Aktualności

Niestatystyczny spis książek na styczeń

Gru­dzień minął w oka­mgnie­niu, syl­we­stro­wa noc roz­go­rza­ła feerią fajer­wer­ko­wych barw, po bożo­na­ro­dze­nio­wym okre­sie zaś pozo­stał jedy­nie posmak świą­tecz­nych potraw i radość z pre­zen­tów. Zapew­ne wie­lu z Was pod cho­in­ką zna­la­zło jakiś książ­ko­wy upo­mi­nek, a jeśli nie – nic stra­co­ne­go, rynek wydaw­ni­czy w stycz­niu powo­li się roz­pę­dza, ser­wu­jąc nowe lite­rac­kie wyda­rze­nia. Jed­nak bez obaw, wszy­scy powin­ni zna­leźć na księ­gar­nia­nych pół­kach z nowo­ścia­mi coś dla sie­bie, względ­nie dla swych bli­skich.

Nie­mniej, na począt­ku pra­gnie­my życzyć Wam uda­ne­go, pomyśl­ne­go, a przede wszyst­kim zaczy­ta­ne­go roku 2017, któ­ry sobie i Wam wró­ży­my obfi­ty w lite­rac­kie cuda oraz wspa­nia­łe wie­ści od ulu­bio­nych pisa­rzy. Zatem, czas na naj­waż­niej­szą część tego tek­stu, książ­ko­we zapo­wie­dzi na sty­czeń 2017.


Na połu­dnie od pie­kła – Eng­ström Tho­mas

Pen­syl­wa­nia, rok 2012. W poko­iku pod­rzęd­ne­go mote­lu zna­le­zio­no cia­ło mło­de­go męż­czy­zny, któ­ry popeł­nił samo­bój­stwo. W liście poże­gnal­nym wyja­wia, że Ron Har­ri­man, kan­dy­dat Par­tii Demo­kra­tycz­nej w wybo­rach do Kon­gre­su, zła­mał mu ser­ce. Dla Har­ri­ma­na to zda­rze­nie może ozna­czać poraż­kę jego kam­pa­nii.
Ścią­gnię­ty z Ber­li­na Ludwig Licht ma usta­lić, kto stoi za pró­bą wyeli­mi­no­wa­nia poli­ty­ka z wybo­rów. Wkrót­ce, krą­żąc pomię­dzy opu­sto­sza­ły­mi tere­na­mi prze­my­sło­wy­mi i spo­wi­ty­mi mgłą góra­mi Pen­syl­wa­nii, wpa­da na trop śmier­tel­nie nie­bez­piecz­ne­go spi­sku. Infil­tra­cja podej­rza­nej gru­py eks­tre­mi­stów pozwa­la mu odkryć prze­ra­ża­ją­cy plan, któ­re­go kul­mi­na­cją ma być kata­stro­fa na nie­wy­obra­żal­ną ska­lę.

Na połu­dnie od pie­kła to dru­ga, nie­za­leż­na część serii Tho­ma­sa Eng­ströma o Ludwi­gu Lich­cie, byłym agen­cie Sta­si, wła­ści­cie­lu restau­ra­cji i czło­wie­ku od zadań spe­cjal­nych. Tym razem Licht tra­fia w naj­bied­niej­sze rejo­ny USA, ale rów­nież do Waszyng­to­nu, gdzie cie­nie prze­szło­ści sta­no­wią nie­zmien­nie pożyw­kę dla nie­na­wi­ści.


Ruth Ware – W ciem­nym, mrocz­nym lesie

Nora jest autor­ką kry­mi­na­łów, któ­ra nie­chęt­nie opusz­cza swo­je lon­dyń­skie miesz­kan­ko. Gdy nie­ocze­ki­wa­nie otrzy­mu­je zapro­sze­nie na wie­czór panień­ski przy­ja­ciół­ki, z któ­rą nie mia­ła kon­tak­tu od dzie­się­ciu lat, z opo­ra­mi godzi się na spę­dze­nie week­en­du na wsi. Tam jed­nak wpa­da w szpo­ny prze­szło­ści, przed któ­rą pró­bo­wa­ła uciec przez ostat­nią deka­dę. Uwię­zio­na na odlu­dziu, w zło­wiesz­czym szkla­nym domu, osa­czo­nym przez upior­ną widow­nię mrocz­ne­go lasu, tra­fia w sam śro­dek śmier­tel­nie nie­bez­piecz­nej intry­gi. Wstrzą­sa­ją­ce wyda­rze­nia spra­wią, że będzie musia­ła sta­wić czo­ło nie tyl­ko mor­der­cy, ale i wła­snej prze­szło­ści.

W ciem­nym, mrocz­nym lesie” to elek­try­zu­ją­cy, trzy­ma­ją­cy w napię­ciu thril­ler psy­cho­lo­gicz­ny, przez kry­ty­ków wymie­nia­ny jed­nym tchem z taki­mi best­sel­le­ra­mi, jak „Zagi­nio­na dziew­czy­na” Gil­lian Flynn czy „Dziew­czy­na z pocią­gu” Pau­li Haw­kins.


Naval – Ostat­nich gry­zą psy

Praw­dzi­we wspo­mnie­nia GROM-owca o szczę­ściu, jakie trze­ba w życiu mieć, bo nie zawsze chę­ci i umie­jęt­no­ści pozwa­la­ją, by osią­gnąć obra­ny cel. Ale to też obraz deter­mi­na­cji i cięż­kiej pra­cy, dzię­ki któ­rej, począt­ko­we nie­po­wo­dze­nie prze­ku­wa się w suk­ces.

Na stro­nach tej książ­ki znaj­dzie­cie fizycz­ny wysi­łek do bólu po krew, nie znaj­dzie­cie jed­nak chwi­li zwąt­pie­nia i pod­da­nia się. W książ­ce nie ma goto­wej recep­ty na suk­ces, jak autor czę­sto powa­ża, każ­dy ma inna dro­gę do celu, ale jest w niej nadzie­ja, że jak on dał radę, to cze­mu wy macie nie dać!

Naval nie zawsze był ope­ra­to­rem GRO­Mu. By nim się stać w jego przy­pad­ku trze­ba było być wcze­śniej deka­rzem, ślu­sa­rzem, spa­wa­czem, kel­ne­rem, a i drob­nym prze­myt­ni­kiem. Taka była jego dro­ga, inni chłop­cy byli wcze­śniej tech­ni­ka­mi szkół rol­ni­czych, pro­ku­ra­to­ra­mi, stra­ża­ka­mi, a nawet tra­fił się archi­tekt, być żoł­nie­rzem tej Jed­nost­ki, to bycie żoł­nie­rzem uni­wer­sal­nym, dla każ­de­go dobre­go chło­pa­ka jest w GRO­Mie miej­sce. Te naby­te cza­sa­mi mimo­wol­nie w cywi­lu umie­jęt­no­ści pozwa­la­ją przejść selek­cję i kurs pod­sta­wo­wy. Ale to nie koniec, zdra­dzi wam, że selek­cja w GRO­Mie trwa wiecz­nie.

Ta książ­ka zabie­rze was w podróż w cza­sie, od zwy­kłe­go mało miej­skie­go dzie­ciń­stwa po cięż­ką pra­cę w zespo­le bojo­we­go w GRO­Mu.

Naval opo­wie­dział wam wcze­śniej swą histo­rię jak „Prze­trwać Beli­ze”, ale by móc poznać sztu­kę prze­trwa­nia w eks­tre­mal­nych warun­kach beli­zeń­skiej dżun­gli, nusiał wcze­śniej prze­trwać… Star­sze sio­stry, szko­łę zawo­do­wą, zasad­ni­cza służ­bę woj­sko­wą w Lubliń­cu, misję w Liba­nie, pra­cę robot­ni­ka i straż­ni­ka w fabry­ce, selek­cję, usu­nię­cie z kur­su pod­sta­wo­we­go w GRO­Mie i poli­tycz­ne zawi­ro­wa­nie w oko­ło GRO­Mu. To żad­ne boha­ter­stwo, to życie, dla tego war­to prze­czy­tać tę książ­kę! Ona poka­że Ci że i Two­je życie wca­le nie jest nud­ne i że war­to mieć cel, a do nie­go dobry plan.


Lord John – Dia­na Gabal­don

Wyjąt­ko­wy dar snu­cia pięk­nych opo­wie­ści i nie­zwy­kła wyobraź­nia autor­ki spra­wia­ją, że każ­da książ­ka Dia­ny Gabal­don sta­je się nie­za­po­mnia­na dla milio­nów czy­tel­ni­ków na całym świe­cie.

Uży­tek, jaki autor­ka czy­ni z wyda­rzeń histo­rycz­nych i zna­ko­mi­te wąt­ki miło­sne świad­czą o jej wybit­nym talen­cie pisar­skim.

Publi­shers Weekly”

Lon­dyn, rok 1757. Lord John Grey poznał wła­śnie wsty­dli­wa tajem­ni­cę pew­ne­go ary­sto­kra­ty, ofi­ce­ra pia­stu­ją­ce­go wyso­kie sta­no­wi­sko w armii Jego Kró­lew­skiej Mości. Jego wysił­ki, by zapo­biec skan­da­lo­wi, zosta­ją prze­rwa­ne przez spra­wę naj­wyż­szej wagi: Koro­na zle­ca mu prze­pro­wa­dze­nie śledz­twa w spra­wie mor­der­stwa towa­rzy­sza bro­ni, któ­ry przy­pusz­czal­nie był zdraj­cą. Poprzez spro­śne lon­dyń­skie przy­byt­ki aż po dostoj­ne gabi­ne­ty ary­sto­kra­tów lord John podą­ża za nie­uchwyt­nym słu­żą­cym oraz tajem­ni­czą damą w zie­lo­nej suk­ni, któ­ra może mieć klucz do roz­wią­za­nia zagad­ki …


Alfred Hitch­cock  –  Peter Ackroyd

Bio­gra­fia napi­sa­na przez Pete­ra Ackroy­da uka­zu­je mrocz­ne praw­dy, któ­re kry­ją się za twór­czo­ścią Alfre­da Hitch­coc­ka, jed­ne­go z naj­słyn­niej­szych dwu­dzie­sto­wiecz­nych reży­se­rów fil­mo­wych.

Alfred Hitch­cock był dziw­nym dziec­kiem: samot­ny tłu­ścioch, kar­mią­cy się żar­li­wy­mi trwo­ga­mi i nie­mniej gorą­cy­mi ambi­cja­mi żył w izo­la­cji od rówie­śni­ków. Wyobraź­nia jed­nak nie dawa­ła się zamknąć w ścia­nach domu, więc pla­no­wał wiel­kie podró­że wzdłuż i wszerz Euro­py, do cze­go wyko­rzy­sty­wał kole­jo­we roz­kła­dy jaz­dy. Jak więc do tego doszło, iż ten pło­chli­wy malec stał się jed­nym z naj­bar­dziej sza­no­wa­nych i cenio­nych reży­se­rów fil­mo­wych w histo­rii?

W wie­ku doro­słym Hitch­cock bar­dzo sta­ran­nie kon­tro­lo­wał to, jaki jego por­tret kre­śli pra­sa i nie­któ­re wyda­rze­nia ze swe­go dzie­ciń­stwa bar­dzo roz­bu­do­wy­wał i upięk­szał, pod­czas gdy inne spy­chał w cień. Peter Ackroyd jed­nak się­ga głę­biej i poka­zu­je nam skut­ki: oto dum­ny ze swych sytu­acyj­nych żar­tów czło­wiek, któ­ry nawet w chwi­lach weso­ło­ści w głę­bi ducha pozo­sta­wał ponu­ry i któ­ry codzien­nie tłukł jed­ną fili­żan­kę, aby nie­ustan­nie przy­po­mi­nać sobie o kru­cho­ści życia.

W książ­ce Ackroy­da na chwi­lę miga­ją wiel­kie gwiaz­dy kino­we, tro­chę na wzór słyn­nych cameo, poja­wia­ją­cych się w jed­nym, góra kil­ku kadrach fil­mu same­go reży­se­ra: widzi­my Gra­ce Kel­ly, Careya Gran­ta czy Jame­sa Ste­war­ta, jak są zde­gu­sto­wa­ni jego peł­nym dystan­su sty­lem reży­se­ro­wa­nia. Że była w tym pew­na bez­względ­ność, o tym w spo­sób może naj­bar­dziej prze­ko­nu­ją­cy świad­czy fakt, iż w trak­cie zdjęć do „Pta­ków” Tip­pi Hedren zosta­ła posi­nia­czo­na i poka­le­czo­na przez naj­praw­dziw­sze, prze­ra­żo­ne pta­ki.

W swo­jej zna­ko­mi­tej książ­ce Peter Ackroyd sta­ra się dotrzeć do sed­na nazna­czo­ne­go okru­cień­stwem i pra­gnie­niem domi­na­cji życia i twór­czo­ści Alfre­da Hitch­coc­ka, jed­ne­go z naj­słyn­niej­szych dwu­dzie­sto­wiecz­nych reży­se­rów fil­mo­wych, któ­ry w prze­cią­gu ponad pięć­dzie­się­ciu lat nakrę­cił ponad pięć­dzie­siąt fil­mów, z któ­rych wie­le por­tre­tu­je psy­cho­tycz­nych mor­der­ców.


Araf  –  Elif Sha­fak

Araf zna­czy czy­ściec. Tu spo­tkasz się z samym sobą.

Omer, Abed i Piyu. Każ­dy z nich nie­daw­no przy­je­chał do Sta­nów Zjed­no­czo­nych na stu­dia w Bosto­nie. Omer pocho­dzi z Istam­bu­łu, robi dok­to­rat z nauk poli­tycz­nych, szyb­ko adap­tu­je się w nowym miej­scu i zako­chu­je się Gail – bisek­su­al­nej inte­lek­tu­ali­st­ce o skłon­no­ściach samo­bój­czych. Gail jest Ame­ry­kan­ką, któ­ra we wła­snym kra­ju i we wła­snej skó­rze czu­je się nie na miej­scu. Abed jest bio­tech­no­lo­giem, któ­re­go mar­twi spo­sób pro­wa­dze­nia się Ome­ra, nie­spo­dzie­wa­na wizy­ta mat­ki i ste­reo­ty­po­wy spo­sób postrze­ga­nia Ara­bów w Ame­ry­ce. Piyu to Hisz­pan, któ­ry ma zostać den­ty­stą wbrew lęko­wi przed ostry­mi narzę­dzia­mi; nie­ustan­nie nie­po­ko­ją go laty­no­scy krew­ni jego nie­sta­bil­nej emo­cjo­nal­nie dziew­czy­ny – Algre.

Z upły­wem cza­su ich rela­cje ewo­lu­ują tak samo jak ich postrze­ga­nie sie­bie, wła­snych ojczyzn i kra­ju, w któ­rym przy­szło im żyć. Araf to opo­wieść o toż­sa­mo­ści, wyklu­cze­niu i przy­na­leż­no­ści. Wypra­wa w świat obse­sji w poszu­ki­wa­niu nadziei, miło­ści i przy­jaź­ni.


W górach sza­leń­stwa i inne opo­wie­ści  –  H.P. Love­craft

Tchną­ce nie­sa­mo­wi­to­ścią naj­lep­sze utwo­ry Love­cra­fta współ­two­rzą kanon współ­cze­snej lite­ra­tu­ry gro­zy.

Dzie­ła „dżen­tel­me­na z Pro­vi­den­ce”, jak nazy­wa­no pisa­rza, sta­no­wi­ły inspi­ra­cję dla tak gło­śnych auto­rów hor­ro­rów jak Ste­phen King, Anne Rice czy Cli­ve Bar­ker. Dopro­wa­dza­jąc do per­fek­cji swój styl, cyze­lo­wał w opo­wia­da­niach gotyc­ki kli­mat nie­zwy­kło­ści od tych naj­wcze­śniej­szych aż po naj­słyn­niej­sze z cyklu mitów Cthul­hu. Niniej­szy tom zawie­ra naj­bar­dziej repre­zen­ta­tyw­ne powie­ści i opo­wia­da­nia wybra­ne z nie­zwy­kle boga­te­go dorob­ku mistrza maka­bry, zarów­no te wyko­rzy­stu­ją­ce poety­kę sen­nych kosz­ma­rów, jak i opi­su­ją­ce rów­nie prze­ra­ża­ją­cą jawę.


Poko­le­nie zimy –  Wasi­lij Aksio­now

Inte­li­genc­ka rodzi­na Gra­do­wów, nie­gdyś żyją­ca spo­koj­nie i dostat­nio w pod­mo­skiew­skim Srebr­nym Borze, wal­czy o prze­trwa­nie. Lata dwu­dzie­ste – w kra­ju panu­je ter­ror i kult wodza naro­du, Józe­fa Sta­li­na.

Minę­ły w Rosji trud­ne cza­sy wojen­ne­go komu­ni­zmu i nasta­ła ożyw­cza epo­ka NEP-u, ale mimo więk­szej obfi­to­ści dóbr na ryn­ku i pozor­nej swo­bo­dy, ludziom to nie przy­no­si nic dobre­go. Życiem każ­de­go ste­ru­ją zaka­zy i naka­zy. Strach przed repre­sja­mi NKWD za nie­sub­or­dy­na­cję jest wszech­obec­ny.

Nie­ła­two doko­nać wybo­ru, jak prze­trwać, by nie stra­cić god­no­ści. Człon­ko­wie rodzi­ny wzię­te­go chi­rur­ga Bory­sa Gra­do­wa – cór­ka, awan­gar­do­wa poet­ka, star­szy syn, dowód­ca Armii Czer­wo­nej, młod­szy, dogma­tycz­ny komu­ni­sta – oraz ich bli­scy i przy­ja­cie­le sta­ją przed takim dyle­ma­tem w mrocz­nych cza­sach sta­li­ni­zmu.


Bez­kres magii  –  Bran­don San­der­son

Tan­cer­ka Kra­wę­dzi”, zupeł­nie nowa mikro­po­wieść ze świa­ta „Archi­wum Burzo­we­go Świa­tła” jest uko­ro­no­wa­niem „Bez­kre­su magii”, pierw­sze­go zbio­ru opo­wia­dań Bran­do­na San­der­so­na. Obo­wiąz­ko­wa lek­tu­ra dla fanów. Zbiór zawie­ra ponad­to osiem innych tek­stów: „Nadzie­ja Elan­tris” (Elan­tris) „Jede­na­sty metal” (Z Mgły Zro­dzo­ny) „Dusza cesa­rza” (Elan­tris) „Allo­man­ta Jak i Cze­lu­ście Elta­nii, odcin­ki od 28 do 30” (Z Mgły Zro­dzo­ny) „Bia­ły pia­sek” (frag­ment, Tal­da­in) „Cie­nie dla Ciszy w lasach Pie­kła” (Tren) „Szó­sty ze Zmierz­chu” (Pierw­sza od Słoń­ca) „Z Mgły Zro­dzo­ny: Taj­na Histo­ria” (Z Mgły Zro­dzo­ny). Te wspa­nia­łe utwo­ry uka­zu­ją ogrom cosme­re i opo­wia­da­ją eks­cy­tu­ją­ce histo­rie. Wśród nich znaj­du­je się nagro­dzo­na Hugo mikro­po­wieść „Dusza cesa­rza” i frag­ment powie­ści gra­ficz­nej „Bia­ły pia­sek”. Ponad­to zbiór zawie­ra komen­ta­rze i ilu­stra­cje przed­sta­wia­ją­ce róż­ne ukła­dy pla­ne­tar­ne, w któ­rych roz­gry­wa się akcja opo­wia­dań.


Bra­my Świa­tło­ści. Tom 1  –  Maja Lidia Kos­sa­kow­ska

Pan odszedł i ser­ce świa­ta prze­sta­ło bić. Kró­le­stwo, opar­te na solid­nej pod­sta­wie nie­biań­skiej hie­rar­chii, musi trwać.

Daimon, jesz­cze nie­daw­no wyrzu­tek i sza­leń­ca, pra­gną­cy znisz­czyć świat, znów stał się sza­no­wa­nym, choć nie­zbyt lubia­nym Świe­tli­stym, Abad­do­nem Nisz­czy­cie­lem, w służ­bie Kró­le­stwu. Odwiecz­na, ulu­bio­na ban­da uskrzy­dlo­nych dra­ni, zabój­ców i intry­gan­tów na nowo przy­gar­nę­ła go do swo­ich wiel­kich, gorą­cych serc. Alle­lu­ja!

Świe­tli­sta z dobre­go rodu, imie­niem Sere­da – podróż­nik, kar­to­graf, odkryw­ca – któ­ra wła­śnie wró­ci­ła z kolej­nej wypra­wy, przy­nio­sła Razje­lo­wi, Panu Tajem­nic dobrą nowi­nę. Zna­ne jest miej­sce byt­no­ści Pana.

Kró­le­stwo orga­ni­zu­je eks­pe­dy­cję badaw­czą w dzi­kie i nie­zna­ne Stre­fy Poza Cza­sem, by rzu­cić się w wir naj­bar­dziej sza­lo­nych nie­bez­pie­czeństw czy­ha­ją­cych gdzieś na naj­par­szyw­szym zadu­piu wszech­świa­ta i odna­leźć ema­na­cję Świa­tło­ści.

Dowód­cą wypra­wy zosta­je Tań­czą­cy Na Zglisz­czach ze śmier­cio­no­śną Gwiaz­dą Zagła­dy.
Uwa­żaj­cie na marze­nia, skrzy­dla­ci. Cza­sem speł­nia­ją się, jak klą­twa.


Czter­na­sta kolo­nia –  Ste­ve Ber­ry

Zaczy­na się odli­cza­nie do wiel­kiej zemsty…

Za trzy dni zosta­nie zaprzy­się­żo­ny nowy pre­zy­dent Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Były agent KGB, w któ­rym wciąż pło­nie nie­na­wiść z cza­sów zim­nej woj­ny, szy­ku­je się do ata­ku. Czy wska­zów­ki pozo­sta­wio­ne przez sekret­ne sto­wa­rzy­sze­nie pomo­gą odkryć praw­dę? Czy Cot­ton Malo­ne i jego dru­ży­na zdo­ła­ją uchro­nić Ame­ry­kę przed gro­żą­cym jej nie­bez­pie­czeń­stwem?


Dzień dobry, pół­no­cy –  Lily Bro­oks-Dal­ton

Przej­mu­ją­ca histo­ria dwoj­ga robin­so­nów, któ­rzy zma­ga­ją się z tęsk­no­tą, miło­ścią, żalem i wal­czą o prze­trwa­nie w odmie­nio­nym świe­cie.

Augu­sti­ne od lat bada gwiaz­dy w odle­głych pla­ców­kach nauko­wych. Do obser­wa­to­rium, w któ­rym pra­cu­je, docie­ra­ją infor­ma­cje o kata­stro­fie. Naukow­cy muszą pil­nie opu­ścić ośro­dek badaw­czy, ale astro­nom odma­wia wyjaz­du. Samot­nie cze­ka na nadej­ście nocy polar­nej na kole pod­bie­gu­no­wym, do któ­re­go – jak sam mówi – pasu­je jego wnę­trze.

W tym samym cza­sie pojazd kosmicz­ny z astro­naut­ką Sul­ly na pokła­dzie zmie­rza w kie­run­ku Zie­mi. Wszyst­ko prze­bie­ga zgod­nie z pla­nem, aż do momen­tu, kie­dy człon­ko­wie zało­gi tra­cą łącz­ność z cen­trum kon­tro­li lotów. Uświa­da­mia­ją sobie, że praw­do­po­dob­nie nie uda im się wró­cić do domu.

Losy Augu­sti­ne i Sul­ly się spla­ta­ją. Łączy ich samot­ność. Naj­głęb­sze, doj­mu­ją­ce poczu­cie nie­speł­nie­nia. Dwo­je ludzi kocha­ją­cych gwiaz­dy.


End­ga­me. Regu­ły gry  –  James Frey, Nils John­son-Shel­ton

Graj, aby zwy­cię­żyć. Walcz, aby prze­trwać.
Czy­taj książ­kę.
Szu­kaj wska­zó­wek.
Roz­wią­zuj łami­głów­ki.
Zwy­cięz­ca będzie tyl­ko jeden.
End­ga­me jest praw­dzi­we.
End­ga­me dobie­ga koń­ca.

Naj­sil­niej­si i naj­spryt­niej­si z Gra­czy dotar­li do koń­co­wej fazy End­ga­me. Klucz Zie­mi oraz Klucz Nie­bios już odna­le­zio­no, ukry­ty pozo­stał ostat­ni klucz do wygra­nej i oca­le­nia świa­ta – Klucz Słoń­ca. Zwy­cięz­ca może być tyl­ko jeden!

Mac­ca­bee gra, by wygrać. Posia­da Klucz Zie­mi i Klucz Nie­bios, teraz zro­bi wszyst­ko, by zdo­być Klucz Słoń­ca. Ale w End­ga­me nic nie jest sta­łe. Mac­ca­bee musi grać ostroż­nie i bacz­nie pil­no­wać ple­ców. An Liu gra dla śmier­ci. Jego celem jest powstrzy­ma­nie End­ga­me i zagła­da całe­go świa­ta. Aisling porzu­ci­ła Grę i zde­cy­do­wa­ła się wal­czyć po stro­nie życia.

Aisling, Sarah, Jago, Sha­ri i Hilal nie chcą dopu­ścić do zakoń­cze­nia End­ga­me. Klucz Słoń­ca nie może zostać odna­le­zio­ny. Tych pię­ciu Gra­czy posta­no­wi­ło usta­no­wić wła­sne regu­ły Gry.

Wszyst­kich łączy jed­no: są goto­wi umrzeć, by osią­gnąć zamie­rzo­ne cele. Dopro­wa­dzą spra­wy do koń­ca, ale na wła­snych zasa­dach.


Hotel Angle­ter­re –  Marie Ben­nett

Rok 1940. Georg krót­ko po ślu­bie zosta­je powo­ła­ny do woj­ska, żeby bro­nić gra­ni­cy z Fin­lan­dią. Tra­fia do jed­nost­ki, gdzie musi zmie­rzyć się z tem­pe­ra­tu­rą się­ga­ją­cą minus czter­dzie­stu stop­ni i sady­stycz­nym dowód­cą. W obo­zie wybu­cha bunt, giną ludzie.

Pozo­sta­wio­na samot­nie w Mal­mö Ker­stin, żona Geo­r­ga, spo­ty­ka tajem­ni­czą Vio­lę. Mimo dzie­lą­cych ich róż­nic, zaprzy­jaź­nia­ją się, a wkrót­ce zawią­zu­je się mię­dzy nimi namięt­ny romans. Vio­la cza­sem zni­ka bez sło­wa. Pro­wa­dzi dru­gie życie, któ­re nie­sie zagro­że­nie nie tyl­ko dla niej.
Gdy po kil­ku latach Georg wra­ca do domu, drę­czą go wspo­mnie­nia z woj­ny. Pró­bu­je się odna­leźć, marzy o zemście. Ker­stin z kolei nie umie pogo­dzić się z przy­krym fina­łem jej związ­ku z Vio­lą. Wkrót­ce odkry­wa też, że ktoś ją śle­dzi. Ktoś, kto wie o jej zaka­za­nej miło­ści i kto gro­zi, że wyja­wi praw­dę. Żeby ura­to­wać żyć dalej, Ker­stin i Georg muszą roz­li­czyć się ze swo­ją prze­szło­ścią.

Zna­ko­mi­ta powieść o dru­giej woj­nie świa­to­wej – o przy­jaź­ni, miło­ści, bun­cie i zdra­dzie – a tak­że o tym, jak woj­na potra­fi zmie­nić neu­tral­ny kraj i zwy­kłych ludzi.


Maria Skło­dow­ska-Curie  –  Lau­rent Lemi­re

Kobie­ta spo­glą­da­ją­ca z uwa­gą na pro­bów­kę zawie­ra­ją­cą rad – to zdję­cie obie­gło świat i utrwa­li­ło dla potom­no­ści Marię Skło­dow­ską-Curie jako wiel­ką damę fizy­ki, sym­bol kobie­ty-naukow­ca.

Lau­rent Lemi­re przed­sta­wia histo­rię Polki przy­by­łej do Fran­cji w 1891 roku, dwu­krot­nej lau­re­at­ki nagro­dy Nobla, któ­ra poświę­ci­ła życie uko­cha­nej dzie­dzi­nie badań. Autor nie kre­śli jed­nak suche­go por­tre­tu uczo­nej; poświę­ca wie­le miej­sca oso­bi­stym losom Mada­me Curie: jej miło­ści do męża Pio­tra i dzie­ci oraz skan­da­li­zu­ją­ce­mu związ­ko­wi z Pau­lem Lan­ge­vin.


Mer­de w Euro­pie  –  Ste­phen Clar­ke

Jeden Bry­tyj­czyk w Bruk­se­li. Dwie prze­bie­głe Fran­cuz­ki. I całe mnó­stwo mer­de!

Czy Bruk­se­la napraw­dę chce zde­le­ga­li­zo­wać dudy, bin­go i wędzo­ny boczek? Czy euro­kra­ci pró­bu­ją regu­lo­wać roz­miar i krzy­wi­znę euro­pej­skich ogór­ków? I czy napraw­dę wie­rzą, że śli­mak to ryba? No i czy atra­ment w bank­no­tach euro rze­czy­wi­ście powo­du­je u męż­czyzn impo­ten­cję?

Nie. To zna­czy, nie­zu­peł­nie.

Ale praw­dą jest, że Unia Euro­pej­ska to poważ­nie spa­czo­na insty­tu­cja.

Na wła­snej skó­rze doświad­cza tego Anglik Paul West. Wła­śnie przy­je­chał do Bruk­se­li, aby pra­co­wać dla fran­cu­skiej euro­de­pu­to­wa­nej, i może na wła­sne oczy zoba­czyć, co napraw­dę dzie­je się w impo­nu­ją­cym roz­ma­chem domu waria­tów, sze­rzej zna­nym jako Par­la­ment Euro­pej­ski.

Pod­czas gdy Wiel­ka Bry­ta­nia przy­go­to­wu­je się do gło­so­wa­nia za lub prze­ciw wyj­ściu z UE, Paul dosta­je szan­sę wpły­nię­cia na wynik refe­ren­dum. Tyl­ko po czy­jej stro­nie powi­nien się opo­wie­dzieć? Sta­re porze­ka­dło gło­si, że przy­ja­ciół trze­ba trzy­mać bli­sko, ale wro­gów jesz­cze bli­żej. Tyl­ko po co u licha popie­rać insty­tu­cję utrzy­mu­ją­cą tabun mal­tań­skich tłu­ma­czy, z któ­rych usług nie korzy­sta­ją nawet mal­tań­scy posło­wie?!

Mer­de, jak mówią w Bruk­se­li w dwu­dzie­stu kil­ku języ­kach plus kil­ka­dzie­siąt dia­lek­tów.


O zio­łach i zwie­rzę­tach  –  Simo­na Kos­sak

Żeby się zachwy­cać, nie trze­ba miesz­kać w lesie – wystar­czy rozej­rzeć się przed blo­kiem, w par­ku, nad stru­my­kiem. Wszę­dzie wokół rosną rośli­ny pozor­nie banal­ne – lebiod­ka, bab­ka, macie­rzan­ka, pokrzy­wa. Żyją zwie­rzę­ta, na któ­re na co dzień nie zwra­ca się uwa­gi – mrów­ki, win­nicz­ki, trzmie­le.

Ale dzię­ki Simo­nie Kos­sak oka­zu­je się, że żad­ne z nich nie jest zwy­kłe ani banal­ne: są tru­ją­ce rośli­ny, któ­re uzdra­wia­ją, takie, któ­ry­mi prze­pę­dza­no złe uro­ki, i takie, któ­re naj­le­piej leczy­ły rany gło­wy. Pozna­my zwy­cza­je sek­su­al­ne kor­ni­ków, poko­jo­wą natu­rę dzi­ków i prze­ko­na­my się, czy dymów­ki zimu­ją w mule na dnie zamar­z­nię­tych jezior. Poja­wią się też żura­wie, sar­ny, wil­ki, rysie, rusał­ki czy ropu­chy. Dziu­ra­wiec, fio­łek, jarzę­bi­na czy bukwi­ca.

O zio­łach i zwie­rzę­tach” to księ­ga dzi­wów. Cudow­ny ziel­nik. Simo­na Kos­sak daje tu wyraz swo­jej nie­zwy­kłej wraż­li­wo­ści, któ­ra ujaw­nia się w szcze­gól­nym widze­niu świa­ta.


Walecz­na cza­row­ni­ca –  Daniel­le L Jen­sen

Cza­sa­mi trze­ba stać się kimś nad­zwy­czaj­nym…

Céci­le i Tri­stan doko­na­li już nie­moż­li­we­go, ale przed nimi jesz­cze naj­więk­sze wyzwa­nie – poko­na­nie zła, któ­re sami uwol­ni­li. Szu­ka­jąc spo­so­bu na oca­le­nie miesz­kań­ców Wyspy i wyzwo­le­nie trol­li spod wła­dzy tyra­na, Céci­le i Tri­stan muszą też wal­czyć z tymi, któ­rzy pra­gną ich śmier­ci. Aby zwy­cię­żyć, będą musie­li posta­wić wszyst­ko na jed­ną kar­tę. Ale to może nie wystar­czyć. Obo­je zacią­gnę­li dłu­gi, a koszt ich spła­ty może się oka­zać wyż­szy, niż kie­dy­kol­wiek sobie wyobra­ża­li.

W zapie­ra­ją­cym dech w pier­siach ostat­nim tomie „Try­lo­gii Klą­twy” gra toczy się o naj­wyż­szą staw­kę.


Wisłoc­ka  –  Kon­rad Szo­łaj­ski

Czy­li jak to ze sztu­ką kocha­nia było

Powieść Szo­łaj­skie­go, choć opar­ta na fak­tach, jest fan­ta­zją auto­ra na temat Micha­li­ny Wisłoc­kiej i jej słyn­nej książ­ki. Autor ubie­ra tę nie­zwy­kłą bio­gra­fię w atrak­cyj­ną for­mę kry­mi­nal­no-szpie­gow­ską osa­dzo­ną w Pol­sce cza­sów Gier­ka. Ale przede wszyst­kim jest to fascy­nu­ją­ca histo­ria życia kobie­ty, któ­ra potra­fi­ła doświad­cze­nia wła­sne­go, nie­uda­ne­go mał­żeń­stwa wyko­rzy­stać w pod­ręcz­ni­ku dla par. Sztu­ka kocha­nia pomo­gła milio­nom Pola­ków i Polek nie tyl­ko w łóż­ku, ale rów­nież w miło­ści.


Wyso­kie góry Por­tu­ga­lii  –  Yann Mar­tel

Nowa powieść auto­ra feno­me­nal­ne­go „Życia Pi”. Tym razem Yann Mar­tel zabie­ra czy­tel­ni­ków w podróż po dwu­dzie­sto­wiecz­nej Por­tu­ga­lii i zaka­mar­kach ludz­kiej duszy.

Lizbo­na rok 1904. Mło­dy chło­pak imie­niem Tomás znaj­du­je sta­ry dzien­nik. Mowa w nim o nie­zwy­kłym arte­fak­cie, któ­ry – o ile ist­nie­je i o ile zosta­nie odna­le­zio­ny – może odmie­nić bieg histo­rii. Podró­żu­jąc jed­nym z pierw­szych auto­mo­bi­li, Tomás wyru­sza na poszu­ki­wa­nie nie­zwy­kłe­go skar­bu.

Trzy­dzie­ści pięć lat póź­niej por­tu­gal­ski pato­log, fan kry­mi­na­łów Aga­thy Chri­stie, sam wplą­tu­je się dziw­ną histo­rię, a wyda­rze­nia, w któ­rych cen­trum tra­fia, oka­zu­ją się być kon­se­kwen­cja­mi poszu­ki­wań Tomása sprzed lat.

Kolej­ne pięć­dzie­siąt lat póź­niej kana­dyj­ski sena­tor, pogrą­żo­ny w żało­bie po śmier­ci uko­cha­nej żony, znaj­du­je schro­nie­nie w wio­sce na pół­no­cy Por­tu­ga­lii. Zja­wia się tam z nie­zwy­kłym towa­rzy­szem – szym­pan­sem. Trwa­ją­ce bli­sko sto lat poszu­ki­wa­nia naresz­cie zmie­rza­ją ku koń­co­wi.


Ame­ry­kań­ska sie­lan­ka –  Phi­lip Roth

Nowe, fil­mo­we wyda­nie prze­ło­mo­we­go tek­stu auto­ra „Kom­plek­su Por­t­noya”. Powieść zosta­ła uho­no­ro­wa­na Nagro­dą Pulit­ze­ra za 1998 rok.

Gdy dwu­dzie­sty wiek zmie­rzał ku nie­jed­no­znacz­ne­mu koń­co­wi, Phi­lip Roth poda­ro­wał nam książ­kę wiel­ką. Ele­gię na cześć wszyst­kich obiet­nic nasze­go stu­le­cia: obiet­nic dobro­by­tu, porząd­ku spo­łecz­ne­go i bło­go­sła­wień­stwa domo­we­go zaci­sza.

Boha­te­rem „Ame­ry­kań­skiej sie­lan­ki” jest Szwed Levov, uwiel­bia­ny spor­to­wiec w szko­le śred­niej w Newark, któ­ry dora­sta w cza­sach powo­jen­nej pro­spe­ri­ty. Żeni się z miss sta­nu New Jer­sey, dzie­dzi­czy po ojcu fabry­kę ręka­wi­czek i prze­pro­wa­dza się do kamien­ne­go domu w siel­skiej osa­dzie Old Rim­rock. I nagle, pew­ne­go dnia w 1968 roku, opusz­cza go pięk­ny ame­ry­kań­ski sen o szczę­ściu.

Oto uko­cha­na cór­ka Szwe­da, Mer­ry, wyro­sła z kocha­ją­cej, bystrej dziew­czyn­ki na zamknię­tą, fana­tycz­ną nasto­lat­kę zdol­ną do nie­by­wa­le bru­tal­ne­go aktu poli­tycz­ne­go ter­ro­ry­zmu. Z dnia na dzień Szwed zosta­je wyrwa­ny z wytę­sk­nio­nej ame­ry­kań­skiej sie­lan­ki i rzu­co­ny w odmę­ty sza­leń­stwa. Przy­ku­wa­ją­ca, napę­dza­na żalem, wście­kło­ścią i głę­bo­kim zro­zu­mie­niem dla opi­sy­wa­nych posta­ci, powieść ta jest arcy­dzie­łem Rotha.


Czło­wiek, któ­ry spadł na Zie­mię – Wal­ter Tevis

Tho­mas Jero­me New­ton przy­by­wa na Zie­mię. Celem jego wizy­ty jest zdo­by­cie wody, któ­rej dra­ma­tycz­ny brak jest przy­czy­ną wymie­ra­nia życia na jego rodzi­mej pla­ne­cie. Korzy­sta­jąc ze swo­ich nad­ludz­kich moż­li­wo­ści, szyb­ko zaczy­na zdo­by­wać for­tu­nę nie­zbęd­ną do reali­za­cji pro­jek­tu. Nie­ste­ty, spra­wy się kom­pli­ku­ją. New­ton coraz bar­dziej zwle­ka z wyko­na­niem zada­nia. Nie­zwy­kle reali­stycz­na opo­wieść o obcym na Zie­mi – reali­stycz­na na tyle, że sta­je się meta­fo­rą nasze­go wła­sne­go egzy­sten­cjal­ne­go smut­ku i samot­no­ści.


Opo­wia­da­nia zebra­ne. Tom 2 –  Frank Her­bert

Opo­wia­da­nia zebra­ne” Fran­ka Her­ber­ta to pierw­sze w naszym kra­ju tak obszer­ne wyda­nie krót­kich form pro­za­tor­skich auto­ra „Diu­ny”. Zgro­ma­dzo­ne w dwóch tomach utwo­ry – aż czter­dzie­ści! – są, moż­na śmia­ło powie­dzieć, bez­cen­ne. To wła­ści­wie prze­krój zain­te­re­so­wań pisa­rza, któ­re zna­la­zły póź­niej odzwier­cie­dle­nie w jego naj­wy­bit­niej­szym dzie­le – „Kro­ni­kach Diu­ny”. Pol­ski czy­tel­nik ma dzię­ki temu wyjąt­ko­wą szan­sę poznać naj­waż­niej­sze tema­ty twór­czo­ści Her­ber­ta, obser­wo­wać, jak się one zmie­nia­ły, śle­dzić roz­wój jego sty­lu i przy­glą­dać się ewo­lu­cji jako pisa­rza – jed­ne­go z naj­więk­szych mistrzów fan­ta­sty­ki nauko­wej, gatun­ku się­ga­ją­ce­go cza­sów Lukia­na z Samo­sat.


Ze Świę­tej Góry  –  Wil­liam Dal­rym­ple

Boga­ta mie­szan­ka histo­rii i ducho­wo­ści, przy­gód i poli­ty­ki, powią­za­na nicią czar­ne­go humo­ru, zna­ne­go czy­tel­ni­kom Wil­lia­ma Dalrymple’a z jego poprzed­nich utwo­rów.

W 587 roku naszej ery, dwóch mni­chów, Jan Moschos i Sofi­sta Sofro­niusz, roz­po­czy­na­ją nie­sa­mo­wi­tą podróż przez świat bizan­tyj­ski, od brze­gów Bos­fo­ru po pia­sko­we wydmy Egip­tu. Ich celem jest zebrać mądrość mędr­ców i misty­ków z Bizan­tyj­skie­go Wscho­du przed upad­kiem ich deli­kat­ne­go świa­ta pod siłą Isla­mu. Pra­wie 1500 lat póź­niej, wyko­rzy­stu­jąc pisma Jana Moscho­sa jako swój prze­wod­nik, Wil­liam Dal­rym­ple wyru­sza, by odtwo­rzyć ich dro­gę.

Gdy zda­my sobie spra­wę, że w tej podró­ży towa­rzy­szy­ły mu: woj­na domo­wa w Tur­cji, ruiny Bej­ru­tu, napię­cia w Ban­ku Zachod­nim i bunt fun­da­men­ta­li­stów w Egip­cie, spra­woz­da­nie Wil­lia­ma Dalrymple’a sta­je się pory­wa­ją­cą ele­gią dla giną­cej cywi­li­za­cji wschod­nie­go chrze­ści­jań­stwa.


Fan­ta­stycz­ny Pan Lis  –  Roald Dahl

Książ­ka auto­ra „Char­lie­go i fabry­ki cze­ko­la­dy”.

Fan­ta­stycz­ny Pan Lis musi ucie­kać! Trzej naj­groź­niej­si far­me­rzy w dzie­jach świa­ta wpa­dli na jego trop. Gno­jek, Bla­gier i Szpa­rag nie­na­wi­dzą rudziel­ca i zro­bią wszyst­ko, by się go pozbyć. Nie mają jed­nak do czy­nie­nia z lisem zwy­kłym, ale fan­ta­stycz­nym, któ­ry ma chy­try plan, żeby wykraść ich smacz­ne kąski.


Zagad­ki kry­mi­nal­ne PRL –  Kazi­mierz Kunic­ki, Tomasz Ławec­ki

Kuli­sy naj­gło­śniej­szych mili­cyj­nych śledztw!
Para­mo­now, Mar­chwic­ki, Kot, Tuchlin – mor­der­cy, któ­rzy ter­ro­ry­zo­wa­li stra­chem całą Pol­skę!

Skok stu­le­cia na bank w Woło­wie był przy­go­to­wa­ny tak per­fek­cyj­nie, że śled­czy z góry zało­ży­li, że stoi za nim mię­dzy­na­ro­do­wy gang pro­fe­sjo­na­li­stów. Tym­cza­sem rów­no­war­tość 8000 ówcze­snych pen­sji padła łupem gru­py ama­to­rów z sen­ne­go dol­no­ślą­skie­go mia­stecz­ka. Wpa­dli z powo­du… kobie­ty.

Na oczach kil­ku­dzie­się­ciu osób wra­ca­ją­cych z paster­ki „król Zrę­bi­na” zatłukł klu­czem do kół mło­de mał­żeń­stwo i kazał roz­je­chać dużym fia­tem ich dziec­ko. Trwa­ją­ca przez wie­le mie­się­cy zmo­wa mil­cze­nia wszyst­kich miesz­kań­ców wsi nie mia­ła pre­ce­den­su w dzie­jach świa­to­wej kry­mi­na­li­sty­ki.

Ofi­cjal­nie spraw­ców bra­wu­ro­we­go napa­du na sie­dzi­bę Naro­do­we­go Ban­ku Pol­skie­go w war­szaw­skim Domu pod Orła­mi ofi­cjal­nie nigdy nie zła­pa­no. Nie­ofi­cjal­nie zli­kwi­do­wa­ło ich eli­tar­ne koman­do – spe­cja­li­ści od mokrej robo­ty. Ze wzglę­du na dobro socja­li­stycz­nej ojczy­zny nie moż­na było prze­cież dopu­ścić do pro­ce­su funk­cjo­na­riu­szy MSW

 

Reklama

Może też zainteresują cię te tematy