Ciekawostki

Wspominając wielkich: Agatha Christie – pierwsza dama kryminału

Utalentowana, niezwykle płodna literacko, obdarzona błyskotliwą inteligencją i poczuciem humoru, a przy tym zaskakująco nieśmiała i skromna – Agatha Christie była nietuzinkową i inspirującą postacią. Jej twórczość, choć od jej literackiego debiutu minęło blisko 100 lat, nadal jest prawdziwym fenomenem.

Najbardziej znani bohaterowie, jakich wykreowała, to Herkules Poirot – mały belgijski detektyw, jego przyjaciel i narrator wielu historii z jego udziałem Arthur Hastings (inspiracją dla powstania tej postaci był wierny towarzysz Sherlocka Holmesa, dr. Watson) oraz Jane Marple – starsza angielska dama z detektywistyczną żyłką. Wydając swoją pierwszą książkę, pisarka miała już trzydzieści lat. Od tego momentu udało jej się opublikować ponad 90 książek; głównie powieści kryminalnych, ale też zbiorów opowiadań i sztuk teatralnych. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka romansów, które również cieszyły się popularnością i zyskały pochlebne recenzje. Znalazła nawet czas na to, by napisać kilka książek autobiograficznych. Bywały lata, kiedy potrafiła napisać trzy książki rocznie! A wszystko to mimo licznych podróży w dalekie zakątki ziemskiego globu. Możemy tylko domyślać się, o ile większy byłby to dorobek, gdyby zaczęła pisać wcześniej…

Dziś Agatha Christie zalicza się do ścisłego grona najbardziej znanych i najlepiej sprzedających się autorek i autorów. Jej kryminały przebiły swoją popularnością nawet innego wielkiego giganta gatunku – Arthura Conan-Doyla. Tak naprawdę przebiły niemal wszystkich – szacuje się, że więcej czytelniczek i czytelników znalazły tylko dzieła Szekspira i… Biblia. Dotychczas ukazały się ponad dwa miliardy(!) egzemplarzy jej książek: jeden miliard w języku angielskim i drugi w blisko pięćdziesięciu innych. Jej uznawana za kryminalne arcydzieło powieść „I nie było już nikogo” (wcześniej wydawana pod tytułem „Dziesięciu Murzynków”) do dziś jest najlepiej sprzedającym się kryminałem wszech czasów – do tej pory znalazła ona ponad 100 milionów czytelniczek i czytelników. Jakby tego było mało, Christie pobiła jeszcze inny rekord: jej sztuka teatralna „Pułapka na myszy” jest najdłużej nieprzerwanie graną sztuką na świecie – od jej premiery w Londynie mija w tym roku 65 lat. Była wystawiana już ponad 26500 razy i wszystko wskazuje na to, że będzie grana jeszcze długo, bo zainteresowanie nie słabnie…

Nie słabnie też zainteresowanie jej książkami, czego efektem są liczne dodruki; kto wie, może za jakiś czas będziemy mówić już o trzech miliardach sprzedanych egzemplarzy…?
Sama Agatha Christie była jednak osobą zaskakująco nieśmiałą i stroniącą od rozgłosu, choć z całą pewnością nie nudną.

Dzieciństwo

Pisarka zasłynęła pod nazwiskiem Christie, które otrzymała po pierwszym mężu, jednak na świat przyszła jako Agatha Mary Clarissa Miller dokładnie 15 września 1890 roku w malowniczej nadmorskiej miejscowości Torquay w południowo-zachodniej Anglii w hrabstwie Devon. Mieściła się tam rodzinna posiadłość jej matki, Ashfield. Jej rodzice: Brytyjka Clara Boehmer i Amerykanin Frederick Miller (przyjechał do Anglii na studia, zakochał się, został) dochowali się trojga dzieci: najstarszej Madge, Monty'ego i właśnie Agathy, która od siostry i brata była znacznie młodsza. Rodzina Millerów należała do zamożnej klasy średniej.

Dzieciństwo pisarki upływało w epoce wiktoriańskiej, malowniczo wyglądającej na starych zdjęciach, a w rzeczywistości ściskających Brytyjki i Brytyjczyków ciasnym gorsetem konwenansów. Jak jednak wiemy z „Autobiografii”, Christie swoje lata dziecięce, spędzone blisko natury i morskich plaż, w ogromnym, pełnym tajemniczych zakamarków domu, wspominała nad wyraz ciepło i tęskniła za domem rodzinnym, z którym przyszło jej się w końcu rozstać.

Agatha Christie już jako dziecko była nieśmiała, introwertyczna i wrażliwa. Miała niewiele koleżanek i kolegów, jej rodzeństwo było od niej dużo starsze, większość czasu spędzała więc, bawiąc się samotnie w ogrodzie lub w towarzystwie ukochanej niani. W tamtym okresie jej kreatywność wyrażała się w wymyślaniu najróżniejszych zabaw. Dodatkowo kontakty z rówieśnikami utrudniał jej fakt, że nie uczęszczała do szkoły – uczyła się w domu. Często zupełnie sama – na przykład już w wieku pięciu lat opanowała umiejętność składania liter; wbrew woli i ku rozpaczy swojej matki, która chciała wstrzymać się z czytelniczą edukacją córki do ukończenia przez nią ósmego roku życia, była bowiem przekonana, że przedwczesne czytanie szkodzi na oczy i mózg…

Pierwszy poważny życiowy dramat Agatha przeżyła, mając zaledwie 11 lat. To wówczas dotknęła ją przedwczesna śmierć ojca, a jakby tego było mało – jeszcze spowodowane nią załamanie nerwowe matki, które wkrótce później przypłaciła ona zawałem serca. Przyszła pisarka, bardzo zżyta z matką, doświadczała wtedy przytłaczającego lęku o jej życie. By upewnić się, że matce nic nie zagraża, zakradała się nocą do jej sypialni i sprawdzała czy oddycha. Możemy tylko próbować wyobrazić sobie, jak duży był niepokój dziecka, które czuje potrzebę postępowania w ten sposób. To jeden z wielu dowodów na emocjonalną wrażliwość Agathy, cechującą ją także w późniejszych latach.

Ogromną rolę w życiu, a później i twórczości Agathy Christie odgrywały podróże. Zaczęła dość wcześnie – jej pierwszy dłuższy pobyt za granicą przypadł na lata 1895-96; kierunek: Francja (Pau, Paryż, Dinard). Jako piętnastolatka wraz z matką ponownie wyjechała na dłużej do Paryża, gdzie z dużym zaangażowaniem uczyła się m.in. śpiewu, marząc o zostaniu… śpiewaczką operową. Marzenie to jednak nigdy się nie spełniło, co rzesze miłośniczek i miłośników pisarstwa Christie na całym świecie mogą skwitować donośnym „na szczęście”.

Pierwsza miłość

W 1910 roku dwudziestoletnia Agatha wraz z matką, której lekarz zalecił zmianę klimatu, wyjeżdża do Kairu w Egipcie – ówczesnej brytyjskiej kolonii. Jednak zamiast zwiedzać pustynie i piramidy (tego typu atrakcje Agatha doceni dopiero później), pani i panna Miller zaczynają intensywnie udzielać się towarzysko, czyli „bywać”. Podczas balów i koktajli Agatha zbiera towarzyskie szlify, choć trzeba przyznać, że idzie jej to dość opornie. Niech ilustracją tego będzie fakt, że po jednym z tańców z przyszłą autorką bestsellerów niejaki kapitan Crake powiedział do jej matki: „Zwracam pani córkę. Umie tańczyć, i to świetnie. Teraz należałoby jeszcze nauczyć ją mówić”.

Mimo wciąż cechującej ją nieśmiałości i raczej przeciętnej urody Agatha Miller nie narzekała na brak adoratorów. Kilkakrotnie zaręczała się, a później zrywała zaręczyny, niepewna swoich uczuć. Aż wreszcie 12 października 1912 roku podczas balu w rodzinnym Torquay poznała starszego od siebie o rok pułkownika Archibalda Christie. Przypadł jej do gustu ten wysoki, błękitnooki blondyn o lekko garbatym nosie – z wzajemnością. Zaczęli się spotykać, a kiedy w dwa lata później zaakceptowano wniosek Archiego o przyjęcie do Królewskiego Korpusu Lotniczego, oświadczył się on Agacie i został przyjęty. Ślub odbył się bez żadnych wcześniejszych przygotowań w wigilię 1914 roku podczas przepustki Archiego z wojska; świadek małżeństwa został dosłownie zgarnięty z ulicy!
Ostatecznie Archie wrócił z frontu w 1919 roku; para zamieszkała w Londynie, a niedługo później parze urodziła się córka Rosalind.

Archie tak pisał o Agacie w liście: „Miła i uczynna, lubi zwierzęta z wyjątkiem robaków i karaluchów; lubi istoty ludzkie, wyjąwszy mężów (z zasady). Zwykle leniwa, potrafi jednak wykrzesać z siebie dużo energii. Zdrowa, o dobrym wzroku, nie lubi wspinać się na wzgórza. Inteligentna, o wyrobionym smaku artystycznym. Niepospolita i ciekawska. Sympatyczna twarz, piękne włosy; świetna figura i doskonała cera. Potrafi być przemiła. Nieokiełznana, ale oswojona stanie się kochającą i oddaną żoną”.

Twórczość kryminalna

Jedną z ukochanych powieści młodziutkiej Agathy była „Tajemnica żółtego pokoju” autorstwa Gastona Lerouxa opublikowana w odcinkach w 1907 roku – jeden z pierwszych kryminałów, w których zagadkę stanowiło morderstwo dokonane w zamkniętym pomieszczeniu, do którego (przynajmniej pozornie) nikt nie miał wstępu. Przyszła pisarka dosłownie pochłaniała kryminały, aż w końcu przyszedł czas, kiedy wreszcie sama miała zacząć je pisać. Co ciekawe, te twórcze zapędy miały też dość niskie pobudki – chodziło bowiem między innymi o zazdrość Agathy wobec starszej siostry Madge. Miała ona również literacki talent, choć ostatecznie nie odniosła tak spektakularnego sukcesu (w 1924 r. wystawiono jej sztukę „The Claimant”). Madge z całą pewnością jest tutaj jednak pozytywną bohaterką – to ona na kilka lat przed literackim debiutem Agathy rzuciła jej wyzwanie, mówiąc, że pewnie nie zdołałaby ona napisać kryminału. Kiedy podczas I wojny światowej Agatha Christie pracowała w przyszpitalnej aptece, wolny czas poświęcała właśnie na obmyślanie fabuły swojej powieści. Zaczęła w 1916 roku, jednak z wydaniem książki musiała jeszcze cztery lata poczekać.

„Tajemnicza historia w Styles”, kryminał zaskakująco dobry jak na literacki debiut, choć może odrobinę przekombinowany (pierwszy, ale nie ostatni w dorobku pisarki, który można by tak określić), nie od razu przypadła do gustu wydawcom – dwaj pierwsi odrzucili książkę. Trzeci, John Lane, zgodził się książkę wydać, ale zaproponował pisarce niezbyt korzystny kontrakt, który zobowiązywał ją dodatkowo do napisania dla niego jeszcze co najmniej pięciu książek. Agatha jednak zgodziła się na wszystko bez szemrania – być może po części z powodu swojej nieśmiałości, ale też determinacji, by wydać książkę. Na szczęście wkrótce później poznała Edmunda Corka, agenta, który przez kolejne pół wieku bardzo profesjonalnie reprezentował pisarkę i dobrze dbał o jej interesy.

„Tajemnicza historia w Styles” to książka bardzo ważna nie tylko dla Christie osobiście, ale też dla historii światowej literatury kryminalnej. Powód jest oczywisty – to pierwsza książka, w której pojawia się postać ekscentrycznego małego Belga Herkulesa Poirot, byłego policjanta, uchodźcy, który uciekł do Anglii przed wojną szalejącą na kontynencie, by szybko dać się poznać jako niezwykle skuteczny prywatny detektyw obdarzony niezwykle przenikliwymi „małymi szarymi komórkami” i dużą wiedzą na temat ludzkiej natury. Na wzór Arthura Conan-Doyle’a, Christie wprowadziła też postać przyjaciela głównego bohatera i jednocześnie narratora, poczciwego i pokładającego zaskakująco dużo wiary w swój umysł w stosunku do jego możliwości kapitana Arthura Hastingsa. Poirota i Hastingsa połączyła głęboka przyjaźń, a wiele ich dialogów, podobnie jak pierwszoosobowa narracja Hastingsa, który często miewa trudności ze zrozumieniem toku myślenia przyjaciela, wprowadza do historii tych dwóch bohaterów urocze elementy humorystyczne. W późniejszych książkach Christie częściej sięgała po narrację trzecioosobową; nie w każdej historii o Herkulesie Poirot występował też Hastings (w pewnym momencie Christie ożeniła go i wysłała na ranczo w Argentynie, rzadko więc bywał w Anglii), jednak jego duch cały czas unosił się nad opowiadaną przez Christie historią – przywoływany choćby we wspomnieniach małego Belga.

Czytelniczki i czytelnicy szybko pokochali Herkulesa Poirot i stał się on najpopularniejszym ze wszystkich bohaterów książek Christie, choć ona sama po latach przyznawała, że po pewnym czasie mały Belg, jego dziwactwa i stanowczy charakter zaczęły ją nieco nużyć. Pisarka większą sympatią obdarzała pannę Marple – niepozorną starszą panią z detektywistycznym zacięciem, która wielokrotnie pomagała policji w rozwiązaniu spraw, które wydawały się przerastać poczciwych inspektorów. Pierwsza powieść z udziałem panny Marple ukazała się jednak dopiero dziesięć lat po debiucie Christie, w 1930 roku. Było to również bardzo udane „Morderstwo na plebanii”, jedna z wielu powieści Christie, której akcja dzieje się na pozornie spokojnej i sielskiej prowincji.
Tymczasem jednak „Tajemnicza historia w Styles” zebrała wiele pochlebnych recenzji, choć, jak przyznała sama pisarka, chyba największą przyjemność sprawiła jej ta, która ukazała się w periodyku farmaceutycznym i chwaliła jej… znajomość trucizn. Wiedza na temat toksyn, którą Christie wyniosła z pracy w aptece, przydała jej się później wielokrotnie do stworzenia przekonujących intryg oraz dość wiarygodnych (zwłaszcza w tamtym okresie) portretów osób uzależnionych od narkotyków.

Ukazanie się pierwszej powieści zapoczątkowało trwające kilka dekad pasmo sukcesów pisarki, która wydała w kolejnych latach jeszcze aż 32 powieści z udziałem Poirot, a także stworzyła wielu innych bohaterów i bohaterek, w tym wspomnianą już Jane Marple, czy też Tommy’ego i Tuppence Beresford – parą detektywów-amatorów.

Tajemnica tego sukcesu była wielokrotnie tematem nie tylko rozważań i spekulacji, ale też przedmiotem badań naukowych. Wśród przyczyn niesłabnącej popularności twórczości Christie wymienia się jej niezwykłą umiejętność tworzenia eleganckich i niemal zawsze świeżych zagadek kryminalnych (Christie wyraźnie bardzo starała się, by nie można było oskarżyć jej o wtórność), a także barwnych postaci zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowych. Jednak ogromne znaczenie miał też jej styl narracji. Opowiadania i powieści Christie niemal nigdy nie są przegadane, pisarka stara się unikać moralizowania i niepotrzebnych opisów (choć pojawiają się one niestety w tych utworach, które pisała, będąc już w zaawansowanym wieku). Jej język jest zwięzły, precyzyjny, a przy tym bardzo sugestywny i „żywy”, co sprawia, że potrzebowała ona zaledwie kilku zdań, by nakreślić atmosferę sytuacji czy charakter postaci. Miała też talent do naturalnych, błyskotliwych dialogów. W efekcie jej prozę, nawet po blisko stu latach, bardzo dobrze i lekko się czyta. Niewiele utworów literackich tak dobrze przechodzi próbę czasu.

Prawdziwy rozgłos przyniosła jednak Agacie opublikowana w 1926 roku powieść „Zabójstwo Rogera Ackroyda”; nowatorska, z wyjątkowo zaskakującym zakończeniem, podejmująca szczególnie wyrafinowaną grę z czytelnikiem – więcej nie napiszę, bo tym, którzy jeszcze jej nie czytali, nie chcę popsuć zabawy niepotrzebnym spojlerem. „Le Monde” umieścił tę książkę na liście stu największych powieści XX wieku.

W 1929 roku Christie dołączyła do Klubu Detektywów, który zrzeszał (i czyni to nadal) autorów i autorki kryminałów. W 1931 roku we współpracy z innymi jego członkami Christie napisała powieść „The Floating Admiral”. Wiele lat później, w 1958 roku objęła funkcję jego przewodniczącej, pod warunkiem jednakże, że nie będzie zmuszona wygłaszać żadnych przemówień (były one dotychczas istotnym elementem dość snobistycznego i tajemniczego rytuału przyjmowania nowych osób w poczet członkiń i członków).

Christie, jeszcze będąc u szczytu kariery, w czasie II wojny światowej (która bardzo nią wstrząsnęła) napisała dwie powieści kończące losy dwojga najważniejszych jej bohaterów: Herkulesa Poirot i Jane Marple. Z Poirot pożegnała się powieścią „Kurtyna”, w której słynny detektyw umiera w bardzo szczególnych okolicznościach. Z Jane Marple (prawdopodobnie w efekcie osobistej sympatii do tej bohaterki) Christie obeszła się znacznie łagodniej – starsza pani, po tym, jak w „Uśpionym morderstwie” rozwiązuje zagadkę, wraca po prostu spokojnie do swojego małego domku na angielskiej prowincji… Obie powieści na długie lata złożono w sejfie. „Kurtyna” ukazała się w 1975 roku, rok przed śmiercią pisarki, zaś „Uśpione morderstwo” opublikowano dopiero po jej śmierci.

Drugi kryzys i tajemnicze zniknięcie

Pierwsza połowa lat dwudziestych upłynęła Agacie Christie pod znakiem literackich sukcesów i rodzinnego szczęścia, jednak już mniej więcej od 1924 roku nad jej małżeńskim życiem zaczęły zbierać się ciemne chmury. W tym roku państwo Christie przenieśli się z Londynu do Sunningdale, gdzie kupili pierwszy dom – rezydencję o nazwie… Styles. Mimo to, Archibald Christie nadal pracował w stolicy i spędzał tam zdecydowaną większość czasu, wolne chwile poświęcając na grę w golfa. I właśnie na polu golfowym poznał młodą pannę Nancy Neele. Od gry w golfa z panną Neele przeszedł do miłości, a ponieważ uczucie było odwzajemnione, zdecydował się rozstać z żoną.

Rok 1926 miał okazać się jednym z najtrudniejszych w życiu Agathy. Pierwszym ciosem była śmierć ukochanej matki. Jeszcze się po nim nie podniosła, kiedy otrzymała kolejny – nie czekając, aż Agatha pozbiera się po utracie matki, mąż zażądał rozwodu. Po latach, bardzo wyrozumiale, Christie pisała o tym w swojej „Autobiografii”: „Archie nie umiał wytrzymać tego wszechobecnego smutku. Stąd też stał się wrażliwy na inne wpływy”. Te „inne wpływy” odnosiły się przede wszystkim do panny Neele. Wprawdzie kilka tygodni później Archie prosił żonę o wybaczenie, przekonując, że popełnił błąd, jednak ostatecznie małżeństwa nie udało się uratować.

Najprawdopodobniej w efekcie przeżytego przez nią załamania nerwowego w nocy z 3 na 4 grudnia 1926 roku Agatha Christie bez słowa założyła futro i w lekkich pantoflach na szpilkach i eleganckiej sukience zasiadła za kierownicą ukochanego samochodu morissa cowleya, znikając w ciemności… na 11 dni. Ten epizod z życia pisarki wciąż otoczony jest aurą tajemnicy i ostatecznie nigdy nie stwierdzono z całą pewnością, jakie były przyczyny i przebieg tych wypadków.

Ostatecznie przez tych 11 dni pisarki szukała cała Wielka Brytania nie wyłączając policji i prasy, mąż bowiem zgłosił jej zaginięcie, ustanowiono też nagrodę w wysokości bardzo dużej wówczas sumy 100 funtów za każdą informację, która mogłaby pomóc w odnalezieniu pisarki. Szacuje się, że w poszukiwania zaangażowanych było 15 tysięcy wolontariuszek i wolontariuszy. O pomoc w poszukiwaniach poproszono nawet samego Arthura Conan Doyle'a! Jak się okazało, w tym samym czasie Christie zaszyła się przed światem w północnoangielskim uzdrowisku Harrogate w hotelu Hydropathic. Została wprawdzie rozpoznana przez obsługę hotelu, jednak nikt z niej nie zdradził miejsca pobytu pisarki – ważniejsza okazała się lojalność względem klientki. Christie zameldowała się w hotelu jako… Theresa Neele, czyli kochanka jej męża. Z relacji świadków wynika, że w czasie pobytu dość chętnie grała w brydża i brała udział w wieczorkach tanecznych, czytała też gazety – w tym doniesienia z poszukiwań Agathy Christie…

Kiedy wreszcie 14 grudnia Archie w asyście policji zjawił się w Harrogate, by zabrać żonę do domu, prasie wyjaśniono, że źródłem całej sytuacji były problemy z pamięcią Agathy. Oczywiście jednak pojawiły się różne spekulacje. Szukające sensacji media oraz ich czytelnicy i czytelniczki, rozważały różne możliwości – wśród nich zwłaszcza tę, że rzekome zaginięcie Christie było celowo zaplanowaną akcją „marketingową”, mającą zwrócić uwagę opinii publicznej na pisarkę. Byli i tacy, którzy twierdzili, że Christie zaginęła, bo mąż chciał się jej pozbyć…

Ostatecznie jednak chyba najbardziej prawdopodobna jest oficjalna wersja z zanikiem pamięci. W następstwie przeżytego załamania nerwowego, silnego wstrząsu i stresu, Christie mogła doświadczyć poważnych zaburzeń pamięci i tożsamości, a zwłaszcza tzw. fugi dysocjacyjnej. Zaburzenie to, będące następstwem silnego stresu, polega na ucieczce z dotychczasowej sytuacji np. w zmianę pracy zawodowej bądź daleką podróż. Osoby znajdujące się w stanie fugi doświadczają całkowitej amnezji wstecznej, to znaczy są nieświadome własnej przeszłości i tożsamości, mogą sprawiać wrażenie zagubionych i rozkojarzonych (a takie właśnie wrażenie robiła na obsłudze hotelu Agatha, która nie była w stanie przypomnieć sobie imienia swego męża i córki). Mimo to ich zachowanie jest dość spójne i logiczne (obserwowane z zewnątrz wydają się dość „normalnie” funkcjonować, choć niektóre ich wypowiedzi mogą wydawać się dziwne, bo niedopasowane do kontekstu). Z kolei po powrocie do zdrowia nie są w stanie przypomnieć sobie tego, co działo się w okresie fugi. Podobnie było z Agathą, która rodzoną siostrę rozpoznała dopiero po kilku dniach.
Hipoteza ta jest tym bardziej prawdopodobna, jeśli oceniamy ją w kontekście naszej wiedzy o osobowości Christie, która była bardzo wrażliwa, nieśmiała, z wyraźną tendencją do przeżywania lęku, a więc możliwe, że podatna na negatywny wpływ doświadczeń stresujących i traumatycznych.

O tym, że nie była to mistyfikacja, może świadczyć również fakt, że Agatha nigdy później przez całe swoje życie nie mówiła o tym, co się wówczas zdarzyło. Starannie pominęła to również w swojej „Autobiografii” i wywiadach. Wiele wskazuje na to, że naprawdę nie pamiętała tych wydarzeń, a nawet że mogła być nimi bardzo zakłopotana.
Ostatecznie Archie i Agatha rozwiedli się w kwietniu 1928 roku.

Druga miłość

Koniec małżeństwa z mężczyzną, któremu niegdyś tak ufała i którego miała za przyjaciela, głęboko wstrząsnął Agathą. Aby oderwać się od przykrej rzeczywistości, pisarka postanowiła wyruszyć w podróż słynnym Orient Ekspresem na Bliski Wschód. W czasie tej podróży w jej błyskotliwym umyśle zakiełkował pomysł na jedną z jej najgłośniejszych (i zarazem jednej z tych bardziej przekombinowanych) powieści „Morderstwo w Orient Expressie”.

Jesienią 1928 roku Christie dotarła do Bagdadu i miasta Ur, gdzie zaprzyjaźniła się z prowadzącym tam wykopaliska archeologiem Leonardem Woolley’em oraz jego żoną Katharine, utalentowaną i piękną malarką. Nowe życie dla Christie zaczęło się dwa lata później, kiedy odwiedziła ich ponownie i poznała 25-letniego Maxa Mallowana, obiecującego archeologa i zarazem asystenta Woolleya.
Max wspominał później „Od razu uznałem ją za najmilszą osobę pod słońcem”. Początkowo Agatha obawiała się angażować w tę znajomość – była wszak o 14 lat starsza od swego adoratora! Mimo to, z tego wyjazdu wrócili do Anglii razem, a już 11 września 1930 roku wzięli ślub. Ze wspomnień pisarki wynika, że byli dobraną parą, a ich małżeństwo było szczęśliwe aż do śmierci Christie w 1976 roku (Max zmarł dwa lata później).

Agatha Christie miała do siebie ogromny i budzący duża sympatię dystans. Żartowała: „Archeolog to najlepszy mąż, jakiego można sobie wyobrazić. Im starsza staje się żona, tym bardziej wzrasta jej wartość w oczach męża”.

W roku 1938 państwo Mallowan osiedli w kupionej przez siebie starej posiadłości Greenway House nad rzeką Dart. Uwagę zwracały tu zwłaszcza piękne, rozległe ogrody, które mogły przypominać pisarce dzieciństwo. Niestety, cieszyli się nimi krótko, bo po wybuchu II wojny światowej posiadłość została przejęta przez wojsko i zwrócona Mallowanom dopiero w 1945 roku. Co ciekawe, podczas wojny Agatha znów – jako wolontariuszka – pracowała w aptece, zaś Max… w lotnictwie.

W czasie okołowojennej zawieruchy Agatha Christie opublikowała ponad 10 książek i po zakończeniu wojny była już bardzo znaną pisarką. Jej liczni czytelnicy i czytelniczki byli żywo zainteresowani nie tylko jej twórczością, ale też życiem, ona jednak troskliwie chroniła przed postronnymi swoje życie prywatne, niechętnie udzielała wywiadów i stanowczo naciskała, by jej „Autobiografię” opublikowano dopiero po jej śmierci – tak się zresztą stało. Zrobiła jednak jeden wyjątek od tej reguły – w 1946 roku, pod nazwiskiem Agatha Christie Mallowan, opublikowała autobiograficzną książkę zatytułowaną „Opowiedzcie, jak tam żyjecie”. Opisała w niej – w lekkiej i dowcipnej formie – swoje wspomnienia z podróży odbytych z mężem w latach trzydziestych do Syrii i Iraku, kiedy to towarzyszyła Maksowi przez kilka sezonów podczas wykopalisk. Tytuł książki nawiązywał do pytania, które często mieli zadawać jej przyjaciele i znajomi, a jej lektura również dziś sprawia wiele przyjemności.

Opublikowane przez Christie autobiograficzne książki są kopalnią informacji na jej temat, ale też oczywiście tylko tych, które chciała przekazać. Dowiadujemy się z nich m.in., czego słynna pisarka nie znosiła (hałasu, tłumu, przyjęć, rozwlekłych rozmów, dymu papierosowego, alkoholu, smaku i zapachu gotowanego mleka, dżemu pomarańczowego, ostryg, pochmurnego nieba, a także… dotyku ptaków), oraz co darzyła szczególną sympatią (dobre jedzenie, a zwłaszcza devońską śmietanę i jabłka, muzykę, ciszę i spokój, słońce, sen i marzenia, swój pierwszy własny samochód – szary morris cowley – tak, ten sam, samoloty i pociągi, liczbowe łamigłówki, morskie kąpiele, zapach kawy, konwalie, psy i teatr – niekoniecznie w tej kolejności).

Podróże

W wielu utworach Christie uderza znajomość opisanych realiów rozmaitych mniej lub bardziej egzotycznych krajów: od Francji po Egipt. W rzeczywistości Christie zwiedziła wszystkie kraje, o których pisze i najczęściej pozostawała w nich znacznie dłużej, niż pozwalają na to dzisiejsze wycieczki all inclusive. Mogła więc, korzystając ze swojego wyjątkowego zmysłu obserwacji, który dotyczył zarówno miejsc, jak i ludzi, naprawdę dobrze je poznać. Dzięki temu jej twórczość jest tak różnorodna pod względem tła dla każdej z opowiedzianych historii: w jej książkach akcja dzieje się i w zamkniętych przestrzeniach i pośród zieleni angielskiej prowincji, i w sercu Londynu, i – wreszcie – w wielu niezwykłych zakątkach globu (a także środkach lokomocji takich jak pociąg, samolot, parostatek czy transatlantyk).

W 1922 roku, kiedy jeszcze uczucie między nią a Archiem kwitło, Agatha Chrisie odbyła z mężem niezwykłą podróż dookoła świata, podczas której odwiedzili m.in. Afrykę Południową, Australię, Nową Zelandię, Kanadę i Hawaje (gdzie pisarka z dobrym skutkiem próbowała swoich sił w nauce surfowania). Dla pana Christie był to wyjazd służbowy – jego celem było zebranie materiałów do Wystawy Imperium Brytyjskiego. Dla Agathy zaś była to nie tylko przygoda, ale też kopalnia inspiracji dla dalszej twórczości. Jedynym poważnym kłopotem była dla niej koszmarna choroba morska, która dopadała ją na pokładzie statków, odbierając nie tylko radość z podróży, ale wręcz chęć do życia. Tą samą przypadłością pisarka obdarzyła zresztą też Herkulesa Poirot, trudno jednak powiedzieć, czy złośliwie, czy też przeciwnie – z chęci utożsamienia się z jego postacią, a może jeszcze z całkiem innego powodu.

Dzięki licznym napisanym z tej podróży wspomnieniom i listom Agathy powstała wydana już po śmierci pisarki książka „Moja podróż po Imperium”, zredagowana i opatrzona wstępem przez wnuka Agaty Christie Mathew Pricharda. W publikacji tej zebrał on też archiwalne fotografie z prywatnego rodzinnego zbioru (niektóre wykonane przez samą Christie) oraz wycinki prasowe, w zaskakująco żywy sposób portretując dawno miniony świat i ukazując zaskakujące, śmiałe oblicze samej Agathy.

Pod znakiem wspólnych podróży upływało też jej życie u boku drugiego męża, Maxa Mellowana, któremu chętnie towarzyszyła w wyjazdach służbowych. Ze wspomnianej już książki „Opowiedzcie, jak tam żyjecie” wyłania się portret Christie jako osoby bardzo zaradnej, praktycznej i dowcipnej, będącej w stanie znosić wiele niewygód podróży czy nawet życia wśród pustyni. Chętnie i z duża kompetencją pomagała też mężowi w wykopaliskach, m.in. oczyszczając i katalogując zbiory. Nie rozstawała się przy tym z maszyną do pisania…

Kurtyna

Kiedy w 1975 roku na rynku wydawniczym ukazała się „Kurtyna” i świat musiał pogodzić się ze śmiercią Herkulesa Poirot, Agatha Christie liczyła sobie już 84 lata i cierpiała na demencję i chorobę Alzhaimera. Zmarła krótko później, 12 stycznia 1976 roku w Wallingford. Wtedy też opublikowano „Uśpione morderstwo”, opisujące ostatnie śledztwo panny Marple. Rok później nastąpiło pierwsze wydanie jej „Autobiografii”; opublikowano też wspomnienia Maxa Mallowana, który odszedł dwa lata po żonie, w 1978 roku.
Kończąc w 1965 roku swoją „Autobiografię”, pisarka przyznała: „Jestem zadowolona. Robiłam to, co chciałam robić”.


Magdalena Goetz - psycholożka i psychoterapeutka regularnie publikująca teksty poświęcone psychologii i kulturze, prowadzi bloga o twórczości Agathy Christie pod adresem http://agatha-christie.eu

Może też zainteresują cię te tematy