Ciekawostki

Kolumbijskie drugie życie porzuconych książek

Jose Alberto Gutierrez posiada kolekcję ponad dwudziestu tysięcy książek. Jak się jej dorobił? Jeżdżąc śmieciarką i przekopując góry śmieci. Coś, co wydaje się niemożliwe, jest jak najbardziej prawdziwe. Najważniejsze w całej historii jest jednak to, co później się z tymi książkami dzieje. Ale od początku. Poznajcie historię kolumbijskiego władcy książek.

Jose Alberto Gutierrez mieszka w Bogocie, stolicy Kolumbii. Od dwudziestu lat jeździ śmieciarką. Pewnego razu wśród odpadków wypatrzył książkę. Był to egzemplarz Anny Kareniny Lwa Tołstoja. Bez zastanowienia zabrał go do domu. Niedługo później dołączyły do niej Mały Książę, Świat Zofii i kilka tytułów Gabriela Marqueza. Na chwilę obecną posiada już około dwudziestu pięciu tysięcy książek! Z początku koledzy z pracy śmiali się z jego niezwykłego hobby, z czasem, kiedy zobaczyli, ile pożytku przynosi dodatkowa praca Gutierreza, zaczęli mu pomagać.

Pięćdziesięciopięcioletni Kolumbijczyk odnalezione literackie skarby przechowuje u siebie w domu, który przekształcił w jedyną w swoim rodzaju bibliotekę. W prowadzeniu przybytku pomagają mu żona i troje dzieci. Biblioteka została ochrzczona nazwą Potęga słów (La Fuerza de las Palabras). Najwyższym celem Gutierreza jest przekazanie miłości do książek wszystkim tym dzieciom, które pochodząc z biedniejszych rodzin, nie mają dostępu do dóbr literatury. Sam Gutierrez mimo życia w ubóstwie nigdy nie kładł się do łóżka bez książki. Taką zasadę wpoiła mu matka.

Cała wartość tego, co robimy leży w pomaganiu dzieciom, żeby zaczęły czytać, powiedział portalowi „Al Jazeera”.

W sierpniu jego biblioteka obchodziła siedemnastą rocznicę powstania. Warto przy tej okazji wspomnieć, że Potęga słów przekazała już książki do dwustu trzydziestu pięciu szkół, instytucji i lokalnych bibliotek w całej Kolumbii.

Niedawno znalazł się sponsor, który ofiarował Potędze słów ziemię. Aktualnie Gutierrez razem z rodziną zbierają fundusze na budowę biblioteki z prawdziwego zdarzenia.

Wielu ludzi ze mnie szydziło. Śmiali się, kiedy dowiadywali się o moim projekcie. Teraz, po dwudziestu latach, są zdumieni. Moje marzenie to wymienić śmieciarkę na ciężarówkę pełną książek, z którą mógłbym objechać kraj. Jestem pewny, że to się uda, opowiadał.

Autor Oskar Grzelak

źródło: aljazeera

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy