Ciekawostki

94 000 żartów Papcia Chmiela

Pap­cio Chmiel (zna­ny w nie­któ­rych krę­gach jako Hen­ryk Jerzy Chmie­lew­ski) skoń­czył nie­daw­no 94 lat, jest więc praw­do­po­dob­nie naj­star­szym pol­skim twór­cą komik­so­wym. O wpły­wie, jaki miał na kolej­ne poko­le­nia komik­sia­rzy, nie ma nawet co się roz­wo­dzić – trud­no zna­leźć jakie­go­kol­wiek auto­ra histo­rii obraz­ko­wych, któ­ry nie zaczy­ty­wał­by się w przy­go­dach „Tytu­sa, Rom­ka i A’Tomka”. To prze­cież jed­na z naj­po­pu­lar­niej­szych serii doby PRL-u, zna­na i lubia­na tak­że przez tych, któ­rzy na co dzień nie mają do czy­nie­nia z komik­sa­mi.

Głów­ny boha­ter, Tytus de Zoo, jest mał­pą człe­ko­kształt­ną, powsta­łą z pla­my tuszu, któ­ra roz­la­ła się Pap­cio­wi w pra­cow­ni. Pla­ma oży­ła i zaczę­ła roz­ra­biać. Na pomoc przy­by­li dwaj har­ce­rze – Romek i A’Tomek. Chłop­cy zaopie­ko­wa­li się nowym kole­gą oraz roz­po­czę­li żmud­ny pro­ces jego uczło­wie­cza­nia. Nauczy­li go czy­tać i pisać (żeby poszło szyb­ciej, Tytus pisał dwo­ma ręka­mi naraz), a potem zro­bi­li z nie­go har­ce­rza. Ale nie tyl­ko. Uczło­wie­cza­nie to skom­pli­ko­wa­ny pro­ces, wyma­ga­ją­cy opa­no­wa­nia wie­lu umie­jęt­no­ści oraz zdo­by­cia wie­dzy z róż­nych dzie­dzin. W kolej­nych ksią­żecz­kach Tytus był umu­zy­kal­nia­ny, uwraż­li­wia­ny na sztu­ki pla­stycz­ne oraz teatr, zdo­był fach dzien­ni­ka­rza, odsłu­żył swo­je w woj­sku (zarów­no komu­ni­stycz­nym, jak i natow­skim), tre­no­wał do igrzysk olim­pij­skich, pole­ciał w kosmos (nie raz), wal­czył z nar­ko­ty­ka­mi, został bos­sem orga­ni­za­cji prze­stęp­czej, zdo­był pra­wo jaz­dy, odkrył kopal­nię zegar­ków na Dzi­kim Zacho­dzie, podró­żo­wał w cza­sie i prze­strze­ni, zdo­był duszę, a nawet się oże­nił. W tym trud­nym dzie­le chłop­ców wspie­rał sam Pap­cio, a tak­że pro­fe­sor T. Alent, wpro­wa­dza­ją­cy ich w świat nauki i budu­ją­cy dla nich fan­ta­stycz­ne pojaz­dy. Tytus, mimo że powsta­ły z pla­my, posia­da też rodzi­nę w Tra­pez­fi­ku.

Komik­sy o trój­ce boha­te­rów od same­go począt­ku wypeł­niał absur­dal­ny humor, set­ki żar­tów języ­ko­wych i powie­dzo­nek, z któ­rych wie­le na sta­łe weszło do mowy potocz­nej; nie­zwy­kłe przy­go­dy, ale rów­nież tre­ści edu­ka­cyj­ne, spryt­nie w tym wszyst­kim ukry­te. Pap­cio two­rzył pod hasłem „Bawiąc – uczy, ucząc – bawi”. Razem z Tytu­sem uczło­wie­czał się też mały czy­tel­nik, a wraz z wie­dzą prze­ka­zy­wa­ne były wła­ści­we wzor­ce moral­ne.

foto­gra­fia dzię­ki uprzej­mo­ści wydaw­nic­twa Pró­szyń­ski

Poza impo­nu­ją­cym dorob­kiem arty­stycz­nym oraz budzą­cy­mi sza­cu­nek wąsa­mi, Pap­cio posia­da też bar­dzo inte­re­su­ją­cą bio­gra­fię. Wal­czył w powsta­niu war­szaw­skim (w AK miał pseu­do­nim „Jupi­ter”), a po woj­nie wziął ślub z wdo­wą po kole­dze-powstań­cu. W cza­sach PRL-u współ­pra­co­wał z pisma­mi dla mło­dych czy­tel­ni­ków – naj­pierw ze „Świa­tem Przy­gód”, a po jego zamknię­ciu dołą­czył do zespo­łu two­rzą­ce­go „Świat Mło­dych”. Tam pro­wa­dził kącik „Szko­ła rysun­ku Dzia­dzia Chmie­la”, two­rzył żar­ty rysun­ko­we i komik­sy. Jed­no­cze­śnie koń­czył stu­dia w war­szaw­skiej Aka­de­mii Sztuk Pla­stycz­nych. Wła­śnie w „Świe­cie Mło­dych”, w 1957 roku zade­biu­to­wał Tytus (histo­ria jego naro­dzin była wte­dy inna, miał też wte­dy ogon). Na wyda­nie albu­mo­we przy­szło pocze­kać pra­wie 10 lat – pierw­szy numer („Tytus zosta­je har­ce­rzem”) wyda­no w 1966 roku. W póź­niej­szym cza­sie pierw­sze ksią­żecz­ki były przez Pap­cia prze­ry­so­wy­wa­ne i róż­nią się zarów­no sza­tą gra­ficz­ną, jak i nie­któ­ry­mi roz­wią­za­nia­mi fabu­lar­ny­mi. Styl rysun­ków Chmie­lew­skie­go zmie­niał się na prze­strze­ni serii, z bie­giem lat autor podej­mo­wał też coraz poważ­niej­sze tema­ty, odpo­wia­da­ją­ce spe­cy­fi­ce współ­cze­snych cza­sów (prze­stęp­czość, nar­ko­ty­ki, pseu­do­ki­bi­ce).

Seria bły­ska­wicz­nie zyska­ła uzna­nie publicz­no­ści, a sła­wa Pap­cia rosła z każ­dym rokiem. Wycho­dzi­ły kolej­ne księ­gi przy­gód, następ­ne poko­le­nia pozna­wa­ły Tytu­sa, Rom­ka i A’Tomka. Boha­te­ro­wie Chmie­lew­skie­go na sta­łe zago­ści­li w zbio­ro­wej pod­świa­do­mo­ści Pola­ków – bez wąt­pie­nia moż­na ich zali­czyć do gro­na naj­po­pu­lar­niej­szych posta­ci naszej popkul­tu­ry. Na pod­sta­wie ich przy­gód powsta­wa­ły przed­sta­wie­nia teatral­ne, a w 2002 na ekra­ny kin tra­fi­ła kre­sków­ka „Tytus, Romek i A’Tomek wśród zło­dziei marzeń” (reży­se­ria: Leszek Gałysz). Gło­sy pod­kła­da­ła śmie­tan­ka pol­skich akto­rów (m.in. Marek Kon­drat, Woj­ciech Malaj­kat, Gustaw Holo­ubek, Olga Boń­czyk i Artur Bar­ciś), posta­ci zosta­ły ład­nie zapro­jek­to­wa­ne, a ani­ma­cja była płyn­na. Jed­nak cały obraz nie robił dobre­go wra­że­nia. Fil­mow­cy bar­dzo luź­no inspi­ro­wa­li się komik­sa­mi Pap­cia, zabra­kło też jego cha­rak­te­ry­stycz­ne­go poczu­cia humo­ru. Jeste­śmy pew­ni, że jesz­cze kie­dyś Tytus docze­ka się ekra­ni­za­cji, na jaką zasłu­gu­je. Trzy lata po pre­mie­rze fil­mu uka­za­ła się gra kom­pu­te­ro­wa, któ­ra rów­nież nie speł­ni­ła ocze­ki­wań odbior­ców.


foto­gra­fia dzię­ki uprzej­mo­ści wydaw­nic­twa Pró­szyń­ski

Tytu­sy” są naj­słyn­niej­szym dzie­łem Pap­cia, ale w swo­jej karie­rze arty­sta pra­co­wał też przy inny komik­sach (takich jak: „Sadeł­ko i Szczu­deł­ko”, „Witek Spry­tek”, „Roz i Bitek” czy „Kapi­tan Mew­ka”), jest tak­że współ­au­to­rem (razem z Bar­ba­rą Tylic­ką) książ­ki „Gene­rał Ciu­pi­nek”, do któ­rej wyko­nał rów­nież ilu­stra­cje.

Oprócz nary­so­wa­ne­go potom­ka, Pap­cio ma też dwój­kę praw­dzi­wych dzie­ci. Jego syn, Artur Bar­tło­miej Chmie­lew­ski (nazwa­ny tak, by jego ini­cja­ły ukła­da­ły się w ABC – i tak też woła­ją na nie­go kole­dzy) jest naukow­cem, pra­cu­je w Jet Pro­pul­sion Labs, będą­cym jed­nym z cen­trum badań NASA. W 2014 był jed­nym z mene­dże­rów pro­jek­tu Roset­ta, któ­ry osa­dził lądow­nik na kome­cie 67P/Czu­riu­mow-Gie­ra­si­mien­ko.

Cór­ka, Moni­que Leh­man poszła w śla­dy ojca i zosta­ła artyst­ką. Two­rzy gobe­li­ny (spe­cja­li­zu­je się w wiel­ko­for­ma­to­wych), któ­re są zna­ne na całym świe­cie – zdo­bią syna­go­gi, kościo­ły, uczel­nie i inne miej­sca publicz­ne.

Za swo­ją twór­czość Pap­cio Chmiel otrzy­mał licz­ne wyróż­nie­nia, m.in. Krzyż Koman­dor­ski Orde­ru Odro­dze­nia Pol­ski i Zło­ty Medal Zasłu­żo­ny Kul­tu­rze Glo­ria Artis. Kamie­ni­ca, w któ­rej miesz­kał w 1945 roku zosta­ła opa­trzo­na tabli­cą upa­mięt­nia­ją­cą ten fakt.

Dotych­czas uka­za­ło 31 ksiąg przy­gód „Tytu­sa, Rom­ka i A’Tomka”, 7 pic­tu­re booków, w któ­rych boha­te­ro­wie cofa­ją się do waż­nych wyda­rzeń histo­rycz­nych oraz zbio­ry komik­sów z cza­so­pism (część z nich sta­ła się póź­niej pod­sta­wą dla regu­lar­nych albu­mów), a tak­że „Ele­me­le­men­tarz”. Wybra­li­śmy zło­tą dzie­siąt­kę naj­lep­szych histo­rii, samą esen­cję pap­cio­wej wyobraź­ni i jego absur­dal­ne­go poczu­cia humo­ru. Choć trze­ba zazna­czyć, że pozo­sta­łe (zwłasz­cza te do nume­ru dwu­dzie­ste­go) nie są dużo gor­sze.

 

1. Księ­ga I. „Tytus zosta­je har­ce­rzem”. To wła­śnie w tym tomie czy­tel­ni­cy pozna­ją ofi­cjal­ną wer­sję naro­dzin Tytu­sa i śle­dzą jego pierw­sze kro­ki na ścież­ce uczło­wie­cza­nia. Uhar­ce­rzo­wie­nie ma być jed­nym z pierw­szych kro­ków na dro­dze ku uczło­wie­cze­niu, więc Tytus, pod czuj­nym okiem star­szych dru­hów – Rom­ka i A’Tomka – uczy się zasad skau­tin­gu, pozna­je obo­zo­we życie i wresz­cie przy­stę­pu­je do egza­mi­nu na har­ce­rza.

 

2. Księ­ga VI. „Tytus olim­pij­czy­kiem”. Tytus ćwi­czy, by przy­go­to­wać się do igrzysk olim­pij­skich w Kogut­ko­wie Gór­nym. Ambit­ni har­ce­rze chcą go wysta­wić w moż­li­wie dużej ilo­ści dys­cy­plin, dla­te­go też tre­ning jest odpo­wied­nio wszech­stron­ny i wyczer­pu­ją­cy. Rów­no­le­gle z ćwi­cze­nia­mi fizycz­ny­mi, boha­ter pozna­je też histo­rię spor­tu. Tym razem boha­te­ro­wie prze­miesz­cza­ją się za pomo­cą trą­bo­lo­tu. Pojazd nie jest dzie­łem pro­fe­so­ra T. Alen­ta, tyl­ko pew­ne­go orkie­stran­ta, któ­ry po godzi­nach dora­bia sobie budo­wa­niem trą­bo­lo­tów. Gdy machi­na ule­ga awa­rii, na pomoc przy­cho­dzi trę­bacz z orkie­stry stra­żac­kiej.

 

3. Księ­ga IX. „Tytus na dzi­kim zacho­dzie”. Czy moż­na wsko­czyć do fil­mu? Moż­na! Tak prze­cież zro­bił Tytus. Boha­ter tra­fił w sam śro­dek wester­nu i zaczął robić osza­ła­mia­ją­cą karie­rę wła­ści­cie­la kopal­ni zegar­ków. Nie­ste­ty, w ślad za Tytu­sem do fil­mo­wej rze­czy­wi­sto­ści prze­nik­nę­li Romek i A’Tomek, chcą­cy ścią­gnąć pod­opiecz­ne­go z powro­tem do naszej rze­czy­wi­sto­ści. Nie będzie łatwo – to prze­cież dzi­ki (i bar­dzo śmiesz­ny) zachód!

 

4. Księ­ga X. „Ochro­na przy­ro­dy”. Trój­ka har­ce­rzy testu­je mie­lo­lot – nowy pojazd, wymy­ślo­ny przez pro­fe­so­ra T. Alen­ta (moc – 120 kotle­tów mecha­nicz­nych, gwa­ran­cja: jed­no­dnio­wa). Nie­ste­ty, maszy­nie szyb­ko koń­czy się pali­wo (dow­ci­pli­na) i chłop­cy muszą awa­ryj­nie lądo­wać na bez­lud­nej wyspie. Żeby wró­cić do domu, boha­te­ro­wie odtwo­rzą kolej­ne eta­py roz­wo­ju cywi­li­za­cji, by w koń­cu dojść do epo­ki, umoż­li­wia­ją­cej im wypro­du­ko­wa­nie dow­ci­pli­ny. W tym albu­mie czy­tel­nik prze­śle­dzi dro­gę, jaką poko­na­ła ludz­kość od cza­sów pier­wot­nych do ery współ­cze­sne­go prze­my­słu, ale też zoba­czy jak nisz­czy­ciel­ska dla przy­ro­dy jest dzia­łal­ność czło­wie­ka.

 

5. Księ­ga XI. „Ochro­na zabyt­ków”. Trój­ka har­ce­rzy rusza, by rato­wać nisz­cze­ją­ce zabyt­ki. Pod­czas prac reno­wa­cyj­nych w ruinach zam­ku spo­ty­ka­ją ducha, któ­ry poma­ga im w odbu­do­wie kolej­nych obiek­tów (m.in. kaflar­ni, sta­rej ole­jar­ni i zie­mian­ki z cza­sów woj­ny). Nowy zna­jo­my posia­da też umie­jęt­ność podró­żo­wa­nia w cza­sie. Prze­no­si więc całą gru­pę do śre­dnio­wie­cza, gdzie Tytus bie­rze udział w tur­nie­ju rycer­skim, a póź­niej cała dru­ży­na zosta­je dwo­rza­na­mi. Tym razem chłop­cy poru­sza­ją się przy pomo­cy pra­so­lo­tu – lata­ją­ce­go pojaz­du, przy­po­mi­na­ją­ce­go żelaz­ko, napę­dza­ne­go dusza­mi (moc: 23 dusze mecha­nicz­ne, pułap wyobraź­ni: 1 heco­metr).

 

6. Księ­ga XIII. „Wypra­wa na Wyspy Non­sen­su”. Tytus, Romek i A’Tomek wska­ku­ją do slaj­do­lo­tu (pojaz­du wyglą­da­ją­ce­go jak wiel­ki rzut­nik prze­źro­czy, któ­ry ener­gię czer­pie z pięk­na kra­jo­bra­zu), by wyru­szyć na tajem­ni­czy archi­pe­lag. Zgod­nie z tytu­łem – każ­da z odwie­dza­nych wysp jest w jakiś spo­sób non­sen­sow­na, absur­dal­na, gro­te­sko­wa. Jed­ną zamiesz­ku­ją sami biu­ro­kra­ci, kolej­ną – kawa­la­rze (o bar­dzo pro­stac­kim poczu­ciu humo­ru), inna jest domem dla nało­go­wych (i fana­tycz­nych) pala­czy, jesz­cze inną zasie­dla­ją sami spor­tow­cy, a ostat­nia szczy­ci się nie­praw­do­po­dob­ną ilo­ścią samo­cho­dów. Każ­da wyspa to kolej­ne nie­zwy­kłe przy­go­dy i pery­pe­tie, wyni­ka­ją­ce w więk­szo­ści z kon­fron­ta­cji z potłu­czo­ny­mi świa­to­po­glą­da­mi tubyl­ców. Boha­te­ro­wie powró­ci­li na archi­pe­lag w księ­dze XX, zaty­tu­ło­wa­nej po pro­stu „Dru­ga wypra­wa na Wyspy Non­sen­su”.

 

8. Księ­ga XV. „Tytus geo­lo­giem”. Pro­fe­sor T. Alent ma do wypró­bo­wa­nia kolej­ny pojazd. Jego wkrę­tacz, wypo­sa­żo­ny jest w potęż­ny świ­der, dzię­ki któ­re­mu może prze­bi­jać się przez gle­bę i ska­ły. Po krót­kim prze­szko­le­niu w zakre­sie geo­lo­gii, Tytus, Romek i A’Tomek wyru­sza­ją na wypra­wę w głąb nasze­go glo­bu. Na swo­jej dro­dze spo­ty­ka­ją wie­le dziw­nych, pod­ziem­nych istot, docie­ra­ją do Atlan­ty­dy, a w koń­cu tra­fia­ją do kra­iny zamiesz­ka­nej przez bar­dzo nie­ty­po­we kra­sno­lud­ki. To bez wąt­pie­nia jeden z naj­bar­dziej nie­po­ko­ją­cych komik­sów Pap­cia.

 

7. Księ­ga XVI. „Tytus dzien­ni­ka­rzem”. Boha­ter pozna­je taj­ni­ki pra­cy w redak­cji. Zaczy­na jako pro­sty goniec, by z cza­sem stać się poważ­nym dzien­ni­ka­rzem i redak­to­rem. Redak­cja, gdzie pra­cu­je nie jest oczy­wi­ście takim zwy­czaj­nym miej­scem – w jed­nym pomiesz­cze­niu znaj­du­je się gigan­tycz­ny palec, z któ­re­go moż­na wysy­sać infor­ma­cje, w innej sali zaś miesz­ka­ją kacz­ki dzien­ni­kar­skie, jest rów­nież archi­wum, w któ­rym prze­cho­wy­wa­ne są przy­go­dy Tytu­sa, Rom­ka i A’Tomka. Jed­nak pra­ca dzien­ni­ka­rza to nie tyl­ko sie­dze­nie w przy­tul­nym biu­rze, ale tak­że wyjaz­dy – co może wią­zać się z róż­ny­mi nie­bez­pie­czeń­stwa­mi. Na szczę­ście w razie cze­go Tytus może liczyć na przy­ja­ciół, któ­rzy przy­bę­dą na pomoc syfo­no­lo­tem (pojazd napę­dza­ny jest książ­ka­mi, któ­re zawie­ra­ją wię­cej „wody” niż tre­ści – czy­li maku­la­tu­rą).

 

9. Księ­ga XVII. „Uczło­wie­cza­nie Tytu­sa przez umu­zy­kal­nie­nie”. Tym razem Romek i A’Tomek sta­ra­ją się nauczyć Tytu­sa czym jest muzy­ka i jak powsta­je. Boha­ter zaczy­na two­rzyć wła­sne utwo­ry z zebra­nych w cza­sie spa­ce­rów sam­pli. Szu­ka­jąc nowych dźwię­ków naty­ka się na sta­tek kosmi­tów i zosta­je przez nich upro­wa­dzo­ny. Na obcej pla­ne­cie to on zosta­je nauczy­cie­lem – jak się oka­zu­je, jej miesz­kań­cy nie mają poję­cia, co to jest muzy­ka, ani taniec. Tytus sta­je się więc ich dys­ko­te­ko­wym dyk­ta­to­rem. Nie wszyst­kim jed­nak taka sytu­acja odpo­wia­da. I znów boha­ter musi zostać ura­to­wa­ny przez Rom­ka i A’Tomka, któ­rzy w prze­strzeń kosmicz­ną uda­ją się oka­ry­no­lo­tem.

 

10. Księ­ga XVIII. „Tytus pla­sty­kiem”. Tytus pozna­je histo­rię sztu­ki, uczy się ryso­wać, a jego obra­zy sta­ją się sen­sa­cją na ryn­ku sztu­ki. Boha­ter podró­żu­je też po wnę­trzach obra­zów. Jak? Po pro­stu wska­ku­jąc do nich – sko­ro da się w ten spo­sób wejść do fil­mu, to cze­mu nie do obra­zów? Nie­ste­ty, pod­czas poby­tu w kubi­stycz­nym płót­nie, dzie­ło sztu­ki zosta­je skra­dzio­ne z muzeum i Tytus tra­fia w ręce gang­ste­ra-kolek­cjo­ne­ra. Romek i A’Tomek wsia­da­ją więc do aero­gra­fo­lo­tu (pali­wo: akwa­for­ta­li­na, moc: 100 Van Goghów mecha­nicz­nych, pręd­kość: 500 mach­nięć pędzla/godz., pułap wyobraź­ni: 2000 Niki­fo­rów, sma­ro­wa­nie: olej lnia­ny, chło­dze­nie: loda­mi “Polar”) i rusza­ją z odsie­czą.

A jakie są wasze ulu­bio­ne komik­sy o Tytu­sie?

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy