Ciekawostki

10 rzeczy, których nie wiesz o Juliuszu Vernie (a powinieneś!)

W cza­sach, gdy ludzie wznio­śli się pod nie­bio­sa jedy­nie za pomo­cą sła­bo ste­ro­wal­nych balo­nów, Ver­ne opi­sy­wał lot na Księ­życ. W cza­sach gdy łodzie pod­wod­ne były napę­dza­ne siłą ludz­kich mię­śni i star­cza­ły jedy­nie na kil­ku­dzie­się­cio­mi­nu­to­wą podróż, Ver­ne opi­sy­wał losy napę­dza­nej sil­ni­kiem wiel­kiej łodzi pod­wod­nej, za pomo­cą któ­rej kapi­tan Nemo mógł stu­dio­wać życie w pod­wod­nych głę­bi­nach. Bez Juliu­sza Ver­ne scien­ce fic­tion praw­do­po­dob­nie nigdy nie było­by tak popu­lar­ne.

Dziś mija dokład­nie 190 rocz­ni­ca śmier­ci tego wiel­kie­go pisa­rza. Z tej oka­zji przy­go­to­wa­li­śmy dla Was 10 fak­tów, któ­rych naj­praw­do­po­dob­niej nie wie­dzie­li­ście o tym naj­po­pu­lar­niej­szym fran­cu­skim pisa­rzu.

  1. W kra­jach fran­cu­sko­ję­zycz­nych Ver­ne uwa­ża­ny był (cał­kiem słusz­nie) za pisa­rza awan­gar­do­we­go i sur­re­ali­stycz­ne­go, zaś w kra­jach anglo­sa­skich za… pisa­rza lit. dzie­cię­cej i mło­dzie­żo­wej. Za roz­bież­ność w odbio­rze wiel­kie­go pisa­rza w dużej mie­rze odpo­wia­da­ją tłu­ma­cze, któ­rzy zna­czą­co uprasz­cza­li zarów­no język, jak i treść prze­kła­da­nych powie­ści.

  2. Dzie­ła Juliu­sza Ver­ne prze­ło­żo­no na co naj­mniej 94 języ­ki obce, co czy­ni go dru­gim naj­czę­ściej tłu­ma­czo­nym współ­cze­snym pisa­rzem na świe­cie.
  3. Począt­ko­wo Ver­ne miał być praw­ni­kiem, tak jak jego ojciec. Wbrew nadzie­jom rodzi­ca zupeł­nie nie czuł powo­ła­nia do pra­cy w sądzie i kan­ce­la­rii i porzu­cił ją na rzecz pra­cy twór­czej. Nie­ste­ty nie zna­la­zło to zro­zu­mie­nia u rodzi­cie­la auto­ra, któ­ra obie­cał syno­wi, że dopó­ki będzie podą­żał wła­sną, „próż­ną”, ścież­ką, nie otrzy­ma od nie­go ani gro­sza na utrzy­ma­nie. Obiet­ni­cy dotrzy­mał.
  4. Jak to się sta­ło, że nie­do­szły praw­nik został powie­ścio­pi­sa­rzem? Oczy­wi­ście jego talent i pra­co­wi­tość mają wiel­kie zna­cze­nie, ale wie­lu uzdol­nio­nych nie mogło liczyć na taki start jak Juliusz. Przy­jaź­nił się on z synem Ale­xa­dra Duma­sa (wów­czas naj­po­czyt­niej­sze­go z fran­cu­skich pisa­rzy). To wła­śnie Dumas był pierw­szym, któ­ry zapła­cił Ver­ne za tekst (a dokład­niej za sce­na­riusz sztu­ki histo­rycz­nej pt. „Zła­ma­ne słom­ki”). To tak­że Dumas przed­sta­wił Juliu­sza swo­je­mu wydaw­cy.

  5. Nie wszyst­ko jed­nak w życiu Ver­ne ukła­da­ło się tak dobrze, jak jego karie­ra twór­cza. W 1886 r. cudem prze­żył zamach na swo­je życie. W jego kie­run­ku odda­no dwa strza­ły, z cze­go jeden tra­fił go w nogę. Zama­chow­cem był sam Gaston Ver­ne, sio­strze­niec pisa­rza, któ­ry pró­bo­wał zmu­sić stry­ja… do kan­dy­do­wa­nia na pre­zy­den­ta Fran­cji.

 Jak sami pew­nie zauwa­ży­li­ście, zazwy­czaj doko­nu­je się zama­chów z zupeł­nie odmien­nych powo­dów, a mia­no­wi­cie sta­ra­jąc się zdjąć kogoś z urzę­du, a nie by zachę­cić do jego obję­cia. Gaston mógł nie zauwa­żyć bra­ku kon­se­kwen­cji swo­ich czy­nów, ponie­waż już przed ich pod­ję­ciem sto­czył się w otchłań obłę­du. Nie­szczę­śli­wie dla nie­go zauwa­żo­no to zde­cy­do­wa­nie za póź­no. Został umiesz­czo­ny w zakła­dzie dla psy­chicz­nie cho­rych, gdzie pozo­stał aż do koń­ca swo­ich dni.

  1. Ver­ne był nie tyl­ko pisa­rzem scien­ce-fic­tion, ale zna­nym twór­cą lite­ra­tu­ry podróż­ni­czej. Sam też wie­le podró­żo­wał (m.in. prze­pły­nął na parow­cu cały Oce­an Atlan­tyc­ki).

Zamor­skie wypra­wy fascy­no­wa­ły go od dzie­ciń­stwa. Jako 11 latek zaokrę­to­wał się jako maj­tek na stat­ku pły­ną­cym do Indii. Nie­ste­ty ta podróż mu nie wyszła. Zanim zdą­żył odpły­nąć, odna­lazł go prze­ra­żo­ny ojciec i kazał obie­cać, że za każ­dym razem, gdy naj­dzie go ponow­nie chęt­ka na podróż, to odbę­dzie ją tyl­ko w swo­jej wyobraź­ni.

  1. To dwaj wiel­cy pisa­rze fan­ta­sty­ki nauko­wej, H.G. Wells i H. Gerns­back, nada­li Juliu­szo­wi tytuł „Ojca Scien­ce-fic­tion”.
  2. Pierw­szy film scien­ce-fic­tion nosił tytuł “Podróż na Księ­życ” (reż. Geo­r­ge Méli­ès, 1902 r.) i powstał na pod­sta­wie powie­ści Juliu­sza Ver­ne „Z Zie­mi na Księ­życ”.

  1. Co wię­cej to wła­śnie Ver­ne prze­wi­dział, że pio­nie­ra­mi lotów na Księ­życ będą Ame­ry­ka­nie. Choć w jego powie­ściach w skład zało­gi wcho­dził też Fran­cuz, to na ilu­stra­cjach powie­ści wid­nie­ją jedy­nie ame­ry­kań­skie­go fla­gi nad poci­skiem-stat­kiem kosmicz­nym.
  2. Ver­ne, jak na Fran­cu­za przy­sta­ło, nie­na­wi­dził tyra­nii, dla­te­go wyzna­ją­cy jego ide­ały kapi­tan Nemo (boha­ter „20 tysię­cy mil pod­mor­skiej żeglu­gi”) miał w swo­jej kabi­nie por­tre­ty wiel­kich bojow­ni­ków o wol­ność, a wśród nich… podo­bi­znę Tade­usza Kościusz­ki! Nie­ste­ty w pol­skich tłu­ma­cze­niach czę­sto na próż­no szu­kać wzmian­ki o naszym dowód­cy. Wią­żę się to z fak­tem, że Juliu­sza Ver­ne po raz pierw­szy tłu­ma­czo­no na język pol­ski w XIX wie­ku i naj­praw­do­po­dob­niej wydaw­cy, bojąc się pod­paść rosyj­skie­mu zabor­cy, pomi­ja­li wątek pol­ski.

Juliusz Ver­ne zmarł w wie­ku 77 lat, tuż przed swo­ją śmier­cią koń­cząc powieść o tytu­le „Inwa­zja morza”. Był nie tyl­ko wyśmie­ni­tym auto­rem, ale też wizjo­ne­rem, samo­rzą­dow­cem (człon­kiem Rady Miej­skiej w Amiens) i podróż­ni­kiem. Oby los zsy­łał nam wię­cej tak genial­nych twór­ców.

Miko­łaj Kołysz­ko

CzytajPL.pl

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy