Aktualności

Co zamiast Belle Epoque?

Na ekra­nach pol­skich domów ostat­nio zago­ścił serial wypro­du­ko­wa­ny przez rodzi­my prze­mysł tele­wi­zyj­ny, „Bel­le Epo­que” – taki wła­śnie nosi tytuł ów pro­jekt, zre­ali­zo­wa­ny na zle­ce­nie TVN-u. Co cie­ka­we, oka­zu­je się, że poziom tej­że pro­duk­cji nie jest rów­ny temu, czym dotych­czas raczy­ły nas tego typu mass media, i pomi­mo natę­że­nia kry­mi­na­łów zna­lazł dla sie­bie lukę „kon­sump­cyj­ną”. Być może jest to zasłu­ga loka­li­za­cji akcji (Kra­ków) oraz epo­ki, w któ­rej się roz­gry­wa, od któ­rej zresz­tą pro­jekt wziął swo­ją nazwę. Naj­wy­raź­niej, naresz­cie pol­scy pro­du­cen­ci i reży­se­rzy seria­lo­wi uzna­li, że czas poka­zać odbior­com roz­ryw­kę w nie­co wyż­szej jako­ści, niż dotych­czas.

Dla­te­go też dla wszyst­kich tych, któ­rych pochło­nę­ła atmos­fe­ra seria­lu mamy coś spe­cjal­ne­go – lite­rac­ką listę kry­mi­na­łów retro, mogą­cych w podob­ny spo­sób, co „Bel­le Epo­que”, wcią­gnąć odbior­ców, zachwy­cić kli­ma­tem daw­nych lat, a tak­że dostar­czyć roz­ryw­ki i pobu­dzić sil­ne prze­ży­cia emo­cjo­nal­ne.

Clo­vis LaFay. Magicz­ne akta Sco­tland Yar­du – Anna Lan­ge

Clo­vis LaFay ma kło­po­ty rodzin­ne. Nie­ży­ją­cy już ojciec miał repu­ta­cję czar­ne­go maga, znacz­nie star­szy przy­rod­ni brat jest wro­go nasta­wio­ny, a dzie­ci tego ostat­nie­go… No cóż, na pew­ne zabu­rze­nia nie ma jesz­cze nazw – jest rok 1873 – co nie zna­czy, że nie ist­nie­ją te zja­wi­ska.
John Dobson, daw­ny przy­ja­ciel Clo­vi­sa i nad­in­spek­tor świe­żo utwo­rzo­nej jed­nost­ki wydzia­łu detek­ty­wi­stycz­ne­go lon­dyń­skiej poli­cji metro­po­li­tal­nej rów­nież ma licz­ne pro­ble­my. Z pie­niędz­mi nie jest naj­le­piej, z pro­win­cji przy­je­cha­ła młod­sza sio­stra, pod­wład­ni krzy­wo patrzą na zwierzch­nic­two mło­de­go eks­po­rucz­ni­ka arty­le­rii, a naj­gor­sze, że w Lon­dy­nie dra­stycz­nie bra­ku­je egzor­cy­stów!
Ali­cja Dobson waha się: zamąż­pój­ście czy pie­lę­gniar­stwo? Sęk w tym, że kon­ku­ren­ci się nie tło­czą, a zaję­cia z magii lecze­nia na kur­sie pie­lę­gniar­skim oka­za­ły się nie cał­kiem tym, na co mia­ła nadzie­ję. Clo­vis LaFay chęt­nie słu­ży pomo­cą w tym dru­gim pro­ble­mie, a kto wie, może i w pierw­szym? Cho­ciaż cze­goś się jak­by boi…


Czter­dzie­ści i czte­ry – Krzysz­tof Piskor­ski

Jest rok 1844. Do odcię­tej blo­ka­dą Anglii przy­by­wa Eli­za Żmi­jew­ska – poet­ka i ostat­nia kapłan­ka zapo­mnia­ne­go, sło­wiań­skie­go bóstwa. Eli­za ma odna­leźć prze­my­słow­ca Kon­ra­da Zału­skie­go, któ­re­go roda­cy winią za upa­dek powsta­nia na Litwie. Zamie­rza wyko­nać na nim wyrok wyda­ny przez Radę Emi­gra­cyj­ną oraz Juliu­sza Sło­wac­kie­go. Tyl­ko czy Zału­ski napraw­dę jest win­ny? A może padł ofia­rą roz­gryw­ki dwóch wiesz­czów?
W świe­cie, gdzie ener­gia próż­ni odmie­ni­ła histo­rię, nie ma pro­stych odpo­wie­dzi. Ethe­ro­we bra­my połą­czy­ły Euro­pę z rów­no­le­gły­mi świa­ta­mi, a woj­ny i powsta­nia poto­czy­ły się nowym torem. Towiań­czy­cy, rewo­lu­cjo­ni­ści, lud­dy­ści, sza­le­ni pro­ro­cy i poeci snu­ją pię­tro­we intry­gi. Armie, taj­ne poli­cje oraz flo­ty powietrz­nych okrę­tów cze­ka­ją na znak. Z poza­świa­to­wych kolo­nii Fran­cji, Anglii oraz Rosji nad­cią­ga­ją egzo­tycz­ne stwo­rze­nia i obce siły. Coś lęgnie się w ciem­nych zauł­kach miast…
Pola­cy widzą we wszyst­kim szan­sę, by wywró­cić układ wro­gich im mocarstw. Żmi­jew­ska odkry­wa jed­nak, że na sza­li leży coś wię­cej niż tyl­ko los jej kra­ju…


Księ­ga wszyst­kich doko­nań Sher­loc­ka Hol­me­sa – Arthur Conan Doy­le

Sher­lock Hol­mes, naj­bar­dziej zna­ny boha­ter ksią­żek sir Arthu­ra Conan Doyle’a, został opi­sa­ny tak wni­kli­wie, iż przez dłu­gie lata wie­lu czy­tel­ni­ków uwa­ża­ło, że żył on napraw­dę, lub pra­gnę­ło, aby tak było. Sam autor przy­zna­wał, że Hol­mes był czę­ścio­wo wzo­ro­wa­ny na fak­tycz­nie ist­nie­ją­cej oso­bie, dok­to­rze medy­cy­ny sądo­wej Jose­phie Bel­lu, men­to­rze pisa­rza i jego opie­ku­nie pod­czas stu­diów w Edyn­bur­gu. Bell był postę­po­wym chi­rur­giem i sły­nął z deduk­cyj­ne­go rozu­mo­wa­nia.

Sher­lock Hol­mes po raz pierw­szy poja­wił się w nowe­li “Stu­dium w szkar­ła­cie”, ale dopie­ro po tym, jak opo­wia­da­nie “Skan­dal w Cze­chach” uka­za­ło się w odcin­kach w “The Strand Maga­zi­ne”, przy­cią­gnął czy­tel­ni­ków i stał się lite­rac­kim feno­me­nem. Żad­ne inne dzie­ło Doyle’a nie spo­tka­ło się z takim przy­ję­ciem jak opo­wie­ści o bły­sko­tli­wym, eks­cen­trycz­nym i trud­nym detek­ty­wie oraz jego sym­pa­tycz­nym cier­pli­wym asy­sten­cie i kro­ni­ka­rzu, dok­to­rze Joh­nie Wat­so­nie. Choć Anglik napi­sał tak­że kil­ka roman­sów histo­rycz­nych oraz mono­gra­fie “Wiel­ka woj­na” i “Woj­na w Afry­ce Połu­dnio­wej: przy­czy­ny i prze­bieg”, za któ­re otrzy­mał tytuł szla­chec­ki, pozo­sta­ły one w cie­niu przy­gód enig­ma­tycz­ne­go boha­te­ra.

Mimo uzna­nia, jakim cie­szył się detek­tyw, Conan Doy­le w pew­nym momen­cie stwier­dził, że nad­szedł czas, aby z nim skoń­czyć, i w opo­wia­da­niu “Ostat­nia zagad­ka” opi­sał śmierć Hol­me­sa pod­czas pory­wa­ją­cej wal­ki z jego odwiecz­nym wro­giem pro­fe­so­rem Moriar­tym. Czy­tel­ni­cy dłu­go i dobit­nie wyra­ża­li swe nie­za­do­wo­le­nie. Sher­lock Hol­mes po pro­stu musiał powró­cić. Pisarz w koń­cu ugiął się pod pre­sją, cudow­nie przy­wró­co­ny do życia detek­tyw wystą­pił w kolej­nych trzy­dzie­stu trzech opo­wia­da­niach i dwóch nowe­lach, “Doli­nie stra­chu” i “Psie Baskerville’ów”. Niniej­szy zbiór zawie­ra wszyst­kie pięć­dzie­siąt sie­dem opo­wia­dań i czte­ry nowe­le, w któ­rych poja­wia się Hol­mes, w tym “Kar­to­no­we pudło”, któ­re­go Doy­le nie opu­bli­ko­wał, oba­wiał się, że wystę­pu­ją­ce tam wzmian­ki o sek­sie przed­mał­żeń­skim mogą zostać uzna­ne za zbyt śmia­łe. Opo­wie­ści Arthu­ra Conan Doyle’a przy­czy­ni­ły się do popu­la­ry­za­cji gatun­ku opo­wia­dań detek­ty­wi­stycz­nych i na zawsze zmie­ni­ły podej­ście pisa­rzy do lite­ra­tu­ry kry­mi­nal­nej, a że wciąż są wzna­wia­ne na całym świe­cie i regu­lar­nie prze­no­szo­ne na sce­ny oraz ekra­ny kino­we i tele­wi­zyj­ne, Sher­lock Hol­mes zapew­ne pozo­sta­nie, rów­nież w XXI wie­ku, naj­słyn­niej­szym i naj­bar­dziej lubia­nym detek­ty­wem wszech cza­sów.


Ostat­nia wola – Joan­na Szwe­chło­wicz

Pasjo­nu­ją­cy kry­mi­nał retro w duchu mistrzy­ni gatun­ku, Aga­thy Chri­stie. Gro­mad­ka dale­kich krew­nych odcię­tych od świa­ta, połą­czo­nych wza­jem­ną podejrz­li­wo­ścią i zbrod­nią. Dla sma­ko­szy kla­sy­ki w nowej, wybor­nej odsło­nie.

30 grud­nia 1938 roku krew­ni baro­no­wej Wiry­dian­ny Korzyc­kiej, zwa­bie­ni przez nią pod­stę­pem, sta­wia­ją się kar­nie w pała­cu, pra­wie w kom­ple­cie. W liście poin­for­mo­wa­ła ich, że w syl­we­stra zamie­rza roz­stać się z życiem. Na wła­snych warun­kach.

Dla­te­go zapra­szam was na pią­tek, trzy­dzie­ste­go grud­nia i pro­szę, żeby­ście zare­zer­wo­wa­li sobie czas do pierw­sze­go popo­łu­dnia nowe­go roku. Wie­czo­rem odbę­dzie się uro­czy­sta kola­cja, a w sobot­nie połu­dnie odczy­tam swo­ją ostat­nią wolę. Wszyst­ko zosta­ło uzgod­nio­ne, więc niech nikt nie pró­bu­je póź­niej pod­wa­żać testa­men­tu.

Spra­wa będzie wystar­cza­ją­cym skan­da­lem i doku­ment­nie was skom­pro­mi­tu­je.”

Wasza uko­cha­na ciot­ka


Aza­zel – Boris Aku­nin

Czym zaj­mu­je się mię­dzy­na­ro­do­wa orga­ni­za­cja Aza­zel? Czy napraw­dę ist­nie­je mię­dzy­na­ro­do­wy spi­sek? Czy Era­sto­wi Pie­tro­wi­czo­wi Fan­do­ri­no­wi uda się roz­wi­kłać zagad­kę? Kolej­na kry­mi­nał retro Boir­sa Aku­ni­na, któ­re­go książ­ki prze­tłu­ma­czo­no na 35 języ­ków i wyda­no w nakła­dzie ponad 20 milio­nów egzem­pla­rzy. Rok 1876. Mło­dy poli­cjant moskiew­ski Erast Fan­do­rin pra­cu­je nad tajem­ni­czą spra­wą: boga­ty stu­dent publicz­nie popeł­nia samo­bój­stwo, pozo­sta­wia­jąc mają­tek Angiel­ce, lady Asta­ir. Pró­bu­jąc roz­wią­zać zagad­kę, Fan­do­rin co chwi­la nara­ża się na nie­bez­pie­czeń­stwo. Ktoś czy­ha na jego życie. Śledz­two pro­wa­dzi go do Lon­dy­nu. Gdy­by przy­pusz­czał, jak wyso­ką cenę przyj­dzie mu zapła­cić za ujaw­nie­nie tajem­ni­cy…


Gło­wa Mino­tau­ra – Marek Kra­jew­ski

Bre­slau, 1 stycz­nia 1937 roku, kwa­drans na pią­tą rano. Eber­hard Mock nie­spo­dzie­wa­nie dosta­je roz­kaz popro­wa­dze­nia śledz­twa w spra­wie mor­der­stwa. Ofia­rą jest mło­da kobie­ta – oka­le­czo­na, zgwał­co­na i zabi­ta, jej cia­ło zna­le­zio­no w pod­rzęd­nym hote­lu, zna­nym jako miej­sce scha­dzek. Była cudzo­ziem­ką, a w jej skrom­nym baga­żu znaj­do­wa­ła się maszy­na do pisa­nia z fran­cu­ski­mi zna­ka­mi. Czy hitle­row­skie wła­dze słusz­nie podej­rze­wa­ją poli­tycz­ny cha­rak­ter zbrod­ni, przy­pusz­czal­nie wymie­rzo­nej w III Rze­szę? Jaki zwią­zek ze spra­wą ma pięk­na czar­no­oka kobie­ta, kil­ka­krot­nie widzia­na na gra­ni­cy pol­sko-nie­miec­kiej? Mock – tym razem w ran­dze kapi­ta­na abwe­ry – nie­chęt­ny nowym porząd­kom, intry­gom gesta­po i wła­dzy faszy­stów, szu­ka mor­der­cy. Znów jest w swo­im żywio­le – krą­ży po peł­nych okru­cień­stwa, prze­mo­cy i tajem­nic miej­scach, spe­lun­kach i zauł­kach; ocie­ra się też o mrocz­ny świat wyż­szych sfer, w któ­rym zda­rza­ją się skan­da­licz­ne histo­rie. Dzię­ki swo­im nie­kon­wen­cjo­nal­nym meto­dom pra­cy i prze­bie­gło­ści tra­fia na ślad prze­stęp­cy, praw­do­po­dob­nie jest na tro­pie seryj­ne­go zabój­cy. Losy śledz­twa poto­czą się jed­nak bar­dzo nie­ocze­ki­wa­nie…


Mia­sto cie­ni – Micha­el Rus­sell

Ciem­ne zauł­ki Dubli­na, peł­ne tajem­nic Wol­ne Mia­sto Gdańsk, zaka­za­ne uczu­cia i praw­da zako­pa­na w zbyt płyt­kim gro­bie.

Susan Field zni­ka nagle bez śla­du. Zanie­po­ko­jo­na tym wyda­rze­niem Żydów­ka Han­nah Rosen zro­bi wszyst­ko, żeby odkryć, jaki los spo­tkał jej przy­ja­ciół­kę. Poma­ga jej Ste­fan Gil­le­spie – bez­kom­pro­mi­so­wy poli­cjant i ojciec roz­pacz­li­wie wal­czą­cy o pra­wo do dziec­ka. Każ­dy moż­li­wy trop zda­je się pro­wa­dzić doni­kąd, a oso­ba, któ­ra ostat­ni raz mogła widzieć Susan, w pośpie­chu opusz­cza mia­sto. Dopie­ro kie­dy w górach nie­opo­dal Dubli­na odkry­te zosta­ją cia­ła kobie­ty i męż­czy­zny, pry­wat­ne śledz­two nabie­ra tem­pa. Rodzi się rów­nież uczu­cie – zaka­za­na w kato­lic­kiej Irlan­dii miłość Żydów­ki i pro­te­stan­ta.

Co wspól­ne­go mają popeł­nio­ne w Dubli­nie zbrod­nie z ukry­wa­ją­cym się w Gdań­sku leka­rzem? Jaki zwią­zek ma uwi­kła­ny w kło­po­tli­wy romans ksiądz z bez­względ­ny­mi funk­cjo­na­riu­sza­mi dubliń­skiej poli­cji? Ste­fan i Han­nah, zbli­ża­jąc się do roz­wią­za­nia, popa­da­ją w coraz więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo. Nie­któ­re sekre­ty powin­ny pozo­stać pogrze­ba­ne na zawsze…


Alie­ni­sta – Caleb Carr

Nowy Jork, 1896 rok. Mia­stem wstrzą­sa­ją maka­brycz­ne zabój­stwa chłop­ców-pro­sty­tu­tek. Sko­rum­po­wa­ni poli­cjan­ci pro­wa­dzą ofi­cjal­ne śledz­two, ale nie­za­leż­nie od nich dzia­ła taj­na gru­pa powo­ła­na przez Theodore’a Roose­vel­ta, póź­niej­sze­go pre­zy­den­ta Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Naj­waż­niej­szy w tej gru­pie jest tytu­ło­wy alie­ni­sta – dziś powie­dzie­li­by­śmy psy­cho­pa­to­log – Lasz­lo Kre­izler, któ­ry wyko­rzy­stu­je całą swą wie­dzę, by prze­nik­nąć naj­mrocz­niej­sze zaka­mar­ki umy­słu mor­der­cy i w ten spo­sób wpaść na jego trop.

Alie­ni­sta” zna­ko­mi­cie łączy ele­men­ty powie­ści histo­rycz­nej, psy­cho­lo­gicz­nej i thril­le­ra, dając przy tym nie­sa­mo­wi­ty obraz Nowe­go Jor­ku w epo­ce wiel­kich prze­mian.


Życie towa­rzy­skie w XIX wie­ku . Wspa­nia­łe cza­sy bel­le epo­que – Agniesz­ka Lisak

Poka­zy ilu­zjo­ni­stów, osią­gnię­cia XIX-wiecz­nej magii, sean­se spi­ry­ty­stycz­ne, rela­cje dam­sko-męskie, rola kobie­ty, moda, bale i kuli­na­ria –naj­wspa­nial­sza podróż w cza­sie. Fascy­nu­ją­ca Bel­le epo­que!

Niby tak dużo już wie­my o życiu towa­rzy­skim w XIX wie­ku, ale Agniesz­ka Lisak znów udo­wad­nia, że pozo­ry mylą. Zdzie­ra puder z pięk­nych twa­rzy­czek i zaglą­da pod spód­ni­cę. Dokład­nie tak, ale przy oka­zji zabie­ra czy­tel­ni­ka na poka­zy ilu­zjo­ni­stów, by obej­rze­li naj­now­sze osią­gnię­cia dzie­więt­na­sto­wiecz­nej magii, na sean­se spi­ry­ty­stycz­ne, na pokaz cudu natu­ry w posta­ci bra­ci syjam­skich i baby z wąsa­mi. Jest i strasz­nie, i śmiesz­nie. Bo taka już autor­ki natu­ra, że lubi pośmiać się z przod­ków, a nie­obec­ni jak zawsze nie mają racji. Jesz­cze lepiej jed­nak, gdy moż­na pośmiać się z nich razem z czy­tel­ni­kiem.

W co i gdzie się bawio­no, z kim wol­no było się zada­wać, a kogo trze­ba było omi­jać sze­ro­kim łukiem. Jak prze­bie­ga­ły zaję­cia na świe­żym powie­trzu, a jak wyglą­da­ły noc­ne roz­ryw­ki dla doro­słych? Niby tak dużo już wie­my o życiu towa­rzy­skim w XIX wie­ku, ale Agniesz­ka Lisak znów udo­wad­nia, że pozo­ry mylą. Zdzie­ra puder z pięk­nych twa­rzy­czek i zaglą­da pod spód­ni­cę. Dokład­nie tak, ale przy oka­zji zabie­ra czy­tel­ni­ka na poka­zy ilu­zjo­ni­stów, by obej­rze­li naj­now­sze osią­gnię­cia dzie­więt­na­sto­wiecz­nej magii, na sean­se spi­ry­ty­stycz­ne, na pokaz cudu natu­ry w posta­ci bra­ci syjam­skich i baby z wąsa­mi. Jest i strasz­nie, i śmiesz­nie. Bo taka już autor­ki natu­ra, że lubi pośmiać się z przod­ków, a nie­obec­ni jak zawsze nie mają racji. Jesz­cze lepiej jed­nak, gdy moż­na pośmiać się z nich razem z czy­tel­ni­kiem.


Zbrod­nia w błę­ki­cie – Kata­rzy­na Kwiat­kow­ska

Mło­dy podróż­nik i detek­tyw hob­by­sta, Jan Moraw­ski, przy­by­wa w śnież­ną zadym­kę do pała­cu w Tar­no­wi­cach. Pierw­szy wspól­ny posi­łek z gospo­da­rza­mi i ich gość­mi ujaw­nia nie­spo­dzie­wa­ne ura­zy, kon­flik­ty i żale. Ta pod­mi­no­wa­na atmos­fe­ra ma tra­gicz­ny finał. Następ­ne­go ran­ka w błę­kit­nej sypial­ni poko­jów­ka znaj­du­je zwło­ki kobie­ty. Do akcji wkra­cza Moraw­ski. Przy­tła­cza go jed­nak ogrom wyklu­cza­ją­cych się dowo­dów i sprzecz­nych zeznań, skry­wa­nych grzesz­ków, ani­mo­zji i zdrad. Co gor­sza nie­mal wszy­scy mie­li motyw i moż­li­wość popeł­nie­nia zbrod­ni. Ale czy to koniec mor­derstw? Czy ktoś jesz­cze zgi­nie?

Schy­łek XIX wie­ku. Wyra­zi­ście zary­so­wa­ne posta­ci na tle wysma­ko­wa­nych pała­co­wych wnętrz, peł­nych barw, zapa­chów i dźwię­ków. Sku­tecz­na wal­ka z pru­skim zabor­cą, zna­ko­mi­cie wple­cio­ne wąt­ki histo­rycz­ne, lite­rac­kie i oby­cza­jo­we. I intry­ga rodem z powie­ści Aga­thy Chri­stie z mor­der­stwem w tle, osa­dzo­na w mroź­nej zie­miań­skiej Wiel­ko­pol­sce.


Klub Dan­te­go – Mat­thew Pearl

Boston, inte­lek­tu­al­na sto­li­ca Sta­nów Zjed­no­czo­nych, 1865 rok. Seria bru­tal­nych mor­derstw wstrzą­sa mia­stem. tyl­ko gro­no ame­ry­kań­skich znaw­ców Dan­te­go może roz­wią­zać mrocz­ną zagad­kę. Mimo śmier­tel­ne­go zagro­że­nia pra­cu­ją­cy nad tłu­ma­cze­niem Boskiej Kome­dii ucze­ni pro­wa­dzą śledz­two na wła­sną rękę. Czy mor­der­cą oka­że się jeden z nich? Komu mogło zale­żeć na tym, by w Nowej Anglii nigdy nie uka­zał się prze­kład Dan­te­go?


Mor­der­stwo pod cen­zu­rą – Mar­cin Wroń­ski

Lublin na kil­ka dni przed 11 listo­pa­da 1930 roku jest ogar­nię­ty przy­go­to­wa­nia­mi do patrio­tycz­ne­go świę­ta. Tym­cza­sem redak­tor naczel­ny lokal­nej pra­wi­co­wej gaze­ty zosta­je bru­tal­nie zamor­do­wa­ny we wła­snym miesz­ka­niu. Śledz­two pro­wa­dzi Zyg­munt „Zyga” Macie­jew­ski, 30-let­ni poli­cjant, od któ­re­go ode­szła żona, za to nie opu­ści­ły go skłon­no­ści do abne­ga­cji i pociąg do alko­ho­lu oraz sła­bość do bok­su. Pierw­sze podej­rze­nia pada­ją na redak­to­rów naczel­nych dwóch innych lubel­skich gazet. Tym bar­dziej, że jeden z nich to komu­ni­stycz­ny agi­ta­tor, a o dru­gim krą­żą pogło­ski, jako­by depra­wo­wał mło­dych chłop­ców. Macie­jew­skie­mu nie uła­twia pra­cy ani nowy współ­pra­cow­nik, przy­dzie­lo­ny mu z komen­dy woje­wódz­kiej, ani dość nie­sub­or­dy­no­wa­ni pod­wład­ni. Kie­dy ran­kiem w samo świę­to zosta­je odna­le­zio­ne cia­ło cen­zo­ra pra­so­we­go, sytu­acja jesz­cze bar­dziej się kom­pli­ku­je.

Mar­cin Wroń­ski zazna­cza swo­ją książ­ką nowy, wyraź­ny punkt na kry­mi­nal­nej mapie Pol­ski. Mię­dzy­wo­jen­ny Lublin pod jego pió­rem sytu­uje się gdzieś mię­dzy Bre­slau Mar­ka Kra­jew­skie­go a Sano­kiem Bar­tło­mie­ja Rych­te­ra. Pisarz pie­czo­ło­wi­cie odtwa­rza realia mia­sta, świet­nie pro­wa­dzi intry­gę, nie ską­pi humo­ru. Zagad­ka Mor­der­stwa pod cen­zu­rą trzy­ma w napię­ciu od pierw­szej do ostat­niej stro­ny.


Zatru­te cia­stecz­ko – Alan Bra­dley

Jest począ­tek lata w sen­nej angiel­skiej wio­sce Bishop’s Lacey. W wiel­kim domu Buck­shaw ambit­na mło­da odkryw­czy­ni Fla­wia de Luce prze­pro­wa­dza eks­pe­ry­men­ty che­micz­ne w labo­ra­to­rium odzie­dzi­czo­nym po eks­cen­trycz­nym wuju. Pra­cu­je nad tru­ci­zna­mi.

Pew­ne­go ran­ka na grząd­ce z ogór­ka­mi odkry­wa tru­pa. Zosta­wia pro­bów­ki i pal­ni­ki Bun­se­na, posta­na­wia roz­wią­zać oso­bi­ście kry­mi­nal­ną zagad­kę, ku utra­pie­niu miej­sco­wej poli­cji. Ale czyż moż­na ją winić? Czy jede­na­sto­let­nie cudow­ne dziec­ko ma inny wybór? Tym bar­dziej, że zosta­wio­ne jest samo sobie i zma­ga się z jaw­ną wro­go­ścią sióstr i obo­jęt­no­ścią owdo­wia­łe­go ojca, któ­re­go całym świa­tem jest kolek­cja znacz­ków.

Nagra­dza­na i chwa­lo­na przez kry­ty­kę powieść kry­mi­nal­na Ala­na Bra­dleya prze­zna­czo­na jest zarów­no dla mło­dzie­ży, jak i doro­słych, któ­rzy będą ocza­ro­wa­ni nie­ustra­szo­ną, zabaw­ną i nie­prze­jed­na­ną następ­czy­nią Miss Mar­ple. Napi­sa­na sty­lo­wo książ­ka roi się od nagłych zwro­tów akcji i wystu­dio­wa­nych deta­li. Czy­ta się ją jed­nym tchem. Spró­buj­cie ugryźć to cia­stecz­ko…


Mor­der­stwo w Orient Expres­sie – Aga­tha Chri­stie

W środ­ku nocy Orient Express wpa­da w zaspy śnież­ne. Na kil­ka dni zosta­ją odcię­ci od świa­ta. W zamknię­tym od wewnątrz prze­dzia­le znaj dują podróż­ni zaszty­le­to­wa­ne­go męż­czy­znę. Dla­cze­go wszy­scy pasa­że­ro­wie kła­mią pod­czas prze­słu­cha­nia? Praw­da jest tak dziw­na, że nawet Poirot trud­no w nią uwie­rzyć.


Mamy nadzie­ję, że choć jeden z powyż­szych tytu­łów zain­try­go­wał Was na tyle, iż zde­cy­do­wa­li­ście się po nie­go się­gnąć, zamó­wi­li­ście go w księ­gar­ni albo po pro­stu wpi­sa­li na listę do prze­czy­ta­nia. Dla nas liczy się przede wszyst­kim to, że zosta­li­ście zachę­ce­ni do prze­czy­ta­nia. Satys­fak­cja z tego, że speł­nia­my naszą misję jest bez­cen­na. Nawet jeśli za książ­ki pła­ci­cie kar­tą Master­Card.

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy