Aktualności

Niestatystyczny spis książek na maj

Cho­ciaż majów­ka będzie musia­ła prze­biec nie­po­praw­nym czy­tel­ni­kom pod zna­kiem pre­mier kwiet­nia albo wcze­śniej zacho­mi­ko­wa­nych ksią­żek, to po tym miłym dłu­gim week­en­dzie nie zabrak­nie świe­ży­nek na ryn­ku wydaw­ni­czym. Spra­gnie­ni moc­nych wra­żeń, upoj­nych roman­sów, nie­sa­mo­wi­tych przy­gód, mro­żą­cych krew w żyłach dresz­czow­ców i prze­ra­ża­ją­cych hor­ro­rów, czy twar­de­go scien­ce fic­tion lub monu­men­tal­nej fan­ta­sy nie muszą się o nic mar­twić – dla wszyst­kich razem i z osob­na, znaj­dą się tytu­ły, któ­re z pew­no­ścią tra­fią w gusta.

Chcie­li­by­śmy się tak­że zwró­cić do wszyst­kich czy­tel­ni­ków i czy­tel­ni­czek z ogrom­ną proś­bą. Jako że maj to nie­pi­sa­ny mie­siąc ksią­żek i czy­tel­nic­twa, posta­raj­my się zara­żać swą pasją, jak kto woli cho­ro­bą, innych, ale w spo­sób nie­wy­mu­szo­ny i spryt­ny. Jeże­li zna­my kogoś, kto stro­ni od lite­ra­tu­ry, bo koja­rzy mu się z głę­bo­kim Dosto­jew­skim albo roz­wle­kłą, ide­olo­gicz­ną Orzesz­ko­wą, a namięt­nie oglą­da kry­mi­na­ły, pod­suń­my mu coś w jego kli­ma­tach, lecz nie tanie­go har­le­qu­ina z wąt­kiem detek­ty­wi­stycz­nym w tle, czy mister­nie tka­ną intry­gę Umber­ta Eco. Być może Nes­bo, Bon­da, bądź Neu­haus bar­dziej przy­pad­ną do gustu, choć nicze­go nie gwa­ran­tu­je­my. Z inny­mi pozy­cja­mi czyń­cie podob­nie! Moż­na rów­nież spró­bo­wać – na ludzi podat­nych na kon­sump­cjo­ni­stycz­ne, popu­li­stycz­ne hasła – opo­wia­dać o pew­nych książ­kach (zgod­nych z ich gusta­mi) w spo­sób rodem z bru­kow­ców infor­ma­cyj­nych, np. „Zabił żonę w żelaz­kiem, poli­cja nie może go odna­leźć!”, „Bestia roz­szar­pa­ła czte­rech męż­czyzn w bia­ły dzień!”. Każ­da meto­da będzie dobra, byle­by zachę­ca­ła. No i była zgod­na z tre­ścią. A teraz zobacz­my, co tam ma dla nas do zaofe­ro­wa­nia maj.


Pod­bo­je Boya. Tade­usz Żeleń­ski – kobie­ciarz czy femi­ni­sta? – Jaro­sław Molen­da (Wyd. Bel­lo­na)

Kobie­ty Tade­usza Boya-Żeleń­skie­go mi.in. Dagny Juel-Przy­by­szew­ska, Jadwi­ga Mro­zow­ska, Ire­na Krzy­wic­ka Boya przez całe życie cią­gnę­ło do arty­stek. Wśród jego wybra­nek była choć­by Dagny Juel – natchnie­nie nie byle kogo, bo Strind­ber­ga, Mun­cha, Przy­by­szew­skie­go. Żoną zosta­nie muza Wyspiań­skie­go i Wit­ka­ce­go. Sła­bość Żeleń­skie­go do sce­ny obra­zu­je zauro­cze­nie kil­ko­ma aktor­ka­mi, np. sio­strą reży­se­ra teatral­ne­go Leona Schil­le­ra. Ser­ce zła­ma­ła mu Jadwi­ga Mro­zow­ska, aktor­ka, śpie­wacz­ka i… podróż­nicz­ka, któ­rej imie­niem nazwa­no jed­ną z prze­łę­czy w Pami­rze. Dru­gą mło­dość prze­ży­wał z naj­więk­szą „gor­szy­ciel­ką” epo­ki – Ire­ną Krzy­wic­ką, dzien­ni­kar­ką i femi­nist­ką. Inte­re­so­wa­ły go więc kobie­ty nie­prze­cięt­ne, o któ­rych war­to chy­ba dowie­dzieć się wię­cej.


Wzgó­rze psów – Jakub Żul­czyk (Wyd. Świat Książ­ki)

Mrocz­ny thril­ler, któ­re­go akcja dzie­je się w nie­wiel­kim mie­ście, w zamknię­tej her­me­tycz­nie spo­łecz­no­ści. Pro­win­cja Pol­ski jako miej­sce, gdzie scho­wa­na jest pew­na meta­fi­zycz­na praw­da o pol­skim losie. Jaka w rze­czy­wi­sto­ści jest pamięć o krzyw­dzie? Czy karę za zło moż­na karać innym złem? Gdzie jest gra­ni­ca moral­nej racji w wymie­rza­niu spra­wie­dli­wo­ści? Co kry­je się pod powierzch­nią?


Komor­nik 2. Rewers – Michał Goł­kow­ski (Wyd. Fabry­ka Słów)

Naj­ja­śniej­szy blask zawsze rzu­ca naj­głęb­szy cień. Tam, gdzie nie się­ga świa­tło Łaski Pań­skiej, roz­cią­ga­ją się jało­we pust­ko­wia spo­wi­te­go w wiecz­ną, zim­ną noc Rewer­su. Zatrzy­ma­na w pół obro­tu Zie­mia zasty­gła w ter­mi­nal­nym pacie pomię­dzy siła­mi Dobra i Zła. Wraz z Eze­kie­lem Siód­mym odważ się wejść tam, gdzie oba­wia­ją się stą­pać nawet Anio­ło­wie. Znajdź w sobie siłę, by spoj­rzeć w twarz temu, co od zawsze cza­iło się pod two­im łóż­kiem. Apo­ka­lip­sa, owszem, nie uda­ła się – co do tego nikt nie ma wąt­pli­wo­ści. Teraz oka­zu­je się, jak kolo­sal­ne były roz­mia­ry zanie­dbań.


Wilk ste­po­wy – Her­mann Hes­se (Wyd. Media Rodzi­na)

Naj­słyn­niej­sze dzie­ło nobli­sty Her­ma­na Hes­se­go. Boha­ter, Har­ry Hal­ler, ma poczu­cie, że nie przy­sta­je do ota­cza­ją­ce­go go świa­ta peł­ne­go mate­ria­li­zmu. Na doda­tek jest zmę­czo­ny cią­głą wal­ką, któ­rą toczy w sobie – jego huma­ni­stycz­na wraż­li­wość zma­ga się z wil­czą dra­pież­no­ścią. Wszyst­ko to zmie­nia się, gdy spo­tka kobie­tę, któ­ra nie tyl­ko wpro­wa­dzi go do pew­ne­go nie­zwy­kłe­go teatru, ale tak­że pod­wa­ży jego cały dotych­cza­so­wy pogląd na życie. Nie­zwy­kła, magicz­na, nie­prze­mi­ja­ją­co poczyt­na powieść o nie­za­prze­czal­nym walo­rze lite­rac­kim, jed­na z naj­waż­niej­szych pozy­cji wśród kla­sy­ków dwu­dzie­sto­wiecz­nej lite­ra­tu­ry.


Księ­gar­nie – Jor­ge Car­rión (Wyd. Noir sur Blanc)

Będąc zara­zem opo­wie­ścią z podró­ży, kro­ni­ką i ese­jem, książ­ka ta opi­su­je wędrów­ki wiel­kie­go admi­ra­to­ra księ­garń, jakim jest Jor­ge Car­rión. Podró­że, któ­re przy­wo­łu­ją „Księ­gar­nie” są bar­dzo róż­no­rod­ne,  zawsze szcze­gól­ne. Po pierw­sze są owo­cem oso­bi­stej wędrów­ki Car­rio­na przez pięć kon­ty­nen­tów; są to rów­nież podró­że w cza­sie, autor inte­re­su­je się  histo­rią księ­gar­ni, od jej naro­dzin aż do naj­bar­dziej współ­cze­snych form dys­try­bu­cji książ­ki, nie­ma­te­rial­nych i wir­tu­al­nych.

Poka­zu­je on rów­nież jej wpły­wy kul­tu­ral­ne i poli­tycz­ne, jako że książ­ka może być wyra­zem sprze­ci­wu o wiel­kiej mocy. Księ­gar­nia jest też nie­zwy­kłym miej­scem, tam sta­je się moż­li­we spo­tka­nie książ­ki z czy­tel­ni­kiem; tam wszyst­ko nagle nabie­ra sen­su. W „Księ­gar­niach” wyraź­nie widać wpływ dzieł Alber­ta Man­gu­ela i Enri­que Vila-Mata­sa, wie­lu lek­tur i nie­zli­czo­nych podró­ży;  jawią się one, przez żar­łocz­ny noma­dyzm swo­je­go auto­ra, jako mapa nie­na­sy­co­nej namięt­no­ści.


Dłu­gi kosmos – Ter­ry Prat­chett, Ste­phen Baxter (Wyd. Pró­szyń­ski)

Lata 2070–2071. Minę­ło pra­wie sześć­dzie­siąt lat od Dnia Prze­kro­cze­nia, a na Dłu­giej Zie­mi roz­wi­ja się nowa, post­ludz­ka spo­lecz­ność Następ­nych.

Dla Joshuy Valien­té, dobie­ga­ją­ce­go sie­dem­dzie­siąt­ki, nad­szedł czas, by wyru­szyć na jesz­cze jed­ną, ostat­nią samot­ną wypra­wę do Wyso­kich Meg­ge­rów: po przy­go­dę, któ­ra zmie­nia się w kata­stro­fę. Kie­dy sta­je wobec bez­po­śred­niej groź­by śmier­ci, jedy­ną nadzie­ją oca­le­nia sta­je się sta­do trol­li. Kie­dy jed­nak Joshua musi się zmie­rzyć z wła­sną śmier­tel­no­ścią, Dłu­ga Zie­mia odbie­ra sygnał z gwiazd – sygnał ode­bra­ny przez radio­astro­no­mów, a tak­że – w spo­sób bar­dziej abs­trak­cyj­ny – przez trol­le i przez wiel­kie tra­wer­se­ry. Wia­do­mość jest pro­sta, ale o pora­ża­ją­cych impli­ka­cjach:

DOŁĄCZCIE DO NAS.

Super­in­te­li­gent­ni Następ­ni odkry­wa­ją, że prze­kaz zawie­ra też instruk­cje budo­wy ogrom­nej sztucz­nej inte­li­gen­cji., By ją jed­nak skon­stru­ować, muszą szu­kać pomo­cy w uprze­my­sło­wio­nych świa­tach ludzi. Część po czę­ści, bajt po baj­cie, mon­tu­ją kom­pu­ter roz­mia­rów kon­ty­nen­tu – urzą­dze­nie, któ­re zmie­ni miej­sce Dłu­giej Zie­mi w kosmo­sie i ujaw­ni osta­tecz­ny, afir­mu­ją­cy życie cel tych, któ­rzy wysła­li wia­do­mość. Jej sens do wszyst­kich i odczu­ją je wszy­scy – ludzie i inne gatun­ki, mło­de i sta­re, spo­łecz­no­ści i poje­dyn­cze oso­by – któ­rzy zamiesz­ku­ją Dłu­gą Zie­mię.


Wia­tro­dziej – Susan Den­nard (Wyd. SQN)

Życie Meri­ka nie jest łatwe. Nie­daw­no stra­cił naj­lep­sze­go przy­ja­cie­la, a do tego wła­śnie spło­nął mu okręt. Za wszyst­kim stoi jego sio­stra Vivia, któ­ra chce się pozbyć mło­de­go księ­cia i zasiąść na tro­nie. Na domiar złe­go Cza­ro­zie­mie wła­śnie sta­ją w obli­czu woj­ny. Świat zna­ny Meri­ko­wi bez­pow­rot­nie odcho­dzi w prze­szłość.

Safi i Iseult wpa­dły w nie mniej­sze kło­po­ty. Zno­wu zosta­ły roz­dzie­lo­ne i nie wia­do­mo, czy jesz­cze kie­dy­kol­wiek się spo­tka­ją. Safi towa­rzy­szy cesa­rzo­wej, a po pię­tach dep­czą im pie­kiel­ni bar­do­wie. Każ­dy chce mieć potęż­ną praw­do­dziej­kę po swo­jej stro­nie, bowiem jej moc może zde­cy­do­wać o powo­dze­niu w roz­gryw­kach poli­tycz­nych. Z kolei Iseult po raz kolej­ny musi się zmie­rzyć z okrut­nym krwio­dzie­jem. A może powin­na mu zaufać?


Zapi­sa­ne w wodzie – Pau­la Haw­kins (Wyd. Świat Książ­ki)

Autor­ka Dziew­czy­ny z pocią­gu powra­ca z thril­le­rem, na któ­ry cze­ka cały świat!

Ta powieść doj­rze­wa­ła we mnie od dłuż­sze­go cza­su.

Jest coś nie­od­par­te­go w histo­riach, któ­re sobie opo­wia­da­my, w tym, jak świa­do­mie lub nie­świa­do­mie moż­na ukryć gło­sy i praw­dy, zmyć wspo­mnie­nia i pogrą­żyć je w nie­pa­mię­ci.

Pau­la Haw­kins

SEKRETY, KTÓRE MOGĄ POCIĄGNĄĆ CIĘ NA DNO

Kil­ka dni przed śmier­cią Nel Abbott dzwo­ni do swo­jej sio­stry.

Jules nie odbie­ra, igno­ru­jąc jej proś­bę o pomoc.

Nel umie­ra. Miesz­kań­cy mia­stecz­ka mówią, że „sko­czy­ła”. A Jules musi wró­cić do miej­sca, z któ­re­go kie­dyś ucie­kła – mia­ła nadzie­ję, że na dobre – aby zaopie­ko­wać się swo­ją pięt­na­sto­let­nią sio­strze­ni­cą.
Julia się boi. Tak bar­dzo się boi. Daw­no pogrze­ba­nych wspo­mnień, sta­re­go mły­na, świa­do­mo­ści, że Nel nigdy by tego nie zro­bi­ła.

Ale naj­bar­dziej boi się wody i zako­la rze­ki, któ­re miej­sco­wi nazy­wa­ją Topie­li­skiem.

W tym samym dyna­micz­nym sty­lu i z tym samym dogłęb­nym zro­zu­mie­niem kie­ru­ją­cych czło­wie­kiem instynk­tów, któ­re pochło­nę­ło milio­ny czy­tel­ni­ków jej debiu­tanc­kiej powie­ści, Pau­la Haw­kins przed­sta­wia nowy, pory­wa­ją­cy thril­ler, w któ­re­go tle cza­ją się histo­rie z prze­szło­ści oraz siła, z jaką potra­fią one znisz­czyć nam życie.


Deni­we­la­cja. Seria z komi­sa­rzem For­stem. Tom 4 (Wyd. Filia)

Gdzie jest Wik­tor Forst?
To pyta­nie zada­ją sobie zako­piań­scy śled­czy, gdy top­nie­ją­cy w Tatrach śnieg odsła­nia maka­brycz­ny widok na zbo­czach Gie­won­tu. Odna­le­zio­ne zosta­ją zwło­ki gru­py kobiet, któ­rych za życia nic ze sobą nie łączy­ło.
Żad­na wyciecz­ka nie zagi­nę­ła zimą na szla­kach, a wszyst­kie ofia­ry wypad­ków w górach zosta­ły odna­le­zio­ne. W dodat­ku na cia­łach nie ma żad­nych śla­dów świad­czą­cych o tym, by doszło do zabójstw. Kie­dy w Zako­pa­nem zni­ka­ją jed­nak kolej­ne kobie­ty, nie ma wąt­pli­wo­ści, że na Pod­ha­lu poja­wił się seryj­ny zabój­ca.
Poli­cja odkry­wa ślad pro­wa­dzą­cy do Wik­to­ra For­sta. Pro­blem pole­ga na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku prze­by­wa były komi­sarz…


Kon­go requ­iem – Jean-Chri­sto­phe Gran­ge (Wyd. Sonia Dra­ga)

Jesz­cze mrocz­niej­sza niż Lon­ta­no kon­ty­nu­acja best­sel­le­ro­we­go thril­le­ra

Choć rodzi­ny się nie wybie­ra, dia­beł wybrał swój klan

U Morva­nów wszyst­kie dro­gi wio­dą do pie­kła…

Tajem­ni­ce, któ­rych nie uda­ło się roz­wi­kłać, pro­wa­dzą Grégoire’a i Erwa­na do Lon­ta­no, mrocz­ne­go ser­ca Afry­ki – bru­tal­nej, wro­giej, wynisz­cza­ją­cej żarem i toną­cej w bło­cie pory desz­czo­wej. To tam, w miej­scu, gdzie toczy się kon­flikt etnicz­ny, gdzie dla ich rodzi­ny wszyst­ko się zaczę­ło i gdzie cza­ry wciąż mają wiel­ką moc, a duchy prze­szło­ści nie pozwa­la­ją zmru­żyć oka, poszu­ku­ją praw­dy.
Tym­cza­sem w Pary­żu i Flo­ren­cji Loic i Gaël­le muszą zmie­rzyć się z kolej­nym zabój­cą. Nie zda­ją sobie spra­wy, że zma­ga­ją się cią­gle z tym samym wro­giem: Czło­wie­kiem Gwoź­dziem.
Kto i dla­cze­go zabi­ja, oży­wia­jąc po dzie­siąt­kach lat Czło­wie­ka Gwoź­dzia? Kto tak zacie­kle mści się na Morva­nach? I co ścią­gnę­ło na nich klą­twę, któ­ra każe wal­czyć o prze­trwa­nie wszyst­kim bez wyjąt­ku?


Mistrz i Mał­go­rza­ta – Micha­ił Buł­ha­kow (Wyd. Bel­lo­na)

Nowy prze­kład naj­waż­niej­szej powie­ści XX wie­ku!

Mistrz i Mał­go­rza­ta to zna­ko­mi­te wie­lo­płasz­czy­zno­we dzie­ło rosyj­skie­go pisa­rza Micha­iła Buł­ha­ko­wa, któ­re weszło na sta­łe do kano­nu lite­ra­tu­ry świa­to­wej, a auto­ro­wi przy­nio­sło mię­dzy­na­ro­do­wą sła­wę. Pierw­sza wer­sja, napi­sa­na w 1928 roku, zosta­ła przez Buł­ha­ko­wa znisz­czo­na. Od jesie­ni roku 1938 aż do śmier­ci w mar­cu 1940 roku Buł­ha­kow nie­ustan­nie pisał, udo­sko­na­lał i popra­wiał kolej­ne wer­sje, ofi­cjal­nie wie­my już, że było ich aż sześć.

Jeśli myślisz, że o tej powie­ści powie­dzia­no już wszyst­ko, to jesteś w błę­dzie. Po 50 latach od uka­za­nia się pierw­szej, ocen­zu­ro­wa­nej jesz­cze wer­sji powie­ści Jan Cichoc­ki wra­ca do best­sel­le­ro­we­go dzie­ła i odkry­wa je na nowo, sło­wo po sło­wie, nada­jąc mu nowy wyraz. To książ­ka, któ­ra uza­leż­nia – wra­ca się do niej nie­ustan­nie i cią­gle odnaj­du­je nowe tre­ści.

Nowe­go prze­kła­du pod­jął się Jan Cichoc­ki, uczeń wybit­ne­go lite­ra­tu­ro­znaw­cy prof. Iwa­na Owcza­ren­ki. Jan Cichoc­ki w cią­gu kil­ku ostat­nich lat prze­ło­żył z języ­ków rosyj­skie­go, ukra­iń­skie­go i buł­gar­skie­go pra­wie 20 ksią­żek i zdo­był pozy­cję jed­ne­go z naj­lep­szych tłu­ma­czy lite­ra­tur sło­wiań­skich.


Życie na wynos – Olga Rud­nic­ka (Wyd. Pró­szyń­ski)

Emi­lia Prze­ci­nek, zna­na autor­ka powie­ści dla kobiet, w wie­ku czter­dzie­stu lat zosta­je roz­wód­ką z dwój­ką nasto­let­nich dzie­ci, kre­dy­tem hipo­tecz­nym do spła­ce­nia oraz mat­ką i teścio­wą na kar­ku. Dzie­ci nale­ga­ją, żeby cho­dzi­ła na rand­ki, a obie star­sze panie, no cóż, jak to one, wła­żą z buta­mi, gdzie tyl­ko się da. W takiej sytu­acji moż­na albo zała­mać się ner­wo­wo, albo popeł­nić mor­der­stwo.

Mimo nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ści Emi­lia posta­na­wia odmie­nić swo­je życie. Nie jest to łatwe, gdyż męż­czyź­ni, któ­rych spo­ty­ka, abso­lut­nie nie przy­po­mi­na­ją wspa­nia­łych boha­te­rów jej powie­ści.

Pech chce, że teścio­wa pisar­ki łamie nogę. Unie­ru­cho­mio­na na wóz­ku, zaczy­na obser­wo­wać sąsia­dów, co oka­zu­je się zaję­ciem na pełen etat, a nawet dwa, gdyż nie wszyst­ko moż­na zoba­czyć przez okno, nie­któ­re rze­czy trze­ba pod­słu­chać. Przed wścib­ski­mi sta­rusz­ka­mi nic się nie ukry­je. Ani kochan­ka o czer­wo­nych wło­sach, ani skłon­na do awan­tur żona, ani leżą­cy w piw­ni­cy trup, któ­re­go znaj­du­je Emi­lia.


Ciem­na rze­ka – Arnal­dur Indri­ða­son (Wyd. W.A.B.)

Każ­dy ma mrocz­ne sekre­ty. Nie­któ­rzy ukry­wa­ją je lepiej od innych.

Mło­dy męż­czy­zna zosta­je zna­le­zio­ny mar­twy w kału­ży krwi we wła­snym miesz­ka­niu. Brak śla­dów wła­ma­nia. Ofia­ra jest ubra­na w kobie­cą koszul­kę, zaś na sto­li­ku obok leży fiol­ka po rohyp­no­lu, ina­czej nazy­wa­nym piguł­ką gwał­tu. Spra­wa tra­fia do detek­tyw Elin­borg, któ­ra w toku śledz­twa odkry­wa, że zamor­do­wa­ny mógł być seryj­nym gwał­ci­cie­lem. Czy zdol­na poli­cjant­ka zdo­ła odkryć sekre­ty tajem­ni­cze­go życia ofia­ry i roz­wią­zać zagad­kę bru­tal­ne­go mor­der­stwa mimo bar­dzo nikłych poszlak?


Poli­cja – Sła­wo­mir Mro­żek (Wyd. Noir sur Blanc)

Debiut sce­nicz­ny dwu­dzie­sto­ośmio­let­nie­go pisa­rza, wysta­wio­ny na sce­nie Teatru Dra­ma­tycz­ne­go w 1958 r. Choć autor we wstę­pie napi­sał: „Sztu­ka ta nie zawie­ra nicze­go poza tym, co zawie­ra, to zna­czy nie jest żad­ną alu­zją do nicze­go, nie jest też żad­ną meta­fo­rą i nie trze­ba jej odczy­ty­wać.”, publicz­ność wie­dzia­ła swo­je i odczy­ta­ła opo­wieść o pań­stwie tak ide­al­nym, że nie potrzeb­na jest już w nim poli­cja jak naj­bar­dziej alu­zyj­nie, a Sła­wo­mir Mro­żek odniósł swój pierw­szy sce­nicz­ny suk­ces.

Każ­de­mu neu­ro­ty­ko­wi, któ­ry sta­le się tra­pi swo­im nędz­nym losem, pole­cam napi­sa­nie sztu­ki i wysta­wie­nie jej w teatrze” – iro­ni­zo­wał póź­niej w „Bal­ta­za­rze”.


Ago­nia dźwię­ku – Jau­me Cabre (Wyd. Mar­gi­ne­sy)

Począ­tek XX wie­ku. Na koń­cu świa­ta, gdzie dia­beł mówi dobra­noc, dogo­ry­wa w ciszy zapo­mnia­ny przez Boga, ludzi i mon­si­nio­ra Mau­ry­ce­go, bisku­pa die­ce­zji Feixes, warow­ny klasz­tor La Rapi­ta, sie­dzi­ba mni­szek klau­zu­ro­wych. Prze­wo­dzi im wie­leb­na mat­ka Doro­tea, kobie­ta suro­wa i pozba­wio­na poczu­cia humo­ru.

Brat Junoy, uta­len­to­wa­ny muzyk, zosta­je tam zesła­ny w cha­rak­te­rze spo­wied­ni­ka. Pozba­wio­ny dostę­pu do instru­men­tów fran­cisz­ka­nin dzię­ki sile wyobraź­ni nie­ustan­nie prze­no­si się do abs­trak­cyj­ne­go raju muzy­ki, oazy swo­jej samot­no­ści. W imię zdro­we­go roz­sąd­ku pro­wa­dzi tak­że ambi­cjo­nal­ną woj­nę ze zgorzk­nia­łą mat­ką prze­ło­żo­ną, nie­speł­nio­ną poet­ką. Brat Junoy jest zda­nia, że umar­twia­nie się nie przy­bli­ża niko­go do Boga, a nie­do­ży­wie­nie wywo­łu­je halu­cy­na­cje.

Po pro­te­ście prze­ciw suro­wej karze nało­żo­nej na dwie nowi­cjusz­ki – z któ­rych jed­na umie­ra, dru­ga zaś opusz­cza klasz­tor – popa­da w ostry kon­flikt z mat­ką prze­ło­żo­ną, tra­fia do aresz­tu i sta­je przed sądem die­ce­zjal­nym oskar­żo­ny o here­zję, nad­uży­cia i samo­wo­lę. Roz­po­czy­na się pro­ces, pod­czas któ­re­go wszyst­ko zda­je się prze­ma­wiać prze­ciw bra­tu Junoy­owi… W świe­cie, któ­ry nie podzie­la jego pasji, pada ofia­rą nie­to­le­ran­cji.

Pasjo­nu­ją­ca powieść gotyc­ka, któ­ra po raz kolej­ny udo­wad­nia maestrię kata­loń­skie­go pisa­rza o nie­pod­ra­bial­nym sty­lu.

Lśnij, morze Ede­nu – Andrés Ibáñez (Wyd. Rebis)

Powieść otrzy­ma­ła Pre­mio Nacio­nal de la Críti­ca.

Lecą­cy z Los Ange­les do Sin­ga­pu­ru samo­lot pasa­żer­ski roz­bi­ja się pośrod­ku Pacy­fi­ku, a dzie­więć­dzie­się­cio­ro pozo­sta­łych przy życiu roz­bit­ków tra­fia na z pozo­ru bez­lud­ną raj­ską wyspę, gdzie na pozba­wio­nych kon­tak­tu ze świa­tem zewnętrz­nym nie­szczę­śni­ków czy­ha­ją naj­prze­róż­niej­sze tajem­ni­cze nie­bez­pie­czeń­stwa. Wśród oca­la­łych są przed­sta­wi­cie­le róż­nych naro­dów, zawo­dów i sta­nów. Nar­ra­to­rem opo­wie­ści jest hisz­pań­ski kom­po­zy­tor Juan Bar­ba­rín, zamiesz­ka­ły w Sta­nach Zjed­no­czo­nych miło­śnik muzy­ki roman­tycz­nej i kobiet. Autor w mistrzow­ski spo­sób snu­je opo­wieść o świe­cie pogrą­żo­nym w kry­zy­sie i pro­po­nu­je nową ścież­kę, któ­ra rodzi się z muzy­ki i mil­cze­nia.


Wszy­scy patrzy­li nikt nie widział – Tomasz Mar­chew­ska (Wyd. SQN)

Jeże­li boisz się ryzy­ko­wać, nawet nie sia­daj do gry.

Hau­sen­berg to mia­sto, któ­re nie ma lito­ści dla sła­bych. Spo­so­bów, żeby cię prze­ro­bić, jest wie­le: kie­szon­ko­stwo, obi­ja­na albo sta­ra dobra szu­ler­ka. Lecz jeśli jesteś cha­rak­ter­ny i nie boisz się grać o wyso­kie staw­ki, będziesz zachwy­co­ny!

Sla­va, mło­dy, sza­tań­sko zdol­ny szu­ler, wyzna­je jed­ną zasa­dę – jeże­li cze­goś chcesz, musisz to sobie wziąć. A jego cel jest pro­sty: poka­zać wszyst­kim, że to on jest w Hau­sen­ber­gu nume­rem jeden. Nie­ste­ty, wybrał sobie fatal­ny moment, bo nie jest jedy­nym w mie­ście, któ­ry ma poważ­ne pla­ny. Na domiar złe­go wła­śnie skre­wił dłu­go szy­ko­wa­ny prze­kręt. Z pomo­cą przy­cho­dzą mu sta­rzy kom­pa­ni: zabój­ca Nino i Petr, samo­zwań­czy król zło­dziei. Żaden z nich nie podej­rze­wa, że już wkrót­ce przyj­dzie im się zmie­rzyć z bar­dzo moc­nym gra­czem. I posta­wić wszyst­ko na jed­ną kar­tę.

Wszy­scy patrzy­li, nikt nie widział” to bra­wu­ro­wo napi­sa­na, łotrzy­kow­ska opo­wieść o tym, że aby wygry­wać z naj­więk­szy­mi, naj­pierw trze­ba wygrać z samym sobą.

Uli­ce Hau­sen­ber­ga okry­wa gęsty mrok, pomi­mo alche­micz­ne­go świa­tła astra­li­to­wych latar­ni. Tu rzą­dzą Ludzie Nocy – doli­nia­rze, szu­le­rzy i nożow­ni­cy. Mrocz­ny świat, gdzie alche­mia wal­czy z rze­mio­słem, a mło­dy, ambit­ny zło­dziej szy­ku­je skok życia. Nie­zwy­kłe, ory­gi­nal­ne, świe­że.
- Jaro­sław Grzę­do­wicz


Kwiat, któ­ry nie roz­kwit­nie – Anchee Min (Wyd. Alba­tros)

Dra­ma­tycz­ne, wstrzą­sa­ją­ce i poru­sza­ją­ce do głę­bi wspo­mnie­nia chiń­skiej artyst­ki, któ­ra dora­sta­ła w cza­sach Rewo­lu­cji Kul­tu­ral­nej. Opo­wieść o utra­cie ojczy­zny i nie­chcia­nej emi­gra­cji do Sta­nów Zjed­no­czo­nych, bez gro­sza w kie­sze­ni i zna­jo­mo­ści języ­ka. Peł­na wzlo­tów i upad­ków samot­na podróż w poszu­ki­wa­niu swo­je­go miej­sca na zie­mi, o któ­rej Anchee Min opo­wia­da w spo­sób nie­zwy­kle przej­mu­ją­cy. Samo­dziel­na nauka języ­ka angiel­skie­go, pra­ca ponad siły, spa­nie w nie­ogrze­wa­nych pomiesz­cze­niach, ból zwią­za­ny z gwał­tem, życie na skra­ju nędzy oraz nie­uda­ne mał­żeń­stwo zakoń­czo­ne roz­wo­dem skła­da­ją się na gorz­ką lek­cję życia, któ­ra wstrzą­śnie nie­jed­nym czy­tel­ni­kiem. Histo­ria Anchee Min to jed­nak nie tyl­ko cier­pie­nie. To tak­że opo­wieść o wytrwa­ło­ści i wie­rze w lep­sze jutro. Zna­le­zie­nie miło­ści, naro­dzi­ny cór­ki i karie­ra pisar­ska to dowód na to, że zawsze war­to mieć nadzie­ję.


Histo­rie bez cen­zu­ry – Woj­ciech Drew­niak (Wyd. Znak)

OSTRZEŻENIE!

Książ­ka zawie­ra tre­ści nie­od­po­wied­nie dla dzie­ci oraz kon­tro­wer­syj­ne skró­ty myślo­we.

Jeśli jest to dla Cie­bie poważ­ny pro­blem, zre­zy­gnuj z dal­sze­go czy­ta­nia… cho­ciaż pew­nie będziesz żało­wać.

Histo­ria Bez Cen­zu­ry powra­ca! O kim opo­wie­my? Jasne że o pol­skich kok­sach!

Przed Wami Cno­tli­wy Kok­su spod Grun­wal­du, Tur­bo­het­man, któ­ry w mło­do­ści grał małą dziew­czyn­kę, Pół­czło­wiek-Pół­ło­mot, któ­ry tra­fił do pol­skie­go hym­nu, Wystrza­ło­wy gene­rał, któ­ry lubił walić z gru­bej rury, a tak­że wło­cha­ty koleż­ka, odważ­ny kuzyn misia Koral­go­la – naj­więk­szej pier­do­ły wśród niedź­wie­dzi.


My chce­my orgii !!! Jak świę­to­wa­li sta­ro­żyt­ni rzy­mia­nie? – Cor­ne­lius Hartz (Wyd. Bel­lo­na)

Jak w sta­ro­żyt­nym Rzy­mie”, mówi się, mając na myśli deka­den­cję, roz­rzut­ność, obżar­stwo i pijań­stwo oraz nie­okieł­zna­ny seks… Brzmi to tak, jak­by sta­ro­żyt­ni dzień bez praw­dzi­wej „orgii”. uwa­ża­li za stra­co­ny. Ale sło­wo „orgia” ma też zna­cze­nie inne, a sta­ro­żyt­ni Rzy­mia­nie wypeł­nia­li sobie wol­ny czas – mie­li go dużo – nie tyl­ko pijań­stwem i sek­su­al­ny­mi eks­ce­sa­mi. Cor­ne­lius Hartz opo­wia­da o tym nie­zwy­kle cie­ka­wie i z dużą zna­jo­mo­ścią przed­mio­tu. Dodat­ko­wą war­tość wno­szą licz­ne cyta­ty z sta­ro­żyt­nych pisa­rzy i barw­ne foto­gra­fie.


Amne­zjak – Jakub Nowak (Wyd. Power­graph)

Lite­ra­tu­ra Jaku­ba Nowa­ka nie tyl­ko kipi od pomy­słów, któ­re innym wystar­czy­ły­by na całe fan­ta­stycz­ne cykle, ale napi­sa­na zosta­ła z rzad­kim lite­rac­kim wyczu­ciem, gęsto­ścią i świa­do­mo­ścią pisar­skich arka­nów. Autor to pisarz i poli­to­log, któ­ry od począt­ku podą­ża swo­imi ścież­ka­mi. Wizje SF osza­ła­mia­ją­cej przy­szło­ści, fan­ta­stycz­nej prze­szło­ści i zło­żo­nej teraź­niej­szo­ści rzad­ko bywa­ją tak bra­wu­ro­we, boga­te i prze­my­śla­ne.


Osioł na ósmym pię­trze – Radek Knapp (Wyd. Sonia Dra­ga)

Ludwik Wie­wur­ka, wie­deń­ski inka­sent fir­my cie­płow­ni­czej, z zami­ło­wa­nia melan­cho­lik, jest rodo­wi­tym Pola­kiem. Zgod­nie z życze­niem swo­jej obrot­nej mat­ki ma jed­nak zostać w koń­cu oby­wa­te­lem Austrii – cel, od któ­re­go usil­nie sta­ra się go odwieść zdro­wy roz­są­dek. Na wolę mat­ki nie ma rady, Ludwik oczy­wi­ście to wie, nie­miej jed­nak potra­fi popchnąć swój los we wła­ści­wym kie­run­ku.

Prze­wrot­na opo­wieść o znaw­cach natu­ry ludz­kiej i kone­se­rach kobie­cych wdzię­ków, o Oti­sie Red­din­gu i spryt­nych wie­deń­czy­kach, o spoj­rze­niu w dal i zna­cze­niu roz­gwież­dżo­ne­go nie­ba. Nawią­zu­jąc do wspa­nia­łej tra­dy­cji wschod­nio­eu­ro­pej­skich pro­za­ików, Radek Knapp opi­su­je przy­go­dy obi­bo­ka i poszu­ki­wa­cza sen­su życia, któ­ry ma nadzie­ję, że cier­pli­wość i przy­chyl­ny los przy­nio­są mu kie­dyś upra­gnio­ne szczę­ście.


Uwol­nić niedź­wie­dzie – John Irving (Wyd. Pró­szyń­ski)

Ogrom­ne pomie­sza­nie – żało­sne kuli­sy ansz­lu­su i jego wpływ na men­tal­ność Austria­ków, dzi­wacz­ne fru­stra­cje mło­dych ludzi, idea wol­no­ści dla zwie­rząt zamknię­tych w zoo, emo­cje pierw­szej miło­ści, sza­lo­na wypra­wa kul­to­wym moto­cy­klem, remi­ni­scen­cje i anta­go­ni­zmy wojen­nej zawie­ru­chy – oto Austria dru­giej poło­wy lat sześć­dzie­sią­tych, oto Wie­deń, w któ­re­go świe­żej pamię­ci pozo­sta­je jesz­cze podział mia­sta na czte­ry stre­fy oku­pa­cyj­ne. Nie­spo­koj­ny rytm i burz­li­wa atmos­fe­ra powie­ści Irvin­ga two­rzą dosko­na­łe tło dla nie­co­dzien­nych prze­żyć mło­dych boha­te­rów.


Mrocz­na prze­po­wied­nia. Tom 2. Apol­lo i boskie pró­by – Rior­dan Rick (Wyd. Gale­ria Książ­ki)
Zeus uka­rał swo­je­go syna Apol­li­na – boga słoń­ca, muzy­ki, łucz­nic­twa, poezji i wie­lu innych rze­czy – zsy­ła­jąc go na zie­mię w posta­ci nie­zdar­ne­go, prysz­cza­te­go, śmier­tel­ne­go szes­na­sto­lat­ka imie­niem Lester. Aby odzy­skać miej­sce na Olim­pie, Apol­lo musi przy­wró­cić do dzia­ła­nia kil­ka Wyrocz­ni, któ­re zni­kły z rada­rów. Co szko­dzi Wyrocz­niom i jak Apollo/Lester ma cokol­wiek w tej spra­wie zro­bić pozba­wio­ny swo­ich mocy?

Po serii nie­bez­piecz­nych – i, po praw­dzie, upo­ka­rza­ją­cych – prób w Obo­zie Hero­sów Lester musi porzu­cić względ­nie bez­piecz­ne tere­ny tre­nin­go­we pół­bo­gów i udać się w prze­ra­ża­ją­cą podróż przez Ame­ry­kę Pół­noc­ną. Gdzieś na Środ­ko­wym Zacho­dzie ma wraz z towa­rzy­sza­mi odna­leźć naj­nie­bez­piecz­niej­szą ze sta­ro­żyt­nych Wyrocz­ni: nawie­dzo­ną jaski­nię, któ­ra może ujaw­nić odpo­wiedź na pyta­nie, jak Apol­lo może na powrót stać się bogiem – o ile wcze­śniej go nie zabi­je albo nie wpę­dzi w sza­leń­stwo. Na dro­dze Apol­li­na sta­je dru­gi z człon­ków zło­wro­gie­go Trium­wi­ra­tu, rzym­ski cesarz, któ­re­go zami­ło­wa­nie do roz­le­wu krwi i wido­wisk czy­ni Nero­na baran­kiem. Aby prze­żyć to spo­tka­nie, Apol­lo będzie potrze­bo­wał pomo­cy syna Hefaj­sto­sa Leo Val­de­za, cza­ro­dziej­ki Kalip­so, któ­ra jest teraz śmier­tel­nicz­ką, spi­żo­we­go smo­ka Festu­sa i innych nie­spo­dzie­wa­nych sojusz­ni­ków – po czę­ści zna­nych, po czę­ści nowych – ze świa­ta hero­sów.


Pan Ciem­ne­go lasu – Hearn Lian (Wyd. MAG)

Na tle dzi­kie­go lasu, impo­nu­ją­cych zam­ków, ukry­tych świą­tyń i pól bitew­nych przy­go­da, któ­ra roz­po­czę­ła się w “Cesa­rzu ośmiu wysp”, zmie­rza ku pasjo­nu­ją­ce­mu zakoń­cze­niu w “Panu Ciem­ne­go Lasu”, dru­giej czę­ści “Opo­wie­ści o Shi­ka­no­ko” Lian Hearn.

Pra­wo­wi­ty wład­ca zni­ka. Shi­ka­no­ko zosta­je ska­za­ny na życie wyrzut­ka w Ciem­nym Lesie, pół czło­wie­ka, pół jele­nia. Jed­nak potęż­ni pano­wie, któ­rzy teraz rzą­dzą Ośmio­ma Wyspa­mi, sta­ją się ofia­ra­mi podejrz­li­wo­ści i cho­ro­by, a kró­le­stwo pusto­szą susze i głód. Jedy­nie Shi­ka­no­ko może przy­nieść kra­jo­wi uzdro­wie­nie, osa­dza­jąc na Loto­so­wym Tro­nie praw­dzi­we­go cesa­rza. A tyl­ko jed­na oso­ba może spro­wa­dzić go z Ciem­ne­go Lasu…


Cze­ko­la­do­wy tort z Hitle­rem – Emma Cra­ige (Wyd. Bel­lo­na)

12-let­nia dziew­czyn­ka.
Bun­kier Hitle­ra.
Ostat­nie dni III Rze­szy.
Taj­ny dzien­nik Hel­gi Goeb­bels.

Ago­nia III Rze­szy ocza­mi 12-let­niej dziew­czyn­ki.
22 kwiet­nia 1945 roku, cia­sny, dusz­ny, ber­liń­ski bun­kier –ostat­nia wojen­na sie­dzi­ba Adol­fa Hitle­ra. Pod zie­mię, na zawsze, scho­dzą tak­że Joseph i Mag­da Goeb­bels wraz z sze­ścior­giem dzie­ci. Naj­młod­sza Heidrun­ma czte­ry lata, naj­star­sza –Hegla, dwa­na­ście.
Wokół rado­snych dzie­ci do same­go koń­ca toczy się prze­ra­ża­ją­ca gra pozo­rów. Ale Hel­ga Goeb­bels widzi i rozu­mie o wie­le wię­cej, niż doro­śli są w sta­nie przy­pusz­czać. Swo­je przej­mu­ją­ce obser­wa­cje i wspo­mnie­nia zapi­su­je w sekret­nym dzien­ni­ku.
Świet­nie udo­ku­men­to­wa­na opo­wieść o upad­ku Nie­miec z per­spek­ty­wy dziew­czyn­ki sta­ła się praw­dzi­wą wydaw­ni­czą sen­sa­cją. Bez­sen­sow­na śmierć szóst­ki nie­win­nych dzie­ci, zamor­do­wa­nych przez mat­kę, pozo­sta­nie na zawsze sym­bo­lem obłę­du nazi­stow­skiej ide­olo­gii.

Nie­zwy­kła histo­ria (…) Jed­na z naj­lep­szych ksią­żek tego roku.
„The Times”


Począ­tek wszyst­kie­go – Robin Schne­ider (Wyd. Otwar­te)

Kie­dy wyda­je ci się, że to już koniec, wła­śnie wte­dy możesz być… na począt­ku wszyst­kie­go.

Ezra Faulk­ner jest gwiaz­dą swo­jej szko­ły: popu­lar­ny, przy­stoj­ny i dobrze zbu­do­wa­ny. Miał nawet zostać kró­lem balu matu­ral­ne­go. Ale to było zanim… Zanim dziew­czy­na go zdra­dzi­ła, auto roz­trza­ska­ło mu kola­no, jego dobrze zapo­wia­da­ją­ca się karie­ra spor­to­wa legła w gru­zach, a przy­ja­cie­le zdo­by­li się jedy­nie na to, aby wysłać mu do szpi­ta­la kart­kę z życze­nia­mi szyb­kie­go powro­tu do zdro­wia.

Cas­si­dy Thor­pe to dziew­czy­na inna niż wszyst­kie. Zjeź­dzi­ła kawał świa­ta, nocą wykra­da się z gita­rą na dach inter­na­tu, tań­czy tak, jak­by krót­ka chwi­la mia­ła trwać wiecz­nie, i zna napraw­dę dziw­ne sło­wa.

Spo­tka­nie tej dwój­ki jest przy­pad­ko­we, ale zmie­ni ich życie na zawsze. Cas­si­dy wcią­ga Ezrę do swo­je­go nie­sa­mo­wi­te­go świa­ta, w któ­rym nie ma koń­ców – są tyl­ko nowe począt­ki.


Mło­dy – Mag­da­le­na Koza (Wyd. Fabry­ka Słów)

Cza­sem oka­zu­je się, że osią­gnąć szczyt marzeń, to dopie­ro począ­tek praw­dzi­wych kło­po­tów. Od kie­dy Vesper został lor­dem, na jego gło­wę spa­da­ją same pro­ble­my. I nie cho­dzi tyl­ko o to jak wykar­mić i opła­cić wła­sny ród. Tak­że dro­ga do współ­pra­cy z pozo­sta­ły­mi wam­pi­rzy­mi lor­da­mi, o się­ga­ją­cym setek lat doświad­cze­niu, nie jest dla mło­de­go ex-noca­rza usła­na krwi­sty­mi róża­mi. Na szczę­ście świat sam doma­ga się rodu Ina­ni­tów. Tych, któ­rzy nie są ani dobrzy, ani źli. Kie­dy potrze­bę tę odczu­je bole­śnie cała wam­pi­rza spo­łecz­ność, gdy nie­pew­ność, czy naj­groź­niej­si wro­go­wie fak­tycz­nie czy­ha­ją na zewnątrz wam­pi­rzych kla­nów, zatru­je pobra­tym­czą krew, kar­ty roz­da­wać będą Ci, któ­rzy nawet wśród wam­pi­rów potra­fią stać się mrocz­ny­mi cie­nia­mi. I nic już nie będzie takim jak było…


Pyp­cie na języ­ku – Michał Rusi­nek (Wyd. Ago­ra)

Powiedz­my to sobie od razu, żeby nie było nie­do­mó­wień i bole­snych roz­cza­ro­wań: książ­ka ta nie jest mono­gra­fią der­ma­to­lo­gicz­nych wykwi­tów, lecz zbio­rem felie­to­nów poświę­co­nych pew­nym zja­wi­skom języ­ko­wym.

O ist­nie­niu języ­ka – tego ana­to­micz­ne­go, jak i tego słu­żą­ce­go do komu­ni­ka­cji – przy­po­mi­na­my sobie dopie­ro wte­dy, gdy wyczu­je­my na jego powierzch­ni jakiś pypeć, coś, co nas uwie­ra, boli, draż­ni, prze­szka­dza, albo po pro­stu śmie­szy. Te uczu­cia, jak widać dość mie­sza­ne, mają wspól­ny mia­now­nik: świa­do­mość języ­ka. Świa­do­mość, że świat skła­da się nie tyl­ko z rze­czy, ale i ze słów, któ­re nie są owym rze­czom pod­po­rząd­ko­wa­ne, jako ich zna­ki, ale są rów­no­upraw­nio­nym mate­ria­łem budul­co­wym.

Pyp­cie na języ­ku” to zbiór uro­czych, napi­sa­nych z wiel­ką kul­tu­rą, aneg­dot wzię­tych z życia auto­ra, dla któ­rych punk­tem wyj­ścia (i doj­ścia) jest nie­for­tun­nie uży­te sło­wo („Awa­ria toa­le­ty. Pro­si­my zała­twiać się na wła­sną rękę”) czy jakaś zagad­ka języ­ko­wa („Zakaz dobi­ja­nia dzio­bem”, „100 gra­mów dra­ku­li”). Te opo­wie­ści, wła­ści­wie bła­he, lecz nakre­ślo­ne z praw­dzi­wym mistrzo­stwem, są obraz­ka­mi naszej codzien­no­ści wple­cio­nej w język i nasze­go języ­ka wple­cio­ne­go w codzien­ność – uzmy­sło­wia­ją nam, że język jest czymś bar­dzo oso­bi­stym, a uży­ty w spo­sób nie­ty­po­wy pozwa­la dostrzec zadzi­wia­ją­ce wymia­ry rze­czy­wi­sto­ści („Orga­ni­zu­je­my syl­we­stry. Dowol­ne ter­mi­ny”).

Grimm City. Bestie – Jakub Ćwiek (Wyd. SQN)

Cza­sa­mi jedy­nym wyj­ściem jest opo­wieść…

Nagła śmierć gło­wy jed­nej z rodzin mafij­nych ozna­cza zerwa­nie pak­tu. Grimm City gro­zi woj­na total­na. W obli­czu tych wyda­rzeń i bodaj naj­waż­niej­sze­go pro­ce­su sądo­we­go w histo­rii mia­sta nawet poj­ma­nie krą­żą­ce­go po uli­cach psy­cho­pa­ty zwa­ne­go Drwa­lem wyda­je się kwe­stią dru­go­rzęd­ną. Pech chce, że to wła­śnie ta spra­wa przy­pa­da inspek­to­ro­wi Evan­so­wi… i że przyj­dzie mu ją dzie­lić z samo­zwań­czym stró­żem pra­wa z ubo­gich dziel­nic po dru­giej stro­nie mostu – Eme­them Brad­doc­kiem, byłym bok­se­rem, Bestią.

Dru­ga wizy­ta w Grimm City to wciąż smo­li­ście czar­ny kry­mi­nał, tym razem dopra­wio­ny ele­men­ta­mi sądo­we­go dra­ma­tu, gdzie zło osia­da na czło­wie­ku wbrew jego woli, niczym tłu­ste kro­ple desz­czu. Nade wszyst­ko jed­nak to opo­wieść o mie­ście innym niż wszyst­kie. A może takim samym?


Misja: Ency­klo­pe­dia – Artu­ro Pérez-Rever­te (Wyd. ZNAK)

Hisz­pa­nia koń­ca XVIII wie­ku. Dwóch aka­de­mi­ków – biblio­te­karz i admi­rał – wyru­sza z Madry­tu do Pary­ża z taj­ną misją. Ich cel: zdo­być egzem­plarz słyn­nej fran­cu­skiej Ency­klo­pe­dii. To dzie­ło, dla wie­lu wyklę­te i here­tyc­kie, potę­pio­ne przez Kościół, zawie­ra wie­dzę zare­zer­wo­wa­ną dla nie­licz­nych i pod­wa­ża dotych­cza­so­wy porzą­dek świa­ta. Awan­tur­ni­cza eska­pa­da peł­na poje­dyn­ków, intryg i spi­sków zmie­nia się w wal­kę świa­tła z ciem­no­ścią.

Kli­mat osiem­na­sto­wiecz­ne­go Madry­tu i Pary­ża, zaka­za­na księ­ga, nad­cią­ga­ją­ca rewo­lu­cja, histo­ria prze­ni­ka­ją­ca się ze współ­cze­sno­ścią – Artu­ro Pérez-Rever­te, autor best­sel­le­rów, czło­nek Hisz­pań­skiej Aka­de­mii Kró­lew­skiej, od pierw­szej stro­ny uwo­dzi czy­tel­ni­ka, zada­jąc mu szel­mow­skie pyta­nie: „Gdzie koń­czy się fik­cja, a zaczy­na praw­da?”.


India­nie i bla­de twa­rze. Star­cie cywi­li­za­cji – Jaro­sław Wojt­czak (Wyd. Bel­lo­na)

India­nie przy­by­li tu w pogo­ni za sta­da­mi zwie­rząt. Chcie­li po pro­stu zna­leźć miej­sce do życia. W cią­gu tysię­cy lat zasie­dli­li kon­ty­nent. Polo­wa­li na bizo­ny, wal­czy­li mię­dzy sobą, stwo­rzy­li barw­ny kon­glo­me­rat kul­tur.

Bia­li przy­by­li tu kie­ro­wa­ni żądzą zło­ta. Żądzą pod­bo­jów. A nie­któ­rzy gna­ni chę­cią krze­wie­nia wia­ry. Jesz­cze inni chcie­li jedy­nie lep­sze­go losu dla sie­bie i swo­ich rodzin. Star­cie obu cywi­li­za­cji było nie­uchron­ne.

W woj­nie o pano­wa­nie nad kon­ty­nen­tem India­nie byli od począt­ku na stra­co­nej pozy­cji.

Jedy­ne, co mogli zro­bić, to spo­wol­nić napływ bia­łych i choć na pewien czas powstrzy­mać nie­ubła­ga­ną machi­nę obcej cywi­li­za­cji, nio­są­cą kres ich dotych­cza­so­we­mu świa­tu. W koń­cu jed­nak, po latach walk i nie­wy­obra­żal­nych cier­pień, fala ze wscho­du zmy­ła ich i przy­nio­sła im zagła­dę.


Ruiny na wybrze­żu – Eric Berg (Wyd. Sonia Dra­ga)

Po dwu­dzie­stu trzech latach nie­obec­no­ści Lea Mah­ler wra­ca do rodzin­nej wio­ski na wyspie Poel. Nie­ste­ty wizy­ta koń­czy się tra­gicz­nie. W tajem­ni­czym wypad­ku ginie jej sio­stra, a ona sama zosta­je cięż­ko ran­na i dozna­je amne­zji.
Czte­ry mie­sią­ce po tym wyda­rze­niu Lea, wbrew radom leka­rzy, ponow­nie przy­jeż­dża na wyspę. Chce się dowie­dzieć, jak doszło do wypad­ku. Ponie­waż nic nie pamię­ta, jest zda­na na pomoc daw­nych przy­ja­ciół – tyle że ci przed­sta­wia­ją sprzecz­ne wer­sje. Naj­wy­raź­niej ukry­wa­ją przed nią coś, co doty­czy ich wspól­nej prze­szło­ści…

Mrocz­na atmos­fe­ra, wyra­fi­no­wa­na i trzy­ma­ją­ca w napię­ciu fabu­ła”. Ham­bur­ger Abend­blatt

Peł­na napię­cia i bar­dzo reali­stycz­nie opo­wie­dzia­na histo­ria. Eric Berg po raz kolej­ny napi­sał nie­sa­mo­wi­tą powieść z dresz­czy­kiem, w któ­rej poka­zu­je, do cze­go potra­fi posu­nąć się czło­wiek”. Frizz – Das Maga­zin

Mrocz­ny kry­mi­nał, któ­ry zabi­ja w zarod­ku wszel­kie sen­ty­men­ty zwią­za­ne z powro­tem do rodzin­nych stron i wia­rę w mło­dzień­cze przy­jaź­nie”. NDR Kul­tur


Pochó­wek dla rezu­na  – Paweł Smo­leń­ski (Wyd. Czar­ne)

Ze wstę­pem Ryszar­da Kapu­ściń­skie­go.

Tu czas sta­nął. Czas to nie­ru­cho­ma, mar­twa ska­mie­li­na. Gdzieś tam dale­ko świat pędzi, prze­mie­nia się, burzy to, co minio­ne, codzien­nie two­rzy nowe kształ­ty, przy­bie­ra nowe bar­wy i for­my, byty i sen­sy, ale to całe prze­obra­ża­nie naszej pla­ne­ty nie docie­ra do boha­te­rów książ­ki Smo­leń­skie­go żad­nym echem, żad­nym sygna­łem do prze­bu­dze­nia, żad­ną zachę­tą do reflek­sji nad sobą. Świat, tak wni­kli­wie opi­sa­ny przez auto­ra, nie podą­ża naprzód, lecz krą­ży po tej samej orbi­cie, wokół tej samej osi wza­jem­nych uprze­dzeń, roz­go­ry­cze­nia i zaja­dłej wście­kło­ści.
Ryszard Kapu­ściń­ski

Pola­cy są histo­rią zmę­cze­ni, bar­dziej zda­je się ich inte­re­so­wać teraź­niej­szość i przy­szłość. Smo­leń­ski pod­jął się zada­nia trud­ne­go i nie­po­pu­lar­ne­go. Jego waż­na książ­ka może się spo­tkać z obo­jęt­nym przy­ję­ciem. Pola­cy, jak wszy­scy, chcą wresz­cie odpo­cząć od histo­rii. Ale wła­śnie na spad­ku zain­te­re­so­wa­nia prze­szło­ścią żeru­ją fał­sze­rze i dema­go­dzy. Naj­waż­niej­sze pro­ble­my naszych dzie­jów naj­now­szych muszą być nie­ustan­nie przy­po­mi­na­ne, i to nie tyl­ko przez histo­ry­ków. Znacz­nie lepiej robią to pisa­rze się­ga­ją­cy — jak Paweł Smo­leń­ski — do losów jed­nost­ko­wych, opo­wia­da­ją­cy dzie­je nie naro­du, lecz wła­śnie jakie­goś Józe­fa Żura­ta czy Ste­fa­na Boń­cza­ka.
Andrzej St. Kowal­czyk

Mało powsta­ło ostat­nio tak czy­stych moral­nie i rze­tel­nych dzien­ni­kar­sko ksią­żek o gor­dyj­skim węź­le pol­sko-ukra­iń­skim, a i o powo­jen­nej Pol­sce. O Pol­sce? Nie tyl­ko — tak­że o wszyst­kich miej­scach świa­ta, gdzie sąsie­dzi zgo­to­wa­li sąsia­dom taki los.
Adam Szost­kie­wicz

Pochó­wek dla rezu­na” powi­nien zna­leźć się w biblio­te­ce nie tyl­ko każ­de­go nauczy­cie­la histo­rii i lite­ra­tu­ry pol­skiej, ale i każ­de­go czy­tel­ni­ka poszu­ku­ją­ce­go wła­snej toż­sa­mo­ści w zde­rze­niu z nie zawsze chlub­ną, o czym przy­po­mi­na­ją nam dzi­siaj Jan Tomasz Gross i Paweł Smo­leń­ski, histo­rią nasze­go kra­ju. Bar­dzo waż­na książ­ka!
Marek Wło­dar­ski

Książ­ka Smo­leń­skie­go dowo­dzi, że nie mamy co liczyć, że czas sam zała­twi histo­rycz­ne pro­ble­my. Nie­wy­ja­śnio­ne zbrod­nie, nie zre­kom­pen­so­wa­ne krzyw­dy będą jak upio­ry wychy­lać się w kolej­nych poko­le­niach.
(…)
“Pochó­wek dla rezu­na” to dosko­na­ła, choć trud­na lek­tu­ra.
Edwin Ben­dyk


Poza Zie­mię… Histo­ria lotów mię­dzy­pla­ne­tar­nych – Krzysz­tof Zioł­kow­ski (Wydaw­nic­two PWN)

Poza Zie­mię…

Pamię­tam swo­ją radość oraz powszech­ną eufo­rię z jaką odbie­ra­no oko­ło­ziem­ski lot pierw­sze­go sput­ni­ka, jak się wte­dy o tym mówi­ło. Wyda­wa­ło mi się, że rozu­miem zna­cze­nie tego wyda­rze­nia i potra­fię doce­nić jego dale­ko­sięż­ne kon­se­kwen­cje dla roz­wo­ju nauki, a w szcze­gól­no­ści astro­no­mii. Ale nawet w naj­śmiel­szych marze­niach nie zdo­ła­łem wte­dy prze­wi­dzieć tak wiel­kie­go i szyb­kie­go roz­wo­ju tech­no­lo­gii i tech­nik kosmicz­nych, jaki dziś obser­wu­je­my (…)” – Krzysz­tof Zioł­kow­ski

To pierw­sze na pol­skim ryn­ku wydaw­ni­czym tak kom­plek­so­we uję­cie pro­ble­ma­ty­ki badań Ukła­du Sło­necz­ne­go meto­da­mi tech­nik kosmicz­nych. Autor pre­zen­tu­je wszyst­kie dotych­cza­so­we misje słu­żą­ce bada­niu pla­net, komet oraz pla­ne­to­id. Dużą zale­tą książ­ki jest wska­za­nie roli pol­skich naukow­ców w dotych­cza­so­wych bada­niach.
Dzię­ki niej dowiesz się m.in.:
· jak wyglą­da­ły pla­ny pierw­szej misji prze­lo­tu koło Wenus zało­go­we­go stat­ku kosmicz­ne­go,
· jak prze­bie­ga­ło osa­dze­nie son­dy Curio­si­ty na powierzch­ni Mar­sa,
· skąd wzię­ły się łuki mate­rii pyło­wej w pier­ście­niu G Satur­na, zwią­za­ne z księ­ży­ca­mi odkry­ty­mi przez son­dę Cas­si­ni?
Książ­ka „Poza Zie­mię…” jest prze­zna­czo­na dla każ­de­go, kto inte­re­su­je się nie tyl­ko astro­no­mią i astro­nau­ty­ką, ale tak­że pokrew­ny­mi im nauka­mi przy­rod­ni­czy­mi. Każ­de­go, kto chce się dowie­dzieć cze­goś wię­cej o ota­cza­ją­cym nas świe­cie, kto lubi patrzeć w nie­bo i sta­ra się zro­zu­mieć to, co na nim widzi i komu nie są obo­jęt­ne zja­wi­ska i wyda­rze­nia zacho­dzą­ce w prze­strze­ni kosmicz­nej i ota­cza­ją­cej nas rze­czy­wi­sto­ści.
Autor jest sta­łym współ­pra­cow­ni­kiem CBK PAN oraz lau­re­atem naj­wyż­sze­go odzna­cze­nia PTA – Meda­lu Zon­na.


Inwa­zja – Woj­tek Miło­szew­ski (Wyd. W.A.B)

Lite­rac­ka fan­ta­zja czy nie­po­ko­ją­ca wizja przy­szło­ści? Sen­sa­cyj­ny debiut powie­ścio­wy Wojt­ka Miło­szew­skie­go!

Współ­cze­sna Pol­ska, w któ­rej żyją: Roman, były żoł­nierz wojsk spe­cjal­nych i uczest­nik wie­lu zagra­nicz­nych misji, Danu­ta – kobie­ta kocha­ją­ca luk­sus, cięż­ko pra­cu­ją­ca i cał­ko­wi­cie uza­leż­nio­na od ojca tyra­na – oraz Michał, bez­ro­bot­ny histo­ryk z żoną i dwój­ką dzie­ci. Tych boha­te­rów nic nie łączy do momen­tu, kie­dy ich życie ule­ga dra­stycz­nej zmia­nie – kraj, w któ­rym żyją, znaj­dzie się w sta­nie woj­ny. Jak doszło do inwa­zji? Dla­cze­go Putin zaata­ko­wał Pol­skę? Gdzie są nasi sojusz­ni­cy? Tych odpo­wie­dzi udzie­la Woj­tek Miło­szew­ski (brat Zyg­mun­ta Miło­szew­skie­go) w swo­jej debiu­tanc­kiej powie­ści.

Trwa inwa­zja. Woj­ska rosyj­skie wcho­dzą na tery­to­rium Pol­ski, a Roman, Danu­ta i Michał zosta­ją zmu­sze­ni do cał­ko­wi­tej zmia­ny swo­je­go dotych­cza­so­we­go życia. Roman wró­cił do służ­by i dowo­dzi oddzia­łem w nie­rów­nej wal­ce z Rosja­na­mi, Danu­ta doj­rze­wa do bun­tu prze­ciw ojcu, któ­ry pro­wa­dzi ciem­ne inte­re­sy, a Michał posta­na­wia ucie­kać z rodzi­ną ze znisz­czo­ne­go mia­sta, zaję­te­go przez Rosjan.


Prze­mil­cza­ne tajem­ni­ce – Mog­gach Debo­rah (Wyd. Rebis)

Nikt na świe­cie nie zna naszych tajem­nic… nie wie, że ja zruj­no­wa­łam życie Bev, a ona moje”.

Życie uczu­cio­we Petry zawsze było kata­stro­fą i nawet teraz, kie­dy skoń­czy­ła sześć­dzie­siąt lat, tak nim kie­ru­je, że w dal­szym cią­gu ukła­da się ono dra­ma­tycz­nie. Mimo to Petra nie­ocze­ki­wa­nie zako­chu­je się w Jere­mym, dobrym zna­jo­mym z daw­nych lat, któ­ry przy­jeż­dża w odwie­dzi­ny z zagra­ni­cy. Czyż­by fatal­ne zrzą­dze­nie losu? Jere­my jest bowiem mężem Bever­ly, jej naj­lep­szej przy­ja­ciół­ki.

Led­wie Petra zaczy­na się czuć kom­for­to­wo w swo­im naj­szczę­śliw­szym dotych­czas związ­ku, a nagle z powo­du nad­zwy­czaj­nych oko­licz­no­ści musi wyje­chać do Afry­ki Zachod­niej, do Bever­ly, któ­rą od pew­ne­go cza­su w spo­sób oczy­wi­sty oszu­ku­je.

Jed­no­cze­śnie w dwóch zupeł­nie innych czę­ściach świa­ta, dwie kobie­ty rów­nież pró­bu­ją unieść na bar­kach cię­żar zakła­ma­nia: w Tek­sa­sie Lor­rie podej­mu­je decy­zję o udzia­le w naj­więk­szej w swo­im życiu misty­fi­ka­cji, a w Chi­nach Li-Jing sta­ra się dociec, co wła­ści­wie robi jej mąż pod­czas swo­ich służ­bo­wych podró­ży do Afry­ki Zachod­niej…

Oka­zu­je się, że każ­dy, nie­za­leż­nie od tego, w któ­rym miej­scu na świe­cie żyje, nosi w sobie prze­mil­cza­ne tajem­ni­ce. Czy zatem moż­na wie­rzyć Bev, czy w ogó­le komu­kol­wiek moż­na ufać?


Star­cie kró­lestw. Tom 1. Zakli­nacz ognia – Cin­da Wil­liams Chi­ma (Wyd. Otwar­te)

Pierw­szy tom nowej serii “Star­cie kró­lestw”.

Chło­piec się­gnął do swo­je­go amu­le­tu, jak robił kil­ka­na­ście razy dzien­nie, i poczuł cha­rak­te­ry­stycz­ny prze­pływ ener­gii. Cza­row­ni­cy sta­le ema­no­wa­li magicz­ną ener­gią. Amu­le­ty gro­ma­dzi­ły tę moc, aż uzbie­ra­ło się jej tyle, że moż­na ją było wyko­rzy­stać. Bez amu­le­tu magia roz­pra­sza­ła się i mar­no­wa­ła.

Trwa woj­na mię­dzy kró­le­stwa­mi Arden i Fel­l­smarch. Wład­ca Arde­nu Gerard nie cof­nie się przed niczym, żeby zapa­no­wać nad całym kon­ty­nen­tem – nawet przed znie­wo­le­niem cza­ro­dzie­jów. Na jego dro­dze sta­je jed­nak dwo­je ludzi, któ­rych uczu­cia zra­nił za bar­dzo.

Adrian, syn Wiel­kie­go Maga i kró­lo­wej Fel­l­smar­chu, marzy o tym, by zostać magicz­nym uzdro­wi­cie­lem. Gdy jego ojciec ginie w zasadz­ce wro­ga, poprzy­się­ga zemstę i dosko­na­li zna­jo­mość tru­cizn. Jen­na ma na kar­ku tajem­ni­cze zna­mię, a jej ser­ce bije w rytm pło­mie­ni. Przez lata zmu­sza­na była do pra­cy w kopal­niach mia­sta Del­phi. Przy­łą­cza się do wal­ki, gdy żoł­nie­rze Arde­nu zabi­ja­ją jej przy­ja­ciół.

Wspól­ny cel spla­ta losy Adria­na i Jen­ny na ardeń­skim dwo­rze. Aby poko­nać Gerar­da, będą musie­li odna­leźć się w świe­cie, gdzie nie ma pro­ste­go podzia­łu na dobrych i złych, wśród ryzy­kow­nych soju­szy i pała­co­wych intryg. Rów­nie nie­bez­piecz­na oka­że się praw­da o ich prze­zna­cze­niu…


Kate­dra w Bar­ce­lo­nie – Ilde­fon­so Fal­co­nes (Wyd. Alba­tros) 

Jed­na z naj­po­pu­lar­niej­szych powie­ści hisz­pań­skich ostat­nich lat. Ponad 6 milio­nów sprze­da­nych egzem­pla­rzy. #1 na listach best­sel­le­rów nie­prze­rwa­nie przez 13 mie­się­cy.

W magicz­nej sce­ne­rii śre­dnio­wiecz­nej Bar­ce­lo­ny roz­gry­wa się histo­ria wiel­kich namięt­no­ści, tra­gicz­nych miło­ści, zdrad, spi­sków i zemsty.

Kate­dra w Bar­ce­lo­nie” to napi­sa­na z wiel­kim roz­ma­chem powieść w sty­lu słyn­nych „Fila­rów Zie­mi” Kena Fol­let­ta. Fascy­nu­ją­ca pano­ra­ma śre­dnio­wie­cza przed­sta­wia­ją­ca bla­ski i cie­nie feu­dal­nej Kata­lo­nii w dobie reli­gij­nych i spo­łecz­nych nie­po­ko­jów, nie­to­le­ran­cji i wojen.

I poło­wa XIV wie­ku. Sto­li­ca Księ­stwa Kata­lo­nii, Bar­ce­lo­na, panu­je na szla­kach han­dlo­wych i roz­ra­sta się ku morzu. Miesz­kań­cy skrom­nej, ubo­giej dziel­ni­cy Ribe­ra, posta­na­wia­ją wła­sny­mi ręka­mi wybu­do­wać wspa­nia­łą kate­drę maryj­ną – kościół San­ta Maria de la Mar. Histo­ria budo­wy spla­ta się z losa­mi Arnaua Esta­ny­ola, syna ucie­ka­ją­ce­go przed okrut­nym panem pańsz­czyź­nia­ne­go chło­pa. Z przy­mie­ra­ją­ce­go gło­dem zbie­ga Arnau prze­mie­ni się w zamoż­ne­go patry­cju­sza, czło­wie­ka pra­we­go i sza­no­wa­ne­go. Tra­ga­rza por­to­we­go, żoł­nie­rza, ban­kie­ra, a póź­niej kon­su­la mor­skie­go. Żad­ne pie­nią­dze, hono­ry i zaszczy­ty nie uchro­nią go jed­nak przed nie­bez­piecz­nym spi­skiem i dłu­gi­mi ręka­mi inkwi­zy­cji…


Księ­ga prze­zna­cze­nia – Saniee Pari­no­ush (Wyd. Sonia Dra­ga)

Moc­na, poru­sza­ją­ca opo­wieść o przy­jaź­ni, pasji, stra­chu i zaka­za­nej miło­ści na tle pię­ciu burz­li­wych dekad irań­skiej histo­rii, od rewo­lu­cji z 1979 roku, przez cza­sy Repu­bli­ki Islam­skiej aż po dzień dzi­siej­szy. Irań­ski best­sel­ler sprze­da­ny do 24 państw!

Masu­ma to tehe­rań­ska nasto­lat­ka, zwy­czaj­na dziew­czy­ną, któ­ra uwiel­bia się uczyć. Pew­ne­go dnia w dro­dze do szko­ły spo­ty­ka męż­czy­znę, w któ­rym się zako­chu­je. Nie­ste­ty gdy jej bli­scy odkry­wa­ją pisa­ne przez uko­cha­ne­go listy, oskar­ża­ją ją o zhań­bie­nie rodzi­ny. Masu­ma zosta­je cięż­ko pobi­ta przez bra­ta, a rodzi­ce szyb­ko aran­żu­ją ślub z nie­zna­nym jej męż­czy­zną. Żyjąc w mał­żeń­stwie bez miło­ści, bez żad­nych szans na wykształ­ce­nie, dziew­czy­na pogrą­ża się w roz­pa­czy. Jedy­nie sąsiad­ka pró­bu­je ją prze­ko­nać, aby zaak­cep­to­wa­ła ist­nie­ją­cy stan rze­czy: „Każ­da z nas zna swo­je prze­zna­cze­nie, więc po co z nim wal­czyć?”.
Lata nastę­pu­ją­ce po ślu­bie Masu­my oka­zu­ją się prze­ło­mo­we dla Ira­nu. Har­rid, mąż Masu­my, jest poli­tycz­nym dysy­den­tem i sta­no­wi zagro­że­nie dla opar­te­go na uci­sku reżi­mu sza­cha. Gdy zosta­je aresz­to­wa­ny przez agen­tów taj­nych służb, dla Masu­my roz­po­czy­na się naj­trud­niej­szy okres w życiu. Do tej pory jej życie opie­ra­ło się na lojal­no­ści wobec rodzi­ny oraz tra­dy­cji, teraz będzie zale­żeć od zmien­nych losów jej kra­ju…

Jed­na z tych cen­nych ksią­żek, któ­re przy­bli­ża­ją nam świat”.
Irish Exa­mi­ner

Irań­ski best­sel­ler wszech cza­sów. Nie­zwy­kła histo­ria zaka­za­nej miło­ści”.
The Sun­day Tele­graph


Nazy­wam się Cuki­nia – Gil­les Paris (Wyd. Świat Książ­ki)

Poru­sza­ją­ca! Uświa­da­mia nam doro­słym, z jak poważ­ny­mi pro­ble­ma­mi bory­ka­ją się dzie­ci i jak bar­dzo jeste­śmy im potrzeb­ni na co dzień.

Odkąd byłem zupeł­nie mały, chcia­łem zabić nie­bo”. Tak zaczy­na swą opo­wieść głów­ny boha­ter książ­ki i zara­zem jej nar­ra­tor, dzie­wię­cio­let­ni Ikar zwa­ny Cuki­nią, któ­ry wycho­wu­je się w pato­lo­gicz­nej rodzi­nie. Kie­dy w dra­ma­tycz­nych oko­licz­no­ściach ginie jego mat­ka, chło­piec tra­fia do domu dziec­ka. Świat doro­słych i ich pro­ble­my –spra­wy nie dla kil­ku­lat­ków –widzia­ne oczy­ma dzie­ci głę­bo­ko poru­sza­ją W nowym miej­scu Cuki­nię ota­cza gro­ma­da dzie­cia­ków, z któ­rych każ­de ma wła­sną nie­ła­twą histo­rię. Odwie­dza go poli­cjant, któ­ry pro­wa­dził spra­wę śmier­ci jego mat­ki i przy­wiózł go tam. Męż­czy­zna i chło­piec zaprzy­jaź­nia­ją się i ta przy­jaźń odmie­ni ich życie.

W powie­ści łzy wzru­sze­nia prze­pla­ta­ją się ze śmie­chem; nie ma w niej naj­mniej­szej nuty ckli­wo­ści czy sen­ty­men­ta­li­zmu. Adre­so­wa­na do doro­słych nie uni­ka trud­nych tema­tów; pozwa­la spoj­rzeć na świat z innej per­spek­ty­wy –i spo­ro się nauczyć.


Rekin i baran. Życie w cie­niu islandz­kich wul­ka­nów – Mar­ta i Adam Bier­nat (Wyd. Poznań­skie)

Czy sły­sze­li­ście o uwiel­bie­niu Island­czy­ków dla Festi­wa­lu Euro­wi­zji i base­nów na świe­żym powie­trzu, zbie­rac­twa i robó­tek na dru­tach, zaklę­tych miejsc oraz zwa­rio­wa­nych upodo­bań kuli­nar­nych?

Czy chce­cie dowie­dzieć się, dla­cze­go daw­niej islandz­cy ryba­cy wkła­da­li do butów pazu­ry cza­pli, do drzwi nie nale­ża­ło pukać wię­cej niż trzy razy, a wła­snej koł­dry trze­ba było pil­no­wać jak oka w gło­wie? I cze­mu brze­mien­ne kobie­ty nie powin­ny zer­kać na zorzę oraz co spra­wia, że islandz­kie łąki kuszą aro­ma­tem ginu?

Ta książ­ka to wyjąt­ko­wy prze­wod­nik po „islandz­kiej duszy” i zara­zem pory­wa­ją­ca opo­wieść o życiu na pięk­nej i nie­by­wa­le wietrz­nej wyspie w cie­niu stu trzy­dzie­stu wul­ka­nów. Jedy­na rzecz, któ­rej się z niej nie dowie­cie, to dla­cze­go owce uwiel­bia­ją stać na środ­ku dro­gi – to jed­na z nie­zgłę­bio­nych, irra­cjo­nal­nych owczych tajem­nic.


Cisza – Erling Kag­ge (Wyd. Muza)

Erling Kag­ge jest myśli­cie­lem na mia­rę XXI wie­ku, zna­nym podróż­ni­kiem, barw­ną i nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cą posta­cią. Jako pierw­szy czło­wiek na świe­cie doszedł samot­nie na bie­gun połu­dnio­wy i jako pierw­szy zdo­był „trzy bie­gu­ny”: bie­gun połu­dnio­wy, pół­noc­ny i oraz naj­wyż­szy szczyt – Mount Eve­rest. Stu­dio­wał filo­zo­fię w Cam­brid­ge, a na stu­dia te zapi­sał się dopie­ro po zdo­by­ciu obu bie­gu­nów. Napi­sał kil­ka ksią­żek i zało­żył w Nor­we­gii wła­sne wydaw­nic­two; pisze też arty­ku­ły. Jest ponad­to praw­ni­kiem i przed­się­bior­cą, a tak­że kolek­cjo­ne­rem – zbie­ra dzie­ła sztu­ki, m.in. rosyj­skie iko­ny.

Ta książ­ka to reflek­sje na temat ciszy. Są to roz­wa­ża­nia w dużej mie­rze opar­te na oso­bi­stych prze­ży­ciach i doświad­cze­niach z wypraw (samot­nych) w odle­głe zakąt­ki świa­ta. Autor zada­je trzy zasad­ni­cze pyta­nia: Czym jest cisza? Gdzie ją odna­leźć? Dla­cze­go w obec­nych cza­sach jest waż­niej­sza niż kie­dy­kol­wiek dotąd? I udzie­la na nie 33 odpo­wie­dzi w 33 krót­kich roz­dzia­łach.


Spo­wiedź Sta­li­na – Chri­sto­pher Macht (Wyd. Bel­lo­na)

Książ­ka ocie­ka­ją­ca sek­sem i alko­ho­lem. Szcze­ra roz­mo­wa z czło­wie­kiem, z roz­ka­zu któ­re­go zgi­nę­ło naj­wię­cej ludzi na świe­cie w minio­nym stu­le­ciu. Dwu­krot­nie nomi­no­wa­ny do Nagro­dy Nobla, do tego czło­wiek Roku według tygo­dni­ka „Time”. Zna­ny nie tyl­ko z bru­tal­no­ści, ale i rów­nież z miło­ści do dzie­ci.

Nie­zna­na twarz tyra­na przed­sta­wio­na w cał­kiem nowy spo­sób. Roz­mo­wa wcią­ga od pierw­szych stron. Józef Sta­lin zdra­dza swo­je naj­więk­sze sekre­ty. Zabie­ra nas do swo­jej sypial­ni, zdra­dza pikant­ne szcze­gó­ły swo­ich sto­sun­ków z kobie­ta­mi, daje nam posma­ko­wać swo­je­go ulu­bio­ne­go wina i poka­zu­je, jaki jest napraw­dę.

Książ­ka zgod­nie z pole­ce­niem Wiel­kie­go Języ­ko­znaw­cy uka­zu­je się dopie­ro prze­szło 60 lat po jego śmier­ci.

Tak moc­nej pozy­cji, jesz­cze nie było!


Zamach – Jacek Tacik (Wyd. Lite­rac­kie)

Zamach na Papie­ża ocza­mi świad­ków i… zama­chow­ca! 26 osób. 45 000 kilo­me­trów. 3 kon­ty­nen­ty. 1000 dni pra­cy.

Pocią­gnął za spust. Pisto­let Brow­ning HP zare­ago­wał – wyrzu­cił z sie­bie dzie­wię­cio­mi­li­me­tro­wy pocisk, któ­ry leciał z pręd­ko­ścią trzy­stu pięć­dzie­się­ciu metrów na sekun­dę. Nie­wi­docz­ny dla ludz­kie­go oka. Piel­grzy­mi, któ­rzy byli na pla­cu Świę­te­go Pio­tra, usły­sze­li prze­raź­li­wy huk. A po nim dru­gi. Trze­cia kula nie wydo­sta­ła się z lufy…

Cały świat zamarł, kie­dy 13 maja 1981 roku głów­nym pla­cem Waty­ka­nu wstrzą­snę­ły huki wystrza­łów. Czy Jan Paweł II prze­ży­je? – to dra­ma­tycz­ne pyta­nie cisnę­ło się na usta milio­nów wier­nych pod każ­dą sze­ro­ko­ścią geo­gra­ficz­ną.

W 100. rocz­ni­cę obja­wień fatim­skich, któ­re zapo­wie­dzia­ły śmierć „bisku­pa odzia­ne­go w biel”, te mro­żą­ce krew w żyłach wyda­rze­nia może­my prze­żyć na nowo dzię­ki rela­cjom osób, któ­re były wów­czas naj­bli­żej Jana Paw­ła II i zama­chu. W książ­ce opo­wia­da o nich m.in. Meh­met Ali Ağca, któ­ry tego majo­we­go dnia przed 36. laty oddał strza­ły na pla­cu Świę­te­go Pio­tra. Jacek Tacik nama­wiał go na roz­mo­wę przez kil­ka lat i do ostat­niej chwi­li nie był pewien, czy do spo­tka­nia z zama­chow­cem rze­czy­wi­ście doj­dzie. Uda­ło się. Autor Zama­chu był dru­gim po papie­żu Pola­kiem, któ­ry roz­ma­wiał o wyda­rze­niach z 1981 roku z turec­kim zabój­cą.

Ağca to jed­nak nie jedy­ny boha­ter i nar­ra­tor tej opo­wie­ści. Do gło­su zosta­li dopusz­cze­ni naocz­ni świad­ko­wie – poczy­na­jąc od kar­dy­na­ła Dzi­wi­sza, ówcze­sne­go sekre­ta­rza papie­skie­go, przez sio­strę Leti­zię Giu­di­ci, któ­ra zatrzy­ma­ła ucie­ka­ją­ce­go zama­chow­ca, oso­by poszko­do­wa­ne w wyni­ku strza­łów i ich rodzi­ny, aż po leka­rzy, któ­rzy ura­to­wa­li życie ran­ne­mu Papie­żo­wi. Nie bra­ku­je tak­że wywia­dów z posta­cia­mi kon­tro­wer­syj­ny­mi: gene­ra­łem Woj­cie­chem Jaru­zel­skim, bp. Joh­nem Magee,drugim sekre­ta­rzem Papie­ża oskar­żo­nym nie­gdyś przez media o zabój­stwo Jana Paw­ła I czy o. Kon­ra­dem Hej­mo, posą­dza­nym o zdra­dę Jana Paw­ła II. Jacek Tacik roz­ma­wia też z Lechem Wałę­są oraz wło­ski­mi śled­czy­mi (Rosa­rio Prio­re oraz Ila­rio Mar­tel­lai sędzia­mi, któ­rzy pro­wa­dzi­li docho­dze­nie w spra­wie zama­chu, a teraz zdra­dza­ją kuli­sy śledz­twa.

Autor niczym zawzię­ty śled­czy odtwo­rzył naj­waż­niej­sze deta­le. Pra­co­wał nad tą książ­ką ponad trzy lata. Poko­nał czter­dzie­ści pięć tysię­cy kilo­me­trów, prze­mie­rzył trzy kon­ty­nen­ty, wyko­nał set­ki tele­fo­nów, docie­kał, porów­ny­wał szcze­gó­ły, nie stro­nił od pytań trud­nych i nie­wy­god­nych. Siłą stwo­rzo­nej przez nie­go opo­wie­ści są roz­ma­ite punk­ty widze­nia, roz­mów­cy pocho­dzą­cy z róż­nych warstw spo­łecz­nych, zaj­mu­ją­cy odmien­ne sta­no­wi­ska i wspo­mi­na­ją­cy zamach poprzez pry­zmat wła­snych prze­żyć, lęków i kon­tak­tów z Janem Paw­łem II. To nie tyl­ko wspo­mnie­nia doty­czą­ce zama­chu, ale tak­że ich pry­wat­ne­go życia. Dla każ­dej z tych dwu­dzie­stu sze­ściu osób praw­da ma inne obli­cze. I to spra­wia, że Zamach jest fascy­nu­ją­cą lek­tu­rą!


Kolek­cja Ste­phe­na Kin­ga!

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy