Aktualności

Mapa kości zagościła do księgarń

W księ­gar­niach dostęp­na jest kon­ty­nu­acja Ogni­ste­go oczysz­cze­nia. Mapa kości, tak nosi tytuł kon­ty­nu­acja, to mrocz­na posta­po­ka­lip­tycz­na histo­ria. Poru­sza­ją­ca opo­wieść o tym, jak żądza wła­dzy i dostat­ku oraz lęk przed innym mogą dopro­wa­dzić do upad­ku wszyst­kie­go, co czy­ni nas ludź­mi.

W świe­cie, w któ­rym żyje Cass, nie ma miej­sca dla sła­bych, nie­spraw­nych i odmien­nych. Liczy się tyl­ko dosko­na­łość. Per­fek­cyj­ne Alfy zro­bią wszyst­ko, by trzy­mać upo­śle­dzo­ne Ome­gi tam, gdzie ich miej­sce: w obo­zach pra­cy i na zie­miach, na któ­rych nikt inny nie chce miesz­kać. Naj­chęt­niej pozby­ły­by się ich na zawsze, ale gdy umie­ra Ome­ga, umie­ra tak­że jej bliź­nia­cza Alfa.

Po masa­krze na Wyspie ruch opo­ru Omeg jest w roz­syp­ce. Cass, Kob­ziarz i Zoe wie­dzą, że trze­ba na nowo roz­nie­cić ducha bun­tu. W prze­ciw­nym razie Pani Gene­rał, Refor­ma­tor i Pro­wo­dyr bez prze­szkód zre­ali­zu­ją swój upior­ny plan: zamkną Ome­gi w zbior­ni­kach, któ­re pod­trzy­ma­ją je przy życiu, ale pozba­wią wszel­kiej świa­do­mo­ści. Nie­ocze­ki­wa­na pro­po­zy­cja Pro­wo­dy­ra wyda­je się tym bar­dziej kuszą­ca. Jed­nak czy moż­na ufać komuś, kto otwar­cie przy­za­je, że nie obcho­dzi go los Omeg?
Sama Cass musi się liczyć z tym, że jako wizjo­ner­ka i sio­stra bliź­niacz­ka Refor­ma­to­ra sta­no­wi łako­my kąsek dla każ­dej ze stron. Nie powin­na ufać niko­mu…


Mrocz­na, posta­po­ka­lip­tycz­na kon­ty­nu­acja Ogni­ste­go oczysz­cze­nia to poru­sza­ją­ca opo­wieść o tym, jak żądza wła­dzy i dostat­ku oraz lęk przed innym mogą dopro­wa­dzić do upad­ku wszyst­kie­go, co czy­ni nas ludź­mi. Wcią­ga­ją­ca do ostat­niej stro­ny i nie­moż­li­wa do zapo­mnie­nia.

Czy­tel­ni­cy Igrzysk śmier­ci i cyklu Red Rising Pierce’a Brow­na oraz lubią­cy dys­to­pie będą zafa­scy­no­wa­ni Ogni­stym oczysz­cze­niem.
„Libra­ry Jour­nal”

Fani fan­ta­sy i s-f wresz­cie mają książ­kę, któ­ra ich połą­czy. To będzie wspa­nia­ła seria.
RT Book Reviews

Naj­lep­sza posta­po­ka­lip­tycz­na powieść, jaką czy­ta­łem od lat – mrocz­na, prze­ni­kli­wa i wol­na od dys­to­pij­nych klisz, jakich moż­na by się spo­dzie­wać.
„The Mary Sue”

Fran­ce­sca Haig – austra­lij­ska pisar­ka i poet­ka. Dora­sta­ła w Tasma­nii, uzy­ska­ła tytuł dok­to­ra na Uni­wer­sy­te­cie w Mel­bo­ur­ne i była wykła­dow­cą na Uni­wer­sy­te­cie w Che­ster. Jej wier­sze były publi­ko­wa­ne w cza­so­pi­smach lite­rac­kich i anto­lo­giach w Austra­lii i Anglii, jej pierw­szy zbiór poezji, Bodies of Water, uka­zał się w 2006 roku. W 2010 roku otrzy­ma­ła sty­pen­dium Haw­thorn­den. Jej pierw­sza powieść Ogni­ste oczysz­cze­nie, będą­ca jed­no­cze­śnie pierw­szą czę­ścią try­lo­gii o tym samym tytu­le, zosta­ła wyda­na w 2015 (Uro­bo­ros 2016). Pisar­ka miesz­ka w Lon­dy­nie z mężem i synem. Stro­na autor­ki: FrancescaHaig.com.

Frag­ment książ­ki:

Dwa dni po odna­le­zie­niu opusz­czo­ne­go bez­piecz­ne­go domu oraz mej kłót­ni z Zoe, Kob­ziarz opu­ścił nas o świ­cie, by zakraść się do nie­wiel­kiej osa­dy Omeg leżą­cej na zacho­dzie. Powró­cił przed połu­dniem. Pomi­mo chło­du przód jego koszu­li był ciem­ny od potu.
– Sędzia nie żyje – powie­dział. – Cała wieś o tym mówi.
– To chy­ba dobre wie­ści, praw­da? – ode­zwa­łam się.
Sędzia rzą­dził Radą, odkąd się­gam pamię­cią, ale od lat był pod kon­tro­lą Zacha i jego sojusz­ni­ków.
– Jeśli to tyl­ko mario­net­ka, cóż za róż­ni­ca, że nie żyje?
– Jego sta­no­wi­sko może teraz zająć ktoś o wie­le okrut­niej­szy – rze­kła Zoe. – W tej sytu­acji to nie­do­bra wia­do­mość.
– Jest o wie­le gorzej – stwier­dził Kob­ziarz i wycią­gnął kart­kę papie­ru z kie­sze­ni. Zoe wzię­ła ją i roz­pro­sto­wa­ła.
Ukuc­nę­łam na tra­wie obok niej, pró­bu­jąc nie myśleć o jej nożu, któ­ry nie tak daw­no doty­kał mojej skó­ry.
„Przy­wód­ca Rady zabi­ty przez ter­ro­ry­stów Ome­gi” – gło­sił nagłó­wek. Poni­żej drob­niej­szym dru­kiem napi­sa­no:
„Pod­czas wczo­raj­szej akcji człon­ko­wie samo­zwań­cze­go »ruchu opo­ru« Omeg zamor­do­wa­li bliź­nia­ka peł­nią­ce­go od wie­lu lat służ­bę przy­wód­cy Rady, Sędzie­go.”
Spoj­rza­ła na Kob­zia­rza.
– Czy to w ogó­le moż­li­we?
Ten pokrę­cił gło­wą.
– Wąt­pię – odparł. – Zach i jego kole­sie trzy­ma­ją bliź­nia­ka Sędzie­go pod klu­czem od ponad pię­ciu lat, dzię­ki cze­mu mie­li nad nim kon­tro­lę. To wszyst­ko zosta­ło zaaran­żo­wa­ne. Po pro­stu uzna­li, że już go nie potrze­bu­ją.
– A więc co się zmie­ni­ło? Zawsze mówi­łeś, że potrzeb­ny jest tyl­ko i wyłącz­nie dla­te­go, że ludzie chcie­li widzieć na cze­le Rady kogoś o bar­dziej umiar­ko­wa­nych poglą­dach.
– Pocze­kaj. Posłu­chaj lepiej tego.
Wziął pla­kat i odczy­tał na głos:
– Sędzia peł­nił rolę przy­wód­cy Rady przez czter­na­ście lat i dał się w tym cza­sie poznać jako zago­rza­ły obroń­ca Omeg. Ostat­ni akt prze­mo­cy ze stro­ny agi­ta­to­rów Omeg zmu­sza nas do ponow­ne­go prze­my­śle­nia istot­nej kwe­stii bez­pie­czeń­stwa ludzi pra­cu­ją­cych dla Rady…
– Zupeł­nie jak­by wszy­scy od lat nie trzy­ma­li swo­ich bliź­nia­ków pod klu­czem, jeśli nie w zbior­ni­kach – zadrwi­ła Zoe.
– …oraz dla Alf – czy­tał dalej Kob­ziarz. – Atak na gło­wę rzą­du jest kolej­nym dowo­dem na to, że dysy­den­ci Omeg sta­no­wią rosną­ce nie­bez­pie­czeń­stwo zarów­no dla Omeg, jak i dla Alf. Pani Gene­rał, któ­ra nie­chęt­nie zgo­dzi­ła się zająć miej­sce Sędzie­go, wyra­zi­ła swój smu­tek z powo­du jego przed­wcze­snej śmier­ci. Dopusz­cza­jąc się tego tchó­rzow­skie­go czy­nu, ter­ro­ry­ści pozba­wi­li Ome­gi wier­ne­go sojusz­ni­ka, a jed­no­cze­śnie
poka­za­li bru­tal­ność i bez­względ­ność tych, któ­rzy rze­ko­mo bro­nią samo­sta­no­wie­nia Omeg. Wie­my już, że są goto­wi zabi­jać wła­snych roda­ków, by pod­ko­pać pozy­cję Rady.
Rzu­cił papier na tra­wę.
– Uda­ło im się upiec dwie pie­cze­nie przy jed­nym ogniu – oznaj­mił. – Nie dość, że się go wresz­cie pozby­li, to jesz­cze zrzu­ci­li winę na nas i pod­sy­ci­li wszel­kie resen­ty­men­ty wobec
Omeg. Wzmoc­ni­li swą pozy­cję w dys­pu­cie ze zwo­len­ni­ka­mi umiar­ko­wa­ne­go podej­ścia.
– A więc teraz rzą­dzi Pani Gene­rał – powie­dzia­łam.
– Tak czy owak – cią­gnął Pro­wo­dyr – jesteś o wie­le cen­niej­sza w tere­nie, gdzie sta­no­wisz ogni­wo łączą­ce z ruchem opo­ru.
– Nie pozwo­lę się wyko­rzy­stać.
Myśla­łam o Kob­zia­rzu i o tym, co mi powie­dział kil­ka dni temu: „Ty masz cier­pli­wie zno­sić swo­je wizje, a ja decy­du­ję, w jaki spo­sób je wyko­rzy­sta­my”. Mia­łam już dosyć tego, że
męż­czyź­ni uwa­ża­ją mnie za swo­je narzę­dzie.
– Mogli­by­śmy sobie nawza­jem pomóc – rzekł Pro­wo­dyr. – Chce­my tego same­go.
– Nie, nie chce­my – odpar­łam. Jego oskar­że­nie zabo­la­ło mnie bar­dziej niż ran­ka pozo­sta­wio­na przez jego nóż. – Chcesz się nas pozbyć podob­nie jak Zach, ale nie podo­ba­ją
ci się jego meto­dy.
– Być może nasze cele kie­dyś sta­ną się roz­bież­ne, ale póki co wszy­scy chce­my powstrzy­mać roz­bu­do­wę sys­te­mu zbior­ni­ków. Moje pyta­nie brzmi: czy to waż­ne dla cie­bie?
– Nie pomo­gę ci.
– Gdy­by­śmy mie­li ci pomóc – pod­jął za mnie Kob­ziarz – co obie­cał­byś nam w zamian?
– Infor­ma­cje. Pouf­ne infor­ma­cje, któ­re mogły­by pomóc rucho­wi opo­ru w powstrzy­ma­niu roz­bu­do­wy sys­te­mu zbior­ni­ków. Pani Gene­rał i Refor­ma­tor wypchnę­li mnie poza nawias, ale nadal mam dostęp do infor­ma­cji, o któ­rych nawet wam się
nie śni­ło.
– Infor­ma­cje to za mało, sko­ro nie może­my ich nawet wyko­rzy­stać – powie­dzia­łam. – Być może kie­dyś były cza­sy, kie­dy wystar­cza­ło nam ukry­wa­nie się i pota­jem­ne zbie­ra­nie danych, ale zbyt wie­lu naszych zgi­nę­ło na Wyspie. Jeśli napraw­dę chcesz powstrzy­mać pro­ces umiesz­cza­nia ludzi w zbior­ni­kach, zbierz lojal­ne sobie woj­ska i pomóż nam.
– Pro­sisz o zbyt wie­le – odparł. – Jeśli chwy­cę za broń prze­ciw­ko two­je­mu bra­tu i Pani Gene­rał, doj­dzie do otwar­tej woj­ny. Zaczną ginąć ludzie, zarów­no twoi roda­cy jak i moi.
– Już zgi­nę­ło wie­lu ludzi – powie­dzia­łam. – A jesz­cze wię­cej tra­fi do zbior­ni­ków. W koń­cu ten los, gor­szy od śmier­ci, cze­ka wszyst­kie Ome­gi.
– Jestem gotów pomóc wam to powstrzy­mać. Dla­cze­go nie chce­cie odwza­jem­nić się tym samym?
Jego głos był sta­now­czy i prze­ko­nu­ją­cy. Bez tru­du mogłam go sobie wyobra­zić, jak pero­ru­je na posie­dze­niu Rady.
– Nikt nie potra­fi w peł­ni pojąć potę­gi tych maszyn – cią­gnął. – Któż może wie­dzieć, czym się skoń­czy dla nas zamy­ka­nie ludzi w zbior­ni­kach?

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy