Ciekawostki

Słowa o Powstaniu Warszawskim

Powsta­nie War­szaw­skie nale­ży do naj­bar­dziej tra­gicz­nych wyda­rzeń w histo­rii nasze­go kra­ju. Wybu­chło 1 sierp­nia 1944 o godzi­nie 17.00. Armia Kra­jo­wa pla­no­wa­ła wyzwo­lić War­sza­wę spod oku­pa­cji nie­miec­kie jesz­cze przed wkro­cze­niem tam Armii Czer­wo­nej. Mia­ło to poka­zać przy­wód­com alian­tów, że Pola­cy sami potra­fią odzy­skać swo­ją sto­li­cę i umoc­nić pozy­cję nego­cja­cyj­ną pol­skie­go rzą­du na uchodź­stwie. Ponie­śli okrut­ną klę­skę. Wal­ki trwa­ły przez ponad dwa mie­sią­ce – do 3 paź­dzier­ni­ka.

Powstań­cy lepiej zna­li mia­sto, a tak­że wie­dzie­li jak wal­czyć w tere­nie zabu­do­wa­nym, mie­li też znacz­ną siłę w ludziach. Byli jed­nak sła­bo uzbro­je­ni i bra­ko­wa­ło im bro­ni prze­ciw­pan­cer­nej. Niem­cy dys­po­no­wa­li dużo lep­szy­mi środ­ka­mi. W wyni­ku walk zgi­nę­ło ok. 10 tysię­cy pol­skich żoł­nie­rzy, 6 tysię­cy uzna­no za zagi­nio­nych, 20 tysię­cy zosta­ło ran­nych, 15 tysię­cy tra­fi­ło do nie­wo­li. Śmierć ponio­sło też od 150 do 200 tysię­cy cywi­lów, a sto­li­ca zosta­ła nie­mal­że cał­ko­wi­cie znisz­czo­na. Kil­ka­set miesz­kań­ców War­sza­wy wygna­no, wywie­zio­no na robo­ty przy­mu­so­we lub zamknię­to w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych.

Wśród powstań­ców był olbrzy­mi odse­tek mło­dych ludzi. Zgi­nął wte­dy kwiat pol­skie­go naro­du, ludzie, któ­rzy mogli stać się eli­tą inte­lek­tu­al­ną wol­nej Pol­ski. Wśród naj­więk­szych strat dla pol­skiej kul­tu­ry wymie­nia się poetów: Krzysz­to­fa Kami­la Baczyń­skie­go (w momen­cie śmier­ci miał 23 lata) i Tade­usza Gaj­ce­go (22 lata).
Tra­ge­dii powstań­ców dopeł­niał fakt iż, po dru­giej stro­nie Wisły sta­ła już Armia Czer­wo­na i nie reago­wa­ła na to, że powstań­cy pono­si­li coraz więk­sze stra­ty – komu­ni­ści cze­ka­li, aż zryw się dopa­li. Rów­nież ze stro­ny Zacho­du wal­czą­cy nie otrzy­ma­li zna­czą­ce­go wspar­cia.

Oce­na Powsta­nia War­szaw­skie­go wciąż sta­no­wi spór. Czy jego wybuch miał sens? Czy był to tra­gicz­ny w skut­kach błąd? Jakie były rze­czy­wi­ste szan­se na zwy­cię­stwo? Czy dowód­cy mie­li pra­wo dys­po­no­wać życiem mło­dych powstań­ców i oby­wa­te­li sto­li­cy?

Jed­nak nie patrząc na oce­nę, trze­ba o powsta­niu oraz pole­głych w nim ludziach pamię­tać. Naj­pięk­niej­szym tego typu przy­kła­dem jest to co, się dzie­je pod­czas każ­dej rocz­ni­cy o godzi­nie 17.00 – wszy­scy War­sza­wia­cy zasty­ga­ją bez ruchu.

Powsta­nie to temat, któ­ry od same­go począt­ku nur­to­wał pisa­rzy, poetów i histo­ry­ków. Napi­sa­no o nim nie­zli­czo­ne książ­ki, opo­wia­da­nia, wier­sze oraz roz­pra­wy nauko­we. Wspo­mnień z tego wyda­rze­nia nie mogło rów­nież zabrak­nąć w pamięt­ni­kach z epo­ki.

Pre­zen­tu­je­my wam pięt­na­ście utwo­rów lite­rac­kich, któ­re podej­mu­ją temat Powsta­nia War­szaw­skie­go.


Wła­dy­sław Bar­to­szew­ski – Powsta­nie War­szaw­skie

Zebra­ne w jed­nym tomie tek­sty Wła­dy­sła­wa Bar­to­szew­skie­go świad­ka i uczest­ni­ka Powsta­nia, a następ­nie przez kil­ka­dzie­siąt lat jego histo­ry­ka dowo­dzą traf­no­ści i nie­zmien­no­ści poglą­dów Auto­ra. Kro­ni­ka wyda­rzeń, arty­ku­ły i wspo­mnie­nia two­rzą kanon naszej wie­dzy o Powsta­niu War­szaw­skim. Waż­ną część książ­ki sta­no­wią opra­co­wa­ne przez Andrze­ja Krzysz­to­fa Kuner­ta anek­sy, zawie­ra­ją­ce wybór doku­men­tów, a tak­że zesta­wie­nie kadry dowód­czej Armii Kra­jo­wej oraz Kawa­le­rów Orde­ru Wojen­ne­go Vir­tu­ti Mili­ta­ri. Mapy i pla­ny War­sza­wy, w któ­rych wyko­rzy­sta­no zdję­cia lot­ni­cze z okre­su oku­pa­cji, zosta­ły przy­go­to­wa­ne przez Zyg­mun­ta Wal­kow­skie­go. Cen­nym uzu­peł­nie­niem jest wybór zdjęć z Powsta­nia War­szaw­skie­go. Wła­dy­sław Bar­to­szew­ski, pisarz, dzia­łacz spo­łecz­ny, poli­tyk. Wię­zień obo­zu w Auschwitz, potem pra­co­wał w BIP KG AK i Depar­ta­men­cie Spraw Wewnętrz­nych Dele­ga­tu­ry Rzą­du RP na Kraj, współ­za­ło­ży­ciel RPŻ Żego­ta, powsta­niec war­szaw­ski. Wię­zio­ny w latach 1946–1948 i 1949–1954. Wykła­dow­ca na KUL, współ­za­ło­ży­ciel TKN, inter­no­wa­ny w sta­nie wojen­nym. Po 1989 amba­sa­dor RP w Austrii, mini­ster spraw zagra­nicz­nych, sena­tor. Prze­wod­ni­czą­cy Mię­dzy­na­ro­do­wej Rady Oświę­cim­skiej oraz Rady Pamię­ci Walk i Męczeń­stwa. Autor m.in. ksią­żek: Ten jest z ojczy­zny mojej. Pola­cy z pomo­cą Żydom 1939–1945, War­szaw­ski pier­ścień śmier­ci 1939–1944, Wywiad rze­ka i mimo wszyst­ko (z Micha­łem Koma­rem), Dzien­nik z inter­no­wa­nia.


Hanns von Kran­n­hals – Powsta­nie War­szaw­skie 1944

Po raz pierw­szy Powsta­nie War­szaw­skie widzia­ne z nie­miec­kiej per­spek­ty­wy

5 sierp­nia 1944 roku SS-Grup­pen­füh­rer Heinz Reine­farth, „rzeź­nik Woli”, zadzwo­nił do szta­bu 9. Armii z dra­ma­tycz­nym mel­dun­kiem, że koń­czy mu się amu­ni­cja. Tego dnia roz­strze­lał już 10 000 war­sza­wia­ków. Te i inne szo­ku­ją­ce kuli­sy masa­kry lud­no­ści cywil­nej zosta­ły ujaw­nio­ne dzię­ki Han­n­so­wi von Kran­n­hal­so­wi, któ­ry dotarł do liczą­cych 7000 stron dzien­ni­ków wojen­nych jed­no­stek nie­miec­kich tłu­mią­cych Powsta­nie War­szaw­skie.

Są tu nie­ludz­kie zbrod­nie SS i kola­bo­ran­tów ze wscho­du, kuli­sy decy­zji Hitle­ra o zrów­na­niu War­sza­wy z zie­mią, cynicz­na sowiec­ka zdra­da wal­czą­cych Pola­ków, ale też kry­ty­ka dowód­ców Powsta­nia za poli­tycz­ną naiw­ność i kata­stro­fal­ne bra­ki w stra­te­gii i tak­ty­ce woj­sko­wej.

To dosko­na­le napi­sa­ne i świet­nie udo­ku­men­to­wa­ne dzie­ło wywo­ła­ło swe­go cza­su w Niem­czech praw­dzi­wą sen­sa­cję. Był to czas, kie­dy daw­ni nazi­ści zaj­mo­wa­li wyso­kie sta­no­wi­ska w Repu­bli­ce Fede­ral­nej, sza­cun­kiem cie­szył się wspo­mnia­ny Reine­farth, bur­mistrz mia­stecz­ka Wester­land na wyspie Sylt. Dla­te­go pra­ca von Kran­n­hal­sa, obna­ża­ją­ce­go przy­naj­mniej zbrod­nie SS, zadzia­ła­ła jak przy­sło­wio­wy kij wło­żo­ny w mro­wi­sko. W PRL nie zosta­ła wyda­na ze wzglę­dów cen­zu­ral­nych.


Jani­na Miko­le­it-Kosze­ghy – Mię­dzy życiem a śmier­cią. Pamięt­nik z Powsta­nia War­szaw­skie­go

Poru­sza­ją­ca ser­ce i umysł rela­cja powstań­czej łącz­nicz­ki – kurier­ki Komen­dy Głów­nej AK Jani­ny Kösze­ghy o pseu­do­ni­mie „Bron­ka”, któ­ra przed śmier­cią prze­ka­za­ła go Panu Grze­go­rzo­wi Łub­czy­ko­wi, byłe­mu Amba­sa­do­ro­wi RP w Buda­pesz­cie. Przy­pa­da­ją­ca w tym roku 70. rocz­ni­ca Powsta­nia Warszawskiego’44 jest waż­nym powo­dem, by ten dzien­nik ujrzał świa­tło dzien­ne. Jego walo­rem jest oso­bi­sta rela­cja, opis udzia­łu w 63 dniach chwa­ły i dra­ma­tu męż­nej, dwu­krot­nie ran­nej pod­czas cięż­kich walk mło­dej wów­czas War­sza­wian­ki.


Anna Her­bich – W sukien­kach na bary­ka­dy

Sław­ka do dziś żału­je, że nie poca­ło­wa­ła mło­de­go powstań­ca, któ­ry się w niej kochał.
Hali­na uro­dzi­ła syn­ka tuż przed godzi­ną „W” i cudem oca­li­ła mu życie.
Zosia zła­ma­ła kon­spi­ra­cyj­ne zasa­dy i zdra­dzi­ła swo­je imię uko­cha­ne­mu.

Powsta­nie War­szaw­skie mia­ło trwać kil­ka dni. Godzi­na „W” zasta­ła kobie­ty w codzien­nych sytu­acjach: na uli­cach, w szko­łach, w domach. Wal­czy­ły wszyst­kie, każ­da na swój spo­sób. Rato­wa­ły ran­nych, chro­ni­ły swo­je dzie­ci, chwy­ci­ły za broń. Uma­wia­ły się na rand­ki w cie­niu spa­da­ją­cych bomb, bra­ły ślu­by w bia­łych kitlach sani­ta­riu­szek zamiast sukien. Odnio­sły naj­więk­sze zwy­cię­stwo – prze­ży­ły.

Anna Her­bich w przej­mu­ją­cy spo­sób poka­zu­je, jak napraw­dę wyglą­da­ło życie w cza­sie 63 dni hero­icz­nej bitwy. Pozwa­la nam zoba­czyć Powsta­nie War­szaw­skie z zupeł­nie innej per­spek­ty­wy: ocza­mi kobiet.


Maria Fre­do-Boniec­ka, Wik­tor Kra­jew­ski – Łącz­nicz­ki. Wspo­mnie­nia z Powsta­nia War­szaw­skie­go

Dzie­więć nie­zwy­kłych, wzru­sza­ją­cych, a czę­sto szo­ku­ją­cych opo­wie­ści kobiet, któ­re jako 14–15-letnie łącz­nicz­ki lub sani­ta­riusz­ki uczest­ni­czy­ły w Powsta­niu War­szaw­skim. War­sza­wian­ki, panien­ki z dobrych domów, uczen­ni­ce dobrych szkół, patriot­ki zaan­ga­żo­wa­ne w kon­spi­ra­cję AK i Sza­rych Sze­re­gów, cór­ki leka­rzy, pro­fe­so­rów, przed­się­bior­ców, wła­śnie wkra­cza­ły w mło­dość. Czas powsta­nia je ukształ­to­wał i teraz, po ponad 70 latach, wciąż żyją wyda­rze­nia­mi z sierp­nia 1944 roku. Każ­da z kobiet opo­wia­da o powsta­niu ze swo­jej per­spek­ty­wy, a wszyst­kie syl­wet­ki ukła­da­ją się w pew­ną syn­te­zę postaw oraz obraz patrio­tycz­ne­go śro­do­wi­ska wal­czą­cej mło­dzie­ży tego okre­su. Książ­ka ilu­stro­wa­na jest archi­wal­ny­mi foto­gra­fia­mi z archi­wum rodzin­nych.


Szy­mon Nowak – Dziew­czy­ny wyklę­te

- Chcia­ła­bym mieć chłop­ca, a potem męża – szep­ta­ła księ­dzu ran­na Pereł­ka.
– Wypra­su­jesz mi wszy ze spodni? – żar­to­wał Józek na rand­kach z Wan­dą.
Na nagrob­ku Jani­ny wyry­to napis: “zgi­nę­ła tra­gicz­nie”. Za komu­ny jakaś nie­zna­na ręka dopi­sy­wa­ła co rok: “zamor­do­wa­na przez UB”.

Pierw­sza taka książ­ka o dziew­czy­nach z anty­ko­mu­ni­stycz­ne­go pod­zie­mia – o tych bar­dzo zna­nych i nie­mal zupeł­nie zapo­mnia­nych. O tych, któ­re nie zawa­ha­ły się, by oddać kra­jo­wi swą mło­dość, a nie­jed­no­krot­nie i życie.

Szes­na­ście pory­wa­ją­cych opo­wie­ści o wal­ce, dra­ma­tycz­nych wybo­rach, uciecz­kach, upo­ko­rze­niach i wię­zien­nej wege­ta­cji.

INKA, MARCYSIA, PEREŁKA, WANDA, JAGA, KRYSTYNA, JASIEK, CZESŁAWA,
IRENA, BLONDYNKA, LALA, DANKA, SARENKA, DZIUŃKA, KRYSIA, SIOSTRA IZABELA. Te z nich, któ­re nadal żyją, prze­ży­wa­ją swe wspo­mnie­nia ina­czej niż męż­czyź­ni. Wciąż pamię­ta­ją, kto i gdzie został ran­ny, jakie­go uży­ły środ­ka odka­ża­ją­ce­go i czy wystar­czy­ło ban­da­ży.


Agniesz­ka Cuba­ła – Sten pod pachą, bim­ber w szklan­ce, dziew­czy­na i… War­sza­wa

Opar­ta na rze­tel­nych źró­dłach i wie­lu roz­mo­wach z powstań­ca­mi opo­wieść o tym, jak wyglą­da­ło życie w War­sza­wie w sierp­niu i wrze­śniu 1944 r. Książ­ka nie­zwy­kła, peł­na dra­ma­tów, wzru­szeń, ale i humo­ru.
Powsta­nie War­szaw­skie sztucz­nych legend nie potrze­bu­je – to sło­wa, któ­re posłu­ży­ły autor­ce pra­cy za mot­to przy poszu­ki­wa­niu odpo­wie­dzi na pyta­nie, jak wyglą­da­ło życie codzien­ne w sierp­niu i wrze­śniu 1944 roku. Rezul­tat? Książ­ka nie­zwy­kła, peł­na dra­ma­tów, wzru­szeń, ale i humo­ru. Opar­ta na rze­tel­nych źró­dłach, grun­tow­nej ana­li­zie tema­tu, licz­nych roz­mo­wach i spo­tka­niach z powstań­ca­mi. Zagłę­bia­jąc się w lek­tu­rę, widzi­my z nie­zwy­kle bli­skiej per­spek­ty­wy twa­rze war­sza­wia­ków – zarów­no tych wal­czą­cych na pierw­szej linii, jak i tych, któ­rzy po pro­stu pró­bo­wa­li prze­trwać. Pozna­je­my ludzi, któ­rzy – na prze­kór wszyst­kie­mu – sta­ra­li się prze­żyć dane im dni jak naj­peł­niej. Prio­ry­te­tem zawsze była wal­ka. Żoł­nierz marzył, by mieć „ste­na pod pachą” i choć kil­ka gra­na­tów. Każ­de­go dnia oba­wiał się, czy wystar­czy mu amu­ni­cji, by ode­przeć następ­ny atak nie­przy­ja­cie­la, czy strze­la wystar­cza­ją­co cel­nie i celo­wo. Ale tuż za bary­ka­dą toczy­ło się barw­ne, inten­syw­ne życie. Autor­ka opi­su­je je nie­zwy­kle cie­ka­wie, dając czy­tel­ni­ko­wi szan­sę na pozna­nie róż­no­rod­nych jego aspek­tów – czę­sto zupeł­nie nie­zna­nych.


Jerzy Mirec­ki – Dzie­ci 44. Wspo­mnie­nia dzie­ci powstań­czej War­sza­wy

Publi­ka­cja Jerze­go Mirec­kie­go jest owo­cem dłu­go­let­nie­go tru­du, jaki wło­żył w zebra­nie, opra­co­wa­nie i udo­stęp­nie­nie czy­tel­ni­kom rela­cji dzie­ci, któ­re uczest­ni­czy­ły w Powsta­niu War­szaw­skim bądź tyl­ko patrzy­ły ocza­mi dziec­ka na obraz tra­ge­dii wal­czą­cej, pło­ną­cej i burzo­nej War­sza­wy. Zbiór rela­cji zawie­ra nie tyl­ko wspo­mnie­nia ówcze­snych dzie­ci War­sza­wy, ale też rela­cje o dzie­ciach – tak jak je zapa­mię­ta­li doro­śli żoł­nie­rze Powsta­nia. Publi­ka­cja zawie­ra kil­ka­dzie­siąt rela­cji, zło­żo­nych auto­ro­wi przez oso­by, któ­re prze­ży­ły Powsta­nie, roz­sia­ne dziś po całym świe­cie. Inten­cją auto­ra było oca­le­nie tych wspo­mnień od zagła­dy i udo­stęp­nie­nie ich innym “powstań­czym dzie­ciom”, jak rów­nież dzie­ciom tych dzie­ci, ich synom, cór­kom i wnu­kom.


Mał­go­rza­ta Czer­wiń­ska-Buczek – Nasza powstań­cza mło­dość

OPOWIEŚĆ O KONSPIRACYJNYCH AKCJACH, OFIARACH I ŚMIERCI, ALE TEŻ O MIŁOŚCI, PRZYJAŹNI I RADOŚCI Z KAŻDEJ PRZEŻYTEJ CHWILI

Więk­szość z nich ma już ponad dzie­więć­dzie­siąt lat. Potra­fią cie­szyć się każ­dą prze­ży­tą chwi­lą. Coraz czę­ściej i chęt­niej opo­wia­da­ją o naj­trud­niej­szych latach swo­je­go życia. Z bły­skiem w oku mówią o kon­spi­ra­cyj­nej dzia­łal­no­ści i akcjach, w któ­rych bra­li udział, a któ­re na trwa­łe zapi­sa­ły się w naszej histo­rii. O przy­jaź­niach na śmierć i życie, pie­czę­to­wa­nych czy­na­mi i ofia­rą, a nie dekla­ra­cja­mi. O miło­ściach rodzą­cych się nie przy śpie­wie pta­ków, ale w huku roz­ry­wa­ją­cych się poci­sków. Uko­cha­nej, zamiast pęku kwia­tów, przy­no­si­ło się wte­dy tak trud­ny do zdo­by­cia kubek wody.

To już trze­cia książ­ka, w któ­rej świad­ko­wie i boha­te­ro­wie wyda­rzeń z lat 1939–1945 dzie­lą się z autor­ką i czy­tel­ni­ka­mi swo­imi prze­ży­cia­mi, cza­sem bar­dzo oso­bi­sty­mi. Z każ­dym dniem ich coraz mniej. Misją autor­ki jest oca­le­nie od zapo­mnie­nia ich wspo­mnień i rela­cji.


Piotr Zycho­wicz – Obłęd 44

Piotr Zycho­wicz udo­wad­nia, że losy sto­li­cy poto­czy­ły­by się ina­czej, gdy­by Pol­ska zawią­za­ła tym­cza­so­wy sojusz z III Rze­szą.

Według auto­ra błę­dem była sama decy­zja o wywo­ła­niu Powsta­nia War­szaw­skie­go. Ten nie­sa­mo­wi­ty zryw, mimo iż boha­ter­ski, nie miał naj­mniej­szych szans powo­dze­nia. Spo­wo­do­wał tyl­ko gigan­tycz­ne stra­ty: zagła­dę 200 tysię­cy Pola­ków, zbu­rze­nie sto­li­cy – wraz z bez­cen­ny­mi skar­ba­mi kul­tu­ry – i znisz­cze­nie AK, armii, któ­ra mogła prze­ciw­sta­wić się sowie­ty­za­cji Pol­ski. Powsta­nie War­szaw­skie zda­niem Zycho­wi­cza oka­za­ło się naj­lep­szym pre­zen­tem, jaki mógł sobie wyma­rzyć Sta­lin.


Nor­man Davis – Powsta­nie ’44

Powsta­nie ‘44” to lite­rac­ki pomnik wysta­wio­ny boha­te­rom powsta­nia, wni­kli­we stu­dium histo­rycz­ne i naj­więk­szy best­sel­ler Nor­ma­na Davie­sa. W 70. rocz­ni­cę powsta­nia powra­ca w spe­cjal­nym wyda­niu, z dodat­ko­wą przed­mo­wą auto­ra.

W 2004 roku Nor­man Davies wyja­śniał, że za cel posta­wił sobie nie tyl­ko wyja­śnie­nie dla­cze­go powstań­cy nie zdo­ła­li osią­gnąć swo­ich celów, ale przede wszyst­kim – dla­cze­go zwy­cię­scy alian­ci nie przy­szli im z pomo­cą. We wstę­pie do nowe­go wyda­nia “Powsta­nia ‘44” odno­si się rów­nież do nie­zwy­kłe­go suk­ce­su samej książ­ki i do wła­snych doświad­czeń z pol­ską histo­rią. Ale też do trwa­ją­cej obec­nie, burz­li­wej dys­ku­sji na temat sen­su Powsta­nia War­szaw­skie­go.


Agniesz­ka Cuba­ła – Ska­za­ni na zagła­dę? 15 sierp­nia 1944. Sen o wol­no­ści a dra­ma­tycz­ne realia

Nie­wie­le osób zda­je sobie spra­wę, że dla losów Powsta­nia War­szaw­skie­go klu­czo­wy oka­zał się dzień 15 sierp­nia 1944 roku. To wła­śnie wte­dy – jak w soczew­ce – sku­pi­ły się wszyst­kie wąt­ki spra­wy pol­skiej. Pozwo­li­ło to wła­dzom kra­jo­wym po raz pierw­szy zorien­to­wać się, w jakiej sytu­acji fak­tycz­nie zna­la­zła się nie tyl­ko wal­czą­ca sto­li­ca, lecz tak­że Pol­ska. Po doko­na­niu ana­li­zy zda­rzeń zapa­dła decy­zja, że nale­ży wytrwać aż do momen­tu wkro­cze­nia do mia­sta oddzia­łów Armii Czer­wo­nej. Jak sta­ra­no się spro­stać temu trud­ne­mu zada­niu? Szcze­gó­ło­wą odpo­wiedź na to pyta­nie w sfe­rach poli­ty­ki, wal­ki, ale tak­że kul­tu­ry oraz nie­któ­rych aspek­tów życia codzien­ne­go przy­no­si niniej­sza publi­ka­cja. Ponad­to książ­ka rzu­ca nowe świa­tło na temat pomo­cy zrzu­to­wej dla sto­li­cy. Rela­cje powstań­ców skon­fron­to­wa­no ze spoj­rze­niem bez­po­śred­nich uczest­ni­ków „hazar­do­wych lotów nad War­sza­wę”. Przy­to­czo­ne zosta­ły rów­nież mało zna­ne Pol­skie­mu czy­tel­ni­ko­wi wspo­mnie­nia mar­szał­ka Joh­na Sles­so­ra, któ­ry podej­mo­wał wów­czas klu­czo­we dla Powsta­nia decy­zje w spra­wie zrzu­tów.


Jan M. Cie­cha­now­ski – Powsta­nie War­szaw­skie

Pra­ca ta jest pró­bą usta­le­nia: kie­dy, jak i dla­cze­go auto­rzy Powsta­nia zde­cy­do­wa­li się opa­no­wać War­sza­wę pol­skim wysił­kiem, przy­naj­mniej na dwa­na­ście godzin przed wej­ściem do niej Rosjan, cho­ciaż wie­dzie­li, że sto­łecz­nym oddzia­łom Armii Kra­jo­wej bra­ko­wa­ło potrzeb­nej ku temu bro­ni i amu­ni­cji. Cho­dzi­ło też o usta­la­nie, w jakim stop­niu poli­tycz­ne, ide­olo­gicz­ne i dyplo­ma­tycz­ne zało­że­nia i pocią­gnię­cia władz RP na uchodź­stwie i w kra­ju przy­czy­ni­ły się do wybu­chu Powsta­nia. Pra­ca ta nie zaj­mu­je się prze­bie­giem same­go Powsta­nia, a czy­sto woj­sko­wa dzia­łal­ność Armii Kra­jo­wej jest uwzględ­nio­na i omó­wio­na o tyle, o ile wpły­wa na poli­ty­kę wal­ki w sto­li­cy.

Książ­ka oma­wia głów­ne dzie­dzi­ny życia naro­do­we­go w okre­sie II woj­ny świa­to­wej, jak rów­nież przed­sta­wia gene­zę i roz­wój pol­skie­go ruchu opo­ru. Bada też sto­sun­ki mię­dzy obo­zem lon­dyń­skim a ruchem komu­ni­stycz­nym ze wzglę­du na to, że w koń­co­wych latach woj­ny ugru­po­wa­nia te wza­jem­nie ubie­ga­ły się o wła­dzę w powo­jen­nej Pol­sce, co wpły­wa­ło na poli­tycz­ne decy­zje Rzą­du RP na uchodź­stwie.


Powsta­nie War­szaw­skie. Roz­po­zna­ni – Iza Micha­le­wicz, Maciej Piwo­war­czuk

Kie­dyś byli tyl­ko cie­nia­mi na taśmie fil­mo­wej. Ano­ni­mo­wy­mi boha­te­ra­mi kro­nik powstań­czej War­sza­wy. Uśmiech­nię­ty chło­pak z apasz­ką w gro­chy na szyi, para, któ­rej ksiądz udzie­la ślu­bu, dziew­czy­na strze­la­ją­ca z bły­ska­wi­cy, szczę­śli­wy kapral dźwi­ga­ją­cy zdo­bycz­ną broń, pyza­ty dzie­ciak gapią­cy się, jak star­si strze­la­ją…

Dziś wie­my, że chło­pak z apasz­ką to Sta­ni­sław Fir­chał, któ­ry wła­śnie wymknął się kana­łem z pło­ną­ce­go Sta­re­go Mia­sta. Mło­da para to Bill i Lili Bie­go­wie, któ­rzy wzię­li ślub, bo, jak mówią: „Prze­cież jutro mogli­śmy już nie żyć”. Dziew­czy­na to Wan­da Tra­czyk-Staw­ska, któ­ra w cza­sie oku­pa­cji wrę­cza­ła ska­za­nym za kola­bo­ra­cję wyro­ki śmier­ci. Kapral to Witold Kie­żun, jeden ze zdo­byw­ców PAST-y. Mały powsta­niec to Olek Zubek, któ­ry zaczął Powsta­nie w oddzia­le, któ­ry nie miał bro­ni.

Ich nazwi­ska i losy pozna­li­śmy dzię­ki akcji „Roz­po­znaj” zor­ga­ni­zo­wa­nej przez Muzeum Powsta­nia War­szaw­skie­go. Ich twa­rze może­my oglą­dać w fil­mie „Powsta­nie War­szaw­skie” – pierw­szym na świe­cie doku­men­ta­li­zo­wa­nym fil­mie bez fik­cji. Teraz Iza Micha­le­wicz i Maciej Piwo­war­czuk opo­wie­dzie­li ich przed­wo­jen­ne, wojen­ne i powo­jen­ne histo­rie – nie­sa­mo­wi­te i praw­dzi­we jed­no­cze­śnie.


Zbi­gniew Czaj­kow­ski-Dęb­czyń­ski – Dzien­nik powstań­ca

Dzien­nik powstań­ca’ autor poświę­cił pole­głym kole­gom. Opi­su­je w nim wybra­ne akcje kon­spi­ra­cyj­ne (pod­czas oku­pa­cji uczył się na taj­nych kom­ple­tach w gim­na­zjum im. Lele­we­la; od 1942 roku dzia­łał w kon­spi­ra­cji AK, w orga­ni­za­cjach har­cer­skich: BS (Bojo­wa Szko­ła), zaj­mu­ją­cej się m.in. małym sabo­ta­żem, oraz GS (Gru­py Sztur­mo­we), jed­nak więk­szość książ­ki doty­czy walk na Sta­rym Mie­ście w sierp­niu 1944 roku. Jest też epi­zod wrze­śnio­wy – przej­ście kana­ła­mi do Śród­mie­ścia, gdzie w rejo­nie Poli­tech­ni­ki Autor wal­czył do koń­ca Powsta­nia.

Wspo­mnie­nia zapi­sy­wa­ne były w cza­sie i bez­po­śred­nio po Powsta­niu; po kapi­tu­la­cji Zbi­gniew Czaj­kow­ski został wywie­zio­ny do obo­zu jeń­ców w Sand­bo­stel koło Bre­my. Po wyzwo­le­niu ukoń­czył Liceum Pol­skie w Lube­ce. Od 1947 miesz­kał w Anglii, gdzie po stu­diach inży­nie­ryj­nych na Uni­wer­sy­te­cie Lon­dyń­skim pra­co­wał w prze­my­śle elek­tro­nicz­nym, potem zało­żył wła­sną fir­mę, osią­ga­jąc wybit­ne suk­ce­sy. Zmarł w Lon­dy­nie 20 paź­dzier­ni­ka 1999 roku i zgod­nie z ostat­nią wolą pocho­wa­ny został na Powąz­kach Woj­sko­wych w War­sza­wie, wśród żoł­nie­rzy Powsta­nia.

Przez wie­le lat ‘Dzien­nik powstań­ca’ nie mógł uka­zać się w Pol­sce. Jego edy­cja w 1968 roku w Wydaw­nic­twie Lite­rac­kim sta­ła się wyda­rze­niem o cha­rak­te­rze lite­rac­kim i poli­tycz­nym. Zbi­gniew Her­bert pisał w liście do Auto­ra i Jego żony Mag­da­le­ny Czaj­kow­skiej (póź­niej autor­ki książ­ki Her­bert i „Kocha­ne zwie­rząt­ka”): „Jest już daw­no w Pol­sce wyczer­pa­na i w ogó­le sprze­da­wa­li ją spod lady” (list z 6 IX 1969 roku).

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy