
Śpie­wak spod strze­chy
Świ­nio­pas (Svi­ne­dren­gen)
Tali­zman (Tali­sma­nen)
Towa­rzysz podró­ży (Reise­kam­me­ra­ten)
Umar­łe dziec­ko
Wszyst­ko na swo­im miej­scu (Alt paa sin ret­te Plads!)
Za tysiąc lat
Zupa z koł­ka od kieł­ba­sy (Sup­pe paa en Pøl­se­pind)

Źró­dło: Wikipedia.org

Przy­go­to­wa­ła Mag­da Goetz

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy